To był niezwykle zakręcony tydzień, bardzo dużo kilometrów, ciekawych wrażeń i nowych samochodów. W okolicach Łazienek Królewskich w Warszawie, a dokładnie w Qchni Artystycznej czekało na nas 14 nowych Fordów Mondeo, wszystko było owiane wielką tajemnicą, a jedynie roadbook miał nam wyjaśnić gdzie jedziemy.

Cel – Iława, około 260 km przed nami, w mojej drużynie, miałem 4 jakże odmienne osobowości motoryzacyjne, a te 3 godziny podróży do Iławy, to jedna z większych burz mózgów jakie kiedykolwiek przeszedłem. Rozmawialiśmy o wszystkim, ale w głównej mierze o nowym Fordzie.

 

 

Nie ukrywam bardzo czekałem na tę premierę w Polsce, ponieważ poprzednik model MK4 jakby za długo zagościł w salonach (2007-2014), przez co godnie się zestarzał, ale konkurencja w tym czasie nie spała i poszła zdecydowanie do przodu – tu uśmiecham się chociażby do nowej Mazdy 6.

Tym bardziej, że w USA, Ford Fusion II został zaprezentowany podczas Międzynarodowej Wystawy Samochodowej w Detroit w 2012 roku, który tak na dobrą sprawę jest klonem europejskiej wersji.

Ale gdy mamy „Mondziaka” już na tapecie… na pewno wygląd zewnętrzny to jego największa wartość, nie ukrywam, że w segmencie „D” pod kątem designu nie ma sobie równych, charakterystyczny chromowany grill, opływowe lampy przednie zbudowane w oparciu o technologię LED i ciekawie zaaranżowany zderzak – to wszystko tworzy ciekawą spójną całość!

Nowy Ford Mondeo oferowany jest w 3 wersjach nadwoziowych: sedan, liftback i kombi. Sedan zarezerwowany jest jedynie dla wersji hybrydowej.Producent oferuje 3 jednostki benzynowe EcoBoost, 3 wysokoprężne TDCi i 1 hybrydową na bazie benzynowej EcoBoost.

Wewnątrz, oczywiście powiew luksusu, miałem okazję jechać Mondeo 1.5 EcoBoost 160 KM, w odmianie kombi w wyposażeniu Titanium, plus wyposażenie dodatkowe – szacowałem, że ta wersja kosztowała około 137000-140000 zł.

Przytulnie, trochę po fordowsku plastikowo, ale w bardzo wysokiej jakości, w końcu duży ekran nawigacji, czego mi brakowało w poprzedniku, trudno było mi się przez te kilkanaście godzin do czegoś przyczepić.

Pokonałem tym autem około 270 kilometrów, by na drugi dzień przesiąść się do odmiany 2.0 TDCi 180 KM i zdublować trasę. Musze przyznać, że lepiej czułem się w dieslu, nie chodzi mi nawet o wyższy moment obrotowy, ale o znacznie lepszą elastyczność. Czekam również na wersję 2.0 TDCi 240 KM.

 

Standardowe wyposażenie pojazdu obejmuje m.in. 16-calowe aluminiowe obręcze kół, klimatyzację manualną, elektryczne sterowanie szyb, elektryczne sterowanie lusterek, radioodtwarzacz CD/MP3 z 6-głośnikami i kolorowym wyświetlaczem oraz wejściem USB, czołowe, boczne oraz kurtynowe poduszki powietrzne, elektroniczny układ stabilizacji toru jazdy, system ABS z ESP, system ułatwiający ruszanie na wzniesieniu, system monitorowania ciśnienia w oponach, elektryczny hamulec postojowy oraz światła do jazdy dziennej i tylne lampy wykonane w technologii LED, za kwotę 89000 zł z silnikiem 1.5 EcoBoost 160 KM.

 

moto-opinie.COM radzą : to była krótka przygoda, ale mam nadzieję, że już niedługo będę miał sposobność spotkać się z nowym Mondeo na trochę dłużej, wtedy też postaram się zrobić kompleksowy test tego modelu.

Ciekawy design, dużo nowości technologicznych, bardzo wygodne fotele i hybryda za 122000 zł.

Póki co… podoba mi się!

 

 

6 komentarzy

  1. Marcel z Grudziądza

    O prosze to niedaleko mnie byłes tym Mondeo, szkoda, że nie wiedziałem, że taki duży event, wyjechałbym na trasę pomachać ręką :)
    Co do samego auta, ford odrobił lekcję.

    Odpowiedz
  2. Bartek k.

    Teraz widzę, że wszyscy idą w mocne uturbione porządnie diesle. Ciekawe jak z żywotnością.

    Odpowiedz
  3. Grzegorz Marczuk

    To auto jest cudowne, jeszcze ten niebieski kolor + silnik 2.0 tdci 180 KM w liftbacku – moje marzenie.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.