W Łodzi już chyba prawem czarnej serii zdarzył się wczoraj kolejny wypadek, w którym zginęli piesi [2 osoby kobieta 63 lata i dziecko 8 lat] z rąk pijanego kierowcy.

Jechałem niedaleko tego miejsca, mijała mnie karetka i policja na sygnale, takich zdarzeń jest wiele – ale nie myślałem, że to dzisiejsze będzie znów tak tragiczne w skutkach.

 

Brawura, nieostrożność i 2 promile nadbagażu zrobiły swoje, a dwójka pieszych została zmieciona z przejścia dla pieszych.

 

Tak się teraz na gorąco zastanawiam, z pijanym kierowcą który miał blisko 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu podróżowało jeszcze 2 pasażerów, nie zauważyli?

Szybka kalkulacja : facet o wadze 90 kg, wzrost około 180 cm by mógł się pochwalić wynikiem 2 promili, powinien wypić około 0,4-0,5 l 40% alkoholu… [max 4 godziny od ostatniego kieliszka] i nikt tego nie widział?!

– no błagam!

 

Oczywiście współczuję rodzinie zarówno kobiety, jak i tego młodego dziecka [nie byli ze sobą spokrewnieni] i łączę się w bólu, że przez tak bezmyślne zachowanie zginęli… ale jeszcze bardziej w tym momencie się zastanawiam, dlaczego pasażerowie nie interweniowali?

– Przecież jak się widzi pijanego kierowcę, w pierwszej kolejności zabiera się mu kluczyki! A nie wsiada licząc na „frajdę z jazdy”.

 

Karać?! – no jasne!

Takie zachowanie co prawda nie jest do końca sprecyzowane w/g przepisów, ale doszukałem się orzeczenia Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 7 grudnia 1985 r. IV CR 398/85):

Współudział poszkodowanego w spożywaniu alkoholu z kierowcą i następnie podjęcie decyzji jazdy z nietrzeźwym kierowcą pojazdu mechanicznego, który z powodu swego stanu doprowadził do wypadku i poniesienia szkody przez poszkodowanego (jego bliskich) będzie z reguły uzasadniać przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody (art. 362 KC).

 

W tym przypadku pasażer występował w roli poszkodowanego, ale w/g S.N. również może być postrzegany jako współwinny.

Natomiast wspólne spożywanie alkoholu z kierowcą a w dalszej kolejności podjęcie decyzji o jeździe autem w roli pasażera będzie z reguły uzasadniane jako przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody, jeżeli przyczyną wypadku (powstania szkody) był stan nietrzeźwości kierującego.

 

moto-opinie.COM radzą : trudno jest mi tu radzić, bo akcje trzeźwy kierowca jak widać nie przynoszą żadnego skutku. Nie jest mi żal kierowcy, ani pasażerów którzy ucierpieli w tym aucie [auto które spowodowało ten wypadek] ponieważ nikt nich nie miał na tyle odwagi by stanąć na wysokości sprawy. Teraz konsekwencje są nieodwracalne! Będę bacznie przyglądał się tej sprawie, gdyż to kolejny przypadek w ostatnim czasie w Łodzi gdzie giną piesi z rąk pijanego kierowcy, również jestem ciekawy jak będzie postrzegana wina pasażerów – w końcu za przyzwoleniem również brali udział w tej „frywolnej przejażdżce”….

2 komentarze

  1. Łukasz - Rowerowe Porady

    Brak po prostu ku.wa słów. Wypadki się zdarzają, ja to rozumiem. Nieostrożność, zamyślenie, za dużo bodźców naraz. Ale jazda po alkoholu to nie jest wypadek! To jak jazda z odbezpieczonym granatem! Po prostu nóż się w kieszeni otwiera…

    Odpowiedz
  2. Waldemar Florkowski

    Już usłyszał zarzuty.. kompanów zwolniono.. teraz pewnie będą się domagać zadośćuczynienia…

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.