Tak sobie dziś przypomniałem pewną z życia wziętą historię, która bardzo utkwiła mi w pamięci..

2,5 roku temu miałem dosyć konkretny (jeżeli tak to można określić) wypadek, cóż moje prywatne auto, jednak nie potrafi wjechać na 30 cm krawężnik z prędkością 90 km/h – to taka aluzja do aut firmowych. 
 
Ocena rzeczoznawcy była krótka.. auto 2 letnie nadawało się do kasacji gdyż wartość pojazdu na chwilę zderzenia wynosiła około 32 tyś PLN (RENAULT MEGANE 1.5 dCi) a po fakcie spadła do jakiś 10 :)
Choć zdjęcia może tego nie przedstawiają tak dokładnie, ale auto w skutek spotkania z tak wysokim krawężnikiem, miało obcięty spód silnika, zniszczone całkowicie zawieszenie przednie, dziurę w podłodze, która stworzyła się po tym jak zacząłem lądować, wystrzelone wszystkie poduszki, wyrwany cały silnik i masę innych rzeczy… choć na zdjęciu tak to nie wygląda :)
Swoją drogą, chyba jestem słabym pilotem, bo lecąc 20 m , nie potrafiłem ustawić go odpowiednio do procesu lądowania – cóż mea culpa..
 
 
Jednak najbardziej zainteresował mnie etap sprzedaży, gdyż nieśmiało wystawiłem auto na allegro z ceną lekko wyższą bo 13 tyś ,czekając na rozwój sytuacji, cóż byłem w szoku…
Kilku pierwszych klientów oglądających, nie zastanawiało się jak rozebrać to auto na części, tylko jak je naprawić, o zgrozo !!

Dopiero wtedy zrozumiałem, że wszystkie teosoby, patrzą na ten kawał pogiętej blachy jak na sposób zarobku, a zastanawiałem się nad tym trzymając, korbowód w ręku, który leżał na ulicy po wypadku…

Ale finalizacji dokonałem z pewnym panem, który podpisując umowę zakupu tego kawałka blachy, powiedział, że będzie to prezent dla żony…
Moja odpowiedź brzmiała – bardzo ją Pan kocha…
 
Tak więc, minęły już 2 lata od tej transakcji i pewnie nie jeden z Was mijał to auto na drodze, nie wiedząc jaką miało ciekawą historię… Dlatego radzę się zastanowić gdy chcecie kupić auto, a było po jakiejś przygodzie…

14 komentarzy

  1. Anonymous

    a co wtym niezwyklego. Silnik mozna kupic za jakies 2000-3000 kompletny, do tego zawieszenie i inne czesci wymienic. Najlepiej byloby zezlomowac taki samochod zupelnie? nie kazdy powypadkowy nadaje sie na zlom (choc ubezpieczalni to sie bardziej oplaca ze wzgl. na ceny czesci NOWYCH).

    Odpowiedz
  2. Anonymous

    FSTSZONSAJONCE!!!
    Taki kraj że każdy chce taniej, każdy chce zarobić.
    Może Ciebie stać na kupowanie nowych aut w salonie, ale 80% społeczeństwa nie znajduje się w tak komfortowej sytuacji.

    Odpowiedz
  3. www.moto-opinie.blogspot.com

    Przyznam się szczerze, ze nigdy nie miałem nowego auta zawsze od 2 do 5 lat, jak bardziej anonimowy zaznajomisz się z treścią strony zauważysz, ze przede wszystkim promuje zakup używanych aut..

    A sensem artykułu, jest, że auto robiące 4 ślady, z dziurą w podłodze, z pogiętymi podłużnicami i zgilotynowanym silnikiem nadaje się idealnie na klomb w ogródku, gdyż jakby nie było naprawione, nawet przez samego Jassie Jamesa i tak główne elementy nośne zostały naruszone

    Odpowiedz
  4. Anonymous

    Tak tak, oczywiście. Wszystko, absolutnie da się naprawić, kwestia tylko włożonych w naprawę kosztów.
    Problem jest taki że gość „zarobas” wkłada jak najmniej, żeby mu zostało jak najwięcej.
    W tym przypadku wystarczy wymiana całego silnika na używkę za 2-3 tysiące, jak ktoś słusznie napisał + używnane 4 felgi z oponami + całe zawieszenie (amortyzatory, kolumny, wahacze, wszystko jest do odkręcenia) + wspawanie kawałka wyrwanej podłogi, akurat w tym przypadku nie zostało naruszone nic konstrukcyjnego tylko spód- podwozie.
    Jeśli kupił to łebski facet i zrobił z głową to za pół ceny ma fajną wypasioną furę dla kobiety, która posłuży równie długo, skutecznie i bezpiecznie jak inna używka, a konsumenci wychowani przez koroporacje i massmedia trzęsą się nad swoimi samochodzikami, popędzani przez ubezpieczycieli i dealerów.

    Odpowiedz
  5. karol

    yhmm…bezpiecznie jak inna używka powiadasz?Szczególnie przy kolejnym dzwonie życie uratują jej te jaśki w kierownicy…

    Odpowiedz
  6. Anonymous

    sensem artykułu jest to, że autor jest absolutnym idiotą za kierownica czym jeszcze się szczyci…lecąc 20 metrów nie dał rady wylądować..szczyt głupoty..widać jak użytkuje auta a potem wypisuje brednie jak np. na temat laguny 2.2 dci że się psuła notorycznie..a które auto wytrzyma takie traktowanie?? patrząc na tytuł i na zdjęcie najpierw pomyślałem.oho zaraz będzie historia jak to miałem renówkę i się ciągle psuła i ile to ja biedny kasy w nią władowałem a na koniec sprzedałem za grosze i kupiłem niemiecki wóz który jest bezusterkowy..hahahah..ale no tym razem sie rozczarowałem:D także Panie od tej Meganki proponuje powtórzyć kurs z prawa jazdy podszkolić się i dopiero siadać za kółko bo naprawdę żeby tak auto zniszczyć jak Pan to opisał to trzeba mieć zdolności..albo ich całkowity brak..pozdrawiam

    Odpowiedz
  7. AUTOR

    Drogi Panie X – nie znasz dokładnie sytuacji i nie wiesz, za dużo o tym wypadku, oraz to, ze sprawa trwa w sądzie i ma sie dobrze, ze względu na uchybienia przy oznaczeniu drogi krajowej.
    Po drugie gdybym był wredny zainwestował bym kolejne 500-1000 PLN w kolejną sprawę sądową i zarobił na Panu za obrażanie „autor jest absolutnym idiotą za kierownica” po prostu ostrzegam to jest tylko internet wszyscy myślą, że bezkarnie można się wypowiadac w każej kwestii – uczulam tak nie jest. Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
  8. Anonymous

    faktycznie to była moja pierwsza myśl która mi się nasunęła po przeczytaniu tego artykułu i nie powinienem jej wyrażać ale ręce opadają jak sie widzi w internecie właśnie opisy takich sytuacji a zaraz użalania się nad autem i jego awaryjnością..a tak nawiasem spytam z czystej ciekawości czy po doświadczeniach z tą Laguną nie miał Pan urazu do marki przy wyborze tej Maganki?

    Odpowiedz
  9. AUTOR

    Pierwsza była meganka 1.5 , potem Laguna 2.2 i przyznaje, że oprócz problemów z silnikiem, nie miałem żadnych usterek związanych z elektroniką itp.
    O dziwo (dosyć często zmieniam auta 2,3 rocznie) w tej chwili mam… znów Lagunę ale już z silnikiem benzynowym przejechałem nią około 10 tyś km i…. nie włożyłem nawet złotówki. Dlaczego Renault tak szybko wycofało się z tego silnika 2.2, miała być to rewolucyjna jednostka, która kosztowała grube miliony w produkcji, a okazała się skazą, którą Renault do dnia dzisiejszego próbuje naprawić a wyniki DEKRY aut (2004-2007) nie kłamią!

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.