Gdyby tak nasze władze za sprawą czarodziejskiej różdżki potrafiły przenieść EURO na 2013…
Tak wygląda autostrada moich marzeń, gładka niczym szkło, dobrze oznakowana i bez bramek pobierających haracz.
Ale marzenia, marzeniami pora zejść na ziemię… Nadal budujemy, spieszymy się, czas goni, a jak kiedyś powiedziała moja babcia : gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy.
I gdy patrzę dziś na informacje medialne, aż chcę rzec babciu startuj na prezydenta – bo Ty wiesz więcej niż oni wszyscy razem wzięci.
Zegar tyka, robota wre, a tu niespodziewanie dziś odkryto 80 pęknięć na budowanej autostradzie A1 i 50 na autostradzie A2. Tylko problem w tym, że pęknięcia powstały jeszcze na nieuczęszczanych odcinkach autostrady, aż boję się pomyśleć że jutro na czerwonym pasku w TVN24 pojawi się informacja, że oprócz pęknięć są widoczne koleiny i dziury.
Tak oczywiście ironizuję, ale prawda jest taka, że kupując auto z salonu nie spotkałem się by wyłaziła z niego rdza. Ekipy budujące tłumaczą, się tym iż nie jest to jeszcze wierzchnia (ścieralna) warstwa asfaltu, ale już zastanawiają się jak i czym wypełnić te luki w asfalcie – polecam piankę uszczelniającą z CASTORAMY za 14,99 PLN!
Tylko dlaczego powstały te dziury, w województwie łódzkim w czasie styczniowo-lutowych mrozów było maksymalnie -25 stopni, przecież to nie tak wiele, czy ktoś budujący oszczędził na materiałach i wolał sobie za to wykończyć dom?! To pytanie pozostanie bez odpowiedzi.

Powoli zaczynam się zastanawiać ile tak na prawdę będzie nas kosztować ten pośpiech…jeszcze nie korzystamy z drogi, a już są problemy, tym bardziej, że każdy kilometr tej bajecznej drogi kosztuje nas 55 mln zł, tym bardziej, że płacimy za nią podwójnie – raz w podatku w paliwie, a drugi raz w emeryturze, którą mamy otrzymać za 20-30 lat, bo w końcu i ta sakwa została uruchomiona.
Tym bardziej że mieszkam w Łodzi i w miarę często jeżdżę do Warszawy, zależy mi by na autostradzie A2 nie widniał znak o symbolu A14 informujący o robotach drogowych…
I coś co miało być wizytówką obecnej koalicji może być przysłowiową kulą u nogi, szczególnie gdy Michel Platini jadąc do Gdańska na mecz złapie gumę przez dziurę w drodze…

1 KOMENTARZ

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.