Po tym jak w zeszłym roku organizowałem charytatywną akcję MISJA-LAPONIA – czyli wyprawa z Łodzi samochodem do Fińskiego Rovaniemi siedziby Świętego Mikołaja, wiedziałem, że na drodze oprócz 1990 km stanie również przede mną aura, jak i mandaty…

 

W Szwecji i Finlandii taryfikator jest uzależniony od zarobków i nawet najdrobniejsze przekroczenie prędkości może być „finansową kaplicą”.

Odpukać póki co nic nie przyszło… acz pewnie w pierwszej kolejności mandat dotarłby do naszego partnera technicznego firmy Skoda, która przekazała na wyprawę YETI 2.0 TDI 170KM.

 

Skoda Yeti

 

Ale dziś o tym jak to wygląda w praktyce…

Szwedzki biznesmen Anders Wiklof przekroczył prędkość w Finlandii i otrzymał promocyjny mandat 95000 euro za przekroczenie prędkości o 26 km/h [na 50-tce – 76!].

Policja fińska motywuje to tym iż dla stanu posiadania Pana Andersa idealny będzie taki mandat, przy czym w Szwecji prawdopodobnie otrzymałby mandat o jakieś 150 razy mniejszy.

Gdzie tu sens? Gdzie tu logika?

Prawdopodobnie jest to zapatrzenie na szwajcarskie sądy gdzie rekordzista otrzymał 3 lata temu mandat w wysokości 250000 euro za jazdę swoim Ferrari po wsi z nadmierną prędkością.

 

moto-opinie.COM radzą : co tu radzić, albo zarabiać więcej, albo jeździć wolniej :)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.