Nie zawsze…
Pewnie wiele osób w tym momencie otwiera oczy i je przeciera, ale taka jest prawda nie zawsze to co wydaje się nowe, jest takie! Brzmi to absurdalnie, ale jest w tym i część prawdy!

Przez kilka lat mając styczność z pracą w salonie, widziałem niejedno, może nie powiem, że auta były składane z dwóch, bo tu bym skłamał, ale szpachlowane elementy, czy lakierowane części, nie były niczym dziwnym w obecnych czasach.

Oczywiście nie chcę tu generalizować bo taki proceder to w moim przekonaniu dotyczy maksymalnie 2% pojazdów sprzedawanych ale zawsze…
Cóż auto trafiające do salonu, np z Europy, przejeżdża wiele kilometrów koleją, później ze składu centralnego musi pokonać drogę do dealera na lawecie – będąc ciągle narażone, na uszkodzenia.. [szkody transportowe]. Również zdarzają się przypadki losowe – uszkodzenie podczas parkowania na parkingu salonu przed tzw przeglądem zerowym PDI.

A naiwny klient sądzi, że skoro płaci tak duże pieniądze, często oszczędności swojego życia, może być pewny staniu oraz tego, że w salonie może poczuć oazę bezpieczeństwa  – nic mylnego !

Czujność w obecnych czasach, jest na wagę złota – może to zabrzmi absurdalnie, ale polecam zabrać miernik lakieru. Chociaż znam przypadki, gdy po roku, klient udowodnił naprawę blacharską, salon musiał oddać pełną wartość auta z faktury i odebrać bubla… Dlatego polecam usługi moto-doradcze!

 

 

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.