Temat tzw. korekty licznika cały czas elektryzuje wszystkich, podobno „przebieg do negocjacji” wstępuję w 35% samochodów, nikt nie prowadzi oficjalnych statystyk, ale nie trzeba być orłem aby widzieć, że zużycie auta nie idzie w parze z cyferkami.

 

Dziś podam na swoim przykładzie czym dla mnie skończyło się cofanie licznika i cofnę się w tym wypadku równo o 10 lat gdy zasiadłem za kierownicą Renault Megane 1.6 16V, auto z Polskiego salonu, dobrze wyposażone, nie sprawiało najmniejszych problemów.

Dużo jeździłem nim jak na początki studenckich czasów i by nie irytować rodziców postanowiłem uciec się do podstępu dezaktywując system ABS, tzn. nie ma do tego żadnego przycisku, zatem wyjąłem bezpiecznik przy drzwiach kierowcy odpowiadający za ten system.

 

Co to ma do denerwowania rodziców? – Otóż, dzięki temu zabiegowi przestał działać prędkościomierz i licznik główny, jedynym elementem działającym był obrotomierz.

Ten patent może nie jest opisany w instrukcji obsługi Renault, ale w serwisie jest powszechnie znany.

 

bezpiecznik

 

Miesiąc za miesiącem mijał, a ja jeździłem w najlepsze, dopiero mniej więcej po pierwszej awaryjnej sytuacji zimą postanowiłem znów go aktywować z 10000 km w pamięci.

Na wiosnę znów usunąłem intruza i tak mniej więcej przez 2 lata „zaoszczędziłem” dopytywania rodziców i jakieś dodatkowe 17000 km.

 

Gdy przeprowadziłem się do Warszawy, a Tato zaczął jeździć Meganką, zupełnie już zapomniałem o tej drobnej korekcie, miesiące mijały, aż nagle Tacie pękł rozrząd…

Powinien wytrzymać 5 lat lub 90000 km… w teorii, naprawa oczywiście była kosztowna bo tłoki gdy zostały uwolnione na swojej drodze niszczyły wszystko. Wtedy jeszcze nie przypomniałem sobie o tej drobnej korekcie, zrzucaliśmy to na małą trwałość elementów w Renault.

Dopiero mniej więcej po roku, olśniło mnie gdy przypomniałem sobie, że auto ma nadbagaż w postaci około 17000-18000 km i że ten aspekt mógł być główną przyczyną niedopilnowania wymiany paska.

 

rozrząd

 

 

Tak więc w dziecinny sposób by nie narażać się rodzicom, wyłączyłem ABS i dzięki temu zamroziłem zliczanie kilometrów,  dzięki krótkiej pamięci doprowadziłem do naprawy wartej 3000 zł, za sprawą pękniętego paska rozrządu.

 

Na własnej skórze przekonałem się jak korekta licznika, a dokładnie zamrożenie jego pomiarów może być bolesne w skutkach.

Dlatego przestrzegam wszystkich by przed zakupem dokładnie oglądali auto, szczególnie gdy brakuje w nim historii serwisowej. A gdy przypominam sobie swoją pomysłowość w tej spawie rumienię się ze wstydu, dobrze że na własnych błędach uczymy się najlepiej.

4 komentarze

  1. Lonu

    Szkoda, ale często właśnie w ten sposób najbardziej sobie szkodzimy. Dla 20k przebiegu chyba nie warto było, ale ok szczeniackie czasy :)

    Odpowiedz
  2. Jarek K.

    Cofanie ? Polecam pojechać do Wielkopolski, tam to się robi na potęgę, było 300 ciach jest 100-150!

    Odpowiedz
    • Waldemar Florkowski

      Wtedy byłem młody, ale warto się przyznać do błędu i liczę że więcej osób wyciągnie z tego soczysty wniosek!

      Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.