Zegar tyka niemiłosiernie, do EURO coraz bliżej, cała Polska w napięciu, nawet bardziej niż podczas śmierci głównej bohaterki „M jak Miłość”, a co na to drugie państwo organizujące ?

Mam wielką nadzieję, że zdarzył się cud! Bo to, że w Polsce mamy tak mało autostrad, a drogi są średniej jakości to nic w porównaniu z tym co jest na Ukrainie, gdzie jadąc po dziurach widzimy kawałek asfaltu.

Więc gdy słyszę głosy o kompromitacji Polski pod względem budowy dróg i przygotowania ich na EURO i tak uważam, ze jesteśmy przed naszymi wschodnimi sąsiadami.
Najbardziej w głowie utkwiły mi progi zwalniające na jednej z dróg prowadzących do Lwowa i wcale nie mówię tu o uliczkach osiedlowych, a o drogach na których dozwolona jest prędkość wyższa niż 60 km/h.

I pomimo wrodzonego optymizmu nie wierzę, by w przeciągu ostatnich 5 miesięcy coś drastycznie się zmieniło, owszem główne drogi są unowocześnianie szczególnie te w okolicach Kijowa, Lwowa i Doniecka,  jednak to pachnie prowizorką, szczególnie gdy wynikła afera odnośnie kosztów budowy tych dróg!

droga ukraina

Przypomina mi się historia, już nieco wgłąb Ukrainy na drodze w kierunku Odessy, gdy na środku pojawia się tajemniczy mężczyzna ubrany w strój policjanta, który po zatrzymaniu wyciąga kawałek dykty na której notuje  : 98 km/h – po czym stara się nam udowodnić, że przekroczyliśmy prędkość gdyż tu jest dozwolone 50 km/h… cóż przebierańców nie brakuje …. jedynka i odjazd z piskiem!


Ja się nie dałem nabrać, ale czy Michael Platini również?!
Dla wszystkich kibiców podążających w tym kierunku polecam profilaktycznie zabrać 10 dolarów po dolarze, tak by móc wręczać gifty lokalnym milicjantom – gdyż jest to niezwykle popularny proceder, a za 1 czy 2 $ sprawimy nie lada uśmiech na twarzy stróża prawa.

1 KOMENTARZ

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.