ECO jest w modzie, słyszę to na każdym kroku, na każdym zakręcie, na każdej ulicy….

Więc czemu też nie zostać ECO-TRENDY – skoro to takie popularne i fascynujące….
Założyłem swoją zieloną koszulkę, wsiadłem w auto i postanowiłem sprawdzić jak to jest być ecofriendly!

400 km do przejechania, więc jest gdzie się sprawdzić, odpowiednie manewrowanie pedałem gazu, jazda do 3,5 tyś obr/min, a nawet mniej by nie wkręcać silnika specjalnie na wysokie obroty, przewidywalność na kilometr do przodu by niepotrzebnie nie hamować i nie przyspieszać oraz hamowanie biegami  – niby większość zasad spełnionych..
Jednak jak ecofriendly nie mogę sobie pozwolić na słaby komfort podróży więc, postanowiłem nagiąć zasady
 

Ale oczywiście usprawiedliwiam się tym, ze dokonując tak trudnej czynności jaką jest jazda zgodna z naturą i uściski dłoni od „zielonych” nie mogę sobie pozwolić na zmęczenie i słaby komfort podróżowania i magiczny przycisk AIR CONDITON subtelnie został włączony, poprawiając moje samopoczucie….

Jakie wrażenia ? Cel był tylko jeden osiągnąć jak najmniejsze spalanie, ale przy jeździe która przypomina podróż samochodem, a nie wozem drabiniastym… Przyznam, że osiągnięcie kompromisu było niczym pojednanie Bin Ladena z Obamą… ale cóż, chciałem się sprawdzić nie było wyjścia…
W poprzednią stronę na trasie ŁÓDŹ – HEL – średnie spalanie wyniosło 6.5l/100km przy silniku benzynowym 1.4 16v, w stron powrotną wyniosło 5.5/100km..



Jak matematyka mnie nie myli, zaoszczędziłem 4 litry, czyli około 20 PLN brutto ale… 9 PLN wydałem na NEOSPAZMINĘ, co by mnie trochę wyciszyła i uspokoiła podczas tego arcytrudnego zadania, a kolejne 10 PLN odłożę na najbliższą wizytę do psychologa, bo tak jeździć się nie da !!!!
Taki styl podróżowania jest o wiele bardziej meczący, zniechęcający i co najważniejsze usypiający, pomijając już fakt, że podróż jest o wiele dłuższa…
Więc sorki wszyscy ZIELONI, siedźcie sobie na tych swoich drzewach ale mi jest nie po drodze !

3 komentarze

  1. Anonymous

    Dzięki eco-stylowi jazdy można zaoszczędzić w ciagu 5 lat nawet 2 tysiące złotych. Jeżeli dołożysz jeszcze 2 tysiące, to akurat uzbierasz na koło dwumasowe, które zniszczy jazda na niskich obrotach.

    Odpowiedz
  2. Łukasz

    Wydaje mi się, że nie trzeba jechać jak ślimak by zaoszczędzić trochę paliwa, bez psucia sobie nerwów.

    Jest kilka sposobów, może nie do końca związanych z eko-drivingiem, tylko z dbaniem o auto – ale warto o nich pamiętać.

    – do skrzyżowania dojeżdżać na biegu, redukując choć raz bieg – nie na wciśniętym pedale sprzęgła

    – nie przyspieszać do odcięcia zapłonu (choćby kusiło)

    – nie przyspieszać widząc przed sobą czerwone światło – bo po co?

    – nie jeździć z bagażnikiem na dachu, jeśli jest on niepotrzebny. O przyczepie nie wspomnę :P

    – sprawdzać ciśnienie w oponach co 2-3 miesiące i pompować do zaleceń producenta, ew. ciut więcej

    – nie warto do zwykłej osobówki zakładać szerokich „kapci” – im szersze, tym większe spalanie

    – tankować lepiej na dobrych stacjach. 10 groszy na litrze to pozorna oszczędność. Na sprawdzonym paliwie auto będzie jeździło lepiej i mniej spali

    – przed „ciśnięciem” warto poczekać aż silnik osiągnie optymalną temperaturę pracy. Zimny potrafi pochłonąć olbrzymie ilości paliwa.

    – no i instalacja LPG. Co by o niej nie mówić, jeździ się TANIEJ!

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.