Choć odcinki Pana Emila publikowane w serwisie youtube oglądam prawie od samego początku, można powiedzieć, że dopiero teraz zyskał popularność w szerszym zakresie.

 

Celebryta? – na pewno nie, ponieważ celebryci w głównej mierze zajmują się uśmiechaniem i prężeniem nogi na czerwonym dywanie, polski zorro działa i obnaża ułomności ludzkiej natury.

 

Czy mu współczuję? – po części tak, gdyż jest on jedną z niewielu osób, które odważyły się na taki krok, kosztem swoich problemów, ponieważ te 13 spraw sądowych nie wzięło się znikąd i są po części spuścizną po męskiej postawie. Teraz mogę tak formalnie powiedzieć, ponieważ połowa z nich została umorzona i żadnej pan Emil nie przegrał.

 

Potrzeba popularności? – w moim przekonaniu bardzo dobrze, że tak się stało, ponieważ do tej pory te kilkadziesiąt tysięcy internautów to było stanowczo za mało. Teraz gdy usłyszała o nim cała Polska i zyskał sobie niesłabnącą popularność, będzie mu znacznie łatwiej wykonywać swoje czynności, dla dobra innych.

 

Rzetelność? – osobiście uważam, że działanie Pana Rau, jest w 100000% poprawne, oczywiście nie wtóruję tu wszystkim tym co nadmiernie przekraczają prędkość i szukają szansy na umorzenie mandatu, ale na to, że gdy funkcjonariusz publiczny robi swoją dochodową pracę, niech robi to należycie.

 

(Marek Browiński)

(Marek Browiński/gazeta.pl)

 

Straż biznesowa? – to słowo pojawia się w większości odcinków i gdy „Zorro” zakłada swoją odblaskową kamizelkę UWAGA SĘPY, drastycznie spada w tym miejscu liczba fotografii, a strażnicy stają się nerwowi. Hallo! Przecież chyba chodzi o poprawę bezpieczeństwa?!!! Czy to już jest taka niesamowita maszynka do zarabiania niczym VAT 23% ?

 

Co dalej? – myślę, że ten ruch który zapoczątkował Pan Emil, pomoże w kontrolowaniu organów państwa, które tak defaco działały często w/g swoich zasad. Po boomie medialnym w sieci pojawili się kolejni fotoradarowi zorro, obnażający przygotowanie służb do działania.

Przyznam, że widzę naszego zorro w sejmie, ale zapewne politycy go tam nie widzą, ponieważ swoją dociekliwością doprowadziłby do sejmowej kapitulacji.

 

Podziwiam? – tak jest to jedna z pierwszych osób, które miały odwagę stanąć przeciw (sam w życiu dostałem 2 zdjęcia z fotoradaru), ale nie na przeciw piratom drogowym których nie bronię, a dziurawemu jak budżet systemowi. Od blisko 2 lat fotoradarowa karuzela tak się już napędziła, że zaraz pan portier z lokalnego Urzędu Gminy stanie ze swoim fotoradarem, ku chwale budżetu miasta.

Robi codziennie kawał dobrej roboty, bo co teraz fotoradar ma wspólnego z bezpieczeństwem? Z dnia na dzień coraz mniej…..

 

Dlatego bacznie się przyglądam i doceniam inicjatywę obywatelską, w końcu Państwo kontroluje nas, to czemu i my nie możemy jemu na ręce spojrzeć…

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.