W mediach wykreowano kryzys, każdy mówi jak jest źle, że lepiej już nie będzie. A może to tylko nasza przywara do zrzędzenia i marudzenia?!

Czemu wysuwam takie daleko idące wnioski?!
Nie tak dawno, na rynku motoryzacyjnym było głośno o tym, że Rolls Royce dokonał rzeczy niemożliwej i w 2011 pobił rekord sprzedaży w Europie, więc gdzie ten kryzys?!
Kolejną informacją zaprzeczajacą lokalnemu kryzysowi jest informacja o sprzedaży marki Ferrari w Polsce, choć nie była to sprzedaż najwyższa w Europie, lecz w lutym 2012 roku wykonano już plan sprzedaży na cały rok.
A w dodatku auta sprzedawane w Warszawskim salonie osiągają najwyższą średnią cenę, ze wszystkimi dodatkami.
Pytam się po raz wtóry, gdzie mamy ten globalny kryzys?! Ale dosyć łechtania bogatych, prawda jest taka, że od kilku lat można zauważyć pewnego rodzaju dysproporcje w zakupach samochodów. Coraz mniej aut sprzedawanych jest w segmencie C/D na korzyść mniejszych tańszych, bądź zupełnie skrajnie w drugą stronę.
Przypomina mi to trochę Ukrainę, gdzie przy deptaku w Odessie stoi Łada NIVA, a obok Mercedes SLR..
Oby to nie był stały trend!

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.