Czy jazda 30-letnim autem z napędem na tylną oś po zaśnieżonej, alpejskiej dróżce pozbawionej  barierek ochronnych, na dodatek nocą i pod presją czasu, może być przyjemnością? Oczywiście tak! Zapowiada się niezwykła przygoda! – odpowiadają uczestnicy 16. Historycznego Rajdu Monte Carlo, który rozpocznie się już w najbliższą niedzielę (27 stycznia).  W gronie ponad 300 śmiałków z całego świata jest warszawska załoga NAC Rally Team, czyli Paweł Molgo i Janusz Jandrowicz, którzy do walki staną Fiatem 125p z 1976 roku.

NAC_Monte_Carlo_04

Symboliczny start polskich załóg (w sumie nasz kraj reprezentować będzie 10 samochodów) odbył się tydzień temu przed siedzibą  Automobilklubu Polskiego. Honorowym starterem był Longin Bielak, który w swej sportowej karierze aż dziesięciokrotnie uczestniczył w Rajdzie Monte Carlo. Z Warszawy samochody odjechały do Monako na lawetach, gdzie w niedzielę oficjalnie zainaugurują zmagania na legendarnej trasie.
– Od samego początku czekają nas niełatwe zadania ? mówi Paweł Molgo, który na co dzień swą rajdową pasję dzieli pomiędzy auta historyczne i samochody terenowe. – Na ?dzień dobry? będziemy musieli pokonać nocą 600-kilometrową dojazdówke do Valence, gdzie w poniedziałek rozegrane zostaną pierwsze odcinki specjalne.

Później rywalizacja przeniesie się na teren Górnej Loary i Ard?che. Stamtąd zawodnicy będą kontynuować podróż w kierunku Monako, pokonując po drodze m.in. tradycyjne odcinki specjalne Rajdu Monte Carlo ze startem w Saint-Jean-en-Royans i metą na Col de Corobin. Ostatnim etapem będzie najsłynniejsza, nocna próba Col de Turini znana jako ?noc długich noży?.

– Na początku stycznia, zgodnie z regulaminem, objechaliśmy większość czekającej nas trasy, przygotowując jej opis – mówi Paweł Molgo. – Roadbook bywa bowiem dość enigmatyczny i w plątaninie alpejskich dróżek łatwo się zgubić. Nie ukrywam – w kilku miejscach miałem prawdziwego stracha; nawet podróżując turystycznie, wahałbym się, czy jechać dalej! Wąska dróżka, bez zabezpieczeń, zakręt przechodzący w zakręt. Nawroty tak ciasne, że niemal nieustannie na drogę patrzyliśmy przez… boczne szyby. Gdy dokonywaliśmy objazdu, było sucho, ale dziś wiemy już, że w górach spadł śnieg, panują niskie temperatury, pojawia się mgła. To działa na wyobraźnię! Nie chodzi o brak umiejętności, ale bywają prozaiczne historie: auta, zwłaszcza 30- czy 40-letnie czasem się psują…

Trudne warunki atmosferyczne spowodowały między innymi odwołanie przed tygodniem dwóch finałowych odcinków 81. Rajdu Monte Carlo, z którymi będą mieli do czynienia również uczestnicy rajdu historycznego. – Wyniki osiągane na oesach przez Loeba czy Ogiera też są bardzo wymowne – troska się Paweł Molgo. – Średnia prędkość, jaką osiągały ich czteronapędowe potwory, wynosiła 63 km/h. Jak wiadomo, nasze zadanie polega na regularnej jeździe z niewiele mniejszą średnią… 50 km/h. Tyle że nasze auta mają 30 lat, napęd na jedną oś i kilkaset koni mniej pod maską! To oznacza, że prawdopodobnie będziemy jechać na ciągłym ?niedoczasie?… Całe szczęście, że możemy chociaż używać opon z kolcami. Mam też nadzieję, że na zaśnieżonych i oblodzonych trasach przyda się nasze doświadczenie wyniesione z rajdów terenowych.
Mimo czekających ich trudności i niebezpieczeństw Paweł Molgo i Janusz Jandrowicz nie mogą już doczekać się rywalizacji w jednym z najbardziej prestiżowych rajdów na świecie, u boku wspaniałych maszyn i wielkich nazwisk motosportu. O wywalczenie miejsca w czołówce klasyfikacji generalnej może być trudno. Ale dzięki porozumieniu z Tomaszem Jaskłowskim w 16. Historycznym Rajdzie Monte Carlo pod wspólnym szyldem TJ NAC Motorsport wystartuje pięć polskich załóg (cztery Fiaty 125p i jedna Alfa Romeo), dzięki czemu Polacy po cichu liczą na sukces zespołowy.

1 KOMENTARZ

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.