Mustang, Mustang… Na samą myśl, serce zaczyna szybciej bić! Słoneczny poranek w czwartek, normalnie tak łatwo bym się z łóżka nie zbierał, ale zaraz po przebudzeniu w myślach miałem, że za parę chwil otrzymam kluczyki do Forda Mustanga. No może nie za parę chwil bo musiałem dojechać na Tor wyścigowy Bednary.

 

Na miejscu w pierwszej chwili przywitali nas miłośnicy z klubu Mustanga, którzy przyjechali kilkudziesięcioma modelami Mustangów, począwszy od pierwszej generacji, a skończywszy na V. To była świetna lekcja historii, czuć było ten niepowtarzalny zapach, jak i widać było jaką miłością właściciele otaczają swoje auta.

Jednak cały czas kątem oka spoglądałem na piękne żółte, czerwone, niebieskie i szare perełki stojące na końcu placu – kryptonim Mustang VI!

Nie minął kwadrans i już siedziałem w nowym Mustangu, na początek wybrałem odmianę mocniejszą 5.0 V8 421 KM, który dysponuje momentem obrotowym 524 Nm. Na torze nie było przebacz, po pierwszym zapoznawczym okrążeniu instruktor, jak widać nie bał się ze mną jechać i zaproponował by kolejny przejazd pokonać jeszcze szybciej, by nie martwić się o opony gdyż mają w razie czego w zapasie.

Posłuchałem! Dźwięk silnika V8 był po prostu fenomenalny, skrzynia manualna o krótkich 6-ciu przełożeniach fajnie współgrała z dość twardym sprzęgłem. Ryk silnika na wysokich obrotach był niezwykle przyjemny dla ucha.

Jak z trakcją? ESP działało dość późno. Tylny napęd pozwala fajnie podkreślić ostry zakręt i ten moment obrotowy, który przy wolnossącym motorze nie nakazuje nam często sięgać do lewarka od zmiany biegów.

Przyspieszenie? Faktycznie poniżej 5 sekund. Maksymalna prędkość? Nie wiem, ale 240 km/h na pewno ;)

Później przyszła pora by przesiąść się na 2.3 EcoBoost 317 KM i 434 Nm, sami dobrze wiecie jakie mam zdanie na temat downsizingu, małych pojemności i dużych mocy. Jednak w tym przypadku jestem przekonany, że w Europie to własnie ten silnik będzie stanowił główną siłę napędową Mustanga. Pomimo, że jednostki te dzieli raptem 20000 zł, dużo? W Alfie Romeo MITO pomiędzy silnikiem 1.4 70 KM, a 0,9 TwinAir 105 KM jest różnica na poziomie około 13000 zł.

Jednak wydaje mi się, że w Europie zwycięży ekonomia, niższe podatki i silnik 2.3 Ecoboost 317 KM. Na torze była dość spora różnica w spalaniu 2.3 przy podobnej jeździe potrafiłem zejść do 20 l/100km, w przypadku V8 było to o 15 mniej :)

Jak daje sobie radę turbo serce? Inaczej… ciszej… mniej subtelniej… ale nadal fajnie! Ok gdybym miał nieograniczone fundusze brałbym V8, ale muszę przyznać, że i ten 2.3 trafił do mnie, za sprawą momentu obrotowego, który pozwalał na wiele.

W tym wypadku na torze czułem niedociążenie przedniej osi i auto nie prowadziło się tak idealnie jak V-ka, ale to był minimalny zarzut, częściej musiałem posiłkować się lewarkiem zmiany biegów, ale maksymalny moment obrotowy robił też swoje. Silnik 2.3 miałem do dyspozycji w modelu bez dachu, zatem trudno aż tak porównać dźwięk.

Odmiana 2.3 Fastback kosztuje 148400 zł (5.0 V8, kosztuje 21000 zł więcej) i…. tak na dobrą sprawę Golf R może drzeć, ponieważ bez mrugnięcia okiem mówię, że wybieram Mustanga! Ja wiem, te auta dzieli wiele, ale łączy je podobna cena jak i moc. Mustang Ma świetny wygląd, charakter, napęd na tył, moc. Ciekaw jestem jak sobie poradzi silnik 2.3 EcoBoost, który jest dość wysilony, ale nie ma co podoba mi się to aut jak jasna cholera!!

5 komentarzy

  1. Zasada Z

    A ja mimo wszystko uważam, że jak kogoś już stać na takie auto, to pokusi się o silnik V8, w normalnym ruchu miejskim aż takiej dużej różnicy nie będzie w spalaniu.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.