Innowacyjna technologia i zderzenie z rzeczywistością, tak pokrótce można podsumować próbę zawładnięcia rynkiem aut elektrycznych.
Był splendor, był marketing, lecz zabójcza cena i przeciętna mikroskopijna sylwetka skutecznie zabiły myśl technologiczną.
139000 PLN to stanowcza za dużo, jak za model, który ma promować ekologię, w Państwie w którym nawet za to nie otrzymamy żadnej dotacji z tej racji.

koniec citroena c-zero

I tak mały popyt na model C-ZERO i odpowiednik z koncernu PSA – PEUGEOT iOn, doprowadził, do tego, że w fabryce Mizushima należącej do Mitsubishi zaprzestano produkcji obu tych modeli.
Choć koncern PSA utrzymuje, że to tylko chwilowy przestój, prawda jest znacznie bardziej bolesna – otóż w pierwszej połowie 2012 roku sprzedano 935 Citroenów C-Zero i 852 sztuki Peugeotów iOn… w całej Europie! Niestety wynik ten zapewne nie satysfakcjonuje żadnej ze stron, tym bardziej, że duża cześć sprzedanych aut należy do dealerów i nie trafiła jeszcze do finalnego odbiorcy.
Cóż zabójcza cena, małe wnętrze takie są bolączki tworzenia nowej technologii, chyba i tak na najbliższe alta najlepszym rozwiązaniem będzie to zaprezentowane przez TOYOTĘ YARIS HYBRID, może droższym w eksploatacji, ale na pewno tańszym w zakupie.

 

6 komentarzy

  1. Łukasz Janik

    Przecież to było oczywiste, ta technologia , mały zasieg, ceną nie były nawet na europejską kieszeń! Nikt zapewne o zdrowych zmysłach nie dałby za to auto nawet 100 tyś PLN, Citroen C-zero był najzdroższy z całej gamy „Mitsu i Peżota”

    Odpowiedz
  2. Anonymous

    Właśnie czytałem na stronie ostatni test Toyoty Yarisa HYBRID, cóż za cenę C-ZERO mamy 2 bardziej przestronne i lepiej wyposażone Yarisy… musiał ten pomysł paść….

    Odpowiedz
  3. Marcko

    Zamiast robić jakieś elektryki by w końcu przejeli hybrid4 do innych modeli jak robi to Peugeot 508rx, 3008hybrid itd…

    Odpowiedz
  4. Anonymous

    Nic nowego , bo nikt o zrodwych zmysłach nie kupi takiego małego bobka by pokazać sie wśród znajomych z prędkoscią 50 km.h

    Odpowiedz
  5. gitara4x4

    Dziwna ta polityka Francuzów. Przez kilka lat jeździłem Peugeotem 106 electrique. Wielkim plusem tego auta był fakt że 106 z napędem elektrycznym nie różniła się w zasadzie od wersji benzynowej. Zapewniało to tanie naprawy np w wyniku kolizji itp. Auta takie Francuzi produkowali od połowy lat dziewięćdziesiątych. Sprawdziły się jako pojazdy dla poczty i instytucji państwowych. Toyota dostrzegła chyba zalety takiej koncepcji i po dziwacznym Priusie pojawiły się „normalne” auta Toyoty i Lexusa z napędem hybrydowym. Miałem przyjemność testować Yarisa Hybride – jest super autem w super cenie. Polecam.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.