Wsiadamy do auta na parkingu pod sklepem, włączamy silnik, wrzucamy wsteczny bieg i patrzymy w tylną szybę… a tam kartka!
I ta myśl „kolejna cholerna reklama” niechlujnie rzucona na tylną szybę w pospiechu…

Jednak nic bardziej mylnego, zazwyczaj ta karta nie jest ulotką reklamową,  a przede wszystkim jej miejsce nie jest przypadkowe.

Tak jak i rozwija się motoryzacja, tak również rozwija się kradzież samochodów.
Po metodzie na butelkę – czyli skrywaniu pustej butelki w nadkolu przyszła pora na niezwykle prostą ale jakże skuteczną metodę pozyskiwania samochodów.

Patent jest niezwykle prosty, wystarczy gdy właściciel auta wysiądzie odruchowo zdjąć kartę, a wtedy złodziej ma prostą drogę do samochodu.
Zazwyczaj metoda jest o tyle łatwiejsza, że nim kierowca spojrzy się w tylną szybę zdąży już odpalić samochód, a wychodząc zdjąć kartkę zazwyczaj nie myśli wtedy o gaszeniu samochodu!

W ciągu ostatniego miesiąca policja otrzymała kilkadziesiąt zgłoszeń dotyczących kradzieży na tzw. „kartkę”, proceder się szerzy w szybkim tempie, gdyż może go wykonać nawet początkujący złodziej, który wszystko otrzymuje na tacy – 1) otwarte auto 2) kluczyki w stacyjce 3) zazwyczaj dokumenty które są w torebce już w samochodzie.

Złodzieje zazwyczaj preferują mniejsze parkingi, nie dokonają tego procederu pod dużym marketem gdyż zazwyczaj zamontowany jest tam monitoring.

Cóż… już nie wiem czy bardziej rozwija się przemysł motoryzacyjny, czy sposób okradania tego przemysłu, choć jak to ostatnio usłyszałem kradzież to chwilowy zabór mienia – tak tłumaczył się pewien mężczyzna złapany w Łodzi na gorącym uczynku.

1 KOMENTARZ

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.