Temat Macieja Z. elektryzował mocno, wypadek jakich wiele, które przydarzyły się w 2008 roku, lecz tutaj znane nazwisko.. Historii przedstawiać nie trzeba, gdyż ta sprawa już tyle razy była przez media wałkowana, ale spojrzę na nią z innej strony.

 

Przez długi czas nie wiedziałem jak odnieść się do sytuacji, miałem okazję poznać Maćka, jeszcze przed wypadkiem, tuż przed… pasjonat, motoryzacyjny świr, osoba z benzyną we krwi – ze świecą szukać takich osób w branży w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wtedy jeszcze jako kierownik sprzedaży w jednym z salonów samochodowych w Warszawie chciałem zorganizować z nim spotkanie – nie zdążyłem!

 

Warszawski Sąd Okręgowy przychylił się do wniosku obrony i zmniejszył Maćkowi karę do dwóch lat pozbawienia wolności ( skazany był w I instancji na trzy lata więzienia za spowodowanie wypadku, w którym zginął inny dziennikarz.) Wyrok jest prawomocny.

Fora aż huczą i może się narażę, może zyskam wielu przeciwników, ale uważam że to wielki błąd! Mimo, że byłem z boku, poniekąd wiedziałem się co dzieje poprzez zaprzyjaźnioną z rodziną osobę, media wiele nie wiedziały o sytuacji, a jest ona bardziej złożona.

Cały czas jednak nie potrafiłem zająć stanowiska w tej sprawie i pomijałem tą kwestię, do momentu, gdy nie spotkałem ponownie Maćka na tagach motoryzacyjnych w Poznaniu w kwietniu 2013. To już był inny człowiek, zagubiony, roztargniony i widać, że po dużych przeżyciach, chodził i kompaktowym aparatem zupełnie z boku by nikomu nie przeszkadzać fotografował samochody.

 

Maciej Z

 

Krótka rozmowa, dała mi wiele do myślenia i doszedłem do wniosku, że on już największą karę dostał od losu, osoba w takim stanie nie powinna trafiać do więzienia i wcale nie patrzę tu przez pryzmat znanego nazwiska ale o zwykłe społeczne podejście.

Winny? – pewnie tak! 150 km/h to nawet dla mistrza w mieście zbyt dużo. Z tego miejsca również mocno współczuję rodzinie Jarka, bo jego już wśród nas niema. Ale ten przypadek rozpatrywałbym całkowicie indywidualnie.

 

A internautów proszę, nie osądzajcie tej sprawy tak łatwo, uwierzcie mi, że krótka rozmowa z Maćkiem 3 miesiące temu znacząco zmieniła moje postrzeganie na temat jego osoby…

12 komentarzy

  1. Antek

    Po części się zgadzam, nie neguję choroby bo to pewnie ból już na całe życie, ale cały czas mam przed oczami te 150 km/h. Fajny tekst!

    Odpowiedz
  2. borysses

    Nie trzeba pisac Maciej Z. bo juz zostal skazany prawomocnym wyrokiem. Wiec smialo mozna powiedziec przestepca Maciej Zientarski.

    Odpowiedz
  3. Ania Kowalska

    Piękne słowa Panie Waldemarze, też uważam, że tu nie chodzi o nazwisko a o zwykłe ludzie spojrzenie na sytuację.

    Odpowiedz
  4. Kryspin

    Ja uważam, że jesli on kierował jest winny tej sytuacji, ale faktycznie gdyby był w pełni sił bym nawet nie zastanawiał się nad sensem łagodzenia wyroku za 150 km/h w mieście.

    Wiele osób traktuje tę sytuację mocno precedensowo, licząc na to, że duży wyrok skłoni kolejnych do grzecznej jazdy.. ale zapominamy o powypadkowych nieodwracalnych urazach.. Sam nie wiem.. ale 2 lata to chyba nie tędy droga.

    Odpowiedz
  5. gość.

    Ja myślę, że rozpatrywanie sytuacji na poziomie,, za winy trzeba płacić,, i że Maciek zapłacił i że szkoda go, bo jest kaleką, to bardzo prymitywne podejście i choć nie pozbawione argumentów to jednak bardzo dla Maćka upokarzające. To jakby napisać, że pewnie bym mu i przyłożył..ale kaleki nie biję. Każdy z nas kierowców liczy się z konsekwencjami . Kazdy na pewno ,przyłożył ,, siedząc w fotelu kierowcy i proszę się nie obrażać..bo taka jest prawda. Nie znam kierowcy, który jeżdzi stuprocentowo wg.przepisów. Każdy się liczy z konsekwencjami gdy przekracza prędkość nawet o 10km/h i tak naprawdę nikt z nas nie wie, czy trafi na kolejna dziurę, koleinę, innego kierowcę który pojawi się znikąd, czy drzewo- rosnące akurat W TYM miejscu. Jeżdżę 5 lat bez mandatu, bardzo serio traktuję przepisy, wożę dzieci w fotelikach a mimo to jadąc bezpiecznie mało nie zabił mnie kierowca, któremu nie podobało się, że wyprzedza go kobieta. Mało nie zabił mnie kierowca tira, który jechał zbyt szybko i który próbował mnie zepchnąć z drogi tylko za to, że miałam czelność wyjechać z bocznej drogi. Wnerwiam się, ale jadę powoli. Szanujmy najpierw takich kierowców, bo jada powoli nie bez powodu.Tak jeżdżę z dziećmi.Ale gdy jadę sama zawsze się śpieszę. Zawsze w biegu, zawsze ryzykownie. I rozumiem , ze gdy wsiadam z kimś i mówię mu: przyspiesz do cholery to ryzykuję własne zdrowie i życie. Biorę odpowiedzialność za siebie jako pasażer. Biorę za kogoś, gdy go wiozę. Tak było w przypadku tych chłopaków. Oboje kochali auta. Jarek nie prosil o zatrzymanie, nie wysiadł z auta, nie protestował. Bardzo mi przykro z powodu rodziny kolegi Macka, ale jestem pewna, że nie chciałby Macka oglądać w takim stanie. Psychicznym, nie fizycznym. Hejterzy doprowadziliby do śmierci tego chłopaka- tylko dlatego, że postanowili zrobić z niego przykład. Powoli Maciek powinien się bronić. Postawa juranda w płóciennym worze prowokuje tylko jeszcze większą nagonkę. Trzymaj się Maciek. I żyj pełna piersią. Kajać i przepraszać powinieneś rodzinę Jarka nie pół świata.

    Odpowiedz
  6. Krzyszto Platkowski

    Szacunek dla Pana za te piękne słowa. Maćkowi są teraz takie potrzebne tylko szkoda że od innych nie może ich usłyszeć. Pozdrawiam i dziękuje

    Odpowiedz
  7. kaj

    Ładny imydż pod publiczkę trzeba sobie robić… inaczej dostałby 10 lat czy więcej. Zresztą i tak tatuś załatwi pewnie skierowanie do „specjalnego ośrodka”.

    Odpowiedz
  8. Mirek

    Maciek Głowa do góry ! Codziennie patrzę na wypadki i ich ofiary a Maciek jest ofiarą wypadku !
    i został ukarany przez los strasznie mocno !!
    i Z tym musi żyć !
    Z kąd się biorą tacy ludzie jak Kaj ? Z pod jakiego kamienia wyłażą takie węże ????
    Mirek

    Odpowiedz
  9. wojtek

    Ludzie po osiedlach z maczetami latają, tną się, napadają i zabijają… i sądy im nic nie robią, dostają zawiasy….
    A tu człowiek już kare od losu dostał i do tego sąd nie ma za grosz wyrozumiałości.

    Odpowiedz
  10. Virus_eBola

    Sam lepiej bym tego nie ujął.
    Pan Maciej karę będzie płacił do końca życia nosząc brzemię tego wypadku. Macieju jestem z Tobą i trzymam kciuki za to, że kiedyś odzyskasz upragnioną „normalność”. Nie poddawaj się!

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.