Genewa to nie tylko popis projektantów, nad wyszukanymi konstrukcjami, to także, modyfikowanie już istniejących i tu „popisał” się Mercedes, o zgrozo, zaprezentował najnowsze elektryczne wcielenie modelu SLS oznaczając go jako model E-CELL – to oznaczenie ma nam mówić, że od teraz będziemy poruszać się meleksem, nie wytwarzającym żadnych odgłosów, a jedynym mu towarzyszącym , będzie klakson aut na ulicy oraz kierowców patrzących z kpiną an to auto !


Tak wygląda nowość poczciwego merola !
Zamiast emitującego olbrzymie ilości CO2 widlastego silnika już niebawem zobaczymy tylko elektryczny pomruk przepływających Amperów. Mercedes włożył pod maskę swojego supersportowego bolidu jednostkę zasilaną poprzez baterię litowo-jonową.
Moc maksymalna silnika spadła, ale nie powinno to zaszkodzić. E-Cell generuje teraz 526 koni mechanicznych oraz maksymalny moment obrotowy o wartości 880Nm. Sprint do pierwszej setki potrwa ok. czterech sekund. 


Dobra koniec taj błazenady i rozpisywania się o detalach spójrzmy na to bardziej szeroko…
Gdzie ten gang wydechu który był majstersztykiem w tej klasie? Jak patrze na to auto przypominam sobie, jak mama kazała mi w dzieciństwie zakładać rajtuzy  – to auto wygląda identycznie, pod mega sportową sylwetką, drzemie fakt mocna bateryjka, ale czy ekologia ma tu aż takie znaczenie?
Już widzę, gdy zaczynasz się ścigać i w pewnym momencie brakuje Ci paliwa.. wróć amperów i voltów i machasz wtyczką do gniazdka na znak poddania!


Ale najważniejsze zostawiłem na koniec, ten kolor niczego nie przebije, zastanawiam się po co są auta w tym samochodzie, skoro ten kolor jest wystarczający, by rozpoznać go na kilometr i mógłby idealnie marketingowo służyć akcji Doroty Stalińskiej „bądź widoczny na drodze”.


Całe szczęście, że póki co to tylko prototyp i liczę na to, że ludzie odpowiedzialni za AMG Performance, wrócą po rozum do głowy i będą myśleli głównie o tym jak poprawić moc kultowej jednostki 6.2 .

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.