Cześć i czołem. Przyznam szczerze, że już od dawna chodził mi po głowie tego typu materiał. Wszystko przez to co się dzieje na rynku motoryzacyjnym, a dzieje się naprawdę źle. To, że należy sprawdzić miernikiem lakieru auto używane uznaję za procedurę standardową i mam nadzieję, że tutaj się ze mną zgodzicie, natomiast od jakiegoś czasu zalecam również sprawdzić auto nowe, przy odbieraniu z salonu.

Pewnie zapytacie dlaczego. Ano dlatego, że spotykam się również z sytuacjami jak i opowieściami, że „nowe” auto ma już za sobą pewne przygody i dealer niestety zataja taki fakt przed kupującym. Przytoczę choćby ostatnio dość głośną sprawę – klient zamówił nowiutką C-klasę, auto miało być do odbioru w uzgodnionym terminie, termin odbioru się  przeciągał, a klient nie odpuszczał i drążył temat w efekcie czego okazało się, że auto zostało rozbite przez pracownika salonu MB.

Pewnie wszystko byłoby pięknie ukryte, gdyby nie nadgorliwość kupującego (ale co się dziwić, kto z nas by nie chciał odebrać auta jak najszybciej). Ostatecznie klient zrezygnował z zakupu tego egzemplarza, a samochód znalazł się na jednym z portali sprzedażowych z informacją „bezwypadkowy” i to jeszcze z wyższa ceną niż ta, która był wpisana w umowie. Wydawałoby się, że salon samochodów nowych to instytucja najwyższego zaufania przy zakupie auta bez licznych przygód, lecz niestety rzeczywistość jest inna.

Powiem więcej, takie przypadki zdarzają się coraz częściej… Dlatego też dzisiaj na warsztat biorę mierniki lakieru i opiszę pokrótce jak z nich korzystać. 3,2,1, start!

 

Jaki typ miernika będzie najbardziej odpowiedni?

No właśnie, przede wszystkim musimy się zastanowić do czego będziemy wykorzystywać taki miernik. Czy będzie użyty tylko do jednorazowych oględzin pojazdu, czy zachowamy go na dłużej, bo a nóż przyda się do sprawdzenia auta dla teściowej/szwagra (niepotrzebne skreślić J), czy będziemy go używać profesjonalnie. Ja postanowiłem, że pokażę Wam dwa typy urządzeń, jeden do użytku domowego, drugi do użytku profesjonalnego na przykładzie mierników polskiego producenta Prodig-tech.

 

Producent ma w swojej ofercie szeroki wybór mierników. Od najprostszych tj. jednoczęściowych bez sondy na przewodzie, tylko z detekcją grubości lakieru na powierzchni stalowej, przez takie z sondą na przewodzie i w niektórych przypadkach również z dodatkową możliwością detekcją grubości lakieru na powierzchni aluminiowej po zaawansowane z kolorowym wyświetlaczem, latarką, funkcją zapamiętywania pomiarów i wieloma innymi cechami.

Pierwszy o którym chciałbym opowiedzieć jest to Prodig-tech GL-8s. Urządzenie wykonane z dobrej jakości tworzyw przyjemnych w dotyku, z podświetlanym wyświetlaczem i intuicyjną obsługą za pomocą dwóch przycisków. Miernik sam w sobie bardzo poręczny, jest to model z sondą na przewodzie z ruchomą głowicą, dzięki czemu podczas pomiaru możemy trzymać urządzenie przed sobą, dokonując pomiaru samą sondą, a nie całym urządzeniem. Jest to duży plus, choćby ze względu na łatwość odczytu pomiaru i to, że za pomocą samej sondy możemy dotrzeć do miejsc trudno dostępnych.

Kolejną zaletą urządzenia jest fakt, że możemy nim sprawdzić również elementy aluminiowe. Miernik posiada także funkcję asystenta, z której będą zadowoleni przede wszystkim osoby z mniejszym doświadczeniem – informuje o tym czy auto posiada lakier oryginalny, podwójną warstwę lakieru czy szpachlę.

Drugim miernikiem, którym się dzisiaj posłużę jest Prodig-tech GL-PRO-1. Jak sama nazwa modelu wskazuje, producent kieruje to urządzenie głównie do zastosowań profesjonalnych. Miernik różni się trochę wyglądem od pozostałych tego typu urządzeń, swoim wyglądem przypomina pistolet, suszarkę czy termometr odległościowy. Tak jak w przypadku GL-8s jest wykonany z dobrej jakości materiałów. Jak na klasę Premium przystało posiada kolorowy wyświetlacz na którym podany jest dużymi cyframi wynik pomiaru, a także urządzenie zapisuje numer pomiaru, zmierzoną wartość maksymalną, minimalną, średnią i poprzedni pomiar. Jak w „pistolecie”, mamy tu również spust, który uruchamia latarkę. Może i urządzenie ze względu na swój specyficzny wygląd nie posiada sondy na przewodzie, ale skutecznie broni się ruchomą głowicą wyposażoną w trzpień, dzięki któremu możemy dokonać pomiaru grubości lakieru na elementach zakrzywionych, a także dzięki temu możemy sprawdzić miejsca trudno dostępne, ponieważ nie musimy mocno dociskać sondą powierzchni mierzonej.  Miernik również posiada funkcję asystenta i jak wspominałem wcześniej, zapamiętuje wszystkie poprzednie pomiary (w sumie 960 pozycji).

 

Jak prawidłowo używać miernika?

Pierwszy kontakt z urządzeniem

Jednostką miary jaką będziemy się posługiwali w tym dziale jest nie milimetr [mm], a mikrometr [um]. W telegraficznym skrócie, mikrometr jest jedna tysięczną milimetra ( 1 mm = 1000 um).

Przy pierwszym kontakcie z miernikiem zalecam dokonanie jego kalibracji, chociażby dlatego, że mamy tutaj do czynienia jak z naprawdę małymi wartościami i każde odchylenie może być na wagę złota. Taką kalibrację polecam zrobić przed pierwszym użyciem miernika nowego i używanego (kupionego lub wypożyczonego), a także co 200-300 pomiarów. Płytki kalibracyjne zawsze są w zestawie z urządzeniem, zarówno te do powierzchni wykonanej z żelaza jak i aluminium (jeżeli miernik taki rodzaj metalu obsługuje). Sam proces trwa niecałą minutę, po czym mamy już pewność, że urządzenie jest w 100% sprawne i wyniki będą prawidłowe.

 

Który element na pierwszy ogień?

Zanim rozpoczniemy dokonywanie pomiarów dobrze jest mieć wiedzę dotyczącą prawidłowej grubości powłoki lakierniczej w danym modelu auta. Takie informacje można znaleźć w Internecie, w szczególności na różnych forach skupiających się na danej marce lub modelu. Najczęściej prawidłowa wartość mieści się w widełkach od 70 do 170 um, ale jak mówię, zależy to od marki i modelu pojazdu. Jeżeli nie mamy takiej wiedzy lub chcemy ją zweryfikować dokonajmy pomiaru grubości powłoki lakierniczej na dachu, ponieważ dach jest elementem, w który najrzadziej ingerują blacharze i lakiernicy.

 

Który element sprawdzamy jako następny?

To już pozostawiam według własnego uznania. Polecam zacząć dokonywanie pomiarów albo od maski albo od klapy bagażnika, jednak trzeba pamiętać o tym jakim miernikiem dysponujemy (czy wykrywa aluminium – niektóre maski/klapy są aluminiowe) i czy dany element nie jest plastikowy (klapa bagażnika). Ogólnie rzecz biorąc najlepiej jest wybrać jeden element i następnie dokonywać pomiarów zgodnie z ruchem wskazówek zegara, pozwoli nam to na zachowanie odpowiedniej kolejności.

Wyniki i ocena pomiaru

Tutaj będę posługiwał się oznaczeniami i widełkami pomiarów, które były wyświetlane w wykorzystanych urządzeniach.

WAŻNE: każdy producent ma swoje normy dotyczące grubości powłoki lakierniczej swoich pojazdów, stąd podane niżej wartości służą wyłącznie celom informacyjnym.

 

– CIENKI – taki komunikat znajdziemy w przypadku gdy grubość powłoki lakierniczej waha się w przedziale 0 um do 70-80 um. Wartości z tego przedziału wyświetlą się nam w przypadku sprawdzania progów i słupków czyli na elementach stałych wewnątrz auta.

 

– LAK OK / ORYGINALNY LAK. – komunikat informujący nas, że powłoka lakiernicza jest oryginalna pojawi się gdy wartość pomiaru wyniesie od 70-80 um do 160-180 um

 

– 2xLAK! / PODWOJNY LAK.! – tak jak w komunikacie, wartość oryginalną lakieru mnożymy razy dwa. Tutaj znajdziemy wartości rzędu 190-300 um. W tym miejscu warto zaznaczyć, że niektóre(!) auta wyjeżdżały fabrycznie z podwójną warstwą lakieru, ale także jest to dla nas ostrzeżenie, że coś było robione przy danym elemencie i należy go dokładniej zbadać.

 

– KIT! / SZPACHLA! – komunikat o takiej treści chyba mówi wszystko – mierzone przez nas auto miało jakąś przygodę. Wyniki pomiaru wykażą szpachlę gdy wartość mierzonego elementu przekroczy 300 um. Są również takie przypadki, że dany element ma grubość 1000 um (wg wcześniejszych obliczeń jest to 1 mm), a w przypadku mierników Prodig-tech wychwycimy nawet grubsze naprawy  do 2000 um. Gdy szpachla nałożona jest na dużej części pojazdu lub dany fragment auta jest po prostu z niej ulepiony, możemy się spodziewać, że w niedługim czasie lakier będzie pękać i odpadać płatami…

 

Lakier jest zbyt cienki

Takie sytuacje też się mogą zdarzyć, szczególnie gdy nadwozie było polerowane. Jest to szybki i tani sposób aby błyskawicznie pozbyć się rys na lakierze. Taki proces niestety też ma swoje wady, ponieważ przez to pozbywamy się pewnej warstwy lakieru, przez co lakier jest osłabiony i mogą występować liczne przetarcia, a wartości pomiarowe w tym miejscu będą wahać się w granicach 30-40 um.

 

Zawsze pozostaje niepewność pomiaru

W przypadku gdy nie mamy pewności czy aby na pewno wszystko dobrze sprawdziliśmy to polecam jeszcze zmierzyć symetryczną część auta. Dzięki takiemu pomiarowi będzie nam łatwiej ustalić wartość bazową grubości lakieru.

 

 

Moto-opinie radzą: Zakup auta ze sprawdzoną przeszłością w dzisiejszych czasach graniczy z cudem. Na szczęście ktoś wpadł na genialny pomysł i stworzył mierniki lakieru, dzięki czemu my, jako osoby zainteresowane nabyciem pojazdu możemy sami choć trochę sprawdzić, czy aby na pewno to auto jest bezwypadkowe, tak jak deklaruje sprzedawca. Oba wykorzystane przeze mnie mierniki są bardzo dobrymi urządzeniami pomiarowymi, pomiary były bardzo zbliżone.

Ciężko jest je porównywać, nawet nie chcę tego robić, ponieważ każdy służy tak naprawdę do czego innego.

Prodig-tech GL-8s sprawdzi się przede wszystkim do szybkich pomiarów i można go wykorzystać w trudno dostępnych miejscach, ponieważ mamy wynik przed oczami, z drugiej strony nie ma on tak rozbudowanej funkcji zapamiętywania pomiarów jak GL-PRO-1, który jednak mimo swojego wygodnego kształtu i dostępnej latarki bardziej sprawdzi się głównie u osób utrzymujących się z handlu samochodami lub u rzeczoznawców.

15 komentarzy

  1. Tomek Antczak

    GL-8s to klasyk, często jeździmy do Niemiec po auta i go wykorzystuje, ma to co potrzeba, ruchoma głowica, sztywny kabel w przeciwieństwie do sylikonowego u konkurencji, który lubi się zagiąć.
    Może brakuje jedynie mocniejszego podświetlenia i trzeba pamiętać o kalibracji co 200 pomiarów.

    Odpowiedz
  2. Turpex

    Kontrast tego PRO jest całkiem dobry, ale dla większości osób wystarczy taki z kablem bez nadmiernych kombinacji. Ja póki co mam zwykły taki magnesik, ale ile to kosztowało tak to działa. Jak będę niedługo kupować wezmę takiego tylko, że model prostszy z sondą za 150-170 zł na allegro.

    Odpowiedz
  3. Marek

    Taki miernik to najlepszy wykrywacz kłamstw. Wchodzi się do komisu, ogląda auto, ogląda, przylatuje sprzedający:
    – Panie, świetne auto, igiełka, bezwypadkowa, świetna. Sam bym kupił.

    Wtedy wystarczy wyciągnąć miernik i zadać magiczne pytanie:
    – A nie będzie problemu jak sprawdzę grubość lakieru?

    I wtedy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczyna się:
    – No ale wie Pan, to jest auto używane. Był puknięty z tej i z tamtej, może nawet ćwiartka wspawana jest, ja nie wiem, ja go tylko kupiłem. Wie Pan, może lepiej niech Pan tego nie ogląda…

    Odpowiedz
  4. Tracz

    Ja mam podstawowy miernik GL-1, kupiłem go jak szukałem auta, na allegro za użyczenie brali 30-40 zł więc wolałem sobie kupić taki na zapas. Póki co przydał mi się tylko raz, nie potrzebowałem tego przedłużacza.
    Jak ktoś korzysta często na pewno miernik lepszy mu się przyda z takimi bajerami.
    Dziękuję za dobry i rzetelny materiał.

    Odpowiedz
  5. Jerzyk

    Przydatne urządzenie, z jego używaniem nie ma jakiejś szczególnej filozofii a może okazać się bardzo pomocne np. przy oględzinach auta które chcemy nabyć :)

    Odpowiedz
  6. autopark

    Jeżeli przy zakupie auta nie wzięliśmy ze sobą pod pachę mechanika, albo osoby która zna się na autach używanych, warto mieć przy sobie taki miernik. Tak jak wcześniej napisał Marek, miernik działa często jak magiczna różdżka :)

    Odpowiedz
  7. Autolasek

    Tak właściwie, to jakie są koszta takiego miernika? Chodzi mi o porządne urządzenie, nie najtańsze :) Faktycznie, może się bardzo przydać, niedługo zamierzam kupić używane auto, a sam nie znam się zbytnio na mechanice.

    Odpowiedz
  8. Darek

    Teraz w komisach znaleźć auto bezwypadkowe albo nie malowane z którejś strony to trzeba się dobrze naszukać. Większość tych komisów to oszuści, wystarczy pooglądać tvn turbo lub podobne programy.

    Odpowiedz
  9. http://domibus.pl/

    Super, wielkie dzięki za wpis, bo szczerze mówiąc nawet o takim sposobie nie pomyślałem, a właśnie przymierzam się do zakupu autka w komisie. Swoją drogą, ciekawa anegdotka odnośnie salonu, można by podać informacje o lokalizacji, to człowiek szerokim łukiem będzie omijał takie miejsca. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  10. CarMix

    Miernik oczywiście sprawa przydatna, jeśli umiejętnie się nim posługujemy i nie panikujemy, ani nie obrzucamy błotem sprzedawcy, gdy wynik jest trochę ponad normę. Zdarza się przecież, że ktoś poprawiając małą szkodę nie do końca umiejętnie naniesie grubszą warstwę i już wynik wybujały.. :)

    Odpowiedz
  11. Szukam Numer

    Mój znajomy poratował mnie takim miernikiem przed zakupem auta i całe szczęście, bo samochód, który miał być bezwypadkowy był porządnie bity, tyle lakieru było nałożone w kilku miejscach, że dziwne, że nie odpadły te warstwy. Dramat

    Odpowiedz
  12. AutoCentrumLis

    Mam w swoim posiadaniu miernik lakieru i już nie raz okazał się bardzo użyteczny. Rodzina, czy znajomi kupując samochody niby bezwypadkowe, łapali się za głowę jak tylko używali miernika lakieru. Dobry wynalazek.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.