Wbrew pozorom, ostatnio jest coraz mniej aut które potrafią powalić mnie na kolana, na pewno swojego czasu był to Renault Avantime – gdy do dnia premiery nie wierzyłem, że światło dzienne ujrzy ten prototyp, po drodze były chociażby Honda Civic !
A teraz, wpadła mi w oko Alfa Giulietta – choć byłaby 3-cia w nocy, nie sposób nie poznać tego modelu i rys charakterystycznych dla tej marki.
Chyba powoli wracają czasy starej i poczciwej Alfy, która przez ostatnio lata była nieco zapomniana i zakurzona w salonach.



Choć do Giulietty C750 z lat 50-tych jednak jej daleko, ale przyznaje, że słowa uznania względem projektantów, gdyż to auto musi się podobać, nie mam zamiaru rozwodzić się co ma pod maską, czy też jakie ma wyposażenie, kogo to interesuje, tu wygląd się tylko liczy.


I tak mnie to zastanawia ile finezji brakuje szwabom przy projektowaniu, tylko ordnung i nic więcej, a  u makaroniarzy? Cóż Alessandro Maccolini musiał być na niezłym haju, ale niezwykle efektywnym, gdyż ołówkiem zrobił to co Niemiec nie potrafi na atomowym komputerze…


Ale czy to wszystko wystarczy do sukcesu?
Oczywiście, że nie, już przed premierą w Polsce model ten został uśmiercony, gdyż w miarę logiczna wersja wyposażenia zestawiona z optymalnym silnikiem, kosztuje ponad 80 tyś PLN, cóż i wysiłek Pana Alessandro poszedł w ……. papa

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.