Z racji też, że zajmuję się usługami moto doradczymi, w ostatnim czasie gazeta Rzeczpospolita skreśliła na mój temat kilka słów, w kwestii zakupu auta, gdzie zostałem nazwany „antypicownikiem” – takie drobne nawiązanie do filmu 40 latek :)

 

 

Tak zupełnie przy okazji, wpadłem na pomysł aby w paru zdaniach opowiedzieć, jak korzystać z miernika lakieru, na co zwrócić uwagę przy zakupie itd.

Jak materiał przypadnie do gustu obiecuję, że pomyślę nad następnym :)

 


Ten materiał to oczywiście krótka zajawka, ale temat jest szeroki jak rzeka :)

4 komentarze

  1. Bartek

    Fajny pomysł! Ogólnie z tymi autami powypadkowymi to jest w Polsce jakaś masakra, opłaca się kupować rozwalone, ale samemu, wtedy mamy pewność co jest naprawiane i jak. Większość handlarzy robi to na maxa po kosztach, licząc na mega zarobki i że auto się nie rozleci po 30 minutach. Za takie sprawy powinna być duża sankcja karna!

    Odpowiedz
  2. Natan N.

    Z tym wspawywaniem ćwierci to już coś niezwykle chamskiego, na stacji diagnostycznej tego nie sprawdzają?

    Odpowiedz
  3. Waldemar Florkowski

    Niestety ale na stacjach diagnostycznych, większy nacisk kładzie się na zawieszenie, światła, hamulce niż na podstawowe elementy. Póki w tej materii nie będzie większych zmian trudno oczekiwać by takie rodzynki zniknęły.

    Odpowiedz
  4. Lucjan

    Podstawowy miernik elektroniczny to inwestycja rzędu 100 zł. I zwraca się bardzo szybko. Jest to idealny „wykrywacz kłamstw”. Ja kupując używanych samochód robiłem tak:

    Podchodziłem na placu komisu albo u gościa pod domem do samochodu, oglądam, oglądam. Jeśli mi się spodobało pytałem o bezwypadkowość. Oczywiście wszyscy zapewniali, że tak, że nic nie było, nic się nie działo.
    Ja w tym momencie wyciągam miernik i pytam: Czyli nie będzie miał Pan nic przeciwko jeśli sprawdzę miernikiem lakier? (oczywiście specjalnie zadawałem takie pytanie, bo przecież czemu miałby się nie zgodzić, ale chodzi o podgrzanie atmosfery)

    I wtedy bardzo często otrzymywałem odpowiedzi (nawet bez dotykania miernikiem lakieru):

    – No teraz mi się przypomniało, że jednak było coś lakierowane. Tam na drzwiach z lewej strony…

    – Oooo, a to co, Pan bezwypadkowego auta szuka? Przecież takich nie ma!

    – Ano, Panie drzwi były robione, ale to nie mówiłem, bo to tylko stłuczka na parkingu była

    I tak dalej. Miernik to najlepszy wykrywacz kłamstw :)

    Już pomijam całe auta w szpachli – miernik naprawdę się przydaje.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.