Rower + samochód = ? No własnie, statystycznie w tym zestawieniu kierowcy samochodów powodują więcej przewinień, które niosą za sobą skutki. Czy to otwieranie drzwi podczas parkowania przez co rowerzysta dostaje siwych włosów, czy zajechanie drogi, a skończywszy na pospolitej kąpieli błotnej zafundowanej przez dwuślad.

 

A co jeśli role się odwrócą i okaże się że to rowerzysta stoi po złej stronie mocy i kierowca jest przez niego w opresji?

 

27.09.13 w Łodzi na skrzyżowaniu ulicy Mickiewicza i Piotrkowskiej, czyli w ścisłym centrum doszło do naruszenia przepisów ruchu drogowego przez rowerzystę, który wtargnął na żółtym świetle, jednak  musiał podążać na tyle wolno, iż ruch na prostopadłej drodze został wznowiony, przez co doszło do bliskiego spotkania pierwszego stopnia i kierowca Fiata Doblo, by ratować się przed kolizją musiał gwałtownie skręcić przez co uderzył w przydrożny murek od przejścia podziemnego… kasując auto.

 

FOTO : Jarosław Kosmatka

FOTO : Jarosław Kosmatka/Dziennik Łódzki

 

Niby wygląda niepozornie ale w aucie do naprawy/wymiany na pierwszy rzut oka :

– 2 poduszka powietrzna [ wymiana]

– deska rozdzielcza [wymiana, ewentualnie flokowanie]

– 2 napinacze pasów [wymiana]

– zderzak, maska, reflektor, błotnik [wymiana]

– układ zawieszenia przedniego, koło [ naprawa z elementami wymiany]

– pas przedni [wymiana]

– elementy silnika : chłodnica itd [ naprawa + wymiana]

 
 
Jednym słowem jakby nie patrzyć koszt naprawy to minimum 17000-20000 zł brutto, uwzględniając oczywiście fakt naprawy w A.S.O. ale nie wyobrażam sobie by do samochodu z roku produkcji 2010-2011 zakładać elementy zamienne, a co gorsza używane [poduszki, napinacze].
 
W przypadku normalnej kolizji [auto+auto] procedura jest niezwykle prosta, jeżeli zgłasza się winny nie ma potrzeby wzywania policji na miejsce. Wtedy uczestniczący w wypadku spisują między sobą oświadczenie o zdarzeniu drogowym, co ułatwia dochodzenie odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej, w której sprawca wypadku wykupił OC.  Jeśli są pewne rozbieżności wzywamy policję, by zajęła stanowisko z mandatem dla „wygranego”.
A co jeśli tak jak w tym wypadku sprawcą zdarzenia jest kierujący rowerem i przyjmijmy że nie posiada dobrowolnego ubezpieczenia OC [sprzedaż w Polsce na poziomie marginalnym.] Tutaj procedura już nie jest taka prosta…

W pierwszej kolejności trzeba wiedzieć, że rowerzysta odpowiada materialnie zarówno za szkody na mieniu jak i zdrowotne.
 

Art. 415.KC. Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.

 
Brak wykupienia przez rowerzystę obowiązkowego ubezpieczenia OC nie zwalnia go z odpowiedzialności i jest niejako z mocy prawa zobowiązany do pokrycia strat związanych ze szkodą z własnej woli, bądź na drodze prawnej jeżeli ma ku temu obiekcje.
Wtedy odszkodowania od rowerzysty możemy dochodzić z powództwa cywilnego.
 
moto-opinie.COM radzą : auto + auto jest to zazwyczaj tzw. szczęście w nieszczęściu, bo nawet jeśli nie jesteśmy winni, to gdy szybko wezwiemy rzeczoznawcę, mamy szansę by w miarę nieodległym terminie wsiąść z powrotem za kółko. W przypadku sytuacji gdy sprawcą jest cyklista nie posiadający obowiązkowego wyposażenia OC, a w dodatku jest niewypłacalny sytuacja już nie jest tak różowa ponieważ choć to zwykła sprawa z powództwa cywilnego i może w sądzie wcale nie trwać długo, jaka jest szansa, że po orzeczeniu winy, sprawca zdarzenia będzie skory do uiszczenia kwoty?! – Nie sądzę… pozostanie jedynie batalia komornicza.

Po głębszym namyśle nie jestem za tym, by OC było obowiązkowe dla rowerzystów, ponieważ dużo jest wśród nich cyklistów tzw. niedzielnych, ale jeśli tak mocno zależy na tym by byli postrzegani jako pełnoprawni uczestnicy ruchu, może by warto tę kwestię przedyskutować i zacząć uświadamiać, że warto wydać „parę złotych” raz na rok i mieć święty spokój zarówno dla siebie jak i innych uczestników ruchu…

3 komentarze

  1. Antek

    Trafnie przedstawiony temat, nie ukrywam też jeżdzę na rowerze, ale przede wszystkim autem, nigdy się nad tym nie zastanawiałem ale faktycznie trzeba bardziej uważać na rowerzystów – oby oni też to robili…

    Odpowiedz
  2. Waldemar Florkowski

    Nie optuję za obowiązkowym OC [ choć ostatnio jeszcze mi takie myśli chodziły ] ale by nawet w przypadku tych marginalnych kolizji była pełna wypłacalność.

    Odpowiedz
  3. mati

    Dlaczego obowiązkowe przyjrzyjmy się kraja UE dobrowolne a nie obowiązkowe. A po za tym nasz zachodni sąsiad nie pozwala jeździć rowerzysta po ulicach.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.