Czasem w życiu przychodzi chwila nabycia nowego pojazdu prosto z salonu. Auto nówka sztuka, bez przebiegu, nie wysiedziane, z tym wspaniałym zapachem : cud, miód, malina. Dla każdego zakup nowego samochodu to spełnienie marzeń, co za tym idzie, duże wydarzenie. Jeździmy, szukamy, wsiadamy, wysiadamy, dotykamy, klikamy guziki. W końcu, wybraliśmy ten swój wymarzony pojazd i czekamy na moment odbioru.

Chwila odbioru wydaje nam się najpiękniejszym momentem w życiu, lecz czasem może być to początek kłopotów, kupiliśmy auto uszkodzone. Jak to bywa, zdarzają się przypadki losowe, auto które zamówiliśmy mogło np. zostać przerysowane w czasie transportu, mogło coś na nie spaść uszkadzając przy tym lakier i zbijając szybę(y), mogło zostać uderzone na etapie załadunku itp. Nie jest tajemnicą, że wiele sprzedawanych nowych samochodów ma w swojej przeszłości przygody lakiernicze powstałe poza fabryką. Obowiązkiem dealera jest poinformowanie kupującego o zaistniałym fakcie, wtedy albo możemy zerwać umowę i oczekiwać na pojazd wolny od wad, albo możemy zakupić pojazd po naprawie, ale ze stosownym rabatem. Niestety bywają i takie sytuacje, że dealer „zapomni” poinformować klienta o uszkodzeniu i kupujący żyje w nieświadomości do momentu sprzedaży auta. A dlaczego do tego momentu? Ponieważ wtedy przyjeżdża „Kowalski”, sprawdza auto miernikiem lakieru i wychodzi, że sprzedajemy auto z przeszłością lakierniczą.

Pocieszające może być to, że w zdecydowanej większości przypadków tzw. szkody transportowe ograniczają się do drobnych uszkodzeń powłoki lakierniczej. Na miejscu poprawiana jest zazwyczaj powłoka lakiernicza drzwi, błotników, zderzaków, słupków, czasem też dachu (w wyniku porysowania przez drzewa w czasie transportu). Powyższe naprawy nie ujmują funkcjonalności pojazdu, a jeśli wszystko zostało fachowo wykonane to również tego typu naprawy nie wpływają na prezencję auta. Warto jednak pamiętać, że te szkody wpływają na wartość pojazdu, czy to w razie kolizji lub wypadku czy w momencie sprzedaży.

Skąd się biorą szkody transportowe?

Od momentu wyprodukowania i wyjazdu z fabryki auto pokonuje do dealera niekiedy setki, ale w większej mierze tysiące kilometrów. Na etapie transportu auto jest wielokrotnie przeładowywane pomiędzy ciężarówkami, pociągami i statkami. Każdy rodzaj transportu ma swoje wady i w każdym wypadku auto jest narażone na uszkodzenia. Przy transporcie ciężarówką i pociągiem auto może zostać uszkodzone przez gałęzie, kamienie itp., a przy transporcie statkiem mogą się zerwać pasy transportowe, a także w przypadku złego zamocowania, może się poobijać w kontenerze. Wszyscy jesteśmy ludźmi i nie jesteśmy nieomylni, przypadki uszkodzeń dotyczą bardzo dużej liczby nowych aut.

O różnych przypadkach uszkodzeń nowych aut można przeczytać w Internecie, ja osobiście słyszałem o kilku. Począwszy od podwójnej warstwy lakieru na drzwiach po szpachlowanie elementów i wymianę szyb. Wcześniej wspomniane emocje działają na nas tak, że nawet nie myślimy o tym, aby sprawdzić auto bardzo dokładnie. Kiedyś była głośna afera w Łodzi jak pewna kobieta kupiła Opla Insignia i dopiero jak zaprowadziła auto do studia detailingu to się dowiedziała od pracowników, że auto było powtórnie lakierowane. Z kolei parę dni temu czytałem o przypadku zakupu uszkodzonego Fiata 500X, który „zsunął” się z lawety i miał uszkodzony tył, choć w tym przypadku był to zakup z pełną świadomością i dobrym rabatem – postawa dealera godna pochwały.

Oba uszkodzenia przytoczone w powyższych historiach powstały na etapie transportu auta z fabryki do dealera, a także już przy samym rozładunku. Zdarzają się także obcierki parkingowe, powstają one przez nieuwagę pracownika przy manewrowaniu autem po placu dealera. Z informacji które udało mi się uzyskać, bywają takie przypadki, że auta są powtórnie lakierowane (całe, nie pojedyncze elementy) jeszcze na etapie produkcji. Samochody są kierowane na powtórne lakierowanie w momencie, gdy na etapie kontroli lakieru zostanie odrzucone, także w żaden sposób nie jest to oznaka jakichkolwiek uszkodzeń pojazdu w fabryce.

 

Jak uniknąć podobnych sytuacji?

Wyjść jest kilka, ale najszybszą i najtańszą opcją są mierniki lakieru, które swobodnie możemy zabrać ze sobą i możemy dokonać pomiaru. WAŻNE – sprawdzenia auta należy dokonać przed pokwitowaniem odbioru, ponieważ po opuszczeniu salonu zamykają nam się wszystkie furtki. Gdybyśmy po tym czasie zauważyli jakiekolwiek uszkodzenia to my będziemy zmuszeni udowodnić sprzedawcy, że dane uszkodzenie nie postawało przez nasze użytkowanie po odbiorze.

Miernik lakieru możemy zakupić, możemy go wypożyczyć lub poprosić dealera o użyczenie. Pomiaru najlepiej dokonać w obecności pracownika salonu. Z tego co wiem niektórzy sprzedawcy kręcą nosem na sprawdzanie auta miernikiem lakieru, ale to my wydajemy ciężko zarobione pieniądze i własnoręcznym podpisem na umowie poświadczamy odbiór pojazdu wolnego od wad.

Od czego zaczynamy pomiar?

Kilka miesięcy temu wspominałem w artykule (odnośnik: http://www.moto-opinie.com/miernik-lakieru-czyli-co-i-jak/) od którego elementu najlepiej zacząć sprawdzanie. Pozwolicie, że nie będę tak dokładnie tego tutaj przytaczał, a opiszę to krótko i zwięźle.

Ze swojego doświadczenia dobrze wiem, że sprawdzanie powłoki lakierniczej najlepiej zacząć od dachu. Dach jest elementem, który najrzadziej jest uszkadzany i najrzadziej w niego ingerują blacharze i lakiernicy. Kolejność sprawdzania kolejnych elementów nie ma już takiego znaczenia, ze swojej strony polecę tylko wybranie danego elementu i dokonywanie pomiarów zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Pozwoli nam to na zachowanie odpowiedniej kolejności, przez co unikniemy pomyłki i zaoszczędzimy czas. Wg mojego miernika lakieru Prodig Tech(R) GL-8s prawidłowe wskazania mieszczą się w przedziale 80-170 um. Cienki lakier jest do ok. 80 um, takie wartości znajdziemy na progach i słupkach. Podwójny lakier to wartości zazwyczaj do ok. 300 um. Zaś szpachla to wszystko powyżej 300 um, choć równie dobrze wartość 300 um może oznaczać grubszą warstwę lakieru, np. po lakierowaniu przetarć. Taki element należy dokładniej sprawdzić, ponieważ w przypadku obecności szpachli może ona później odpadać płatami – wszystko zależy od jakości wykonanej usługi.

Niekiedy zdarza się, że auta terenowe mają grubszą powłokę lakierniczą np. od 220 um ze względu na większą możliwość regeneracji lakieru przy uszkodzeniach po wjechaniu w teren, np. Jeep Grand Cherokee, Toyota Land Cruiser V8. Z drugiej strony, możemy się spotkać z bardzo cienką warstwą lakieru, w szczególności w autach japońskich, w których wartości rzadko kiedy przekraczają 100 um.

Ciekawostka: Grubość powłoki lakierniczej na konkretnym modelu może się różnić w zależności od regionu/kraju na jaki auto jest przeznaczone.

Każdy producent ma swoje normy dotyczące grubości powłoki lakierniczej, dlatego przed przystąpieniem do sprawdzania warto się z takimi informacjami zapoznać. Informacje dotyczące grubości powłoki lakierniczej danego auta możecie uzyskać kontaktując się z autoryzowaną stacją obsługi lub możecie poszukać w Internecie na forach dotyczących danej marki/modelu.

Podsumowanie:

Drogi Czytelniku, jeżeli jesteś na etapie zakupu nowego auta, to bardzo Cię proszę, abyś rozsądnie podszedł do sprawy zarówno wyboru, jak i odbioru auta z salonu. Tak samo jak w przypadku zakupu auta używanego tak tutaj, zalecam odbieranie pojazdu z drugą osobą. Druga osoba też się emocjonuje, jednak ona na pewno podchodzi do sprawy bardziej chłodno, przez co może zauważy coś czego Ty nie zauważysz. Mam nadzieję, że ten materiał poradnikowy w jakikolwiek sposób dał Ci do zrozumienia, że na każdym kroku musisz być ostrożny i dzięki moim wskazówkom uda się zakupić auto wolne od uszkodzeń blacharsko-lakierniczych. Powodzenia i do zobaczenia na drodze!

 

Artykuł powstał przy współpracy z marką Prodig Tech(R).

 

12 komentarzy

  1. Hubert

    Ciekawy artykuł, nawet bym nie pomyślał o sprawdzaniu nowego auta miernikiem przed odebraniem… Co to się dzieje na tym świecie, a człowiek myślał, że w salonie to go nie oszukają.

    Odpowiedz
  2. Adam

    Proszę, proszę, niecały miesiąc temu odbierałem moją nową Toyotę CH-R z salonu i jej nie sprawdziłem, ba, w życiu bym nie pomyślał o sprawdzaniu tak dokładnie. Sprzedawca zapewniał, że auto bez żadnych uszkodzeń, tylko środek oglądałem czy plastiki ok i tyle. Fajnie to ująłeś, będę musiał w niedalekiej przyszłości zobaczyć czy również zewnętrze, blacharka auta jest w porządku :)

    Odpowiedz
  3. Agnieszka

    Czytam ten portal już od dawna i jestem miło zaskoczona ile mogę się tutaj dowiedzieć czy to przy testach aut czy przy tego typu materiałach. Teraz się dowiaduję, że mogę kupić nowe auto, które już miało jakąś przygodę. W takim razie pozostanę przy używanych, gdybym miała kupić nowe-uszkodzone i stracić dużo na wartości to wolę mieć te pieniążki na inne wydatki, chociażby na nowe buty

    Odpowiedz
  4. Mateusz

    A ja powiem jedno, kupno nowego auto po kraksie ma swoje duże plusy, ciotka kupiła Golfa z uszkodzonym dachem, maską i delikatnie drzwiami 5 tysięcy taniej, a uszkodzenia naprawdę powierzchowne. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  5. Asystent

    Odkąd pracuję w salonie raz się zdarzyło, że auto przyszło delikatnie uszkodzone, zdarty zderzak. Szef jak się dowiedział to od razu kazał to naprawić, a po tym jak sprzedawaliśmy auto klient dostał małą obniżkę i było ok. Ponoć kiedyś przyszło auto z pękniętą szybą. Zdarzają się takie przygody, tak jak wspomniał autor, ludzie nie są nieomylni, wypadałoby tylko informować kupującego i będzie ok dla każdej ze stron.

    Odpowiedz
  6. Gregor

    To, że auto miało małą obcierkę to nic, w tvn turbo pokazują takie przypadki że aż strach nowe auto kupować np. w nowym aucie z salonu instalacja elektryczna i innego auta nie przystosowana do kupowanego, albo auto mocno ściąga w prawo. Po takich programach dochodzę do wniosku, że auta z salonu przed odebraniem przez klienta powinny przechodzić badania tech. w niezależnym serwisie.

    Odpowiedz
  7. Adam

    Bardzo przydatny edukacyjny wpis. Nie wiedziałem, że nowe auta mogą mieć takie wady – co prawda zakup pierwszego auta z salonu jeszcze przede mną, ale na pewno zdobywa wiedza się przyda.

    Odpowiedz
  8. Ucando.pl

    Bardzo dobra uwaga, która z pewnością przyda się osobom, które planują zakupić samochód z salonu. Koszt miernika lakieru nie jest zbyt drogi, a lepiej sprawdzić czy samochód przed zakupem nie uległ szkodzie podczas transportu.

    Odpowiedz
  9. Filip

    Teraz wszyscy nastawieni są na zarobek i w nosie mają klienta jak tylko wpłaci pieniądze. Moim zdaniem powinno się zrobić spis takich nieuczciwych serwisów by ludzie mogli ich unikać może wtedy by bardziej dbali o klientów.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.