To, że auta „wielkiego brata” skierowały swoje oczy na Polskę zapewne większość już wie, początkowo były to największe miasta w Polsce : Warszawa, Katowice, Łódź, Poznań itd, by po roku obcowania w naszym kraju zawitać do mniejszych mieścin.
I tak dziś zupełnym przypadkiem natknąłem się na pojazd googla i postanowiłem nie zmarnować tej okazji by dowiedzieć się coś więcej na temat tej tajemniczej maszyny!

Przy okazji czyszczenia maszyny mogłem bliżej się przyjrzeć googlewozowi – bo nie od dziś wiadomo, że na punkcie motoryzacji jestem „zboczony”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Hybryda zbudowana jest na Oplu Astrze z 2008 roku z silnikiem benzynowym 1.6 o mocy 105 KM – można powiedzieć szału nie ma! Jednak wrażenie robią przebiegi tych samochodów, ponieważ z informacji jakie otrzymałem, każdy z nich rocznie pokonuje 50-80 tys km! Czyli z punktu widzenia 4 letniego samochodu, remont silnika wskazany jak najszybciej.
Wszystkie samochody google używane do tworzenia usługi google street view zarejestrowane są w Hamburgu, lecz podróżują nimi kierowcy z Polski zatrudnieni przez centralę Google w Krakowie.

Na pytanie ile kosztuje ten sprzęt zamontowany w tym modelu, usłyszałem odpowiedź, iż kilka takich Opli Astr to będzie za mało…

5 komentarzy

  1. Łukasz

    Haha, Tomek – a po co im lepsze auto. Przecież nie lecą z kamerą na dachu jak przecinak – tylko jadą na tyle wolno by spokojnie wszystko sfotografować.

    Niech w końcu Łódź dobrze zrobią, bo nie wszystko jeszcze złapali w swoje obiektywy.

    Odpowiedz
  2. moto-opinie.com

    Zgadza się Łukasz, prawda jest taka, że dziś jak przyjrzałem się pojazd googlowy chyba nigdy nie łamie przepisów związanych z prędkością.. wlecze się strasznie..

    Odpowiedz
  3. Anonymous

    No piękne polskie podejście… Auto z przebiegiem 320tys km (80tys x 4 lata)to złom a silnik tylko do remontu. Jak takie podejście nadal będzie rozpowszechniane w narodzie to nie dziwcie się, że dostajecie od handlarzy samochodami „igiełki od dziadka z Niemiec” z przebiegiem 168tys niezależnie czy ma 4 czy 14 lat. Ludzie, 200tys dla obecnych silników to nie jest koniec, naprawdę! Tym bardziej, że tu mamy samochody zarejestrowane na poważną firmę i serwisowane w Niemczech na bieżąco. I takie auto bez kłopotu zrobi te 300tys i nadal będzie jeździć. Potem kupi je Pan Zenek, wrzuci warstwę plaku na deskę rozdzielczą, licznik zrobi na 127ty (przecież to dopiero 4 lata!) i szczęśliwy Kowalski będzie się chwalił sąsiadom, jaki to dobry zakup zrobił. I tu jeszcze pół biedy, bo samochód naprawdę będzie w dobrym stanie, z „tylko” cofniętym licznikiem. Gorzej jak takie same auto będzie kupione od Turka z Hamburga, co to kebaby woził po mieście i serwisował je u Abdula, za rogiem… I potem narzekanie – patrz pan, ten Opel to szajs… 180tys a wszystko się sypie… A w rzeczywistości 450tys na blacie. Ech, polska mentalność…

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.