25 kwietnia 2012 w Łodzi rozpoczęły „pracę” nowe parkomaty, na ulicach pojawiło się blisko 215 maszyn, a raczej zaawansowanych komputerów, które już od jakiegoś czasu działają w Belgii, Holandii, czy nawet USA – ale nie odbieram tego jako powód do dumy.

Jednak największe zdziwienie i oburzenie mieszkańców i osób przebywających w Łodzi sprawiła procedura otrzymywania biletu, gdyż przy tej supernowoczesnej maszynie już nie jest taka prosta jak kiedyś i wymaga znacznie więcej uwagi.
Jednak w końcu Łodzianie doprosili się i nowe parkomaty mają możliwość płacenia kartą.

Jednak gdyby było tego mało, urządzenie w jednym z kroków tej utrudnionej procedury domaga się podania numeru rejestracyjnego pojazdu, co spotkało się z falą krytyki mieszkańców.

Miało być ACTA w Polsce udało się odsunąć „jego macki”, w tej chwili szykowany jest kolejny zamach i inwigilacja na mieszkańców, ponieważ, gdy parkomaty zostaną połączone w sieć w łatwy sposób będzie można namierzyć, gdzie który samochód parkuje, czy jest w tym coś złego?
Na pozór nie… ale proszę sobie przypomnieć, gdy podczas zawierania polisy OC/AC ubezpieczyciel pyta się gdzie będzie parkowane auto – zazwyczaj podajemy miejsce zamieszkania : parking, garaż, podwórko – gdyby do ubezpieczyciela dotarła informacja o częstym parkowaniu (procentowo) w centrum na ulicy, byłaby to idealna sytuacja do korekty polisy ubezpieczeniowej.

Takich niuansów jest znacznie więcej, na dzień dzisiejszy przedstawiciele firmy STRADA – odpowiadającej za parkomaty informują, że zamiast numeru można wpisać XXX – kwestia jak długo!
Swoją drogą firma ma ciężki orzech do zgryzienia, gdyż od tygodnia ma niezwykle gorącą linię, w związku z zapytaniami jak obsłużyć tego potwora.

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.