Pomoc drogowa zawsze kojarzy się nam z ostatnią deską ratunku, pamiętajmy o tym, że na każdej desce są jeszcze drzazgi.

Niestety w tym przypadku sprawdza się polskie powiedzenie „z deszczu pod rynnę”. Pozdrawiamy kierowcę holownika i… jego ubezpieczyciela!

 

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.