Wiosna budzi się do życia, paliwo na stacjach drożeje, a noga z gazu sama schodzi…
Czyżby to moda na bycie „TRENDY ECO”..?!

Czasy się zmieniają, teraz już na nikim nie robi wrażenia że auto ma 10 poduszek powietrznych oraz 5 gwiazdek w teście zderzeniowym NCAP – to było modne ale jakieś 5-8 lat temu.
Teraz by komukolwiek zaimponować trzeba powiedzieć, że wartość emisji CO2 jest na poziomie niższym niż 99 g/km…
Niestety teraz bycie ECO będzie w modzie przez najbliższe kilka lat, ku uciesze „zielonych” bijących brawo siedząc na drzewach w Dolinie Rospudy. Ty m bardziej, ze dziś mowa o tych najbardzej ECO, czyli posiadaczach Meleksów [tfu] samochodów elektrycznych.

Tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że trend ECO będzie na topie przez najbliższe lata wynik konkursu CAR OF THE YEAR 2011, którego głównym laureatem został bliźniaczy model OPEL AMPERA / CHEVROLET VOLT… z wyglądu niczym się nie wyróżniający model, po za faktem, że ma silnik elektryczny.
Czyżby to przypadek? Parę miesięcy wcześniej w konkursie Car of the World 2012 dziwnym trafem wygrał Nissan Leaf.

Chociaż to ostatnie zdanie brzmi niczym nagonka stosowana przez branżę, od wielu lat powtarza się, że już niedługo skończą się złoża ropy, jednak te słowa są niczym przepowiednie Harolda Campinga, który w 2011 dwukrotnie pomylił się co do wizji końca świata. Tak więc alternatywne źródła zasilania w postaci energii elektrycznej, potrzebują minimum 10-15 lat by mogły w jakikolwiek sposób stać się powszechne oraz stosowane na szeroką skalę, dlaczego?
Wyobraźmy sobie teraz Daewoo Matiza, którego zaopatrujemy w klimatyzację, Radio CD i elektryczny silnik, po czym nazywamy go np Citroen C-ZERO i dla draki wyceniamy go na 140 tyś PLN, czy to nie brzmi szalenie?!
Ale tak w tej chwili przedstawia się moda ECO, pierwsze elektrycznie produkowane Meleksy [tfu] auta elektryczne, są spartańsko wykończone w środku, co gorsza są klaustrofobicznie małe, a co najgorsze ich zasięg jest niewielki – średnio około 100-140 km.
Jednak gdy rozładujemy akumulator i w garażu podepniemy go do zasilacza, to na 8 godzin przestajemy być proekologiczni. Owszem gdy bardzo chcemy możemy oszukać system i skorzystać ze stacji szybkiego ładowania, dzięki której nie będziemy ekologiczni tylko przez 30 minut, lecz jest w tym jeden haczyk – w Polsce mamy tylko jedną taką stację i z tego miejsca pozdrawiam użytkowników z Gdańska, Krakowa, Poznania, a nawet Łodzi! N nawet gdy mieszkamy w Warszawie, wcale nie jest pewne, że uda nam się tą czynność załatwić w 30 minut, gdyż wtyczka ta nie jest tak uniwersalna jak USB w komputerze!

Niestety moda ECO dopiero raczkuje, dzisiejsze elektryczne samochody, będą wyśmiewane za 10 lat analogicznie do NOKII 5110, bo któż sobie wyobraża dziś mieć czarno-biały wyświetlacz i dzwonki mono.
Obecnie produkowane modele, są tylko i wyłącznie dlatego tak drogie, ze względu na zastosowane baterie, które nie są stosowane na skalę masową, a przy okazji technologia zastosowana do ich wyprodukowania jest nowatorska – więc można powiedzieć, z pełną odpowiedzialnością, że kółko się zamyka!
Czy chciałbym podążać autem z segmentu zazwyczaj B z technologią rodem z Meleksa?
Na obecna chwilę NIE, bo gdyby spojrzeć na to auto przez pryzmat, samochodu na gaz, czyli oszczędzania, zakup tego auta zwróciłby się po 25 latach? Po milionie kilometrów?
Z punktu widzenia ekonomicznego, małe elektryczne auta nie są żadną alternatywną, jednak w tym kierunku należy upatrywać w dużej mierze przyszłości motoryzacji, która będzie konkurowała z coraz to ostrzejszymi normami emisji spalin EURO.

2 komentarze

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.