W garażu moto-opinie.COM gościło już wiele samochodów od Rometa 4E po Infiniti FX50s, jednak cały czas brakowało prawdziwej bawarskiej nuty. Zreflektowaliśmy się i tym razem postanowiliśmy sprawdzić jak to jest z tymi mitami krążącymi na temat BMW, oraz jak sprawdza się samochód z tylnym napędem.

 

Na pierwszy ogień poszło względem kolejności najmniejsze dziecko Bawarskiej Fabryki Motorów model „1”, za to w mocno ekonomicznej odmianie, która zapewne wiele osób zaszokuje, ponieważ burzy trochę koncepcję sportowych samochodów. Czy do dobrze, czy źle, postaram się zaraz na te wszystkie kwestie odpowiedzieć…

 

Z zewnątrz

W czym tkwi fenomen „jedynki”? – choć od debiutu pierwszej generacji BMW 1 [model E81, E82, E87, E88] minęło już 9 lat, to bryła nadwozia nadal przykuwa uwagę, co prawda w 2011 bawarski producent zaserwował odmianę [model F20] to jakby nie patrzeć nowa seria nawiązuje do poprzednika, jest większa od poprzednika – samochód ma 432 cm długości i 177 cm szerokości. Poprzednik miał długość o 8 cm mniejszą, a szerokość o 2.

W stosunku do poprzednika przede wszystkim zauważymy bardziej wyraziste linie nadwozia, przeprojektowany przód wraz z atrapą i charakterystycznymi nerkami oraz przemodelowanym tyłem w głównej mierze zmianie uległ układ lamp.

Testowa odmiana dodatkowo została wyposażona [zewnętrznie] w warty 8296 zł pakiet Urban Line, w skład którego wchodzą białe wykończenia atrapy chłodnicy i felg (w testowanym egzemplarzu opcjonalne 17-tki).

Dodatkową „jedynkę” dopełnia mocny granatowy kolor który idealnie współgra z pakietem Urban Line dając dodatkowy kontrast.

Sam mam teraz rozdwojenie jaźni, ponieważ do tej pory przechodziłem obojętnie wokół tego modelu, nie zachwycał mnie, rzekłbym, iż był dla mnie neutralny. F20 jest pociągnięte znacznie bardziej wyrazistą i agresywną linią, która zapewne trafi w gusta męskiej widowni i przy bliskim poznaniu zyskuje. Po tygodniu spędzonym wspólnie z BMW co do samego wyglądu przekonałem się do tego modelu. A pakiet URBAN LINE nadał mu takiego młodzieńczego charakteru.

 

A wewnątrz?

Specjalnie na potrzeby testu odszukałem w komisie poprzednią generację BMW 1 i mogę stwierdzić, że na pierwszy rzut oka miedzy E87, a F20 jest około 7 lat różnicy ale plus VAT i dochodowy!

Deski rozdzielcze są podobne do siebie jednak to tylko pozory, gdy bliżej przyjrzymy się dostrzeżemy, że w nowym modelu centrala cześć konsoli jest zwrócona w kierunku kierowcy, a układ przycisków i radia na wzór z Renault Laguny III powędrował wyżej i jest bardziej skondensowany.

Jedyne co „nowa jedynka” odziedziczyła po swoim poprzedniku to genialne fotele[twarde ale komfortowe i dobrze trzymające na boki], niska pozycja za kierownicą i ta samoczynna chęć do dynamicznej jazdy.

BMW zawsze kojarzyło mi się z przejrzystością i ergonomią i nie inaczej jest w testówce, przyciski są bardziej przyjazne użytkownikom [mniej kanciaste niż w poprzedniku], a joystick jest fenomenalny jeżeli chodzi o obsługę i pokuszę się tu o stwierdzenie, że jest to pierwszy joystick który dla mnie wygrywa z ekranem dotykowym, ponieważ jego intuicyjność jest na wysokim poziomie i daleko mu do problematycznego iDrive z pierwszej generacji E60 – czyli popularniej „piątki”.

Duży plus ode mnie za wykonanie wnętrza, materiały użyte są dobrej jakości nawet jak na tę klasę samochodów, a plastiki które również obcują w środku nie mają nic wspólnego z obudową wiertarki z udarem dostępnej na allegro za 48 złotych.

Małą rysa na szkle jest wyświetlacz, który w moim przekonaniu powinien chować się w konsoli centralnej, by potrzymać styl wewnętrzny – minimalizm. Jednak ten panel LCD nie drgnie nawet na centymetr, broni się dobrym kontrastem i już wspomnianą łatwością obsługi za pomocą joysticka.

Gdy wsiadałem do BMW serii 1, mimowolnie porównywałem go do Audi A3 Sportback, oba modele reprezentują ten sam segment. Audi ma delikatnie większy bagażnik 380 litrów w stosunku do BMW – 360 litrów, jednak różnica ta jest w/g mnie tylko na papierze.

Brakowało mi natomiast w BMW 5 centymetrów na nogi zasiadając na tylnej kanapie, podobno jest to spowodowane tym, iż niemiecka marka chciała przesunąć silnik bliżej kabiny aby wyrównać stosunek masy. Szkoda, acz uważam że miłośnicy BMW serii 1, raczej nie przywykli do długich podróży w 5 osób na wczasy.

Wsiadając do auta odczuwamy, że jest to auto z segmentu C ale z klasy premium, wnętrze jest wykonane z dużą precyzją i starannością o detale. I tutaj sprawdza się powiedzenie, że BMW to jedna z nielicznych marek która dba o kierowcę!

 

Niemieckie zawieszenie

Wsiadając do BMW 1 przypomniało mi się te czasy spędzone w kartingu, ale jeśli ktoś pomyśli, że na pierwszym zakręcie driftowałem będzie w błędzie…

Inny układ mas w stosunku do poprzednika, nieco bardziej usztywnione zawieszenie sprawia że górna granica pokonywania zakrętu znów została podniesiona. Na pierwszych ostrzejszych zakrętach „90-tkach” starałem się sprawdzić co wyprowadzi jedynkę z równowagi. Co ciekawe trzeba się mocno postarać i tutaj punkt przyznaję BMW w stosunku do AUDI ponieważ, czuć że w „jedynce” przełamujemy prawa fizyki. Oczywiście tudno porównywać sposób prowadzenia do Infiniti M35h GT ale zejdźmy na ziemię na podobny pułap cenowy.

Skłamałbym jakbym narzekał… BMW 1 od debiutu zawsze postrzegane było jako samochód o dobrym zawieszeniu i nie inaczej jest w odmianie F20. Fajnie się prowadzi, można lekko poszaleć, ale ESP dyskretnie czuwa nad naszymi poczynaniami.

Układ kierowniczy jest zmienny inaczej reaguje w trybie eco pro, komfort, a jeszcze inaczej w opcji sport, w której to usztywnia się i czuć bardziej każdy ruch.

Producent w wersji 114d zrezygnował z trybu Sport+ ale nie należy się oszukiwać testowa odmiana ma 95 KM, więc nie oczekujmy cudów. Ajjj zdradziłem się ile jest KM.. pora przejść do silnika!

 

Nietypowy silnik pod maską

Do wyboru w BMW 1 mamy następujące diesle 116d – 116 KM, 118d – 143 KM, 120d – 184 KM, 125d – 218 KM i….. testowy 114d o mocy 95 KM.

To historyczna chwila ponieważ ostatnim modelem BMW, który miał moc poniżej 100 KM był 318tds, a było to jakby nie patrzeć w 1994 roku przy następujących parametrach : 90 KM (66 kW) przy 4400 obr/min.

Cóż dla wielu będzie to dość duże zdziwienie, gdyż BMW przyzwyczajało nas raczej do dynamicznych silników i gdy spojrzałem na prospekt w pierwszej chwili trochę mnie ścięło…

(1598 cm3), DOHC, turbo,95 KM (70 kW) przy 4000 obr/min, 235 Nm przy 1500-2750 obr/min, 12,2 do pierwszej setki.

Powiedzmy sobie szczerze te dane w żaden sposób nie powalały jedynie na papierze auto charakteryzowało się dość dużym momentem obrotowym jak na tę pojemność silnika.

Pod odpaleniu auta, faktycznie wygłuszenie wewnątrz jest dobre i silnik diesla nie gra pierwszych skrzypiec, ale w tej klasie to chyba już norma. Zatem pora ruszać!

Po przejechaniu pierwszych kilometrów fakt, faktem czuć wysoki moment obrotowy, a przy tym dość elastycznie zestopniowana skrzynię biegów, która pozwala wpiąć 6-tkę nawet przy 65-70 km/h.

W ruchu miejskim silnik czuje się jak ryba w wodzie, 95 KM w zupełności wystarcza do płynnego poruszania się, jednak gdy wyjedziemy poza miasto brakuje tych 15-20 KM i trzeba redukować bieg aby swobodnie przyspieszać.

Jeżeli chodzi o spalanie, zależało mi by dokładnie zbadać je i pokusiłem się o kilka prób przy różnych prędkościach i natężeniu ruchu.

 

PRÓBA SPALANIA : 

1. Jazda autostradowa przy średniej prędkości 85 km/h [Warszawa-Łódź] odcinek testowy 50 km  – 3,4 l/100 km

2. Jazda autostradowa przy średniej prędkości 95 km/h [Warszawa-Łódź] odcinek testowy 65 km  – 3,9 l/100 km

3. Jazda autostradowa przy średniej prędkości 115 km/h [Warszawa-Łódź] odcinek testowy 45 km  – 4,4 l/100 km

4. Jazda autostradowa przy średniej prędkości 140 km/h [Warszawa-Łódź] odcinek testowy 30 km  – 5,1 l/100 km

W ruchu miejskim spalanie wyglądało następująco :

1. Jazda miejska przy średnim natężeniu ruchu [Łódź – jazda nocna] odcinek testowy 20 km  –4,9 l/100 km

2. Jazda miejska przy dużym natężeniu ruchu [Łódź] odcinek testowy 12 km  –5,5 l/100 km

 

Na papierze wyglądało to gorzej niż w rzeczywistości, oczywiście trudno oczekiwać od silnika 1.6 o mocy 95KM fajerwerków tym bardziej przy masie 1305 kg, porównywalnej z Mazdą 6 generacji. Jednak wysoki moment obrotowy 235 Nm niejako rekompensuje trochę brak KM. Największym atutem tego zestawienia jest ekonomia, dane testowe okazały się lepsze od tych które podawał producent na trasie, co prawda trzeba było się postarać, ale w niektórych markach nawet staranie nie pomaga by dojść do nominalnego spalania. 3,5 na trasie to rewelacyjny wynik, 5-5,5 w mieście to również wartość do pozazdroszczenia. Nie każdy szuka wrażeń pod maską…
moto-opinie.COM radzą : Zapewne to ciekawa kombinacja,kompakt z klasy premium zestawiony z najmniejszym dieslem, który na papierze nie ma prawa istnieć w rzeczywistości, a w rzeczywistości nawet się broni. Oczywiście gdybym miał wybierać zapewne dołożyłbym do wersji 116d tym bardziej że 20 KM to jednak dość sporo. Znajomy który miał okazję jechać ze mną podsunął myśl….

„Często kobiety lubią otaczać się luksusem ale nie zawsze potrzebują by pod maską zamieszkiwał demon, czasem wystarczy normalna jednostka silnikowa, a jeśli dodatkowo będzie ekonomiczna nie zawadzi…”

Tak jest właśnie z testowym modelem BMW 114d kosztuje jak zboże, dostaje się wyposażenia, że o mój Boże i cieszy oko, a konkretnie jest to 140000 zł [podstawowa odmiana 114d kosztuje 104000 zł], ale cenę egzemplarza testowego dodatkowo potęgują : pakiet Urban Line, lakier metalik, felgi, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, aktywny układ kierowniczy, nawigację satelitarną Business, czy pakiet na rynek polski (m.in. światła przeciwmgłowe, czujnik deszczu).

Jednak nie każdy potrzebuje tyle wygód i rozkoszy i gdy próbowałem optymalnie skonfigurować 114d zatrzymałem się na 120000 zł, co w tym segmencie jest dobrą ofertą. Czym się wyróżnia testówka? – na pewno pakietem Urban Line, który niejako ożywia ten model, dodaje mu trochę młodzieńczego i zadziornego sznytu, dla amatorów ekonomii silnik ten będzie najlepszą skarbnicą wiedzy, ponieważ na nim można sprawdzić wiele i zabawić się w ecodrivera.

 

MOCNE STRONY : 

[+] mistrz eco!

[+] lifestylowy wygląd dzięki pakietowi Urban Line

[+] intuicyjne rozmieszczenie przycisków

[+] dobra pozycja za kierownicą

SŁABE STRONY

[-] brak podświetlenia w osłonkach przeciwsłonecznych

[-] mało miejsca z tyłu [tunel]

 

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik : diesel
– Pojemność skokowa : 1598 cm3,
– Maksymalna moc : 95 KM
– Maksymalny moment obrotowy : 235 Nm przy 1,500 – 2,750

– Skrzynia biegów : manualna, 6-biegowa

– Napęd : na tylną oś
Osiągi
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) : 12,2
– Prędkość maksymalna : 185 km/h
Zużycie paliwa :
– Cykl miejski (l/100 km) : 4,9
– Cykl pozamiejski (l/100 km) : 3,7
– Cykl mieszany (l/100 km) : 4,1
– Pojemność zbiornika paliwa :  52 l.
Wymiary :
– Długość (mm) : 4324
– Wysokość (mm) : 1421
– Szerokość (mm) : 1765
– Rozstaw osi (mm) : 2690
– Pojemność bagażnika : do 360 litrów

Masa (kg) :
– Masa własna pojazdu : 1305 kg

CENA TESTOWEJ WERSJI :  141000 zł

TEST : BMW 114d Urban Line
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY67%
WNĘTRZE78%
ZAWIESZENIE85%
CENA61%
JAKOŚĆ88%
SPALANIE86%
78%WYNIK

3 komentarze

  1. Waldemar Florkowski

    Ale tu trochę nadrabia max moment obrotowy – 235 Nm, konkurencja przy podobnej charakterystyce silnika ma 10-15% mniej.

    Odpowiedz
  2. Marek Cybulski

    Fajne zestawie z białymi felgami właśnie patrzyłem w konfiguratorze, że nie trzeba brać całego pakietu a można jedynie poprzestać na samych felgach. Co do silnika przy tej cenie grzechem jest nie dopłacić do mocniejszej wersji.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.