Ostatnio dość dawno nie jeździłem autem w którym innych kierowców mam z góry, gdzie napęd 4×4 sztywniej trzyma auto w zakręcie, oraz gdzie do bagażnika zmieści się szafka kuchenna z Ikei.

 

Tak oto przyszło mi tym razem zmierzyć się z Chevroletem Captivą czyli średniej wielkości SUV-em, którego głównymi konkurentami na rynku polskim są : Mitsubishi Outlander, Peugeot 4007, Mazda CX-7, Hyundai Santa Fe, Volvo XC60 – a o Oplu nie wspominam, ze względu na zbyt duże podobieństwo.

 

 

Wizualnie

Po wysypie rynkowych liftingów : Peugeot RCZ, Renault Megane, Audi A8,  muszę przyznać że inżynierowie z GM zrobili kawał dobrej roboty ponieważ, odmładzając auto praktycznie zmienili jego charakterystykę wizualną.

Pierwotna Captiva nie ukrywajmy nie wyróżniała się szczególnie pod kątem designu, a lifting zaoferowany w 2011 roku faktycznie nadal SUVowi dynamiki i polotu. Tym bardziej, że konstruktorzy z GM którego częścią jest Chevrolet postanowili w połowie 2013 również kosmetycznie zmodyfikować ten model.

Terenowa Captiva

SUV otrzymał przede wszystkim zupełnie nowy przód, który nawiązywać ma do młodszych pojazdów Chevroleta. Osłona chłodnicy przypomina teraz Aveo, nowe są również zderzaki i reflektory, szczególnie na uwagę zasługują tylne lampy które zbudowano w oparciu o technologię LED – wyglądają efektownie.

W końcu konstruktorzy pomyśleli też o zmianie końcówek wydechu, nie ukrywam ale te montowane w poprzedniku przypominały 2 lejki, które raczej były jedynie imitacją zwieńczenia układu wydechowego.

Auto otrzymało również poszerzone nadkola zdolne pomieścić większe felgi i tak testowa najbogatsza odmiana LTZ na 19 calowych felgach faktycznie prezentowała się okazale – drodzy Państwo, to już nie jest ta sama Korea!

 

Zajrzyjmy do środka

Na pewno nikomu nie zabraknie miejsca, pod względem gabarytów Captivie bliżej  do Ssangyonga Rextona niż Peugeot 4007.

Charakter konsoli środkowej pozostał ten sam, jedynie zmianom uległy drobne detale, nieco inne ulokowanie zegarów, drobne modyfikacje w ustawieniach przełączników, a konsola środkowa nabrała zupełnie nowego charakteru.

Również dobrze został wkomponowany ekran nawigacji, który jest umieszczony dość wysoko, a przez to nie musimy zbytnio odrywać wzroku od kierunku jazdy by na niego spojrzeć.

Widok deski Chevrolet Captiva

Oczywiście można dyskutować nad jakością materiałów, ale i tak są one o niebo lepsze w stosunku do tych które oferowano w pierwszej generacji, również widać różnice w spasowaniu elementów.

Gdyby miał wybrzydzać poprosiłbym dział konstrukcyjny o to by górna część deski rozdzielczej była wykonana z bardziej miękkiego plastiku.

Jednak w wersji poliftingowej efektowne jest również subtelne podświetlenie nóg w pierwszym jak i drugim rzędzie Captivy – chyba konstruktorzy spojrzeli na produkty Audi i zestaw ambiente.

 

Pozytywne wrażenie robi też zestaw audio, jednak rysą na szkle jest sposób jego obsługiwania ponieważ sam odbiornik ulokowany niżej i nie współpracuje z wyświetlaczem zamontowanym na górze – stanowią poniekąd 2 różne komórki, acz dźwięk wydobywający się z 8 głośników jest czysty i przyjemny dla ucha.

Ale nie samym patrzeniem żyje człowiek, gdy rozsiądziemy się na fotelu kierowcy [tapicerka skórzana] i ustawimy go idealnie pod siebie [elektryczna regulacja + podgrzewanie], dostrzeżemy jak dobrą widoczność oferuje ten model.

Nie mówię w tym wypadku tylko o lusterkach i kamerze parkowania, ale również o samych powierzchniach szklanych których nie brakuje w Chevrolecie.

Nie zapominajmy, że ten mierzący ponad 4,6 m pojazd potrafi zabrać na pokład siedmioro pasażerów i co ciekawe rozkładanie ostatniego rzędu foteli wcale nie jest takie trudne, jedynie wymaga od nas trochę więcej siły i dość mocnego ruchu.

Nawet na środkowej kanapie, przy moim wzroście 180 cm miałem zapas nad głową [i… podgrzewany fotel] ale również nie brakowało miejsca na nogi [jeden z największych rozstawów osi w klasie – 2707 mm]. W siódemkę pewnie bym nie chciał podróżować ale w 4-5 osób spokojnie można się zapakować na dłuższy wyjazd!

Jednak jeśli miałbym wybierać, wolałbym poświęcić 2 pasażerów względem większego bagażnika, ponieważ ze względu na 2 fotele ulokowane w podłodze Chevroleta Captivy, pojemność bagażnika znacząco spadła – 477 litrów, a przy rozłożonych fotelach pojemność bagażnika nie przekracza 100 litrów… coś za coś!

Gdy zestawimy cenę z tym co otrzymujemy, na pewno jest to jedno z bardziej „efektywnych aut”, ponieważ w tym segmencie oferuje masę przestrzeni, przy dość europejskiej cenie.

 

Zawieszenie

Zawsze gdy mam okazję testować SUV-a wiem, że mogę być spokojny o krawężniki, dziury, progi zwalniające – oczywiście z umiarem, jednak gdy spojrzałem na testową odmianę zobaczyłem 19-calowe felgi na które założono opony o rozmiarze : 235/50 R19.

Po pierwszych kilkudziesięciu kilometrach mogłem wywnioskować, że rozmiar tych opon wyszedł w tym wypadku na plus, ponieważ czy to w Mitsubishi Pajero Sport, czy Ssangyongu Korando czuć było duży przechył tak w przypadku nowej Captivy oczywiście jest on wyczuwalny ale tylko w pierwszej fazie wchodzenia w zakręt, w drugim etapie nadwozie dostaje stabilizacji. Jest dość twardo, jednak stanowczo wolę taką charakterystykę zawieszenia niż miękkie bujanie we wszystkie strony od czego dostawałem choroby morskiej.

opona terenowa Captiva

Kilka lat temu miałem okazję zamienić się na samochody z jednym z szefów salonu Chevroleta w Warszawie i przyznaje, że Captiva pierwszej generacji miała jeden z gorszych układów kierowniczych z jakimi się spotkałem, totalnie nie czułem samochodu, czy to na prostej, czy podczas ostrzejszych manewrów.

W nowej Captivie faktycznie musieli coś poprawić, układ jest znacznie bardziej precyzyjny, czuć opór przy ostrzejszych ruchach i to auto znacznie lepiej się prowadzi.

Oczywiście minusem w tym segmencie z napędem 4×4 będzie średnica zawracania, ale chyba do tego należy się przyzwyczaić i dostosować.

Jeśli mam się pokusić o retrospekcyjną analizę, to z modeli z tego segmentu, którymi miałem okazję jeździć do tej pory, z pełną odpowiedzialnością powiem, że jest to chyba najlepsza opcja pod kątem wyczucia auta – oczywiście utnę tutaj wszelkiego rodzaju spekulację i dodam klauzulę : „w tej klasie cenowej”.

 

Serce

Na papierze wygląda to fajnie, silnik wysokoprężny 2231 cm3 generujący moc 184 KM, oraz moment obrotowy bagatela 400 Nm [dostępny od 2000 obr/min]. W praktyce jest podobnie, Chevrolet Captiva z tym silnikiem jest trochę jak korpulentna amerykańska baletnica, która na widok promocji hamburgerów podciąga wielką kieckę i biegnie sprintem.

Co ciekawe najlepsze wrażenie jeżeli chodzi o przyspieszenie odniosłem w przedziale nie 0-50 km/h lecz 50-100 km/h, silnik ochoczo wkręcał się na obroty i czuć było te 400 Nm momentu obrotowego, oczywiście pamiętając że ten SUV ważył blisko 2 tony!

Wewnątrz auta wbrew pozorom jest dość cicho, mimo dość kanciastej sylwetki, która raczej stoi na bakier z współczynnikiem oporu powietrza, nawet na autostradzie przy prędkości 140 km/h i 2550 obr/min było cicho, nawet zadziwiająco cicho…

Silnik Chevroleta Captiva

Jednak gdybym miał wybierać z pewnością zamówiłbym…. skrzynię ręczą, przede wszystkim dlatego, że zastosowany automat, powiedzmy sobie szczerze ma już kilka lat na karku, w mieście potrzebuje o 2 litry więcej oleju napędowego, a samo przyspieszenie do pierwszej setki jest dłuższe o 1,5 sekundy niż w odmianie manualnej.

 

A skoro jesteśmy już przy spalaniu, pora na próbę :

RUCH AUTOSTRADOWY :

–  prędkość 80 km/h [odcinek testowy 15 km]  –6,2 l/100 km
– prędkość 95 km/h [odcinek testowy 20 km]   6,9 l/100 km
– prędkość 115 km/h [odcinek testowy 25 km]  –8,1 l/100 km
– prędkość 140 km/h [odcinek testowy 45 km]  –9,5 l/100 km

RUCH MIEJSKI :

– Jazda nocna [odcinek testowy 10 km] –7,6 l/100 km

– Jazda dzienna [odcinek testowy 11 km] –11 l/100 km

 

Jeżeli mam podsumować te wyniki, muszę przyznać, że są w normie, oczywiście odbiegają od tych które deklaruje producent, jednak są akceptowalne, tym bardziej że auto waży 1978 kg.

 

moto-opinie.COM radzą : Chevrolet Captiva to jeden z częściej wybieranych modeli tego producenta w Polsce.

W 2009 roku miałem jedynie okazję przejechać się dosłownie 100-150 km poprzednią generacją tego modelu, która nie zrobiła na mnie pozytywnego wrażenia, przez ten czas jakoś zapomniałem o modelu Captiva…

Nie myślałem, że zwykły lifting potrafi wprowadzić tyle zmian, mamy całkowicie przeprojektowany przód nawiązujący do nowego trendu marki, jak również fenomenalne tylne światła wykonane w technologii led.

Ale oprócz zmian wizualnych to auto zupełnie inaczej się prowadzi, pewnie, stabilnie, nie tak jak to było w poprzedniej odmianie.

Oczywiście gdybym miał wybierać postawiłbym właśnie na ten silnik, nie na benzynowe 2.4 czy paliwożerne 3.0 258 KM, w tym aucie musi być mocny diesel, by dzięki dużemu momentowi obrotowemu można było swobodnie wyprzedzać i ciągnąć przyczepę. Oczywiście we wnętrzu wymieniłbym kilka plastików na takie o większej trwałości, jednak cały czas mam przed oczami cenę i kalkulator… ile kosztuje konkurencja w podobnej specyfikacji? Hyundai SantaFe mniej więcej 25000-30000 zł więcej! Nie ukrywam ale Captiva mnie przekonała!

 

MOCNE STRONY :

[+] nowoczesny design

[+] tylne światła wykonane w technologii led

[+] zrywny silnik 2.2

[+] przestronne wnętrze, szczególnie w 3 rzędzie!

[+] wygodna pozycja za kierownicą i dobra widoczność

SŁABE STRONY :

[-] jakość niektórych plastików

[-] nieco ospały automat w trybie manualnym

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik : turbo diesel
– Pojemność skokowa : 2231 cm3,
– Maksymalna moc : 184 KM
– Maksymalny moment obrotowy : 400 Nm przy 2000 obr./min

– Skrzynia biegów : automatyczna 6-biegowa

– Napęd : 4×4
Osiągi :
– Przyspieszenie 0-100 km/h (s) : 11,2
– Prędkość maksymalna : 191 km/h
Zużycie paliwa :
– Cykl miejski (l/100 km) : 10,4

– Cykl pozamiejski (l/100 km) : 6,4
– Cykl mieszany (l/100 km) : 7,1
– Pojemność zbiornika paliwa : 65 l.
Wymiary :
– Długość (mm) : 4673
– Wysokość (mm) : 1756
– Szerokość (mm) : 1849
– Rozstaw osi (mm) : 2707
 Pojemność bagażnika : 477 / 942 l

Masa (kg) :
– Masa własna pojazdu : 1978 kg

Gwarancja :

Gwarancja podstawowa [miesiące] : 24
Gwarancja na perforację nadwozia [miesiące]  :72
Assistance [miesiące] : 36

CENA EGZEMPLARZA TESTOWEGO  : 140290 zł 

TEST : Chevrolet Captiva 2.2 LTZ
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY80%
WNĘTRZE52%
ZAWIESZENIE74%
CENA76%
JAKOŚĆ63%
SPALANIE67%
69%WYNIK

7 komentarzy

  1. Markus

    Faktycznie w tym segmencie jest to jedno z tańszych w tym segmencie, co prawda nie widziałem nowej Captivy ale siedziałem w Antarze i wywarło to auto na mnie pozytywne wrażenie- a w końcu oba są bliźniacze. Jak miałbym wybierać akurat postawiłbym na silnik 2.4i

    Odpowiedz
  2. Waldemar Florkowski

    To już zależy kto co woli, ja zawsze ceniłem większy moment obrotowy i kilka stówek w miesiącu więcej w portfelu :)

    Odpowiedz
  3. Waldemar Florkowski

    Już spieszę i wyjaśniam… General Motors, właściciel marki Chevrolet zdecydował, że do końca 2015 wycofa Chevroleta z Europy, by w ten sposób wzmocnić sprzedaż Opla, choć wiadomo, że nie wszystko jeszcze jest przesądzone.

    Odpowiedz
  4. gość

    Dyskwalifikującym dla tego samochodu jest zbyt nisko osadzony zderzak przedni w obszernym module (o dużej powierzchni) – jego łatwe uszkodzenie (sorry…. – takie mamy krawężniki) skutkuje wysokimi kosztami naprawy – nie wspominając o zakupie zderzaka nowego.

    Zwracajcie uwagę na budowę zderzaków. Nie dajcie sobie wcisnąć bubla.

    Najlepszy samochód na rynku z SUW-ów ma kilku modułową konstrukcję zderzaka, tak by przy uszkodzeniu nie trzeba było rozbierać ćwiartki samochodu, tylko dolny element zderzaka.

    Jeśli uszkodziłeś taki zderzak – chętnie go naprawię.

    Brux z 5051.us

    Odpowiedz
  5. Henryk

    Witam.
    Zauważyłem w obiegu wtórnym samochodów chevrolet captiva różne znaczki logo na przedniej masce czy to ma jakieś znaczenie?
    Są srebrne, czarne z niewielkim dołeczkiem tak jakby na kciuka jeżeli ktoś mógłby mi wyjaśnić.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.