Tak się zastanawiam, czym kierują się konstruktorzy Citroena, ponieważ linie nadwoziowe, albo są ekscentryczne jak XM albo przyziemne i nudne jak C3 które zadebiutowało na początku 2002 roku, w tym musi być jakaś ukryta zagadka, czyżby związana z wiatrem znad rozbuchanej tzn. rozweselonej Holandii? Może coś w tym być, ale nie moja rola by to odkrywać, tylko mistrza Rutkowskiego!
 
Muszę z pełną odpowiedzialnością przyznać na wstępie, iż jestem 100% fanem serii DS, już od debiutu pierwszego z modeli DS3, poprzez większego hatchbacka DS4, a skończywszy na najnowszym egzemplarzu, którego segment będę starał się ustalić  DS5.
Z pomocą przyszedł mi jeden z największych dealerów marki Citroen – firma SYGUŁA S.J. która jako jedna z pierwszych Polsce otrzymała w swoje ręce najnowszy egzemplarz tego modelu.
Dzięki tak szybkim działaniom mam przyjemność przedstawić Państwu test jako jedna z pierwszych redakcji motoryzacyjnych w Polsce!
Z tym jeszcze większą przyjemnością odebrałem kluczyki od testowego egzemplarza i udałem się do pobliskiego stylowego kompleksu, w które nowy DS wkomponował się idealnie, tak by móc w spokojny sposób przyjrzeć się i odgadnąć do którego segmentu projektanci chcieli przyporządkować nowy model.

 

 

Im bardziej się przyglądałem tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, iż konstruktorzy do samego końca nie mogli podjąć decyzji w którym segmencie umiejscowić ten model, jednak daleko im do twórców Ssangyonga Rodiusa czy Pontiaca Azteca ponieważ w tych firmach mimo, iż produkcję tych 2 egzemplarzy zakończono już parę lat temu to do dziś nikt nie wie co to były za wynalazki.
Jednak im bardziej oswajałem  się testowanym autem tym bardziej utwierdzałem się, że to klasa sama w sobie, z jednej strony nadwozie oparte na płycie podłogowej Peugeota 3008, z drugiej strony przednia oś żywcem wzięta ze sportowego Peugeota RCZ, a nadwozie z jednej strony przypomina limuzynę z drugiej kombi, a z trzeciej sportowe coupe  jeśli taki galimatias był zamysłem konstruktorów to wielkie chapeau bas!
I jak zawsze stylistykę zostawiałem na późniejszy etap testu, pragnąc czym prędzej wsiać i doznać pierwszych emocji związanych z prowadzeniem auta, w tym wypadku design postawiłem na pierwszym bezdyskusyjnym miejscu.

 

 

W przedniej części nadwozia duże wrażenie robią chromowane elementy, które są niczym przedłużenie lamp, podążające aż do lusterek i choć przy kolorze grafitowym ten chrom ginie, to zapewne przy bardziej wyrazistych barwach, będzie dodawał drapieżności.
Idąc dalej widzimy nieco przysadzistą bryłę o obniżonej linii dachu, z rozdzielonym słupkiem A, który jest ukłonem w kierunku ludzi ceniący auta typu VAN, co dodatkowo zapewnia lepsze pole widzenia, lecz najwięcej dylematów miałem w stosunku do samego tyłu.

 

 

Przyznam, że tylna część nadwozia również przypadła mi do gustu, za sprawą dwuczęściowej szyby tylnej, która to niczym w Hondzie Civic dzieli się na dwie części, tylko w tym przypadku, część górna jest niejako przedłużeniem linii dachu przyznam robi wrażenie!

 

Baza! Proszę o pozwolenie na start?

 
Gdy debiutowała Honda CIVIC w 2006 przeżyłem nie lada euforię zasiadając za kierownicą tego modelu, potem nastąpił okres stagnacji, by znów po 6 latach móc przeżyć to uczucie!

Przyrównam to do lat mojego dzieciństwa, gdy miałem możliwość na łódzkim Lublinku zasiąść w hangarze za sterami Cessny  – kosmos wewnątrz połączony z futurystycznymi przyrządami, to na pewno łączy oba te egzemplarze, niestety łączy je jeszcze jedna cecha czyli gorszą widoczność i mimo dodatkowego słupka nie jest lepiej, wszystko przez grube rubensowskie obszycie.

Jednak jestem przekonany, że dzięki temu zabiegowi zyskały zapewne walory z dziedziny bezpieczeństwa kierowcy i pasażerów.
Diabeł tkwi w szczegółach, a konkretnie detalach, gdyż sztuką jest zaprojektować przełącznik do elektrycznych szyb nawiązujący do przycisku rodem z kokpitu SU27, natomiast najwięcej animuszu dodają „alu wstawki”  elementy ze szczotkowanego aluminium dostarcza firma na co dzień współpracująca z Astonem Martinem i nawet nie trzeba dotykać, by dostrzec, że nie jest to imitacja i wyrób metalopodobny z metką made in Wietnam. Subtelnie wkomponowane w deskę rozdzielczą, oparcie fotela, czy boczki drzwi podkreślają z autem, którego segmentu mamy do czynienia.

 

 

Inwencji zabrakło natomiast przy projektowaniu przycisków do ekranu multimedialnego, gdyż są oderwane od otaczającej nas rzeczywistości i podobne do przycisków stosowanych w Renault Twingo, ale na tyle powiew luksusu we mnie zagościł, że i na to przymknąłem oko.
Kolejnym ciekawym elementem jest szyberdach, a dokładnie nawet 3!

 

Cóż od przybytku głowa nie boli, jednak widzę tu pewnego rodzaju analogię do modelu Berlingo XTR z pakietem MODUTOP, dzięki czemu zostało wygospodarowane miejsce na dodatkowe schowki, jednak gdyby była opcja pełnego szklanego dachu byłbym bardziej uradowany  po prostu cenię sobie każdy promień słońca podczas jazdy.
Każdy pilot musi mieć wygodny fotel  nie inaczej jest w nowym Ds-ie, fotele typu CLUB to istna poezja i przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie innych w tym modelu, w końcu jak szaleć to szaleć!
Podobno kształtem nawiązują do bransolety zegarka, nie wiem skąd takie skojarzenia konstruktorów, jednak trafili w 10-tkę!

 

 

Natomiast nobla przyznaje za masażer fotela, nie jest on tak złożony jak w Renault Latitude, lecz urzekł mnie swoją prostotą, gdyż oparty jest na elektrycznie sterowanym podparciu lędźwi, które się wysuwa i wsuwa  i ot cała technologia, może nie rzuca na kolana ale w prosty sposób w pełni korzystamy z dobrodziejstwa tapicerki CLUBOWEJ.
Czy ekstrawagancja musi zawsze nieść za sobą ograniczenia?!
Futurystyczny Renault Avantime, prowadził się rewelacyjnie, byle nie do tyłu, gdyż widoczność była ograniczona, Honda „rodem z kosmosu” Civic, również swoją futurystyczną szybą okupiła widoczność wstecz, również tą drogę obrali konstruktorzy Citroena.
Z całą odpowiedzialnością design wygrał z funkcjonalnością, gdyż każde spojrzenie w lusterko wsteczne przedstawia nam dwa światy, jeden na szybie powyżej, drugi na szybie poniżej. Ale czym to jest gdy zewnętrzny efekt jest perfekcyjny, to tak jakby zamontować do nowego Porsche 911 GT3 felgi 16-calowe, ponieważ auto ma wtedy lepsze amortyzowanie.

 

Przycisk START i….
Cichy pomruk silnika i moment ruszenia  dopiero wtedy dociera do mnie, że jest to auto wyposażone w silnik wysokoprężny znany z innych modeli – 2.0 HDI 163 KM ? czyli najmocniejsza odmiana popularnej dwulitrówki.
Zestawienie z automatyczną skrzynią biegów wyszło na dobre, na szczęście nie jest to wersja MCP, która niezbyt chętnie i leniwie zabierała się do zmiany biegów, w tym przypadku mamy do czynienia z pełnoprawnym 6-cio biegowym automatem, który dodatkowo posiada przycisk SPORT, zachęcający do kręcenia silnika na wyższych obrotach.

 

 

Jednak ten tryb sportowy według mnie trochę kłóci się z przeznaczeniem tego samochodu, którego innowacyjny design, luksus wewnątrz nie idą w parze z ulicznym ściganiem się.
Choć przyznam, że spodziewałem się że silnik HDI będzie bardziej ospały w tym modelu, jednak 340 Nm zachęca do zrywnej jazdy i z przyjemnością wciska w tapicerkę CLUBOWĄ.
Spalanie jednak było wyższe o około 1,5 litra w mieście jednak usprawiedliwię to faktem, że testowy model dopiero co był zarejestrowany i wymagał jeszcze dotarcia.

 

A co na to konkurencja?
 
Konkurencja nie ma tu nic do powiedzenia, gdyż ciężko DS5 porównywać do Forda Mondeo, Mercedesa C-klasy, czy Mazdy 6.
Nowy DS co prawda zakorzeniony w segmencie D ze względu na wymiary stanowi klasę samą dla siebie, wyznacza nowe trendy, niczym Renault Avantime 10 lat temu, z tą różnicą, że ma o wiele większe szanse na powodzenie w sprzedaży, chociażby ze względu na dobrze skonfigurowaną` cenę!

 

Z żalem się rozstając…
 
DS to analogia do historii zestawiona z nowoczesną technologią, dlatego też nie bez powodu główna część testu odbyła się na terenie zrewitalizowanego Księżego Młyna, znanego ostatnimi czasy z produkcji TVP Komisarz Alex.
Zastanawiam się w czym tkwi fenomen tego modelu, gdyż od samego początku przypadł mi do gustu, przede wszystkim ze względu na subtelny design, awangardowe wnętrze i wbrew pozorom dobrze skonfigurowaną cenę,  oczywiście pomijając podstawową wersję 1.6 HDI która prawdopodobnie jest gafą i pomyłką przy doborze gamy silnikowej tym bardziej, że zestawiona ze skrzynią MCP.

 

 

Jednak gdy z oczywistych względów wymażemy tę wersję z cennika na następnej pozycji jest silnik 1.6 THP 155 KM i kosztuje w obecnej chwili uwzględniając promocje około 97000 PLN  czyli nie wiele więcej od analogicznej wersji modelu C5, jednostka THP również występuje w mocniejszej odmianie 200 KM, jednak szczególną uwagę i moją przychylność zwraca wersja bliźniacza do testowanej 2.0 HDI 163 KM z bonusem jaki jest silnik elektryczny o mocy 37 KM napędzający koła osi tylnej!
Ta nowatorska technologia była już zaprezentowana w Peugeocie 508 Rxh i została przychylnie przyjęta przez świat motoryzacji , tym bardziej teraz dostępna w futurystycznym modelu DS5.
Testowana wersja to model SO CHIC 2.0 HDI 163 KM, która katalogowo kosztuje 115300 PLN doposażona jest prawie we wszystkie elementy, dostępne w modelu najbogatszym SPORT CHIC, w związku z tym cena rośnie analogicznie do zadłużenia naszego państwa do około 135000 PLN.
Czy 135000 PLN w tym segmencie to dużo?!
Wysiadając na parkingu z nowego DSa uświadomiłem sobie, że nie, nie ma auta w tym segmencie które wywoływałoby tak pozytywne i entuzjastyczne emocje na ulicy, tym bardziej, że swoją designerskością. zaciekawi nawet największego malkontenta.
Dowód? Choć nie było jeszcze oficjalnej premiery firma SYGUŁA S.J. przez pierwsze dni od wstawienia nowego Ds-a do salonu sprzedała już 8 sztuk najnowszego DS5 i wcale nie miałem tu na myśli wersji podstawowych.
Seria DS  staje się coraz większą konkurencją dla modeli bazowych, jest znacznie bardziej odważna w wyglądzie, lepiej wyposażona i droższa, lecz ten aspekt jak widać nie ma, aż takiego znaczenia i przełożenia przy sprzedaży.
Dlatego mocno kibicuję tej serii i czekam na debiut już zapowiadanego modelu DS6!

 

 

Dane techniczne testowanego samochodu CITROEN DS5 2.0 HDI wersja SPORT CHIC:

 

Silnik – diesel
– Pojemność skokowa – 1997 cm3,
– Maksymalna moc – 163 KM
– Maksymalny moment obrotowy 340 nm – 3750 obr/min
Osiągi:
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 10,1
– Prędkość maksymalna – 212 km/h
Zużycie paliwa:
– Cykl miejski (l/100 km) – 7,9
– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 5.1
– Cykl mieszany (l/100 km) – 6,1
– Emisja CO2 (g/km) – 158.
– Pojemność zbiornika paliwa :  60 l.
Wymiary:
– Długość (mm) – 4430,
– Wysokość (mm) – 1508
– Szerokość (mm) – 1850
– Rozstaw osi (mm) – 2727
Masa (kg)
– Masa własna pojazdu – 1540 kg,
Pojemność bagażnika : – 465 l.
CENA : 135000 PLN
TEST CITROEN DS5 2.0 HDI SO CHIC
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY91%
WNĘTRZE84%
ZAWIESZENIE70%
CENA67%
JAKOŚĆ72%
SPALANIE75%
77%WYNIK

4 komentarze

  1. Kris

    Ten samochód jest perfekcyjny! Co prawda nie miałem okazji go jeszcze zobaczyć na żywo, ale powala na kolana!

    Odpowiedz
  2. Antek

    Widziałem wczoraj fotki dsa chyba numer 9, robi wrażenie, trochę czuc analogię do prototypowego modelu AUDI A9, widać że PSA mocno poszła do przodu, z przewagą Citroena

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.