Cóż….. rzadko można tak intensywnie przetestować samochód, ponieważ w ciągu 5 dni pokonaliśmy Skodą Yeti 2.0 TDI 170 KM blisko 4500 km, a wszystko za sprawą akcji MISJA LAPONIA którą zorganizowałem na rzecz Dzieci z Domu Dziecka w Łodzi – FUNDACJA DOM W ŁODZI.
Wspólnie z firmą Skoda Auto Polska do tej wyprawy wybraliśmy Skodę Yeti z napędem 4×4 oraz systemem webasto – to na wypadek trudnych skandynawskich warunków.

 

Akcja w głównej mierze dotyczyła pomocy dla jedynego w Polsce Domu Dziecka, którego mieszkańcami są Dzieci nie dość że opuszczone przez rodziców to jeszcze ciężko chore – dlatego tym bardziej zależało mi by wszystko przebiegło sprawnie i pewnie! My ze swojej strony razem z dziennikarzem Radia Łódź, który relacjonował ten wyjazd na żywo, mieliśmy pojechać z Łodzi do Rovaniemi do siedziby Świętego Mikołaja, by poprzez tą akcję zebrać jak najwięcej prezentów (dzięki pomocy Gazety Wyborczej, TVP INFO, Radia Łódź a przede wszystkim darczyńcom i sponsorom udało się Dzieciom zrobić niesamowite święta!

 

6

 

Typowy test Skody Yeti można przeczytać : TUTAJ , w tym teście postaram się spojrzeć na to auto z innej strony…
Miałem okazję już testować Skodę Yeti 2.0 TDI ale o mocy 110 KM a nie 170 i z napędem na jedną oś, przyznam, że byłem zadowolony z jazdy tym autem w głównej mierze przez niskie spalanie i system samoparkowania – to była pierwsza Skoda w której miałem okazję przetestować ten system.

Ale wróćmy do testu lapońskiej Yeti – bo tak została nazwana przez media…

 

1

 

Testowy egzemplarz to „topowa” odmiana w wersji ELEGANCE i opcjami od A do Z, tak że cena finalna wywindowała do blisko 139600 PLN, oprócz skóry rzeczywiście było tam wszystko, ksenony, nawigacja, system park-assist, elektryczne fotele, szklany dach i mógłbym tak wymieniać dalej..

Tak na dobrą sprawę dla większości osób tak rozbudowana wersja nie byłaby potrzeba, szczególnie patrząc przez pryzmat ceny.

Sam byłem ciekawy jak Yeti spisze się na tym dystansie tym bardziej, że obserwując prognozę pogody, poprosiłem „Skodę” o łańcuchy śniegowe szczególnie potrzebne w północnej Szwecji i Finlandii.

Różnica w napędzie…

Po polskiej stronie nie odczuwałem różnicy w napędzie gdyż nie było żadnych oznak zimy, ale pierwszy test napędu pojawił się tuż po zjeździe z promu gdy przywitała nas śnieżyca i tak pierwszy tysiąc kilometrów „strzelił” w takich warunkach, gdzie było często czuć jak tylna oś pomaga w pokonywaniu kolejnych kilometrów. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie również system ESP, który ma dosyć opóźniony czas reakcji, ale to akurat uważam za jego zaletę…

 

2

Spalanie….

Na odcinku 4460 km spalanie wyniosło 5,2 l/100km czyli było niższe od katalogowego średniego o około 1 litr, może za sprawą wysokich mandatów jakie obowiązują w Szwecji i poniekąd w Finlandii, jak również warunków drogowych które nie pozwalały nieraz paradoksalnie nawet na jazdę z tak dużą prędkością jak na ograniczeniu.
Co prawda gdy pojawił się kawałek autostrady i w ramach rozluźnienia postanowiłem popuścić wodze fantazji, spalanie wzrosło do około 7,8 l przy prędkości 140 km/h, ale swoją drogą kto by oczekiwał od auta na którego liczniku pierwsza setka pojawia się po około 8 sekundach by było mistrzem ekonomii przy napędzie 4×4. Tym bardziej, że jak sobie przypomnę auto było zapakowane po dach!

 

 

Co zaciekawiło ?

Podczas pierwszego noclegu chciałem udowodnić, że system samoparkowania nie jest aż tak idealny na parkingu, tym bardziej przy -20 °C i około 25 cm śniegu…
Prób było 10-11 w różnych miejscach tam gdzie da się wjechać i gdzie to na „oko” jest niemożliwe – faktycznie trudno go oszukać, a raz przyznam że Skoda mnie zaskoczyła bo zaparkowała w jednej czeluści w której bym się nawet nie odważył.
Przy okazji zabawy tym systemem, następnego dnia już w Finlandii w Rovaniemi, samochód odmówił parkowania i aktywności czujników parkowania, ponieważ były zaśnieżone informacja o braku aktywnych czujników pojawiła się na wyświetlaczu.

 

5

Co rozczarowało ?

Czekam w końcu na to, że futuryzm będzie szedł w parze z praktyką, jeszcze żadna z marek nie poradziła sobie z tym, że gdy auto wyposażone jest w duży szklany dach w aucie jest bezszelestnie… Im zimniej tym trzaski i skrzypienie w dachu były coraz bardziej odczuwalne. Szkoda!

 

 

Co zaszokowało ?

Bez dwóch zdań FOTELE!!! Proszę uwierzyć, że mi jako kierowcy, który przez 5 dni pokonał ponad 4000 km powinny „4 litery” zakorzenić się w fotelu, a ból kości ogonowej i kręgosłupa być czymś normalnym. Jednak mimo trudnych warunków i średnio 12-13 godzin w samochodzie, bardziej narzekałem na bolące oczy niż na dyskomfort podróży…
Fotele niby niepozorne, ale po tak mocnym teście zdały egzamin na piątkę!

 

3

Czego zabrakło ?

Może to nie wada, a zapewne zabieg ekonomiczny ale w wersji testowej nie można zamówić automatycznej skrzyni DSG, która występuje w słabszej odmianie 2.0 TDI 140 KM. Jednak miałem te 30 KM więcej, choć udało mi się wykorzystać je 3-4 razy w skrajnych sytuacjach drogowych – czuć różnicę!

 

8

 

Po blisko 1500 km przyszła pora na uzupełnienie płynu do spryskiwaczy, a widok pod maską przeraził! Wtedy zacząłem się zastanawiać, czy aby za chwilę komputer silnika nie zacznie wariować, gdyż przez zawieje i zamiecie silnik i elektroniczny osprzęt był cały ośnieżony!

 

Co przeraziło ? 

Ale przejechaliśmy ten dystans bez najmniejszej awarii i ” check engine”.

moto-opinie radzą : Po mapie podróżowało się znacznie łatwiej, gdy wyjeżdżaliśmy z Łodzi 17.12 pogoda była sprzyjająca, również w dniu powrotu 22.12 aura w kraju sprzyjała, lecz wszystko to co działo się po przekroczeniu granicy było dużym testem zarówno dla nas, a przede wszystkim Skody Yeti, która w tak krótkim czasie musiała sprostać trudnemu zadaniu.
Nie dopuszczaliśmy myśli by coś mogło pójść nie tak… ponieważ gdybyśmy nie zdążyli na wizytę w Laponii (Rovaniemi) 19.11 dzieci byłby rozczarowane. A w drodze powrotnej gdybyśmy spóźnili się na prom… zapewne święta spędzilibyśmy w Sztokholmie i wrócili do kraju tuż po – znów bez zadowolenia Dzieci, które czekały na prezenty i mediów które codziennie relacjonowały w radiu, TV i gazecie co dzieje się na trasie i jakie są efekty akcji.. A Skoda Yeti w tej akcji była elementem kluczowym, w którym spędziliśmy blisko 65 godzin!
Test uważam za zdany na piątkę, ponieważ w tych ekstremalnych warunkach, arktycznych mrozach i nieraz prawie nieprzejezdnych drogach, Skoda wychodziła obronną ręką. A dzięki systemowi Webasto, miałem pewność, że ruszając o godzinie 4 z noclegu, mam już w aucie ciepło!
Jeszcze raz dziękuję serdecznie firmie Skoda Auto Polska za przyłączenie się i wspieranie akcji na każdym kroku! Dzieci w domu Dziecka „DOM W ŁODZI” miały w tym roku niesamowite święta!


FOTO GALERIA Z POWROTU DO KRAJU – przejazd ulicami Łodzi w eskorcie policji, z ciężarówką Scania która transportowała prezenty dla Dzieci :)

 

 

Test ekstremalny : Skoda Yeti 2.0 TDI
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY72%
WNĘTRZE75%
ZAWIESZENIE80%
CENA55%
JAKOŚĆ67%
SPALANIE92%
74%WYNIK

9 komentarzy

  1. Maciej Jankowiak

    Ja pierdziele, czemu nic nie wiedziałem o tej akcji! Nie znam Cię, ale już Cię lubię jesteś gigantem za zrobienie czegoś takiego. Wielki szacun!

    Odpowiedz
  2. Anonymous

    Co prawda już po fakcie, moje wielkie gratulację, zrobiliście coś niesamowitego, brakuje takich ludzi, buziaki:)

    Odpowiedz
  3. Anonymous

    Jeśli chodzi o sam pomysł akcji i jej realizację, to chapeau bas – BRAWO! Mam tylko małą uwagę do tekstu:
    „[…]ponieważ w przeciągu 5 dni pokonaliśmy Skodą Yeti[…]”
    W „przeciągu” można co najwyżej nabawić się kataru, ale w „ciągu” jakiegoś okresu czasu można i odbyć nawet podróż na koniec świata ;-).
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  4. Anonymous

    Dopiero dziś przypadkiem trafiłam na ten test… aż łezka mi się zakręciła, bo pomysł akcji jest po prostu genialny, cudowny i wspaniały. Panie Waldemarze, nie znam Pana, ale chylę czoła za to co zrobiliście!

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.