Najnowszy Civic jest już IX generacją tego modelu. W stosunku do poprzednika zyskał bardziej sportowy charakter, jednakże porównując go w myślach do VIII generacji możemy mieć wrażenie, że oba są niemal identycznie. Wnętrze zostało przemyślane na nowo i jest teraz bardziej ergonomiczne.

Jak na Japończyka przystało poziom wykonania pozostał na wysokim poziomie. Dodatkowym atutem nowego modelu jest bardziej ekonomiczny silnik i pojemniejszy bagażnik.

 

 

 

 

Downsizing? To nie dla mnie!

Wygląd zewnętrzny to najbardziej kontrowersyjny temat w przypadku nowego Civica. Poprzednia, ósma generacja wzbudzała wiele kontrowersji, a przez swój futurystyczny wygląd została okrzyknięta jako „UFO”. Czas pokazał, że ryzyko zaprojektowania takiego „dziwaka” opłaciło się, ponieważ Civic bardzo dobrze się sprzedawał, a wygląd VIII generacji jest świeży nawet do dziś! Teraz projektanci japońskiej marki zrezygnowali z charakterystycznego szklanego grilla łączącego reflektory.

W najnowszym Civicu środkowa część zderzaka jest wyraźnie zaakcentowana grafitowym elementem kontrastującym z całą połacią lakierowanego zderzaka.

Ogólny, agresywny zarys przodu pozostał jednak bez zmian. Wąskie lampy są wspierane przez znajdujące się poniżej światła dzienne LED. Już na pierwszy rzut oka trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z bardzo dynamicznym i sportowym pojazdem.

Patrząc z profilu zobaczymy auto o ciekawym jednobryłowym nadwoziu, w którym możemy bardzo łatwo dopatrzyć się podobieństwa do poprzednika. Tył „naszej” czerwonej strzały według inżynierów Hondy został dopracowany pod względem aerodynamiki pojazdu. Układ tylnych lamp LED ma utworzyć swojego rodzaju spojler, dociskający tylną oś w trakcie szybszej jazdy. Kształt tyłu ma zapewne tyle samo fanów co przeciwników, mnie osobiście się nie podoba, bardziej pasowałby tutaj tył z poprzednika – kwestia gustu.

 

Nareszcie porządek

Powiem tak, jest lepiej. Wnętrze Civica zostało zmienione na plus i wydaje mi się teraz, że wszystko jest jakby lepiej poukładane. Przyzwyczajenia wymaga, tradycyjny obrotomierz zlokalizowany tuż za kierownicą, który został odseparowany od elektronicznego prędkościomierza znajdującego się na podszybiu.

Obok prędkościomierza został umiejscowiony dobrej wielkości ekranik wyświetlający dane z komputera pokładowego, radia, a także klimatyzacji.

Podczas zmiany ustawień na panelu klimatyzacji, pokazuje nam co tam zmieniliśmy – bardzo dobry pomysł, ponieważ po nauczeniu się gdzie co jest nie musimy odrywać wzroku od drogi, a nawet jeśli się pogubimy to i tak każda zmiana zostanie pokazana na ekranie. Co do czasu potrzebnego na ogarnięcie obsługi urządzeń pokładowych, uważam, że jest on raczej krótki.

Radio zawiera 11 bardzo dużych przycisków, dzięki czemu szansa na kliknięcie czegoś innego niż byśmy chcieli jest raczej zerowa. Bardzo dobrym posunięciem jest to, że w końcu panel klimatyzacji został w całości zainstalowany w konsoli głównej i nie jest rozbity na oddzielną obsługę dla kierowcy i pasażera.

Poniżej panelu klimatyzacji znajdziemy włącznik/wyłącznik systemu start/stop, a także sterowanie podgrzewania przednich foteli (dostępne od wersji Lifestyle). W tunelu środkowym znajdziemy gniazdko 12V, uchwyty na kubki z możliwością wyjęcia przegródki, przez co możemy tam włożyć długopis, bądź większy telefon. Na szczęście producent zastosował roletkę zasłaniającą całą zawartość „kubkowego” schowka.

Pomiędzy fotelami mieści się wygodny, welurowy podłokietnik z pojemnym schowkiem, w którym znajdziemy kolejne gniazdko 12V, a także wejścia do radia – AUX i USB.


Pozycja za trójramienną, wielofunkcyjną kierownicą jest bardzo dobra. Na kole kierownicy znajdziemy pogrupowane przyciski – po lewej stronie znajdziemy sterowanie radiem i komputerem pokładowym, trochę poniżej sterowanie telefonem, a po prawej sterowanie tempomatem/ogranicznikiem prędkości.

Wykończone welurem fotele są dobrze wyprofilowane i gwarantują dobre trzymanie boczne. Nawet przemieszczenie zbiornika paliwa pod fotel kierowcy i pasażera spod tylnej kanapy, gdzie zamocowano podnoszone siedzisko nie powoduje wysokiej pozycji za kierownicą. Co prawda nie siedzi się tak nisko jak w starszych Civicach, ale pozycja jest komfortowa i każdy znajdzie dla siebie dobre ustawienie. Duże przeszklone powierzchnie boczne i mocno nachylona szyba przednia nie ograniczają wpuszczania światła dziennego.

Podróżując nowym Civiciem nie będziemy mieć powodów do narzekań. Z tyłu znajdziemy zagłębiające się, obszerne siedziska z prostym, a genialnym systemem składania „magic seats”. Dzięki zastosowaniu tego systemu, możemy bezproblemowo podnieść siedziska tylnej kanapy do góry. Pociągając do góry siedzisko spowodujemy jego wypięcie, wtedy należy je „przytulić” do oparcia pleców i pociągnąć do dołu uchwyt mocujący, który zablokuje siedzisko w tej pozycji.

Możemy przez to przewozić wysokie i szerokie przedmioty, które powinny stać, a na pewno nie zmieszczą się w takiej pozycji w bagażniku. Pasażerowie nie będą mieli najmniejszego problemu z ułożeniem nóg, miejsca jest pod dostatkiem, nawet jeżeli pasażerowie z przodu są wysocy. Pociągnięcie nisko linii dachu niestety skutkuje ograniczeniem miejsca nad głowami, jednakże ten brak odczują dopiero osoby o wzroście powyżej 180 cm. Dopełnieniem komfortowego podróżowania z tyłu będzie szeroki podłokietnik z uchwytami na kubki.

Chcąc się bardzo do czegoś doczepić, możemy uznać brak wylotów powietrza na tylną kanapę za wadę. Jednakże, nie uważam żeby brak tych wylotów był elementem kluczowym przy wyborze auta i miałby skreślić Civica z listy. W wakacyjnych podróżach pomocny okaże się bardzo pojemny bagażnik (477 litrów) z dwupoziomową podłogą. Wielkość ta jest spowodowana brakiem koła zapasowego jak i dojazdowego, mamy tutaj dostępny tylko zestaw naprawczy z kompresorem. Pojemność bagażnika możemy dodatkowo powiększyć poprzez złożenie fotelu w stosunku 40:60. Uzyskamy przez to płaską podłogę i spory schowek pod nią.

 

Downsizing? To nie dla mnie!

W tym miejscu należą się dla Hondy przeogromne podziękowania za to, że nie poszli za tłumem i nie zastosowali w swojej ofercie benzyniaka z turbosprężarką. O zastosowanym w naszej testówce silniku (1.8 i-VTEC) mogę wypowiedzieć się wyłącznie w superlatywach. Po odpaleniu jest praktycznie niesłyszalny, dopiero po ruszeniu świat obraca się o 360 stopni i Civic pokazuje pazur!

Wrzucam jedynkę, ruszamy i tutaj pojawia się pierwsza niespodzianka – przełożenie jest krótkie, niemal natychmiast trzeba zmienić bieg na wyższy. Wszystko to robimy za pomocą niezwykle precyzyjnej 6-biegowej przekładni manualnej. Operowanie lewarkiem daje naprawdę dużo satysfakcji. Do tego stopnia, że redukcje przełożeń 4-3-2 można wykonywać dla samej tylko frajdy z jazdy. I o to właśnie chodzi! Motor dostaje „kopa” dopiero w górnym zakresie obrotów – nic w tym dziwnego, ponieważ maksymalny moment obrotowy, wynoszący 174 Nm jest dostępny od 4300 obr./min. Jest to typowo japońska czterocylindrowa, rzędowa „sokowirówka” ze zmiennymi fazami rozrządu.

Technologia ta została przez Japończyków opanowana do perfekcji, jednak prowadzenie wymaga przyzwyczajenia, chociażby dlatego, że po przekroczeniu 4300 obr./min wyczuwalny jest taki „klik” jakby coś ekstra zostało uruchomione i samochód bardzo gwałtownie wyrywa do przodu.

Należy przy tym uważać, by nie zahaczyć o czerwone pole – dla niewprawionego kierowcy Civica jest to bardzo łatwe do osiągnięcia. :) Kolejnym zaskoczeniem jest elastyczność, motor zachowuje się zupełnie nie jak typowa benzyna – strzałeczki sugerujące zmianę biegów w obrotomierzu każą wrzucać szósty bieg już przy 45 km/h(!!!). Na początku pomyślałem, że chyba zgłupiał, ale potem stwierdziłem, że co mi szkodzi wrzucić tę szóstkę i faktycznie, nie zawiodłem się. Autko trochę ospale przyspiesza od tych 45 km/h na 6-biegu, ale nie czuć jakby miało zaraz „upaść na twarz”.

Katalogowe spalanie (7,6 l) przy normalnej jeździe po mieście jest raczej nie do osiągnięcia, dlatego że prawdziwą frajdę z jazdy odczuwamy dopiero powyżej 4000 obr./min, a co za tym idzie – spalanie nam delikatnie wzrośnie. Dynamiczne poruszanie się tym autem pozwala osiągnąć wynik 8,5 – 9 litrów na 100 km. Ten niższy możemy osiągnąć dzięki rewelacyjnemu systemowi start/stop – uruchomienie pojazdu po wciśnięciu sprzęgła jest praktycznie niewyczuwalne.

Sekret niskiego spalania

Na obniżenie średniego spalania tej jednostki napędowej w stosunku do poprzednika, wpływ mają takie zmiany jak: lżejszy wałek rozrządu, alternator sterowany kilkustopniowo, świece zapłonowe o specjalnej konstrukcji elektrod czy nowe tłoki pokryte powierzchnią redukującą tarcie. Inżynierowie odchudzili również chłodnicę i układ dolotowy, natomiast do prawidłowej współpracy z systemem start/stop wzmocnili rozrusznik. Pomocny przy oszczędzaniu paliwa może się okazać system „ECON” – o jego działaniu informuje nas zielony krzaczek wyświetlający się w tubie wskaźnika poziomu paliwa.

Kontroluje on nasze poczynania, na bieżąco zmieniając barwę tła prędkościomierza informując nas tym samym jak jeździmy. Gdy jedziemy „eco” tło przyjmuje zielony kolor, natomiast podczas gwałtownego przyspieszania zmienia kolor na niebieski. Przez to, że prędkościomierz znajduje się na podszybiu, nie musimy odrywać wzroku od drogi, aby obserwować kolor tła, tym samym widząc zielone tło jesteśmy zmotywowani do oszczędzania paliwa.

Właściwości jezdne

Zawieszenie nowego Civica to udany kompromis pomiędzy sportową sztywnością, a przyzwoitym komfortem podróży. Podwozie bardzo dobrze filtruje nierówności i nie daje kierowcy powodów do obaw o stabilność Hondy. O bezpieczne dotarcie do celu podróży zadba seryjny układ VSA – „hondowski” odpowiednik ESP.

Testowane przez nas auto posiadało opony o rozmiarze 225/45 R17, co z jednej strony polepszało trzymanie w zakrętach, z drugiej pozwalało na „lepsze” poznanie naszych polskich dziurawych dróg.

Każdy na pewno będzie zadowolony z elektrycznie wspomaganego, bezpośredniego układu kierowniczego, który utwardza się w miarę nabierania prędkości. Jak już jesteśmy przy prędkości, to warto wspomnieć o bardzo dobrych hamulcach, które niezwykle szybko są w stanie zatrzymać pojazd (od 100 km/h do 0 – ok. 37 metrów!).

 

moto-opinie.COM radzą: Ktoś mógłby powiedzieć, że nowy Civic jest autkiem po gruntownym faceliftingu i w sumie zgodziłbym się, gdybym nie miał przyjemności jeździć IX generacją. W nowym modelu zaszło zbyt wiele zmian i pojęcie „gruntowny facelifting” wydaje się być nie na miejscu.

Dzięki delikatnym zmianom zewnętrznym takim jak zmiana atrapy przedniego zderzaka, poprowadzeniu w inny sposób linii bocznych czy przeprojektowanemu tyłowi spokojnie uznaję, że Civic nabrał bardziej sportowego charakteru. Hasło „sport” jest tutaj jak najbardziej na miejscu. Utwierdza mnie w tym przekonaniu rewelacyjna jednostka napędowa zamontowana w testowanym egzemplarzu Z jednej strony przy włączonym trybie „ECON” cicha woda, z drugiej – po przekroczeniu 4300 obr./min istny wcielony diabeł.

Na początku bałem się, że Civic z wolnossącym silnikiem będzie ospały, w końcu konkurencja już ma prawie same silniki turbodoładowane, ale po przejechaniu prawie 200 km doszedłem do wniosku, że nie było się czego bać i Honda dobrze zrobiła nie wsadzając tutaj turbodoładowanej jednostki benzynowej.

Mógłbym nawet zaryzykować stwierdzeniem, że pokochałem Civica. Głównie za silnik, ale także wygląd zewnętrzny i wewnętrzny dają ku temu powody. Wewnątrz widać jak bardzo projektanci Hondy przyłożyli się do budowy tego modelu, chociażby pod względem zastosowanych materiałów. IX generacja ma lepsze plastiki i przyjemniejszą fakturę, również spasowanie materiałów stoi na wyższym poziomie. Co takiego wyróżnia Civikę na tle innych samochodów tej klasy?

Przede wszystkim ilość miejsca w bagażniku, którą możemy uzyskać w tak niewielkim samochodzie, a także system „magic seats”, genialny silnik, sportowy charakter czy niska cena. Niska cena? Tak, bowiem 74600 zł za tak dobrze wyposażony samochód to są małe pieniądze w stosunku do tych jakie trzeba zostawić u konkurencji.

Za te pieniądze otrzymujemy wszystkie w/w rzeczy, a także: pełną elektrykę szyb, sterowane, podgrzewane i składane lusterka, automatyczną klimatyzację, dobre nagłośnienie, kamerę cofania (dziwne, ale czujniki parkowania dostępne są dopiero od wersji Lifestyle), tempomat czy zdalne domykanie/otwieranie szyb i składanie lusterek – jednym słowem wszystko to co powinien posiadać współczesny samochód.

Soichiro Honda powiedział kiedyś: „Tym co usprawiedliwia istnienie firmy Honda jest dążenie do tego, aby stworzyć coś absolutnie niepowtarzalnego.” – nie pozostaje nic innego jak się z Nim zgodzić…

 

PLUSY:

[+] wysoka jakość wykończenia
[+] komfortowe zawieszenie
[+]silnik: mocny, bardzo elastyczny(!), cichy i oszczędny wraz bardzo dobrą skrzynią biegów

[+] wygodne, dobrze trzymające fotele
[+] bardzo pojemny bagażnik
[+] magic seats – rewelacyjny pomysł

MINUSY:

[-] brak podgrzewanych siedzeń (w poprzedniku od wersji Sport były dostępne)

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik – benzynowy
– Pojemność skokowa – 1798 cm3,
– Maksymalna moc – 142 KM
– Maksymalny moment obrotowy – 174 Nm przy 4300 obr./min
– Skrzynia biegów – manualna, 6-biegowa
– Napęd : na przednią oś
Osiągi :
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 9,4
– Prędkość maksymalna – 215 km/h
Zużycie paliwa :
– Cykl miejski (l/100 km) – 7,6
– Cykl pozamiejski (l/100 km) ? 5,2
– Cykl mieszany (l/100 km) – 6,1
– Pojemność zbiornika paliwa : 50 l.
Wymiary :
– Długość (mm) – 4300
– Wysokość (mm) – 1470
– Szerokość (mm) – 1770
– Rozstaw osi (mm) – 2595
Pojemność bagażnika : 477 – 1378 litrów
Masa (kg) :
– Masa własna pojazdu – 1261 kg

CENA TESTOWEJ WERSJI : 74600 zł

 

Dziękujemy firmie Honda Park – nowemu dealerowi Hondy w Łodzi, za przekazanie samochodu do testu.

HondaPark_banner_440x240

TEST : HONDA CIVIC 1.8 SPORT
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY73%
WNĘTRZE71%
ZAWIESZENIE83%
CENA89%
JAKOŚĆ68%
SPALANIE65%
75%WYNIK

28 komentarzy

  1. Waldemar Florkowski

    Woow Maćku jestem pod wrażeniem, świetny test, szkoda że nie mogłem być wtedy w Łodzi, bo jak Ty mówisz że coś jest extra to musi w sobie coś mieć :)

    Odpowiedz
    • paweł

      star-civic-trek IXgeneration

      Przejechałem się hondą civic9 i zastanawiam się nad wrażeniami. Po ostatnich testach nowych samochodów spodziewałem się trochę, że i ten będzie beznadziejny i nudny, jak „Odyseja kosmiczna 2001” Kubricka, przez którą wreszcie ostatnio udało mi się przebrnąć bez zaśnięcia, a tu okazało się, że jestem pozytywnie zaskoczony. Wprawdzie nie podoba mi się układ kierowniczy, który mógłby być bardziej bezpośredni, czego w hondzie się spodziewałem, a jest podobny do mojej corolli. Nie wziąłbym zakrętu na wiadukcie koło al.Krakowskiej, jak to zachęcał mnie facet z hondy „setą panieeeee, setą pan wejdzie w ten zakręt…”, przejechałem go 80parę i też było OK. I nie wiem o czym gadał Jeremy z tym spojlerem, co to biegnie przez środek tylnej szyby, że co za głupek to wymyślił i komu coś takiego przyszło w ogóle do głowy? No bo biegnie MATKO BOSKA! i co z tego? Jakoś to specjalnie nie przeszkadza, a przy okazji jak jedzie za mną debil ze źle ustawionymi światłami, to nie wali mi po oczach, tylko spojler trochę to zasłania. I dobrze. Silnik to jakiś ten i-vtec 1.8 litra 142 KM. Mocy nie ma jak w TURBO i nie ma takiego zrywu jak choćby w tym pulsarze 1.2 TURRRRBO, że rwie i roluje asfalt, ale też powiedzieć, że nie jedzie, tylko stoi, to by było idiotyczne. No i co z tego Boże Święty, dajmy spokój. Czy za każdym razem potrzebujemy takiej mocy, takiego POWERA czy jak to jeszcze nazwać? Jechałem te 2-3 tyś obr/min i spoko jazda. Nie trzeba za każdym razem rozkręcać go powyżej 4-5 tyś, żeby się coś działo. Zresztą zrobiłem to i też nie było jakiegoś ŁAAAAŁ, WRRRRRRR !!! i też nie było tak, że nagle zaczął jechać. Przyspieszał, rozpędzał się, zatrzymywał – normalna, przyjemna jazda. Z tym głośno na wysokich obrotach też BEZ PRZESADY !!! Normalna beznynówka przy 4 tyś obr. Nie trzeba rozkręcać go do 8 tyś obr/min i generować własnego pola grawitacyjnego, żeby się coś działo, jak to się jarał Jeremy. Zresztą RANY nie rozumiem, dlaczego ma to być jakaś najświętsza wyrocznia tylko dlatego, że jeździł wszystkimi samochodami świata? Jeśli uważa, że wszystko co porusza się wolniej niż F15 którym latał, czy tam F16 – nieważne, albo kula karabinowa którą wystrzelił w kierunku kogoś, kogo nie lubi, że jest do bani, to ja mu współczuję. Te tutaj 140 KM fajnie rozwija moc. Płynnie, równomiernie, nie ma – choć nigdy mi nie przeszkadzało – jak w turbo, że przy 1750 obr strzał turbiny ŁAAAAŁ i śmierć w oczach na horyzoncie. Wszystko spokojnie a nie że fruuuuu i lecimy. Na desce rozdzielczej, mimo że wskaźniki są rozrzucone, wszystko trzyma się kupy, choć w „ósemce” było po prostu faaajniej. Zegary są trochę niżej, cyfrowy prędkościomierz nieco wyżej, ale wszystkie przełączniki są intuicyjne. Wiadomo co i jak i jest ok. Nie ma miliarda guzików, albo właśnie jednego kretyńskiego guzika czy pokrętła, które obsługuje wszystko, tylko trzeba je w prawo, w lewo, do góry, na dół, wcisnąć mocniej, wcisnąć mniej…, żeby obsłużyć to czy tamto. Za mną w tylnej kanapie system magic seats fajny, łatwy w obsłudze, łatwo się składa i rozkłada, i nie ma grozy, że przytrzaśnie się czy połamie paluchy. I fajny to patent, można luzikiem przewieźć półtorametrową lodówę. Super! Bagażnik… Bagażnik ogromny, choć w porównaniu z „ósemką” nie robi aż takiego wrażenia. Nadal jest wielki, ale teraz bardziej płaski, a w miejscu gdzie powinno być koło zapasowe zwykłe czy dojazdowe, jest teraz kolejny schowek. Wtedy chyba było lepiej. Teraz uważam, że jest bez sensu. W ogóle z zewnątrz ta honda jest generalnie masakrycznie tragiczna. Civic8 był kontrowersyjny. Można mówić, że się podobał, nie podobał, że był gorszy, że był brzydszy, ładniejszy, co komu pasuje. Ten po prostu jest OBLEŚNY! OBLEŚNY! Siedziałem w tym, fantastycznie się jechało, fajne wrażenia, podobało mi się. A jak wysiadłem mówię O BOOOŻE !!! Nie mógłbym tym jeździć i z zewnątrz tak wyglądać. NIE !!! Wprawdzie niby w „9-tce” są lepsze materiały, lepsze plastiki, lakier nie aż tak cienki i lekki bardzo EKO, że przeciągnięcie wierzchem paznokcia już zarysowuje powierzchnię. Mi to nie robi problemu… Tyle gadali też o tym turbo. Ja tego zupełnie nie rozumiem. Jakie to ma być EKO? Jechałem tu tak jak wygląda normalna jazda. 60-40-30-70-20, czasem światło czerwone, tu trzeba było stanąć, tam trzeba było stanąć, trafiło się też jedynka, jedynka, ale i 1-2 dałem mu do pieca do tych 4.5 tyś obr i pociągnąłem go tak wrrrrrr !!!! do 110 km. Start/stop nie wiem na ile to fajne na ile to niefajne, ile wytrzymuje akumulator i rozrusznik, choć są wzmocnione betonem, żeby wytrzymać te miliardy uruchomień silnika… Ale czy to potem robi na stacji jakieś wrażenie? – nie wiem. I jakie wyszło mi spalanie? 6,8 l/100 km. Nawet gość z hondy był pod wrażeniem, bo startowaliśmy z chyba 7,4. Normalne zużycie paliwa, bez napinki eko, jak to czasem mam w zwyczaju wykręcać jakiś rekordowy wynik spalania, bez KATOWANIA go, kurde!, normalna codzienna, zwykła jazda. To tak jak i teraz jadę, i mam, o proszę, 6coś z swoim cIX. Te durne pulsary i fiesty takie EKO, a ile mi tam wyszło? 8,4 więc żaden tam fun, ŁOŁ! A tu normalny silnik 1.8 litra a nie durne EKO. Pisali i facet też potwierdzał, że honda też za 2-3 lata ma mieć 1.6 i do tego turbinka jakaś porąbana, i ludziska już płaczą, że honda też upada i nie będzie sokowirówki… Na cholerę jakieś 1.6b turbo, które ani nie będzie bardziej eko, ani nie będzie zużywał mniej paliwa, a tylko po to, by jakiś bardziej wydajny start/stop generował ileś tam mniej KILOGRAMÓW CO2 z rury… Bez sensu. A tu super. Nie ma przyspieszeń jak StarTrek Next Generation 10 warpów czy ile tam, ale jest ok i nie potrzeba niczego więcej. Tak jak teraz w cIX mam 97 KM i nie musze być szczęśliwszy ze 110 czy 115 KM. Wielkiej różnicy to i tak nie robi. Więc po co to turbo? Nie czuję, żeby miał za mało mocy, jak gadał Jeremy, że typeR z 201 KM to za mało mocy do wagi. Owszem, mógłby ważyć mniej bez tych wszystkich głupot jak choćby ekranicho wielkie zamiast zwykłego radia, które i tak wystarczało. I po co te samochody teraz muszą zaraz ważyć tonę. KURDE!!! Uno ważyło z 700 kg czy nawet tyle nie. Nie mówię oczywiście, że teraz mamy wszyscy jeździć samochodzikami jak kiedyś, że z litra pojemności było 50-60 koników i supeeer. Choć z drugiej strony czemu nie? Uno miał 45 KM i choć nie był demonem szybkości to na autostradzie te 130 jechał, a Alpy przejechał 1-2-3… Teraz nie. Silnik 1.4 litra nie może mieć 100 KM, tylko zaraz 140 KM, 150 KM, 1.0 ecoboost 100 KM. Po co? Po co taka fiesta ma 100 koni? I jaranie się, jakie taka fiesta ma odejście. Nikt nie kupuje TURRRRBO fiesty 1.0 ecoboost 100 KM albo pulsara 1.2 też TURRRRBO jako sportowej fury. I nikt normalny tego nie wymaga, bo to nie ten samochód, nie ta klasa, nie te parametry, nie ten typ pojazdu. KURNA !!! NA HUGONA !!! Po co takiej fieście osiągi formuły 1? Debilizm. Jak ktoś chce sportowej fury to przez 10 lat będzie tylko jadł suchary i pił wodę, żeby zaoszczędzić i kupić sobie ferrari albo porsche, a nie fiestę 1.0 turbo. Albo sobie kupi taką co mijam właśnie pomarańczówkę z 2.5 litra turbo od volvo i 225 koni focus es-teeee! Tylko gdzie to wykorzysta? W korkach codziennie do pracy. Od jednych świateł do drugich, jak oddalone jedne od drugich o 20 m będzie startował do czerwonego pola? Po co? Czemu to ma służyć? Głupota i żenada. A to że Jeremy musi brać zakręty tak, że jedno ucho wypada mu drugim przy przeciążeniu 48.5 G, nie jest żadnym wykładnikiem. Wiem, że nie każdy ma duszę starszej babci, która jeździ tylko do kościoła w niedzielę, i lubi sobie „każda jazda to przygoda”. Ale jakakolwiek racja bytu tego czegoś jest raczej ZEROWA!

      Podsumowując… Z zewnątrz – beznadziejny. W środku – marrrny. Wrażenia z jazdy – naprawdę fajne, naprawdę przyjemne. To jeden z tych samochodów, w których uśmiechniesz się jadąc nim w zwykły dzień na zwykły dworzec – jak powiedział kiedyś Rysiek Hammond. Gdyby kiedyś nastała taka chwila, że musiałbym zmienić swoją toyotę na coś innego, sprzedać, zezłomować, czy coś takiego, zmieniłbym ją na ufo. Ale 8 nie 9.
      Miła, przyjemna jazda. Czego chcieć więcej?

      Odpowiedz
      • Błahu

        Panie Pawle, kwestię gustu rozumiem i nie podważam. Ale porównanie Corolli do civica to delikatnie mówiąc nie porozumienie (ciśnienia mi się raczej beszczelność!) Corolla to w każdym elemencie to produkt marketingowy. Od zerowej ergonomii, fatalnych foteli po wykończenie bagażnika tanią dyktą rzuconą luzem… Po co skupiać się na produkcie lepiej prać ludziom mózgi wmawiając jakość itp… W civicu lX wszystko jest ok poza SYS start stop (irytujące urządzenie)

  2. Miro

    Ciekawie napisany test :) Mi się nowy Civic z zewnątrz nie podoba, UFO było 100x lepsze. Ale może w następnym wcieleniu będzie mi pasowała :]

    I redaktor miał chyba na myśli, że świat obrócił mu się o 180 stopni ;) Po 360 wróciłby do punktu wyjścia.

    Odpowiedz
  3. Maciej Rzepecki
    Maciej Rzepecki

    Taak, miałem na myśli 180, a napisałem 360. Dzięki za zwrócenie uwagi i przepraszam za pomyłkę :)

    Odpowiedz
    • paweł

      paweł 22 listopada 2014

      star-civic-trek IXgeneration

      Przejechałem się hondą civic9 i zastanawiam się nad wrażeniami. Po ostatnich testach nowych samochodów spodziewałem się trochę, że i ten będzie beznadziejny i nudny, jak ?Odyseja kosmiczna 2001? Kubricka, przez którą wreszcie ostatnio udało mi się przebrnąć bez zaśnięcia, a tu okazało się, że jestem pozytywnie zaskoczony. Wprawdzie nie podoba mi się układ kierowniczy, który mógłby być bardziej bezpośredni, czego w hondzie się spodziewałem, a jest podobny do mojej corolli. Nie wziąłbym zakrętu na wiadukcie koło al.Krakowskiej, jak to zachęcał mnie facet z hondy ?setą panieeeee, setą pan wejdzie w ten zakręt??, przejechałem go 80parę i też było OK. I nie wiem o czym gadał Jeremy z tym spojlerem, co to biegnie przez środek tylnej szyby, że co za głupek to wymyślił i komu coś takiego przyszło w ogóle do głowy? No bo biegnie MATKO BOSKA! i co z tego? Jakoś to specjalnie nie przeszkadza, a przy okazji jak jedzie za mną debil ze źle ustawionymi światłami, to nie wali mi po oczach, tylko spojler trochę to zasłania. I dobrze. Silnik to jakiś ten i-vtec 1.8 litra 142 KM. Mocy nie ma jak w TURBO i nie ma takiego zrywu jak choćby w tym pulsarze 1.2 TURRRRBO, że rwie i roluje asfalt, ale też powiedzieć, że nie jedzie, tylko stoi, to by było idiotyczne. No i co z tego Boże Święty, dajmy spokój. Czy za każdym razem potrzebujemy takiej mocy, takiego POWERA czy jak to jeszcze nazwać? Jechałem te 2-3 tyś obr/min i spoko jazda. Nie trzeba za każdym razem rozkręcać go powyżej 4-5 tyś, żeby się coś działo. Zresztą zrobiłem to i też nie było jakiegoś ŁAAAAŁ, WRRRRRRR !!! i też nie było tak, że nagle zaczął jechać. Przyspieszał, rozpędzał się, zatrzymywał ? normalna, przyjemna jazda. Z tym głośno na wysokich obrotach też BEZ PRZESADY !!! Normalna beznynówka przy 4 tyś obr. Nie trzeba rozkręcać go do 8 tyś obr/min i generować własnego pola grawitacyjnego, żeby się coś działo, jak to się jarał Jeremy. Zresztą RANY nie rozumiem, dlaczego ma to być jakaś najświętsza wyrocznia tylko dlatego, że jeździł wszystkimi samochodami świata? Jeśli uważa, że wszystko co porusza się wolniej niż F15 którym latał, czy tam F16 ? nieważne, albo kula karabinowa którą wystrzelił w kierunku kogoś, kogo nie lubi, że jest do bani, to ja mu współczuję. Te tutaj 140 KM fajnie rozwija moc. Płynnie, równomiernie, nie ma ? choć nigdy mi nie przeszkadzało ? jak w turbo, że przy 1750 obr strzał turbiny ŁAAAAŁ i śmierć w oczach na horyzoncie. Wszystko spokojnie a nie że fruuuuu i lecimy. Na desce rozdzielczej, mimo że wskaźniki są rozrzucone, wszystko trzyma się kupy, choć w ?ósemce? było po prostu faaajniej. Zegary są trochę niżej, cyfrowy prędkościomierz nieco wyżej, ale wszystkie przełączniki są intuicyjne. Wiadomo co i jak i jest ok. Nie ma miliarda guzików, albo właśnie jednego kretyńskiego guzika czy pokrętła, które obsługuje wszystko, tylko trzeba je w prawo, w lewo, do góry, na dół, wcisnąć mocniej, wcisnąć mniej?, żeby obsłużyć to czy tamto. Za mną w tylnej kanapie system magic seats fajny, łatwy w obsłudze, łatwo się składa i rozkłada, i nie ma grozy, że przytrzaśnie się czy połamie paluchy. I fajny to patent, można luzikiem przewieźć półtorametrową lodówę. Super! Bagażnik? Bagażnik ogromny, choć w porównaniu z ?ósemką? nie robi aż takiego wrażenia. Nadal jest wielki, ale teraz bardziej płaski, a w miejscu gdzie powinno być koło zapasowe zwykłe czy dojazdowe, jest teraz kolejny schowek. Wtedy chyba było lepiej. Teraz uważam, że jest bez sensu. W ogóle z zewnątrz ta honda jest generalnie masakrycznie tragiczna. Civic8 był kontrowersyjny. Można mówić, że się podobał, nie podobał, że był gorszy, że był brzydszy, ładniejszy, co komu pasuje. Ten po prostu jest OBLEŚNY! OBLEŚNY! Siedziałem w tym, fantastycznie się jechało, fajne wrażenia, podobało mi się. A jak wysiadłem mówię O BOOOŻE !!! Nie mógłbym tym jeździć i z zewnątrz tak wyglądać. NIE !!! Wprawdzie niby w ?9-tce? są lepsze materiały, lepsze plastiki, lakier nie aż tak cienki i lekki bardzo EKO, że przeciągnięcie wierzchem paznokcia już zarysowuje powierzchnię. Mi to nie robi problemu? Tyle gadali też o tym turbo. Ja tego zupełnie nie rozumiem. Jakie to ma być EKO? Jechałem tu tak jak wygląda normalna jazda. 60-40-30-70-20, czasem światło czerwone, tu trzeba było stanąć, tam trzeba było stanąć, trafiło się też jedynka, jedynka, ale i 1-2 dałem mu do pieca do tych 4.5 tyś obr i pociągnąłem go tak wrrrrrr !!!! do 110 km. Start/stop nie wiem na ile to fajne na ile to niefajne, ile wytrzymuje akumulator i rozrusznik, choć są wzmocnione betonem, żeby wytrzymać te miliardy uruchomień silnika? Ale czy to potem robi na stacji jakieś wrażenie? ? nie wiem. I jakie wyszło mi spalanie? 6,8 l/100 km. Nawet gość z hondy był pod wrażeniem, bo startowaliśmy z chyba 7,4. Normalne zużycie paliwa, bez napinki eko, jak to czasem mam w zwyczaju wykręcać jakiś rekordowy wynik spalania, bez KATOWANIA go, kurde!, normalna codzienna, zwykła jazda. To tak jak i teraz jadę, i mam, o proszę, 6coś z swoim cIX. Te durne pulsary i fiesty takie EKO, a ile mi tam wyszło? 8,4 więc żaden tam fun, ŁOŁ! A tu normalny silnik 1.8 litra a nie durne EKO. Pisali i facet też potwierdzał, że honda też za 2-3 lata ma mieć 1.6 i do tego turbinka jakaś porąbana, i ludziska już płaczą, że honda też upada i nie będzie sokowirówki? Na cholerę jakieś 1.6b turbo, które ani nie będzie bardziej eko, ani nie będzie zużywał mniej paliwa, a tylko po to, by jakiś bardziej wydajny start/stop generował ileś tam mniej KILOGRAMÓW CO2 z rury? Bez sensu. A tu super. Nie ma przyspieszeń jak StarTrek Next Generation 10 warpów czy ile tam, ale jest ok i nie potrzeba niczego więcej. Tak jak teraz w cIX mam 97 KM i nie musze być szczęśliwszy ze 110 czy 115 KM. Wielkiej różnicy to i tak nie robi. Więc po co to turbo? Nie czuję, żeby miał za mało mocy, jak gadał Jeremy, że typeR z 201 KM to za mało mocy do wagi. Owszem, mógłby ważyć mniej bez tych wszystkich głupot jak choćby ekranicho wielkie zamiast zwykłego radia, które i tak wystarczało. I po co te samochody teraz muszą zaraz ważyć tonę. KURDE!!! Uno ważyło z 700 kg czy nawet tyle nie. Nie mówię oczywiście, że teraz mamy wszyscy jeździć samochodzikami jak kiedyś, że z litra pojemności było 50-60 koników i supeeer. Choć z drugiej strony czemu nie? Uno miał 45 KM i choć nie był demonem szybkości to na autostradzie te 130 jechał, a Alpy przejechał 1-2-3? Teraz nie. Silnik 1.4 litra nie może mieć 100 KM, tylko zaraz 140 KM, 150 KM, 1.0 ecoboost 100 KM. Po co? Po co taka fiesta ma 100 koni? I jaranie się, jakie taka fiesta ma odejście. Nikt nie kupuje TURRRRBO fiesty 1.0 ecoboost 100 KM albo pulsara 1.2 też TURRRRBO jako sportowej fury. I nikt normalny tego nie wymaga, bo to nie ten samochód, nie ta klasa, nie te parametry, nie ten typ pojazdu. KURNA !!! NA HUGONA !!! Po co takiej fieście osiągi formuły 1? Debilizm. Jak ktoś chce sportowej fury to przez 10 lat będzie tylko jadł suchary i pił wodę, żeby zaoszczędzić i kupić sobie ferrari albo porsche, a nie fiestę 1.0 turbo. Albo sobie kupi taką co mijam właśnie pomarańczówkę z 2.5 litra turbo od volvo i 225 koni focus es-teeee! Tylko gdzie to wykorzysta? W korkach codziennie do pracy. Od jednych świateł do drugich, jak oddalone jedne od drugich o 20 m będzie startował do czerwonego pola? Po co? Czemu to ma służyć? Głupota i żenada. A to że Jeremy musi brać zakręty tak, że jedno ucho wypada mu drugim przy przeciążeniu 48.5 G, nie jest żadnym wykładnikiem. Wiem, że nie każdy ma duszę starszej babci, która jeździ tylko do kościoła w niedzielę, i lubi sobie ?każda jazda to przygoda?. Ale jakakolwiek racja bytu tego czegoś jest raczej ZEROWA!

      Podsumowując? Z zewnątrz ? beznadziejny. W środku ? marrrny. Wrażenia z jazdy ? naprawdę fajne, naprawdę przyjemne. To jeden z tych samochodów, w których uśmiechniesz się jadąc nim w zwykły dzień na zwykły dworzec ? jak powiedział kiedyś Rysiek Hammond. Gdyby kiedyś nastała taka chwila, że musiałbym zmienić swoją toyotę na coś innego, sprzedać, zezłomować, czy coś takiego, zmieniłbym ją na ufo. Ale 8 nie 9.
      Miła, przyjemna jazda. Czego chcieć więcej?

      pozdrawiam

      Odpowiedz
  4. AK

    Fajny test. mam wersje CIVIC 4 d z 2013 roku Executive. ma zawieszenie wielowahaczowe i większy rozstaw osi. Jazda to przyjemność. na autostradach niemieckich spalanie 6,5 litra

    Odpowiedz
  5. Waldemar Florkowski

    Kwestia jeszcze przy jakiej prędkości, ale wiele dobrego słyszałem o tym silniku. Co do zawieszenia wielowahaczowego, ono jest bardziej rozbudowane od zwykłej belki, dobrze spisuje się w sytuacjach skrajnych – nie nurkuje tak.

    Odpowiedz
  6. Devil

    Test wygląda dziwacznie, bo prawdę mówiąc na jeździe próbnej piłowałem tego 1.8 i-vtec do odcinki i niewiele z tego wynikało…..niestety uturbione silniki do 2.0 jeżdżą o wieeeeeeeele lepiej…przyspieszają na każdym biegu w całym zakresie obrotów, duuuuużo przyjemniej się nimi jeździ, choc mogą być z czasem źródłem jakiegoś kłopotu, ale jeżdżą nieporównywalnie……

    Odpowiedz
  7. Devil

    Zapomniałem jeszcze dodać, ze rozpływanie się nad przyciskiem Econ jest już zwyczajnym nieporozumieniem, bo czyni on Civica „bolid” tak ospały i kompletnie nie reagujący na gaz, ze jest to wręcz nieprzyzwoite…..Zaletą Civica jest faktycznie dość przyjemne prowadzenie, ale jak silnik się porówna do uturbionej konkurencji to wypada nadzwyczaj blado i nie ma w nic szczególnego….no może to że pali litr oleju na 10 tys. km jak się go podkręci do owego czerwonego pola, co czymni się często, bo auto po prostu się toczy poniżej 4500 obr/min i jest wołowate wyczuwalnie….w co drugiej recenzji autor ma poważne zastrzeżenia do dynamiki auta, braku pazura, tu dla odmiany mamy wytrysk fanfar na cześć zwyczajnego, nudnego 1.8 i-vteca ;)

    Odpowiedz
  8. Waldemar Florkowski

    Cóż mogę powiedzieć, porównywanie silnika wolnossącego do uturbionego jest całkowitym nonsensem.. ale dla przykładu dodam, że gdyby Pan zapytał teraz kilku motosportowców, co by wybrali nowe renault Clio 1.6 turbo 200, czy poprzednie wolnossące 2.0 200 odpowiedź by zdziwiła. Auto wolnossące wcale wolniej nie przyspiesza, ale nie ma po prostu takiego momentu obrotowego, który daje to poczucie kopa w fotel.. (i tyle) nie ukrywam, w ostrym zakręcie znacznie lepiej jest trzymać na 5-7 tysiacach obrotów jednostkę wolnossącą i kontrolować tor, niż robić to samo z uturbioną benzyną, która zazwyczaj już w tym przedziale obrotów odmawia współpracy i błaga o zmianę biegu…

    I dodam jeszcze jedno, jak głosi nazwa strony MOTO-OPINIE – to właśnie nas cechuje, nie ma tu odgórnej polityki uwielbienia tego co zaraz przeminie :) Nie ukrywam silniku turbo benzynowe mają swoje plusy, są znacznie bardziej elastyczne, ale też nie gloryfikowałbym ich w ten sposób chociażby ze względu na znacznie większą usterkowość, bo od samego początku było wiadomo, że dowsizing uderzy po portfelu…

    Odpowiedz
  9. Devil

    Wytłumaczę to prościej – turbo-benzyną bez problemu, bez przygotowania na IV biegu od 60 km/h wyprzedzę dynamicznie, a aby zrobić to samo tym 1.8 i-vtec muszę się przygotować redukując aż do dwójki, bo na trójce też nie pójdzie wcale a wcale z taką dynamiką jakiej bym oczekiwał…..Nowe turbo-benzyny mają nieraz moment obrotowy w maksymalnym zakresie od 1500-5000 obr/min i wcale nie mają nagłego kopa, a ciągną równomiernie od dołu do samej góry, mało tego nie wszystkie są awaryjne w jakiś sposób ponad normalny, a jazda to zupełnie inna bajka jednak, bo zawsze mogę przyspieszać bez wysiłku, nie muszę się zastanawiać nawet pod górkę na autostradzie czy może nie zredukować, bo coś pary brakować zaczyna, a w tym 1.8 i-vtec będąc na VI-tce czy V-tce nawet nieraz się to zdarza, bo zawsze potrzebuję tylko i wyłącznie zakresu obrotów 4500-6800 by przyspieszać (najlepiej 5000-6800) – po pierwsze jest to hałaśliwe nawet w IX genereacji Civica, która jest i tak znaaaacznie cichsza od fatalnej pod tym względem VIII gen, a po drugie uciążliwe nawet jeśli na początku te redukcje bawią…..Wolnossaki mają swój urok, nie neguję tego, ale te mocne, a więc Subaru czy Toyota GT86 200 KM daje już radość z jazdy, podobnie stare Hondy Type R, ale w tym przedziale mocy do 150 KM w jakim jest 1.8 i-vtec ze swoim wysoko położonym niskim momentem obrotowym nie ma czego szukać przy uturbionych motorach, bo wystarczy jazda próbna konkurencją i czar pryska, tym bardziej zaskoczyły mnie pochwały tego silnika, bo jest po prostu zwyczajny, w 2006 r. miała to być rewelacja, a wyszedł taki sobie motor, który jest dosyć bezawaryjny, choć lubi spalać olej, ale jednak jakiś taki nijaki, bez pazura, bez tego czegoś……przynajmniej jak dla mnie i nie tylko jak zauważyłem……..choć nie neguję, że ktoś kto potrzebuje spokojnego rodzinnego kompakta, albo jakiś miłośnik czerwonego pola obrotomierza nie do końca może się zgodzi…..ale ja nie mam co do tego wątpliwości, że to raczej auto dla spokojniejszych kierowców, a nie tych z żyłką sportowca, bo prosty przykład – jadę 100 km/h na piątce i chcę tym Civiciem nieco uciec…no i niestety nie da się…., najlepiej zredukować do trójki i piłować do odcinki, bo inaczej byle diesel 100 KM 250 NM przysiądzie na tyłku i będzie pchał tego Cifa, a on bez redukcji, tego całego hałasu i tak nie odskoczy…..dlatego tak jak kiedyś pisał Hołowczyc w swoim artykule, moment obrotowy jednak jest ważniejszy, bo pcha auto do przodu, a tego w Civicu brakuje wyraźnie……

    Odpowiedz
  10. Devil

    Dodam jeszcze, że porównuję uturbiony do wolnossaka z powodu owej gloryfikacji 1.8 i-vteca w artykule i wprowadzaniem czytelnika w błąd jakoby w zakresie powyżej 4500 obr/min budził się w nim demon i samochód bardzo gwałtownie wyrywał do przodu – nic z tych rzeczy, niestety przy tej masie ten zastrzyk na wysokich obrotach nie wystarcza, auto zaczyna jechać, ale o wyrywaniu nie ma mowy…..daaaaaaleko mu chociażby do dawnego 1.8 VTI 170 KM czy 1.6VTI 150-160 KM w lżejszych budach…..bardzo daaaaaleeeeko, dlatego ja osobiście nie rozumiem polityki Hondy, bo marka o sportowym zacięciu, nie ma obecnie i nie będzie miała jeszcze przez 2-3 lata, aż do nowego Type R-a samochodu z pazurem, choćby takim stępionym, bo niestety ten 1.8 i-vtec 142 KM wbrew temu co można wyczytać w artykule bardzo wielu kierowcom nie wystarczy……..

    Odpowiedz
  11. Waldemar Florkowski

    O matuchno…. zostałem jeszcze raz wywołany do odpowiedzi, zacznijmy od tego, ze trudno oczekiwać ot auta o mocy 140 KM jakiś skrajnych iście sportowych osiągów niczym z podtlenkiem azotu na czele :)
    Jeśli mam już odnosić się konkretnie, silnik ten kręci się znacznie lepiej niż Renault Megane 1.4 TCE 130 KM i co ciekawe Opel Astra 1.4 140 KM, które oba mają micro turbinki (prawdopodobnie Garrety).

    A za co cenię japońskie szlifierki? – właśnie za górne obroty, jako osoba wywodząca się z kartingu, uważam że przy wyczynowej jeździe (bo tak odbieram powyższe komentarze, choć to tylko 140 KM) na ostrych „dziewięćdziesiątkach” powinno się redukować do jedynki, nawet przy 40-50 km/h… jakby to się skończyło w jednostce doładowanej? – podpowiem, że w serwisie :)

    Ale błaaaaagam zejdźmy na ziemię :) Honda Civic to typowy mieszczuch, a z tym silnikiem w miasto wkomponowuje i jeżeli ktoś oczekuje mega osiągów to TCE, TSI TJET, THP o podobnej mocy wcale nie będą wystarczające. „japońce” jako ostatnie opierają się mocno downsizignowi ponieważ jest to etap rozwoju motoryzacji i w moim przekonaniu jeżeli spojrzymy na trwałosć będzie to niczym symbol KOŁA DWUMASOWEGO – które miało być wieczne a wiemy jak jest..

    A jeżeli Maciej napisał, że ten silnik mu odpowiadał… to idealnie wpasowuje się to w artykuł ukonstytuowanej wolności słowa i tego się trzymajmy bo każdy ma prawo do własnego zdania i jeżeli Pan Diabeł uważa inaczej to bardzo dobrze, każdy ma prawo do wyborów :)

    Odpowiedz
  12. Devil

    Maciej napisał wprost o wyrywaniu, stąd mój komentarz. Silniki doładowane są coraz bardziej dopracowane, zresztą za 2-3 lata Honda też takie będzie miała – 1.6 turbo i miejmy nadzieję, że wtedy odzyska swój wizerunek auta sportowego czy przynajmniej usportowionego, bo obecnie to niestety wywołuje jedynie niechęć dawnych miłośników marki……oczywiście jednostki doładowane w Astrze 1.4 140 KM ze względu na sporą nadwagę też są niewystarczające, ale nie oto chodzi, jest mnóstwo innych przykładów silników znaczniej przyjemniejszych od 1.8 i-vteca w podobnych pieniądzach, znaczek Hondy zobowiązywał kiedyś jednak do tego czegoś, a obecnie mamy do czynienia z typowym dupowozem, o którym pisze się w tym artykule, że wyrywa…..litości !…..

    Odpowiedz
  13. Maciej Rzepecki
    Maciej Rzepecki

    Devil powiem Ci tak, mimo Twoich uporów cały czas będę obstawał przy swoim i auto po przekroczeniu 4300 obr./min wyrywa do przodu. Nie wiem na jak długim odcinku testowałeś ten samochód, ale na pewno nie dłuższym jak 20 km. Ja po przejechaniu 300 km, uważam, że motor jest jak najbardziej godny polecenia, wcale go nie trzeba żyłować do odcięcia, żeby dynamicznie poruszać się po drogach. A jednostka ta jest na tyle elastyczna, że wrzucając szóstkę przy 50 km/h nie odczujemy jakoby motor łapał zadyszkę. Piszesz, że masz nadzieję że Honda odzyska swój wizerunek auta sportowego. Ale o czym Ty mówisz?! Testowany przeze mnie Civic jest zwykłym, kompaktowym autem kierowanym dla rodzin, zarówno do miasta jak i na wakacyjne wojaże. Przy tej grupie docelowej ten motor jest jak najbardziej wystarczający i nie mamy co w nim szukać dynamiki takiej jak w Subaru czy Toyocie GT86 (to są zupełnie inne auta, dla przypomnienia – sportowe). Jedyną sportową Hondą jest Civic TypeR, który jako IX-generacja jest jeszcze niedostępny – to w nim można co najwyżej szukać sportowych wrażeń…

    Odpowiedz
  14. Devil

    Testowałem na odcinku 100 km i nie mam pojęcia o jakim wyrywaniu piszesz, ale ok każdy ma swoje odczucia, choć wrzucanie szóstki przy 50 km/h mądre nie jest, bo to że nie gaśnie nie znaczy wcale że mu to nie szkodzi ;) Kiedyś Honda nawet w słabszych wersjach biła konkurencję w klasie do 2.0 – o tym piszę, miała taki usportowiony charakter, a tu mamy poza tym w tytule Sport i w tekście o wyrywaniu, a więc na myśl przychodzą typowo sportowe doznania, których niestety próżno tu szukać.

    Odpowiedz
  15. Waldemar Florkowski

    Twingo RS… 133 KM, Swift Sport 136 KM, Megane Sport Way 110 KM.. wiele modeli jest sportowych z nazwy :) W Hondzie sport to przede wszystkim TYPE-R.

    Odpowiedz
  16. Maciej Rzepecki
    Maciej Rzepecki

    @Devil
    Z całym szacunkiem, ale skoro piszesz, że się czepiam w co drugim artykule dynamiki testowanych aut to znaczy, że je czytasz i jakbyś popatrzył jeszcze raz to zwróć uwagę, na tytuły artykułów. Zawsze w nich podaję markę, model, pojemność silnika i wersję wyposażenia (jeżeli takowa jest podana przez producenta). W tym przypadku tytułowe hasło „Sport” również oznacza wersję wyposażenia i nie chodzi tutaj o to, że w tej wersji silnik 1.8 i-VTEC jest mocniejszy w stosunku do tego, który występuje w innych wersji wyposażenia. Uważam, że powinniśmy zakończyć dyskusję na temat porównywania silników benzynowych z turbo i bez, bowiem takie porównanie nie ma najmniejszego sensu. Są zwolennicy benzyniaków z turbo i są tacy, dla których mogłoby nic nie istnieć oprócz silników wolnossących. Uważam, że auta nie możemy oceniać tylko po silniku, ale także po właściwościach jezdnych, pojemności wnętrza i ogólnej stylistyce, dlatego nie będę dalej podejmował tematu „lepsza benzyna wolnossąca czy uturbiona”. Pozdrawiam i życzę szerokiej drogi!

    Odpowiedz
  17. Devil

    Panowie, nie wiem czy udajecie Greka czy dealer Hondy byłby niezadowolony gdybyście napisali coś nie po jego myśli ;) Twingo RS? 133 KM, Swift Sport 136 KM – te przykłady to jak kulą w płot, bo znacznie w nich więcej sportu niż w Civicu 1.8 i-vtec z powodu chociażby niższej masy…..Wiadomo też, że obecnie Sport dla Hondy jak i Type S (VIII generacja) oznacza li tylko opcję wyposażenia, kiedyś Type S znaczył dla Hondy znacznie więcej, no ale czasy się zmieniły – trzeba klepać 1.8 i-Vteca SOHC z vteciem jedynie na wydechu, bo na dolocie zabrakło już miejsca i pozachwycać się tym co jest, co też czynicie ;) I taka jest owa kwintesencja naszych wywodów :)

    Odpowiedz
  18. Koro

    A mi przeszkadzał natarczywy dźwięk silnika w zakresie 3000 – 4500 obrotów. Przez to i tylko przez taki a nie inny dźwięk nie kupiłem tego auta. Nie zawsze się jeździ po mieście, a w trasie to będzie uciążliwe. Dla przykładu Accord 2.0 i 2.4 takim dźwiękiem nie odstraszył mnie. Wiem, że to inny segment, lecz u innych producentów jest coś takiego jak firmowy dźwięk. Żałuje, że taki samochód nie przekonał mnie.

    Odpowiedz
  19. Paweł

    Mnie takie auto z silnikiem 1.8 skusiło, ale nie szukałem sportowca tylko auta dla trzy w perspektywie czteroosobowej rodziny. Wg mnie rewelacyjnie spisuje się w mieście i na wakacyjne wyjazdy. Silnik jest wystarczająco dynamiczny ale trzeba się go „nauczyć” tzn nauczyć się dobrze dobierać przełożenia w zależności od sytuacji na drodze. Po jakimś czasie jest to mechaniczne i nie wymaga myślenia.
    Przyzwyczajenia wymaga również układ kierowniczy. Po przesiadce z opla astry nie czułem tego samochodu
    Bardzo lubię to auto. Daje mnóstwo frajdy z jazdy

    Odpowiedz
  20. Jacek

    Ja z kolei po wakacjach mam dość tego auta – z rodzinką, pełnym bagażnikiem i włączoną klimą robi się muł straszny. Poza tym to kręcenie po obrotach nawet i fajne na początku, ale z czasem człowiek ma tego dość i szuka ciszy i komfortu. Na tej stronie pisze się głupoty o nowych silnikach i-vtec Hondy, podobnie jest w teście CRV-ki 2.0 o zgrozo z automatem…tak naprawdę nie są to dynamiczne motory, a palą mało tylko na niskich obrotach, kiedy już w ogóle zastanawiają się czy jechać.

    Odpowiedz
    • Waldemar Florkowski

      Właśnie testuję 1.6 diesla – do niedzieli opublikuję test :) 2,9 na trasie mówi samo za siebie:)

      Odpowiedz
  21. józek

    każda opinia o samochodzie jest subiektywna – banał .Pojazd jest wtedy dobry gdy spełnia nasze indywidualne potrzeby . Tak naprawdę dla przeciętnie zamożnego użytkownika /właściciele Hondy Civic/ liczy się niezawodność,trwałość i koszty eksploatacji

    Odpowiedz
  22. Grzegorz

    Przejechałem takim autkiem od nowości 63 tyś. km, bardzo przyjemny samochodzik i cena całkiem przystępna, oczywiście cenna / jakość.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.