Koreańczycy projektując zupełnie nowy model – i40 zapewne zdawali sobie sprawę z tego, że ich dziecko nie będzie miało łatwego życia na europejskim rynku. Dlatego przygotowali coś zupełnie innego, coś co będzie się rzucać w oczy. Nowy Hyundai miał za zadanie utrzeć nosa konkurentom i odebrać im wielu klientów. W naszym teście sprawdzimy jakie ma na to szanse.

 

 

Rodzinny elegancik

Hyundai i40 jest jednym z tych samochodów, które rewelacyjnie wyglądają na dużych kołach. Nie mówię tu o konkretnej wersji nadwozia, każda z nich na felgach mniejszych niż 17 cali wygląda co najmniej dziwnie. Dzięki Bogu nasza testówka nie ma tych dolegliwości. Złoty lakier „Satin amber” na mierzącej dokładnie 4,77 metra karoserii leży perfekcyjnie. Całości dopełniają genialne w swojej formie, aluminiowe obręcze o średnicy 18 cali (dostępne tylko w wersji Premium).

Opływowa sylwetka rodzinnego kombi prezentuje się nienagannie i elegancko. Stawiając to auto pod biurem wcale nie musicie się martwić , że jest ono „obciachowe”, że to Hyundai. Raczej jestem zdania, że możecie być dumni, a auto wywoła duże zainteresowanie – niektórzy spojrzą na nie jeszcze raz, aby sprawdzić, jaka marka robi tak ciekawe auta. Koreański przedstawiciel segmentu D został zaprojektowany według filozofii stylistycznej Fluidic Sculpture  (nowe Hyundaie są projektowane według nowej myśli – Storm Edge), przez co i40 cieszy oczy licznymi przetłoczeniami, które z przedniej atrapy ciągną się przez słupki A aż na dach, a przetłoczenia boczne przechodzą w tylne lampy. Zapewne wiele osób pomyśli, że ten wygląd z czymś im się kojarzy – tak, przypomina modny ostatnio typ nadwozia „Shooting Brake”. Według mnie jego sylwetka jest prawdziwym majstersztykiem w swojej klasie. Auto faktycznie sprawia wrażenie bardzo dynamicznego.

Za oświetlenie z przodu odpowiadają reflektory halogenowe (od wersji Comfort Plus dostępne są reflektory ksenonowe). Są one wyposażone w zintegrowane światła do jazdy dziennej LED, które swoim wyglądem przypominają znak zapytania. Już w podstawowej wersji otrzymujemy statyczne doświetlanie zakrętów, a od wersji Style dodatkowo otrzymujemy bardzo czułe, reagujące na każdy ruch kierownicą skrętne ksenony. Z tylu znajdziemy ciekawie zaprojektowane LEDowe reflektory, które moim zdaniem przypominają skrzydła, przez co tył wydaje się być lekki.

 

Bogate życie wewnętrzne

Nawiązania do zewnętrznej stylizacji możemy znaleźć we wnętrzu Hyundaia. Płynne linie konsoli środkowej są nowoczesne, a okalające ją wstawki są wykonane z materiałów świetnej jakości. Wszystko robi dobre wrażenie i jest przyjemne dla oka – pod tym względem i40 może śmiało konkurować ze starymi wyjadaczami w tej klasie. Obsługa klimatyzacji jest intuicyjna czego nie możemy powiedzieć o zamontowanej w naszym egzemplarzu nawigacji Infinity. Zanim się z nią zapoznamy zejdzie nam chwila czasu. Zaskakujące jest to, że w aucie za ponad 130 tys. zł montowana nawigacja jest w języku angielskim. Spowodowane jest to montażem nagłośnienia i wnętrzności nawigacji od Infinity, ponieważ jak się dowiedziałem, fabryczna nawigacja za 6000 zł dla wersji Comfort Plus i Style jest w pełni po polsku!

 

Fanom starszych VW może się spodobać intensywne niebieskie podświetlenie, które można przyciemnić, a ekran nawigacji zupełnie wyłączyć. Wszystkie instrumenty pokładowe mieszczące się za kierownicą są czytelne i wyglądają atrakcyjnie. W obrotomierz wkomponowany jest ekranik pokazujący temp. silnika i bieg jaki mamy wybrany w „automacie”, a w prędkościomierz – wskaźnik stanu paliwa i wskaźnik temp. zewnętrznej. Między nimi znajduje się czytelny kolorowy wyświetlacz komputera pokładowego, do którego przyciski umieszczono na dolnym ramieniu kierownicy.

Duże wymiary zewnętrzne przekładają się na wygodę we wnętrzu. Na zbyt małą ilość miejsca trudno narzekać na przednich fotelach. Skórzane fotele naszego i40 były wygodne, obszerne i oba posiadały elektryczną regulację. Już od wersji wyposażenia Comfort Plus na obudowie kierownicy znajdziemy włącznik podgrzewania kierownicy. Zaskoczyć może fakt, że podgrzewanie foteli przednich występuje dopiero od wersji Style i nie możemy za nie dopłacić we wcześniejszych wersjach. Wersja Premium posiada dodatkowo podgrzewane siedziska kanapy tylnej, a w parze ze skórzaną tapicerką otrzymujemy wentylację foteli przednich (sprawdziłem – bardzo przydatne w upalne dni). Wnętrze z tyłu jest szerokie, komfort zwiększa regulacja oparcia tylnej kanapy, miejsca na nogi (nawet za wysokim pasażerem z przodu) jest aż nadto, a całość dopełniają wyloty powietrza wychodzące z tunelu środkowego – wszystkie te elementy pozwalają komfortowo podróżować 3 osobom.

 

We wnętrzu i40 znajdziemy dużą ilość schowków, które pomogą nam przy pakowaniu na wakacje. Najbardziej przykuwający uwagę znajduje się przed lewarkiem zmiany biegów. Ukryto w nim gniazdko zapalniczki oraz podłączenia USB/AUX/iPod. Pośrodku konsoli znajdziemy uchwyty na kubki, które możemy zasłonić roletą, a praktyczny podłokietnik kryje dość głęboki schowek, z półeczką na różne drobiazgi. Pomimo wyglądu typu „shooting brake” Hyundai dysponuje sporą przestrzenią bagażową – 553 litry. Po złożeniu kanapy uzyskamy 1719 l. W naszym testowym egzemplarzu pod podłogą były dostępne jedynie płaskie schowki – jest to spowodowane tym, że zamiast zapasowego koła dojazdowego otrzymujemy pełnowymiarowe. Głębsze dostępne są w pozostałych wersjach. Za to w naszej wersji bardzo przydatną rzeczą jest reling mocujący bagaż.

 

Downsizing dopadł również diesla

Jednym z najpopularniejszych silników w segmencie D jest dwulitrowy turbodiesel o mocy między 130 a 173 KM. W swojej ofercie takie silniki mają Renault (2.0 dCi 130, 150 i 173 KM), VAG (2.0 TDI 140 i 170 KM), koncern PSA (2.0 HDi 140 i 163 KM), czy Opel (2.0 CDTI 130 i 160 KM). W Hyundaiu próżno szukać motoru o pojemności dwóch litrów – tutaj flagowy diesel ma pojemność zaledwie 1.7. Nowy diesel z bezpośrednim wtryskiem występuje w dwóch odmianach Low (115 KM i 260 Nm) oraz High (136 KM i 325 Nm). Mimo niższej pojemności Koreańczyk może spokojnie konkurować z większymi jednostkami.

Auto otwieramy poprzez przycisk w klamce – jest to możliwe dzięki zbliżeniowemu kluczykowi. Po zajęciu miejsca za kierownicą wystarczy nacisnąć pedał hamulca (tylko przy „automacie”) i przycisk start/stop. Pomimo zamontowanej w naszej testówce 6-biegowej przekładni automatycznej nie możemy narzekać na brak dynamiki. Według katalogu sprint do setki trwa „aż” 12 sekund, jednakże pomimo automatu 136-konne auto sprawia wrażenie szybszego. To całkowicie wystarczający wynik dla przeciętnego użytkownika. Skrzynia biegów dobrze przenosi moc na przednie koła, biegi zmienia płynnie bez najmniejszego haczenia. Reakcja na mocniejsze wciśnięcie gazu skutkuje szybkim kickdownem, przez co nie musimy się obawiać wyprzedzania. Jednak osobiście przy wyprzedzaniu częściej korzystałem z łopatek zamontowanych w kole kierownicy, ponieważ sprawiało to dużo frajdy. Zaskoczeniem może być przycisk SPORT znajdujący się na konsoli środkowej – silnik wkręca się na wyższe obroty (co w dieslu jest trochę bez sensu), a układ kierowniczy delikatnie się usztywnia. Sam silnik jest dość dobrze wyciszony i w trakcie jazdy, jeśli tylko nie będziemy próbować osiągać co chwilę maksymalnej mocy (przy 4000 obr/min.), będziemy zaskoczeni brakiem hałasu dobiegającego spod maski.

 

Zrobienie 300 kilometrów w mieście i częściowo poza nim zaowocowało średnim zużyciem paliwa na poziomie 8,7 litra. Jest to wynik różniący się od katalogowego o półtora litra. Auto jest na tyle komfortowe że jazda po mieście z prędkością czasami dochodzącą do 100 km/h jest niewyczuwalna. Myślę, że hamowanie i rozpędzanie auta do tej prędkości w ruchu miejskim tak „negatywnie” wpłynęło na spalanie, co jednak przy elastyczności i kulturze pracy (silnik bardzo przyjemnie brzmi!) tego motoru jest do wybaczenia.

 

 

Komfortowe użytkowanie

Na pochwałę zasługuje również zawieszenie tego kombi z Korei, które zostało zestrojone odpowiednio do charakteru samochodu. Gwarantuje komfort na dobrym poziomie, jednocześnie nie sprawiając wrażenia zbyt miękkiego podczas jazdy po łuku.

Osoby bojące się parkować takim dużym krążownikiem są zmuszone niestety wydać co najmniej 130  tys. zł, bowiem dopiero od wersji Premium dostępny jest system wspomagający parkowanie. Pomysł zaczerpnięty od VAG działa bardzo dobrze, co prawda różni się trochę – tutaj mamy dostępne tylko parkowanie równoległe. Wszystkie komunikaty pokazywane są na ekranie między zegarami, a przy cofaniu na ekranie nawigacji zobaczymy obraz z kamerki zamontowanej z tyłu. Za to czujniki parkowania z przodu i z tyłu dostępne są od wersji Comfort Plus (cena od ok. 100 tys. zł).

 

moto-opinie.COM radzą: Jeszcze kilka lat temu, gdyby ktoś powiedział, że Hyundai będzie produkował tak ciekawe stylistycznie i dopracowane auto to bym mu kazał puknąć się w czoło. Zaskakujące jest to, jaki postęp w krótkim czasie zrobili Koreańczycy. Dzisiaj Hyundai już nie jest marką niszową, pokazuje pazur i z podniesioną głową wdziera się na salony, rozstawiając konkurencję po kątach. Bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie zestaw silnika 1.7 CRDi High i automatycznej skrzyni biegów – idealny do miasta (przez „automat”) jak i na dłuższe wypady (dobra elastyczność i wyciszenie). Przestronne, wygodne wnętrze z dużą ilością schowków i pojemnym bagażnikiem powinno przyciągać do siebie wielodzietne rodziny. O dziwo w Hyundaiu znalazłem mało minusów – wspomniana już „angielska” obsługa nawigacji, brak automatycznie zamykanej pokrywy tylnej i cena, która jest zdecydowanie zbyt wysoka. Różnica między najtańszą, a najdroższą wersją wynosi ponad 50 tys. złotych! Cena naszej testówki wynosi około 144 tys. zł. Jest to dużo za dużo, nawet jak na najbogatszą wersję – Hyundai jeszcze nie jest na tyle prestiżową marką, żeby płacić za niego takie pieniądze. Moim zdaniem idealną konfiguracją i40 będzie: wersja wyposażenia Comfort Plus i silnik 1.7 CRDi High (136 KM) za 110900 zł. Takie połączenie oferuje bogate wyposażenie – dwustrefową klimatyzację, podgrzewaną kierownicę, kluczyk zbliżeniowy, czujniki parkowania przód/tył, tempomat, radio z bluetooth, reflektory ksenonowe, składane lusterka, fotel kierowcy sterowany elektrycznie i lusterko wsteczne fotochromatyczne wraz z mocnym, elastycznym i oszczędnym turbodieslem dającym sporo frajdy z jazdy! Wiele osób powie, że 110900 zł to duża kwota jak na Hyundaia. Też bym tak powiedział, gdybym nie miał okazji przez pewien czas jeździć tym autem. Wydatek niemały, ale i40 jest zdecydowanie wart tych pieniędzy.

 

 

PLUSY:

[+]wysokiej jakości materiały zastosowane we wnętrzu
[+] dobre prowadzenie, dobrze działająca skrzynia automatyczna
[+] mocny, elastyczny i cichy silnik
[+] duża ilość miejsca dla pasażerów z przodu i z tyłu
[+] dokładne mapy nawigacji

 

MINUSY:

[-]  montowana nawigacja w wersji Premium jest po angielsku
[-] w testowanym egzemplarzu brak automatycznie zamykanej klapy (dostępne od zamówienia lutowego) – tylko w wersji Premium
[-] cena egzemplarza testowanego!!!

 

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik – diesel, turbo
– Pojemność skokowa – 1685 cm3,
– Maksymalna moc – 136 KM
– Maksymalny moment obrotowy – 325 Nm przy 2000 – 2500 obr./min

– Skrzynia biegów – automatyczna, 6-biegowa
Osiągi :
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 12,0
– Prędkość maksymalna – 190 km/h
Zużycie paliwa :
– Cykl miejski (l/100 km) – 7,2
– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 4,8
– Cykl mieszany (l/100 km) – 5,6
– Pojemność zbiornika paliwa :  70 l.
Wymiary :
– Długość (mm) – 4770
– Wysokość (mm) – 1470
– Szerokość (mm) – 1815
– Rozstaw osi (mm) – 2770
– Pojemność bagażnika : 553 – 1719 litrów

Masa (kg) :
– Masa własna pojazdu – 1514 kg

CENA TESTOWEJ WERSJI :  142200 zł

 

Specjalne podziękowania dla łódzkiego dealera HYUNDAI MARVEL – za udostępnieni auta do testu.

 

TEST: Hyundai i40 1.7 CRDi A/T Premium
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY84%
WNĘTRZE64%
ZAWIESZENIE74%
CENA67%
JAKOŚĆ68%
SPALANIE74%
72%WYNIK

2 komentarze

  1. Mariusz

    Bardzo wysokie spalanie wyszlo. Dla mnie to porażka, i dalej obstawiam pb + lpg i automat. Ciszej szybciej taniej.

    Odpowiedz
  2. Slavoy23

    Cyt.”jednocześnie nie sprawiając wrażenia zbyt miękkiego podczas jazdy po łuku.” Człowieku, nie wiem po jakim łuku jeździłeś, ale to auto buja się jak łódka na falach:)

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.