Przyznam, że miałem okazję jeździć wieloma modelami aut, zarówno szybkimi, drogimi czy unikatowymi, ale ten konkretny model był dla mnie szczególny, bo nie tylko motoryzacja jest moją pasją, jak również boks.
Co ma Infiniti FX50 wspólnego z boksem?!
Jeszcze kilka tygodni temu podczas wakacji w Polsce tym konkretnym modelem podróżował nasz czołowy bokser wagi ciężkiej mieszkający na co dzień w USA Tomasz Adamek, a przed nim silnik dotarł podczas wizyty w Polsce Mike Tyson.
A gdy połączę to z zamiłowaniem do motoryzacji – test ten był dla mnie szczególny – gdyż móc przetestować ten egzemplarz to prawdziwy zaszczyt, tym bardziej, że niewiele osób przede mną miało taką okazję w Polsce!

 

Fenomen marki…

Infiniti to pewnego rodzaju analogia do marki Acura (Honda), w tym przypadku podmiotem odpowiedzialnym za stworzenie marki premium był Nissan w 1989 roku.
Mimo, że markę tę stworzono głównie z myślą o rynku amerykańskim, to rezygnacja z rynku europejskiego okazała się wielkim błędem – który w tej chwili Infiniti naprawia! Również w Polsce, za sprawą Grupy PGD.
Próżno szukać w tych modelach aut kompaktowych, do codziennego użytku, również wśród aut tej marki nie odnajdziemy aut poniżej 200 tyś PLN, a mimo to sprzedają się z klasą jak na markę premium i widać ich coraz więcej na drogach.
Tym bardziej, że sprzedaż kształtuje się na poziomie kilkuset egzemplarzy w skali roku, a głównym motorem napędowym marki jest model bliźniaczy do testowanego acz ze znacznie bardziej ekonomicznym silnikiem FX30d stosowany chociażby w Nisanie Navarra.

 

 

Pierwsze spotkanie z „potworem”…

Cóż… dzień rozpoczęcia testu wypadł nad wyraz niefortunnie gdyż, musiałem wstać około godziny 5 by przejechać blisko 500 km, załatwić swoje sprawy i na deser odebrać testowego FX50. I ja, który nie pije kawy tego dnia skapitulowałem, gdyż zmęczenie powoli wygrywało ze mną…

 

Po kilku minutach formalności zasiadłem za kierownicą FX-a i po wciśnięciu przycisku START znalazłem się w innym świecie – zapomniałem, że przede mną kolejne 150 km, że poprzedniej nocy spałem tylko 4h, to wszystko było niczym w momencie gdy usłyszałem silnik tego auta!
To był zupełnie inny świat, ten silnik nie pracował on brzmiał – może trudno to wyjaśnić, ale nie było to żadne bulgotanie niczym w amerykańskich pickupach, a rasowy pomruk, który był niezwykle przyjemny dla ucha, a wszystko to za sprawą wolnossącej jednostki benzynowej o pojemności aż 5 litrów!

 

Jednak dopiero poczułem gabaryty gdy spojrzałem przez przednią szybę, wielki przód unosił się przed oczami kierowcy, zarysowanie błotników i maski dodatkowo oswajało mnie z myślą, że auto mimo blisko 5 metrów długości jest niezwykle masywne.
Swoją drogą ciężko spotkać już na drodze auto, by dostrzec jego kształty z miejsca kierowcy…

 

 

Co to za kombinacja?!

Z jednej strony to ekskluzywny SUV, a z drugiej model o usportowionym charakterze, konstruktorzy i projektanci mieli nie lada trudne zadanie by stworzyć tą mieszankę, z jednej strony masywna sylwetka uterenowionego modelu, jakże modna w ostatnim czasie, a z drugiej sportowy i smukły szyk!
Czym to zaowocowało? Masywnym przodem, wysoko poprowadzoną linią okien i opadającą tylną częścią nadwozia, połączoną z masywnymi 21-calowymi felgami.
Efekt? Bliżej FX-owi do sportowego bolidu niż do majestatycznej uterenowionej limuzyny typu kombi jaką reprezentuje chociażby BMW X5, znacznie bliżej mu do BMW X6 czy Porsche Cayenne.

 

Z racji, że INFINITI dopiero w Polsce rozkręca swoją działalność, jeszcze tak często nie uświadczymy tego modelu na drogach, jest wiele modeli importowanych z USA, ale cały czas ten egzemplarz jest rodzynkiem na drogach – dlatego tak przykuwa spojrzenie przechodniów, którzy dopiero oswajają się z tą marką na ulicach.
A sylwetka zapewne w dużej mierze potęguje to wrażenie, gdyż niebanalne rysy nadwozia przysadzista, a zarazem smukła sylwetka kusi i „wyrywa” spojrzenia na drodze.
Choć auto optycznie wydaje się być niższe [wysoko umieszczona linia okien] to rozmiarami nie odbiega chociażby od Porsche Cayenne od którego jest o 2,5 cm niższe, czy BMW X6 – 1 cm.

Ciekawostka : Nie ma rys?! Choć testowy egzemplarz posiadał już kilkanaście tys. km przebiegu, to wyglądał niczym nowy z salonu – przecież nikt wcześniej nie owijał go streczem by zabezpieczyć przed uszkodzeniami.
Otóż cały sekret tkwił w Scratch Shield – czyli samo-naprawiającej się powłoce lakierniczej, brzmi absurdalnie?! Pewnie tak ale polega to na zastosowaniu miękkiej zewnętrznej warstwy lakieru, która potrafi regenerować drobne powierzchowne rysy.. aż chce się przejść z nożem wokół auta i sprawdzić…

 

 

Pierwsze wrażenia z jazdy…

Nigdy nie byłem baletmistrzem, lecz zapewne kilka podstawowych lekcji przydałoby mi się, głównie dlatego by z większym wyczuciem obsługiwać pedał gazu, gdyż każde przypadkowe wciśnięcie skutkowało uderzeniem głowy o zagłówek, za sprawą 500 Nm które katapultowały to auto do przodu.

 

Jednak najlepiej podczas jazdy spisywało się pneumatyczne zawieszenie, które wprost idealnie wybierało nierówności na drodze, a dodatkowo było niezwykle twardo zestrojone, co miało swoje odbicie podczas przejazdu duktami leśnymi czy popularnymi kocimi łbami – ale czy ktoś ma jeszcze nadzieję, że w tym aucie jest choć kawałek terenówki?!
Jedyną wartością terenową jest stały napęd 4×4, ale 21-calowe felgi skutecznie nam wybijają z głowy wszelkie próby zasmakowania terenu…przecież właścicielowi tego auta nie przystoi, od tego ma Mercedesa klasy G.
Ustawienie na konsoli centralnej zawieszenia w tryb SPORT, jeszcze bardziej zachęcało do wciskania gazu i pokonywania zakrętów z jeszcze większą prędkością, gdyż model ten nie był wrażliwy na jakiekolwiek przechylenia i na swój sposób burzył prawa fizyki

 

Powiew luksusu…

Nie tylko „wizual” jest mocną stroną Fx50-tki również wnętrze zasługuję na uwagę, które jak przystało na auto klasy premium jest wykonane ze starannością w najmniejszych detalach.
Miejsce kierowcy jest niczym fotel dentystyczny, wpadamy w niego z gracją i czujemy się dobrze otuleni – w jednej i drugiej sytuacji czujemy adrenalinę i niepokój – tu zębów się nie wyrywa, tu emocję budzi sportowy silnik!
Regulacja fotela nie ogranicza się do standardowych elektrycznych ustawień, kierowca może za sprawą przełączników dostosować oparcie do własnych potrzeb – trzymanie boczne, jak również analogicznie w dolnej partii ciała czy wysuwany element podtrzymujący uda.
Przyznam, że jest to jedna z najlepszych pozycji za kierownicą jakie miałem okazję zająć!
Również pozostali pasażerowie nie narzekali na brak miejsca, czy to na fotelu pasażera czy na tylnej kanapie, gdzie mimo opadającego dachu spokojnie zmieści się osoba o wzroście nawet 190 cm.

 

 

Jednak luksus to nie tylko fotel…
Dzięki inteligencji auta i zapamiętaniu pozycji, w momencie gdy zasiadamy za kierownicą, fotel kierowcy przybliża się we wskazane miejsce, a z drugiej strony atakowała nas kierownica która również elektrycznie poruszała się ku zaprogramowanej pozycji..
Wnętrze to jedna wielka puszka okraszona dużą ilością gadżetów, jakże przydatnych w podróży, podgrzewanie foteli już na nikim nie robi wrażenia, ale wentylowanie 3-stopniowe [szczególnie w czasie testu gdzie temperatura nie schodziła poniżej 30 stopni] to gadżet niezwykle przydatny.

 

Również w prawdziwym aucie klasy premium nie może zabraknąć profesjonalnego zestawu audio – tym razem sygnowanego przez BOSE, przyznam że spodziewałem się więcej jeżeli chodzi o niskie tony, ale później sobie uświadomiłem, że biznesmenowi w garniturze nie przystoi słuchać na cały regulator Offspring z najlepszych lat, a 11 głośników znacznie lepiej radzi sobie z „Love me tender” Elvisa Presleya!
Jednak zestaw jako całość to multimedialny system o łącznej pojemności 40 GB, z systemem nawigacji wspomaganej sterowaniem głosowym, połączanym z systemem parkowania i komputerem pokładowym – przez czas testu nie zdążyłem poznać wszystkich funkcji tego modelu, ponieważ było ich stanowczo za dużo jak na ten czas.

 

W Infiniti wstydem jest wspominać o ABS, czy ESP – to takie pospolite, jak kierownica w Fiacie Panda, jednak wnętrze nie jest naszpikowane przesadnie elektroniką, jednak posiadało coś, co znacznie ułatwiało poruszanie się Fx-em.
Po włączeniu „R” na wyświetlaczu na jednej części ekranu pojawił się widok z kamery z tyłu a na drugiej części widok… no własnie jakby z kamery umieszczonej centralnie 2 metry nad autem!
Wszystko za sprawą panoramicznych, szerokokątnych kamer umieszczonych z przodu i po bokach – przez okres testu odzwyczaiłem się od odwracania głowy przy parkowaniu, jak uczono mnie na kursie na prawo jazdy!

A ukoronowaniem wnętrza była wszechobecna skóra, zarówno na fotelach, drzwiach czy desce rozdzielczej, przeszyta grubą nicią, a smaku dodawały wstawki z drewna klonowego płomienistego, które znacząco odróżniały się od tych stosowanych przez amatorów tuningu z Tesco.
Również aluminiowe detale dodatkowo podkreślały charakter wnętrza, który był powiewem luksusu, gdzie bez problemu człowiek wiedział, że auto jest warte swojej ceny.

 

 

Dostojny rumak…

Jazda to kolejny z elementów który jest mocną stroną, gdyby w FX-ie zastosowano standardowe zawieszenie zapewne wchodząc w niektóre zakręty dachowałbym bez dwóch zdań – jednak w tym modelu jest zupełnie inaczej gdyż system CDS (continuous damping control) na bieżąco dostosowywał tłumienie zawieszenia do zwiększenia komfortu i wygody podróżowania, efekt?! Pierwszy raz na krajowych drogach poczułem się jak na obwodnicy Berlina – dziury były prawie niewyczuwalne i po tylu latach i setkach tysięcy kilometrów przejechanych po naszych drogach czułem się nienaturalnie.
Pamiętacie Państwo Citroena ZX i samoskrętną tylną oś?
Infiniti rozwinęło ten system, gdzie zastosowano elektroniczny system RAS [Rear Active Steering] który dostosowuje skręt tylnych kół do prędkości i wykonywanych manewrów kierownicą, w efekcie bardziej dynamiczne wchodzenie w zakręty okazywało się o wiele łatwiejsze i trzeba było się przyzwyczaić, że prawa fizyki można załamać.

 

 

Zestawienie tych nowinek technologicznych na pewno dobrze współgrało z mocnym 5-cio litrowym silnikiem, który to rwał się na każdym kroku do szybkiej jazdy.
W efekcie jazda FX50 to czysta przyjemność, najlepszym dowodem może być mały test :
…wystarczyło wyłączyć ESP, spojrzeć na obrazek św. Krzysztofa i wcisnąć gaz do końca! Auto katapultowało w zastraszająco szybkim tempie bez najmniejszego uślizgu, bez pisku, ani zmiany toru jazdy, zapewne duża w tym rola konstruktorów i obniżenia środka ciężkości, wypośrodkowania podziału mas 46/54 czy zastosowaniu astronomicznie wielkich kół : 265/45/21!

 

 


Witamy na stacji benzynowej…

W pierwszej fazie testu byłem pod wrażeniem, że wskazówka w baku tak powoli opada, niestety z błędnego koła wyprowadziła mnie pobieżna lektura instrukcji w której to dowiedziałem się, że powolność opadania wskazówki FX50 zawdzięcza 90 litrom 98-ki zatankowanej w baku…
Ale tym razem nie przeliczałem na ile weekendów pojechałbym do Gołębiowskiego za pełny bak, tylko uświadomiłem sobie, że gdy kogoś stać na królewską wersję, to na pewno stać go i na paliwo do tego potwora i nie będzie na nie brał kredytu w prowidencie!
Z przyzwoitości podam, że katalogowe zużycie paliwa jest jak najbardziej realne w mieście spokojnie mieściłem się w 18,6 l/100 km do momentu gdy nie zapragnąłem przeprasować tylną część marynarki, a pomagał mi w tym moment obrotowy (500Nm) i wciśnięcie gazu do oporu – wtedy spalanie rosło niczym kariera Natalii Siwiec.
Natomiast na trasie gdy włączał się chociaż na chwilę rozsądek spalanie spadało blisko dwukrotnie i wynosiło nawet mniej niż katalogowe – około 9,3 l/100 km.
Jednak mówienie o zużyciu paliwa przy tym aucie jest jakby nie na miejscu, właściciele tego auta bardziej martwią się tym czy wypłacić dywidendy udziałowcom w firmie czy kupić willę na Lazurowym Wybrzeżu.
Bądźmy realistami to auto musi palić, gdyż emocje jakie generuje są wprost proporcjonalne do zużycia, a 5 litrów pod maską trzeba wyżywić.

 

 

Podsumowanie luksusu…

Tak się zastanawiam z czym porównać emocje jakie towarzyszą użytkowaniu tego samochodu, z jednej strony mam wrażenie jakbym siedział w samolocie podczas startu, a z drugiej czuję powiew luksusu otaczającego dookoła w najdrobniejszych szczegółach, gdzie można wsiąść tylko w białych rękawiczkach.
Infiniti choć nie jest jeszcze tak popularne w naszym kraju jak w USA, ale trend wzrostowy jest zauważalny już od dawna – wiele osób nawet nie bierze tego modelu pod uwagę, z racji braku przekonania, jednak moim skromnym zdaniem nie brakuje mu niczego i konkurencja powinna coraz bardziej przyglądać poczynaniom tej „japońskiej” marki.

 

 

Jako główny argument za tym modelem uznałbym nietuzinkowy design, który jest kwintesencją sportu i elegancji, a doskonale wykonane wnętrze jest tylko dodatkiem podkreślającym klasę tego auta.
Infiniti nie przewidziało, wielu opcji dodatkowych i przygotowało ofertę modelową w oparciu o konkretne wersje wyposażenia, bez zbędnego grymaszenia – jednak testowa wersja PREMIUM S to ukłon w kierunku zamożnych klientów, którzy nie muszą zastanawiać się nad wyborem wyposażenia gdyż otrzymują jak polska gościna nakazuje – WSZYSTKO! Jedyną opcją o którą poprosiłbym producenta to opcja większego bagażnika gdyż 410 litrów w tej klasie jest raczej małą skromną wartością, ale spokojnie ponieście sejf, czy kije golfowe.
5 litrów?! Nie wyobrażam sobie diesla pod maską – tym bardziej takiego który oprócz Infiniti FX zagnieździł się w Nissanie NAVARRA, to auto potrzebuje silnika który ma charakter i brzmi, a topowa odmiana właśnie posiada takie serce.
Zapewne spalanie podczas testu byłby znacznie niższe, ale za każdym razem starałem się przekroczyć 3,5-4 tys obr/min by usłyszeć ten dźwięk budzącego się do życia motoru, a jazda na wysokich obrotach musi byc kosztowna – wskazówka w baku niczym pociągana za sznurek kierowała się ku rezerwie, ale kto myśli o takich pierdołach jak ma do jazdy takie auto.

Czy warto?! FX50 na pewno jest dużą konkurencją dla BMW X6, który również posiada dynamiczną sylwetkę silnik o mocy 4.4i o mocy 407KM jednak jest znacznie droższy, porównywalny cenowo okazuję się VW Touareg – lecz to ne ta klasa mentalnie.
Moim zdaniem warto zwrócić uwagę na INFINITI gdyż reprezentuje odmienny charakter a sylwetka jest znacznie bardziej oryginalna w stosunku do PORSCHE, BMW.

 

Nasz czołowy bokser Tomasz Adamek mieszkający na co dzień za oceanem, od bliski dwóch lat przemieszcza się z rękawicami w bagażniku identycznym modelem w  tej samej wersji wyposażenia, więc jakże mobłobyć inaczej, gdy podczas ostatniej wizyty w Polsce również na lotnisku zastał czarnego FX-a pochodzącego od krajowego dystrybutora!

 

Co Tomasz myśli na temat Infiniti FX50?!

NIESPODZIANKA – już wkrótce czytelnicy strony moto-opinie.com przekonają się!

PLUSY :
– piekielnie mocny silnik
– system audio BOSE
– jakość wykończenia

MINUSY :
– spalanie?! Nie – nikt na to nie patrzy!
– brak sterowania nawiewem na tylnych miejscach
– mały schowek pasażera

 

 

Silnik – benzyna

– Pojemność skokowa – 5026 cm3,

– Maksymalna moc – 390 KM

– Maksymalny moment obrotowy 500 Nm – 6500 obr/min

Osiągi:

– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 5,8

– Prędkość maksymalna – 250 km/h [ograniczona elektronicznie]

Zużycie paliwa:

– Cykl miejski (l/100 km) – 18,6

– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 9,8

– Cykl mieszany (l/100 km) – 13,1

– Pojemność zbiornika paliwa :  90 l.

Wymiary:

– Długość (mm) – 4865

– Wysokość (mm) – 1680

– Szerokość (mm) – 1925

– Rozstaw osi (mm) – 2885

Masa (kg)

– Masa własna pojazdu – 2120 kg,

 

Pojemność bagażnika : 860 litrów

 

CENA :  345000  PLN
TEST : INFINITI FX50 S PREMIUM
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY94%
WNĘTRZE89%
ZAWIESZENIE88%
CENA74%
JAKOŚĆ92%
SPALANIE51%
81%WYNIK

10 komentarzy

  1. Anonymous

    Kiedyś były zdjęcia chyba w superexpresie z Adamkiem jak parkował Fxa na podwórku – cóż model piękny ale paliwożerny!

    Odpowiedz
  2. Michał Malicki

    Ale Infiniti nie ma w Polsce jeszcze tak wyrobionego brendu, owszem FX50 jest ładny, ale nie ukrywajmy, że w kraju więcej sprzedaje się X6, które jest obszerniejsze i ma większy bagażnik.
    Osobiście FX50 podoba mi się, ale to jeszcze nie czas na zakup tego auta, gdyż znaczek nie jest jeszcze tak rozpoznawalny, a nie ukrywajmy ludzie kupujący te auta w głównej mierze patrzą na to co na masce!
    Również jestem ciekawy jaki będzie spadek wartości tych aut po 2-3 latach – ogólnie fajny test, szczególnie foto z młodą parą:)

    Odpowiedz
  3. Anonymous

    Już widze magików próbujących założyć do tego modelu gaz, tylko gdzie? w koło? haha to chyba nawet nie starczy na 100 km:D

    Odpowiedz
  4. Janek Zamość

    Ten model jest zabójczy sąsiad w zeszłym roku kupił tylko z mniejszym silnikiem benzynowym, nie zmienia to faktu, że wyglada to auto niesamowicie – gdybym miał wybierać miedzy X6 a Fx37 nie zastanawiałbym się nawet chwilę, „beta” jest tak oklepana i tak rozreklamowana, że nie ma w niej nawet odrobiny indywidualności, wielu ją ma i wielu ją przeklina a Infiniti to inna linka, czy brak brendu? niekonicznie u nas w okolicy już kilka jeździ fxów.

    Odpowiedz
  5. www.moto-opinie.com

    Tak bo ten model należy do Infiniti EUROPE PRESS, stąd te egzotyczne tablice – faktycznie przyspiesza niesamowicie i jest to obkupione dużym zużyciem, ale kto na to patrzy.

    Odpowiedz
  6. Anonymous

    To auto to moje marzenie, ale prawda jest taka, że nie prędko przesiądę się z mojego Kia Ceed 2010 :D

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.