Gdy myślimy o aucie klasy premium w segmencie E, w pierwszej kolejności wpadnie nam do głowy Mercedes E, BMW 5, Audi A6, w dalszej kolejności Lexus GS, Volvo S80 i…. gdzieś w podświadomości zaczyna pojawiać się model rodem z Japonii – Infiniti M.

 

 

Marka ta choć już istnieje ponad 20 lat, a na polskim rynku [formalnie] od kilku lat, posiada w Polsce tylko 2 salony, ale patrząc na ofensywę reklamową pod koniec 2012 można się spodziewać, że w niedługim czasie pojawi się kolejna placówka.

Tym razem do redakcyjnego garażu (na szczęście dość pojemnego) trafiło ekologiczne, prawie 5-metrowe, białe monstum Infiniti M35h GT.

 

 

Garbik i fajeczka jak to mawiał nasz utalentowany skoczek Piotrek Żyła… również w Infiniti m35h GT odnajdujemy pewną analogię, garbik na masce (pod którą ledwo co mieści się mocne hybrydowe serce) i podwójna duża faja, która musi radzić sobie z prawie 400 KM silnikiem/-ami.


W japońskim stylu…

Japoński charakter często objawia się w przetłoczeniach i znacznie odmiennej filozofii  budowy aut, gdy mercedes najpierw stworzył klasę E, postanowił dodać model CLS, który miał znacznie bardziej smukłą i sportową sylwetkę – Infiniti już za pierwszym podejściem połączyło te 2 opcje.
Czuć tą odmienność, lecz w moim przekonaniu nie odbiera to jej prestiżu, mimo, że ta wyrazistość nie jest tak widoczna jak to w przypadku najnowszej E klasy zaprezentowanej na targach w Poznaniu.

 

Łagodne linie i łuki to charakterystyczny punkt serii M, a najbardziej wyrazistym i ostrym elementem jest atrapa w przedniej części nadwozia.
Dzieła dopełniają chromowane listwy oraz 18-calowe felgi ? nie przesadzono, ale delikatnie podkreślono charakter auta.
Design karoserii zawsze był i jest kwestią sporną, dlatego pozostawię w tym przypadku resztę do oceny indywidualnej. Podoba się ?


 
Siła prowadzenia…

Od auta tej klasy i w tej cenie oczekuje się znacznie więcej, w końcu podąża nią prezes..
Japońska fabryka zaserwowała nam niezależne, dwuwahaczowe zawieszenie z przodu oraz wielowahaczowe z tyłu które w sam raz nadaje się na polskie drogi. Infiniti m35h płynie niczym okręt, bez względu na nierówności w drodze.
Dla niektórych zapewne układ kierowniczy jest zbyt ospały, ale wystarczy włączyć tryb sport by poczuć zupełnie inny charakter auta.
18-calowe obręcze ze stopów lekkich świetnie radzą sobie z licznymi nierównościami i nie ma potrzeby zaopatrywać auta w większe felgi i opony o niskim profilu. Podczas testu FX50s czuć było jednak przesadną sztywność.

 


Sensualna przyjemność wewnątrz……

Może stylistyka zewnętrzna jest odmienna od europejskiego wyznacznika i posiada tyle samo sympatyków co i przeciwników, ale w przypadku wnętrza tutaj mój zachwyt nad tym autem nie ma żadnej skazy.

W serii M naprawdę jest trochę inaczej. Nie ma w nim niemieckiego przeładowania znanego chociażby z BMW, czy przesadnej Lexusowskiej prostoty, jednak wszystko ma tutaj porządek i ład!
Mimo dość długiej listy wyposażenia jak to przystało na tę klasę, wszystkie przełączniki są intuicyjne i już po kilku minutach można czuć się swobodnie, tym bardziej, że przełączniki na kierownicy wyglądały niezwykle znajomo… czyżby identyczne były w Nissanie Juke Nismo?
Ale nie pora na uszczypliwości, bo akurat ten element jest dobrej jakości, na miarę wyższego segmentu! Gdy zasiadamy w fotelu kierowcy wciskamy przycisk start oprócz automatycznie przesuwającego się fotelu i zbliżającej się kierownicy nic się nie dzieje.. ale o tym, że to hybryda skupię się w dalszej części.

Fotele niezwykle dobrze otulają ciało, ale czuć też w nich ten specyficzny kanapowy styl, z regulacją elektryczną zapewniają wysoki poziom komfortu nawet podczas długiej wycieczki.
Dobrze też wypada wyprofilowanie oparcia. Docenią to zapewne użytkownicy ze sportową żyłką szybciej pokonujący ciasne zakręty.
Czego brakuje? Przedłużenia podparcia ud, które jest chociażby dostępne w modelu FX50.

Mimo dość masywnej budowy, widoczność jest dobra tym bardziej, że kierowca dobrze widzi krawędź maski co jest już w obecnych czasach rzadkością, ale dzięki uwypuklonym kształtom, mamy element który pozwala nam łatwiej nawigować.

 

 

Czuć w środku, że Japończycy nie szczędzili pieniędzy przy projektowaniu ponieważ elementy skórzane użyte we wnętrzu są aksamitne, niezwykle starannie przeszyte, tworząc ciekawe przetłoczenia szczególnie na boczkach drzwi.
Również tunel środkowy choć niezwykle masywny [napęd na tylne koła] wykonano go z dużą precyzją i z drewna [podobno] oryginalnego, które nigdy do mnie jakoś szczególnie nie przemawiało, gdyż blisko mu wyglądem do plastikowych imitacji, lecz dzięki niemu mamy klimatyczny zapach wewnątrz… oczywiście do czasu gdy nie skonsumują go korniki, ale to zapewne dopiero w drugiej dekadzie życia.

 




A jak z tyłu?

Zawsze rozkoszuję się pozycją za kierownicą, stylem jazdy lecz dopiero pod koniec testu dotarło do mnie, że na w Polsce jest wiele osób które życzyłoby sobie aby jechać na tylnej kanapie…
Miałem okazję zająć to miejsce w większości aut w tym, a nawet wyższym segmencie, lecz nie wiem co w sobie ma Infiniti, że w nim na miejscu prezesa dużej spółki giełdowej czułbym się najlepiej.

 

I nie chodzi mi tylko tu o ilość miejsca przed kolanami, ale w głównej mierze na kanapę która jest dobrze wyprofilowana [dla 2 osób] , obszerny podłokietnik centralny i świetny w drzwiach bocznych, oraz co ważne wysiadanie nie jest aż tak akrobatyczne jak w innych auta ze względu na dużą kubaturę drzwi.. prezesowska cena, prezesowskie auto..

 


To co pod maską…

Po tym gdy zakończono produkcję BMW X6 i 750i ActiveHybrid, brakowało wyraźnego hybrydowego lidera, do czasu gdy na rynku pojawiła się hybrydowa odmiana modelu M.
Japońska limuzyna pokonuje 1/4 mili w 13,41 sekundy i rozpędza się do 161 km/h  w 11,54 sekundy, co zapewniło mu miejsce w księdze rekordów Guinnessa.
Po piętach m35h GT depcze Porsche Panamera S Hybrid, jednak mimo mocniejszego silnika o 16 KM sprint do setki zajmuje mu o 0,5 sekundy więcej – 6,0!

 

 

Ale to tyle teorii i suchych faktów, w rzeczywistości jest znacznie lepiej! Mimo, że limuzyna spod bandery Infiniti ma mniejszą moc od modelu FX50 (390 KM),  dzięki zastosowaniu elektrycznego silnika  ma o wiele wyższy moment obrotowy odpowiedni 350 Nm dla silnika spalinowego i 270 Nm dla elektrycznego, który w momencie zapotrzebowania na dużą moc, wspiera spalinową jednostkę.
Czuć to dosadnie na każdym biegu i przy każdej prędkości!

 

Oczywiście dynamika to jedno jak przystało na najszybsza hybrydę na świecie, ale z drugiej strony pojawia się pewien smak związany z oszczędnością i ekologią.
W tym przypadku nie trzeba być zagorzałym ekologiem z doliny Rospudy, a wystarczy czysty zmysł kalkulacji. odmiana hybrydowa jest droższa od wersji stricte benzynowej M37 GT o… 9000 zł, dzięki czemu posiadamy 46 KM więcej, znacznie lepsze przyspieszenie i elastyczność oraz mniejsze zużycie paliwa o około 30%! To zapewne informacja do tych, którzy kupując ten model gdzieś tam podświadomie myślą o gazie.. ale wierzę, że takich osób nie ma!

 

Co do samego spalania, bo ono jest ważne przy tym modelu, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem pod wrażeniem, tego iż osiągniecie wyników katalogowych nie stanowi jakieś męczarni i wbrew pozorom jest proste do osiągnięcia, pod warunkiem że kierowca na pasie obok, nie będzie chciał ścigać się spod świateł…

 

 

W mieście M35h zadowalał się 10-11 l/100 km, oczywiście przy optymalnej jeździe i umiejętności racjonalnego wykorzystywania potencjału silnika elektrycznego.
Na trasie, a dokładnie na autostradzie przy prędkości 110-130 km/h spalanie wynosiło 7,4 l/100 km, ale gdy prędkość została zmniejszona do 98-99 km/h spadło do 5,6 l/100 km! Skąd ten przeskok? Ponieważ do 100 km/h działa jednostka elektryczna, która wspomaga silnik spalinowy, bądź przy niskim obciążeniu całkowicie go zastępuje.
Dynamiczna jazda po mieście to wynik rzędu 13-14 litrów czyli i tak mniej niż standardowa odmiana M37, która w sprzyjających warunkach spala 15… a co jeśli i tam pofolgujemy z gazem?!

Małą rysa na szkle odmiany hybrydowej jest fakt, że przy ostrych manewrach, czuć jak sprzęgło „podpina” silnik elektryczny, jednak nie jest to aż tak wyraziste by tą jazdę nam psuło, powiedzmy, że jest to coś w formie ostrzeżenia, że za kilka chwil poczujemy prawdziwą moc.

 

Infiniti rzeczywiście dobrze skalkulowało cenę i zakup oferty hybrydowej jest o wiele bardziej racjonalny niż chociażby w Porsche, tym bardziej, że wyniki spalania jakie udało się osiągnąć w teście nie różnią się bardzo od Renault Megane z podstawowym silnikiem 1.6 16V 110 KM!


 moto-opinie.COM radzą…

Wersja M to zapewne ciekawa alternatywa w segmencie zdominowanym przez Mercedesa E, Audi A6, czy chociażby BMW serii 5. Jednak na przykładzie Lexusa widać, że w Europie coraz lepiej czują się japońskie auta z segmentu premium, które powolnie wdzierają się na rynek. Póki co Lexus znacznie lepiej zadomowił się na rynku polskim, znacznie więcej możemy spotkać odmian GS w stosunku do wersji M oferowanej przez Infiniti.
W bliskim zestawieniu obu tych modeli, technicznie lepiej wypada Infiniti, które oferuje lepsze przyspieszenie obszerniejsze wnętrze, większa moc  i lepszą cenę o blisko 20 tys złotych.
Na korzyść Lexusa zapewne przemawia znacznie lepsze postrzeganie na rynku i chociażby niższe zużycie paliwa.
Zatem dlaczego jest taka dysproporcja w sprzedaży? Zapewne z tego powodu iż Infiniti jest znacznie krócej na rynku.

Model m35h GT to auto które potrafi się obronić w starciu z konkurencją, nawet tą wewnętrzną, ponieważ od modelu stricte benzynowego jest droższy o 9000 zł, a oferuje znacznie lepsze parametry i zużycie paliwa. Nie ukrywajmy nikt jeszcze w Polsce nie kieruje się emisją spalin i ekologią, ale samochód ten ma zadatki, rozwój jednostek hybrydowych trwa w najlepsze, jednak pamiętajmy, iż jest to zapewne półśrodek, jednak ten półśrodek daje niesamowitą frajdę z jazdy, a przy tym jego nietuzinkowy i obły design przyciąga spojrzenia innych użytkowników ruchu.
Na pewno z racji ceny na model ten mogą sobie pozwolić tylko nieliczni, jednak warto skonfrontować m35h nie tylko z Lexusem GS450h czy Porsche Panamerą S hybrid, ale również z BMW 5 z silnikiem diesla model 535d, czy Mercedesem E350 CDI, które oferują podobne parametry przy zbliżonej cenie…. 

 

 

MOCNE STRONY: 
[+] dynamiczny i ekonomiczny silnik
[+] świetnej jakości skóra
[+] doskonały automat
[+] perfekcyjne fotele

 

SŁABE STRONY:
[-] brak sterowania biegami w kierownicy
[-] brak wysuwanego podnóżka

 

 

DANE TECHNICZNE : 

Silnik – benzynowy + elektryczny
– Pojemność skokowa – 3498 cm3,
– Maksymalna moc – 306 KM + 67 KM
– Maksymalny moment obrotowy – 350 Nm przy 5000 obr./min + 270 Nm
– Skrzynia biegów – A/T
– Napęd – koła tylne [RWD]
Osiągi:
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 5,5 [mierzone na mokrej nawierzchni 5,7 sek]
– Prędkość maksymalna – 250 km/h
Zużycie paliwa:
– Cykl miejski (l/100 km) – 9,0 [10-10,5 test]
– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 5,6 [ 5,3-6,0 test]
– Cykl mieszany (l/100 km) – 6,9 [ 6,7-7-4 test]
– Pojemność zbiornika paliwa :  70 l. / rezerwa 6 l.
Wymiary:
– Długość (mm) – 4945
– Wysokość (mm) – 1500
– Szerokość (mm) – 1845
– Rozstaw osi (mm) – 2900
– Pojemność bagażnika – 350 l.
Masa (kg)
– Masa własna pojazdu – 1880 kg

CENA WERSJI TESTOWEJ 283000 zł [bez dodatków 275000 zł]

TEST : Infiniti m35h GT Premium
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY85%
WNĘTRZE86%
ZAWIESZENIE86%
CENA69%
JAKOŚĆ91%
SPALANIE96%
86%WYNIK

6 komentarzy

    • Kris

      Nie wiem, miałbym dylemat mając taka kasę który z tych modeli wybrać, chyba jednak ku niemieckiej stronie.

      Odpowiedz
  1. Anonymous

    Autor pisze ze Bmw535d czy Mercedes E350cdi kosztuja podobnie.Owszem.Ale w wersji bazowej.Niech autor doposazy je do poziomu M35h a beda ok.100tys zl drozsze!

    Odpowiedz
  2. Łukasz

    Miałem przyjemność przejechać się dłuższy kawałek tym autem z redaktorem Waldemarem i podsumować ten test mogę tak. Długo szukałem jakiegokolwiek elementu w tym samochodzie do którego mógłbym się doczepić i… nie znalazłem.

    Oczywiście – w aucie za taką cenę brakuje trzeciej strefy klimatyzacji z tyłu czy elektrycznego otwierania bagażnika (najlepiej z czujnikiem na nogę). Ale to już naprawdę zbyt mocne czepianie się :)

    Odpowiedz
  3. Anonymous

    To moze autor dla uatrakcyjnienia testu(w koncu im wiecej faktow tym lepiej)sam by podal faktyczne ceny konkyrencji M35h doposazonej do mniej wiecej(bo idealnie sie nie da)tego poziomu.
    Mi sie wydaje ze Bmw lub Mercedes w tym samym wyposazeniu beda z ok.100tys zl drozsze.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.