Typowi pickup oparty na ramie, napędzie na 4 koła wraz z wbudowanym reduktorem, król bezdroży, idealny w ciężko teren… podobno… nie chciałem sprawdzać!

W tym teście nie zamierzałem taplać się w błocie i pokonywać pagórków o dużym nachyleniu, postanowiłem dołączyć do grona tych 80% użytkowników aut terenowych dla których ważny jest dobrze wywiązany krawat i błyszczące spinki w koszuli z jedwabiu..

 

Przez cały tydzień testu Isuzu D-Max towarzyszył mi w codziennych działaniach, spotkaniach i nie został splamiony nawet kawałkiem offroadu, a jedyne jego właściwości terenowe odkrywane były na progach zwalniających, krawężnikach, czy dziurawych fragmentach łódzkich i stołecznych dróg.

 

 

W końcu, pomijając firmy budowlane, to auto najlepiej sprawdza się wśród biznesmenów, właścicieli firm którzy próbują denerwować „skarbówkę” i innych osób dla których w pierwszej kolejności liczy się odliczenie VAT-u, a Skoda Fabia VAN to za mało..
Cóż D-Max to kawał auta, mierzy bowiem 5,3 m i nawet jak na właściciela firmy to dużo, ponieważ jest dłuższy od Audi A8 o mniej więcej 0,2 m!

 

Jednak cieszy się dużą popularnością – w końcu to VAT-owóz !!
 
Przyznam, że pierwsza generacja była niezwykle siermiężna, toporna i bliżej D-Max było do samochodu farmerskiego niż do wielozadaniowego auta, którym jednego dnia można wozić ziemię, by następnego pojechać do opery na TOSCE Giacomo Pucciniego.
Również wnętrze irytowało jakością wykonania której bliżej było do Daewoo Lanosa w wersji SE z gazem niż do pickupa, który ma nieco odmienne zadanie.
Tak pokrótce można określić historię sprzedawanego od blisko 3 lat D-Maxa w Polsce.

 

Jednak z 3 kwartałem tego roku nastąpiły długo zapowiadane zmiany, które poniekąd miały być liftingiem, ale gdy spojrzymy na nowego VW Golfa 7, możemy je uznać za zupełnie nowy model, którym to Isuzu chce przełamać stereotyp „woła roboczego” i skierować go do zupełnie nowych klientów.
Nie ukrywajmy w Polsce Isuzu oferuje tylko ten jeden model, zatem gra idzie o dużą stawkę, tym bardziej że w segmencie w którym od lat dominują takie modele jak Navara, Hilux, L200, Ranger czy Amarok…

 

 

Co takiego ma nowy D-Max, czego nie miał jego prekursor?
Przede wszystkim zmieniony wygląd, model ten w zupełności może rywalizować z czołówką w tym segmencie ponieważ, wyraziste reflektory, rzucająca się w oczy chromowana atrapa i przekształcony zderzak, nadają mu dynamizmu, a przede wszystkim europejskiego wyglądu.
Przyznam, że jest bardzo dobrze – ta sylwetka trafia do mnie, a chrom którego teraz jest pod dostatkiem nadaje dodatkowego prestiżu… w końcu to auto dla bosa.
Na plus również zasługuje zabudowa która mimo że jest HardTopem, w pewien sposób nadaje charakteru sylwetce poprzez ścięcie, a wyrównanie jej z linią dachu – kamufluje sylwetkę typu pickup.

A co kryje wnętrze?

Tutaj również konstruktorzy postanowili przyłożyć swoją magiczną rękę i przeprojektować wnętrze!
Teraz jest zupełnie inaczej, na pewno za sprawą topowej odmiany LSX, ale również dzięki nowej desce rozdzielczej, której bliżej do auta osobowego niż do woła roboczego.
Plastiki są dużo lepszej jakości, choć może nie zawsze spasowanie materiałów w desce rozdzielczej jest idealne (schowek nad nogami kierowcy) to i tak uważam, że nowa wersja patrząc przez pryzmat wnętrza to skok milowy w stosunku do tego co oferował producent do tej pory.

 

 

Uwagę na pewno przykuwa duży, centralnie umieszczony panel klimatyzacji automatycznej, z wieloma przyciskami, jednak jego obsługa po kilku kilometrach staje się intuicyjna, a sam wyświetlacz jest idealny nawet dla osób z wadą wzroku, gdyż dużą czcionką komunikuje ustawioną wcześniej temperaturę.

Jednak mimo wszystko słowa uznania należą się za dużą liczbę schowków, co na te klasę może nie jest ewenementem jednak rzeczą rzadko spotykaną i w zupełności 3 schowki w desce oraz podłokietnik wraz z bocznymi w drzwiach wystarczą by porozkładać swoje rzeczy i zapomnieć o „fruwających” telefonach podczas hamowania.

 

 

Producent nie zapomniał również o rzeczy z która kierowca ma największą styczność – fotelu, w wersji LSX, zastosowani ciemno-brązową tapicerkę skórzaną z przetłoczeniami, a samo siedzisko po pierwsze jest znacznie lepiej wyprofilowane, a po drugie zyskało dodatkową sztywność w stosunku do tego co było.

I nie zapominajmy o rzeczy może niewidocznej gołym okiem, ale jakże wartościowej – wyciszeniu, w tym aspekcie Isuzu poczyniło chyba największy krok, może nie jest jeszcze idealnie, ale o wiele bardziej przyjemnie.

Jednym słowem wnętrze to po wyglądzie kolejny atut na to by model ten stał się bardzie popularny na naszym rynku!

 

A skoro o wnętrzu to i o wyposażeniu…

Wersja LSX posiada wszystko co powinien mieć dobrze wyposażony pickup. O względy bezpieczeństwa dba ABS z korektorem siły hamowania oraz system TCS, w D-Max zastosowano również aż 6 poduszek w tym 2 kurtynowe,sterowanie radiem w kierownicy, tempomat, skórzana tapicerka ze sterowaniem i podgrzewaniem, składane elektrycznie lusterka, aluminiowe felgi i można by tak wymieniać bez końca.
Brakuje natomiast świateł ksenonowych i lepszej jakości systemu dźwiękowego – choć ten sygnowany jest jako SYSTEM LIVE SURROUND i zawiera dodatkowe głośniku (uwaga!!) w podsufitce EXCITER, mimo wszystko nie przekonuje mnie w kwestii walorów akustycznych i jest nieznacznie gorszy od zestawu fabrycznego w testowanym ostatnio SSANGYONG ACYTON SPORTS.
Poza tym na pochwalę zasługują chromowane dodatki na zderzakach, przednim grillu i obudowach lusterek ponieważ nadają bardziej statecznego charakteru tej wersji.

 

Walory jezdne…
To jest pickup i tego się trzymajmy! Nadwozie zbudowane na dość wysoko osadzonej ramie i oparte o resorowe zawieszenie. Na pewno królem w tym segmencie będzie Ssangyong, który odstąpił od zawieszenia resorowanego na korzyść standardowej formy, jednak na pewno na tym ucierpiała ładowność o około 400 kg ( ładowność Isuzu 1050 kg!)
Jednak dzięki wydłużeniu piór resorów zawieszenie tylne stało się bardziej przewidywalne na zakrętach i nie zachowuje się już jak kajak podczas sztormu.
Dodatkowo wzmocniono całą ramę – to ukłon w kierunku osób które choć przez chwilę zapragną skosztować walorów terenowych.
Może to niepotwierdzony niuans, ale moim zdaniem również układ kierowniczy stał się bardziej kontrolowany, precyzyjny dzięki czemu kierowca nie musi się pocić przy każdym większym manewrze.
Oczywiście nie należy zapominać o charakterze tego auta, on nadal będzie wysoko osadzonym „ramowcem” podatnym na przechyły, jednak zapraszam do skonfrontowania obecnej wersji i poprzedniej, by poczuć różnicę o których wspominam.

 

Nowe serce pod maską…
 
Do tej pory był wybór, pomiędzy mało dynamiczną jednostką, a trochę bardziej dynamiczną lecz klekoczącą, dziś Isuzu postanowiło zdjąć z nas problem trudnego wyboru i zaserwować jeden nowy silnik o pojemności 2,5, jednak o identycznej mocy jak poprzednia 3.0 – 163 KM.
Silnik ten cechuję się wysokim momentem obrotowym – 400 Nm i że to tak nazwę „podwójnym życiem turbiny” ponieważ dwustopniowe turbo likwiduje efekt „turbo dziury”
Przyznam, że trochę nie dowierzałem w spalanie tego modelu, ponieważ przy masie blisko 2 ton i silniku o pojemności 2,5, deklarowane zużycie przez producenta w mieście na poziomie 8,9 l/100km wydawało mi się absurdalne jednak oto mój wynik na dystansie 360 km pokonanych tylko w mieście :

 

 

Fakt może, jeździłem pustym niezaładowanym autem, gdzie podczas testu zazwyczaj towarzyszyła mi teczka z laptopem i marynarka z krawatem na wieszaku, lecz nawet gdyby spalanie wzrosło o litr, uważam że jest to i tak jeden z najlepszych wyników w klasie biorąc pod uwagę masę i moc silnika.
Na trasie o dziwo nie udało mi się uzyskać katalogowych 6,5 l/100 km i musiałem się zadowolić spalaniem o trochę ponad litr większym lecz zrzucam to na panującą tego dnia aurę.
Przyznam, że jestem zaskoczony spalaniem, jak również nową jednostką, która jest dynamiczna, a na każdym biegu chętna do pracy – nie zapominajmy, ze tym autem możemy pociągnąć 3-tonową przyczepę!

 

 

 

 

MOCNE STRONY :- dynamiczny i ładny wygląd
– rewelacyjne spalanie
– dobre wyposażenie i jakość skóry

SŁABE STRONY :

– system audio
– spasowanie niektórych elementów na desce rozdzielczej

Silnik – diesel
– Pojemność skokowa – 2499 cm3,
– Maksymalna moc – 163 KM
– Maksymalny moment obrotowy 400 Nm
Osiągi:
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – bd [test : około 13,6]
– Prędkość maksymalna – 175 km/h
Zużycie paliwa:
– Cykl miejski (l/100 km) – 8,7 l/100 km
– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 7,7
– Cykl mieszany (l/100 km) – 8,1
– Pojemność zbiornika paliwa : 70 l.
Wymiary:
– Długość (mm) – 5315
– Wysokość (mm) – 1780
– Szerokość (mm) – 1820
– Rozstaw osi (mm) – 3095
Masa (kg)
– Masa własna pojazdu – 1945 kg,Pojemność bagażnika : duża!

CENA WERSJI TESTOWEJ 138 000 PLN brutto (cena wraz z zabudową wysoką 11 624 PLN brutto)
 
 
 
TEST : ISUZU D-MAX 2012
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY83%
WNĘTRZE75%
ZAWIESZENIE70%
CENA75%
JAKOŚĆ72%
SPALANIE77%
75%WYNIK

13 komentarzy

  1. Anonymous

    A ja go kupiłem. to co zdecydowało to to że na 6 biegu i 2000rp/m ma 130 km/h a okrzyczany koreańczyk sang Yong zaledwie 90 km/h i pali 10l na 100km. L 200 zaje autko, ale nie dla mnie, gdyby miało 6 bieg, nie kupił bym innego, ale nie ma :(, dla tego kupiłem d-max

    Odpowiedz
  2. IWEB

    I ja go również kupiłem. Wersja Generation w automacie to jest po prostu marzenie. Rewelacyjnie się nim jeździ, nie chce się wysiadać. Cały czas szukam pretekstu na przejażdżkę. Mam go dopiero parę dni więc może dlatego.

    Odpowiedz
  3. Prom34

    Prawdziwy roboczy samochód z tego co widzę. Najnowsza wersja ma ekonomiczny silnik, to było dobre posunięcie ze strony producentów, pewnie kierownicy na budowie będą chętniej sięgać po takie auto. Wół roboczy jak nic, wygląda na solidną konstrukcję. Warto zastanowić się nad najwyższą wersją LSX, ma sporo dodatków.

    Odpowiedz
  4. Virgin

    To nieźle, że udało im się zmniejszyć pojemność w tłokach i zachować liczbę KM. Wynikiem na pewno będzie samochód, który spala mniej. Mam dwa D-MAXy z ilnikiem 3,0, spalanie nie jest złe, ale nowa wersja ma zaskakujące wyniki 7,5 w cylku mieszanym i 6,4 w najbardziej oszczędnym na długich trasach, nieźle!

    Odpowiedz
  5. ryszard

    wg mnie niezawodny pickup, idealny do ciężkiej pracy w trudnym terenie. Solidny, mocny silnik, zresztą isuzu znane jest z dobrych silników

    Odpowiedz
  6. Zenek

    ooo, nawet wiem, gdzie te zdjęcia robione :)
    wlasnie się zastanawiam nad takim Isuzu – byłem już na jeździe nim (wersja 2.5 biturbo w automacie), rangerem i hillux’em i na razie najbardziej mniej przekonuje wlasnie d-max… najbardziej na plus chyba silnik i opinia o niezawodności
    jezdzil ktoś z Was może d-maxem dluzej i może cos więcej powiedzieć?

    Odpowiedz
  7. Zenek

    aaa, te 5,3m może wydawac się dużo – ale powiem Wam, że każdym z pikapów którym jezdzilem swietnie się manewruje – wielkie lusterka i siedzi się wysoko – widać lepiej niż w wielu osobówkach… dodatkowo w isuzu była kamera cofania, wiec już w ogole na centymetry można było podjechac

    Odpowiedz
  8. Franko

    zdecydowanie warto – jak po jeździe testowej nie będziesz zdecydowany, to się mocno zdziwie. Zobaczysz, że już sam silnik aż prosi się o więcej i choćby dla niego bedzięsz chciał kupić akurat dmaxa…

    Odpowiedz
  9. Emil

    Potwierdzam, przed zakupem jeździłem chyba każdym pikapem na rynku – d-max to w tej chwili zdecyowanie najlepsza propozycja.

    Odpowiedz
  10. wojt

    kupiłem nowy 30sierpnia.. do dzis mam przejechane 7tys..
    auto rewelacyjne i zgadzam się w 100% z testującym. spalanie miejskie 8.8L..automat
    komfort super,właściwości terenowe super…
    okropne archaiczne -radio-audio… jak z lanosa 97… można zmienic na 2DIN z navi kamerą itp.. bardzo żałuję że nie zrobiłem tego przy zakupie…
    jest wielki ale naprawdę nie mam problemu z poruszaniem się po dużym mieście.. może ciut dłużej szukam miejsca na parkowanie ale co się nie robi żeby patrzec na innych ciut z góry ;)))))

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.