Gdy pod koniec marca testowałem nową Kię Cee’d byłem pod wrażeniem tego jaki postęp wykonała firma z Korei Południowej. Tydzień po tym będąc na Poznań Motor Show zobaczyłem większą odmianę Cee’da – Carensa.

Samochód zrobił na mnie duże wrażenie, zarówno pod względem stylistycznym jak i jakości wykonania. Od tego momentu odliczałem dni do momentu kiedy będę miał możliwość go przetestować. Moje ciche marzenie spełniło się parę dni temu.

Dzięki łódzkiemu dealerowi KIA firmie MARVEL miałem przyjemność przetestować nowego Carensa w rewelacyjnym brązowym kolorze z najmocniejszym oferowanym turbodieslem.

 

Brązowe podobieństwo

Przód nowego dziecka Koreańczyków prezentuje się bardzo ładnie. Tak jak w pozostałych „kijankach” tak tutaj znajdziemy charakterystyczny grill przypominający swoim wyglądem
„tygrysi nos”.

Znajdziemy tutaj znaczną ilość dużych elementów np.: duży grill, duże reflektory (co ciekawe wystają one poza obrys auta prawie identycznie jak w poprzedniku), duże reflektory przeciwmgielne, a także duży znaczek.

SONY DSC

 

Może ktoś się przyczepi, że jest tutaj zbyt mało przetłoczeń i powie, że Kia poszła na łatwiznę prezentując auto z 4 dużymi elementami i w sumie niczym więcej, ale właśnie w tych elementach tkwi urok jego przodu. Z oświetlenia mamy tutaj LEDowe światła do jazdy dziennej dostępne już od podstawowej wersji wyposażenia, z kolei w najbogatszej  XL dostaniemy reflektory bi-ksenonowe (oferowane pierwszy raz w Carensie).

 

Patrząc z boku na linię auta widać, że auto jest bardziej muskularne i przypomina Forda C-Maxa. Zostały tutaj zastosowane odwrotne proporcje niż w poprzedniku, tam była duża powierzchnia przeszklona, a linia okien przebiegała dość nisko, tutaj mamy na odwrót ? bardzo dużo jest blachy z różnymi nadającymi charakteru przetłoczeniami, linia okien została poprowadzona wyżej, przez co powierzchnia szklana uległa znacznemu pomniejszeniu. Na wszystko jest wytłumaczenie?

W nowym Carensie linia okien jest na porównywalnym poziomie jak w poprzedniku, tyle tylko że wysokość aut się różni o 7 cm, dlatego mamy takie odczucie. Teoretycznie mogłoby się wydawać, że nowe auto powinno być odrobinę większe od poprzednika, nie w tym przypadku! Oba Carensy mają tą samą długość 4545 mm, nowszy ma jedynie dłuższy rozstaw osi o ok. 5 cm.

Tył auta został wygładzony i delikatnie poszerzony (jest to widoczne zarówno na papierze, bo tam Carensowi przybyły 2 cm, ale także dzięki obniżeniu nadwozia i jego przysadzistości).

Reflektory zmieniły położenie z pozycji pionowej na poziomą, a na klapie znajduje się teraz dodatkowe przetłoczenie i chromowana listwa. Wszystko to w połaczeniu z brązowym lakierem ciekawie wygląda.

Zamocowany przy dachu spoiler nadaje trochę sportowego charakteru. Osoby chcące się wyróżnić i chcące mieć poczucie, że poruszają się prawdziwie nowoczesnym autem opartym na technologii LED muszą wybrać pakiet wyposażenia XL, ponieważ dopiero tam dostępne są tylne światła wykonane w technologii diodowej.

 

Wyśmienite wnętrze

Wewnątrz? Bardzo duże zmiany. Cała deska rozdzielcza jest teraz dość wysoko, jak na VANa przystało. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to duża, panoramiczna szyba i duże połacie, dobrze wyglądającego i wykonanego z przyjemnego tworzywa plastiku.

Kierownica odpowiedniej wielkości z dużą ilością pogrupowanych przycisków, które na pierwszy rzut oka mogą wystraszyć, jednak po przyjrzeniu się wiadomo do czego co służy. Nowy Carens posiada bardzo czytelne zegary dostępne w dwóch opcjach: od podstawowej wersji dostaniemy „zwykłe zegary”, a od wersji L zegary z multimedialnym wyświetlaczem (bardzo przyjemne, ponieważ mając takie zegary mamy poczucie, że poruszamy się nowoczesnym autem). Panel radia i klimatyzacji są na swoim miejscu, a ich obsługa nie sprawia żadnego problemu.

Od wersji L obie te opcje są dostępne w lepszej specyfikacji radio ma dotykowy ekran o wielkości 4,3″, a także otrzymujemy kamerę cofania, a klimatyzacja jest automatyczna. Lewarek zmiany biegów jest na swoim miejscu, tak że opierając rękę na podłokietniku swobodnie możemy zmieniać biegu.

Pomiędzy lewarkiem a podłokietnikiem znajdziemy uchwyty na dwa kubki, a także dźwignię hamulca ręcznego. Tak jak wcześniej wspominałem, wszystko jest na swoim miejscu, dzięki czemu obsługa auta jest komfortowa i nie sprawia problemów.

 

Fotele przednie są bardzo wygodne, dodatkowo (co dziwne jak na rodzinnego VANa) zapewniają przyzwoite trzymanie boczne.Duży plus, bo dzięki temu pozycja jest naprawdę bardzo dobra! Dzięki możliwości złożenia fotela pasażera możemy przewieźć długie rzeczy. Z tyłu zamiast kanapy znajdziemy trzy niezależne fotele z możliwością przesuwania, a także regulacji podparcia i składania.

Nowy Carens na wzór konkurentów oferuje teraz pasażerom tylnej kanapy składane stoliki, po złożeniu środkowego fotela zyskamy dodatkowe dwa miejsca na kubki, a przy zamówieniu Carensa w wersji L dostaniemy rolety przeciwsłoneczne zamontowane w drzwiach tylnych. Bagażnik testowanego auta wydaje się być średni, jeżeli chodzi o wielkość, jednak skrywa on przed nami drugie dno z bardzo pojemnymi, funkcjonalnymi schowkami. W katalogu jest podane, że wielkość bagażnika wynosi teraz 536 litrów, czyli aż o 112 litrów więcej niż w poprzedniku. Szczerze? Nie wiem gdzie są te dodatkowe litry, jak dla mnie bagażniki nowego czy starego Carensa są takie same?

Porównując do poprzednika wnętrze nowego Carensa jest spasowane, a jakość zastosowanych plastików stoi na bardzo wysokim poziomie. Nie ma tutaj mowy o dziwnych trzaskach na nierównościach! Miejsca jest porównywalnie dużo w obu autach, zarówno z przodu jak i z tyłu. Do tego pojemności bagażników w realu są porównywalne.

 

Downsizing’owy diesel

W cenniku nowego Carensa znajdziemy 4 warianty jednostki napędowej, dwie wolnossące i dwie wysokoprężne. Cennik otwiera wolnossący silnik benzynowy o pojemności 1.6 (znany mi z testowanej Kii Cee’d) i mocy 135 KM, drugą wolnossącą jednostką jest dwulitrowy motor o mocy 166 KM.

Jednostka wysokoprężna jest tak naprawdę jedna… to znaczy, jedna o tej samej pojemności (1685 cm3), ale w dwóch wariantach mocy – 115 i 136 KM. Testowy egzemplarz był wyposażony w ten drugi, mocniejszy silnik diesla – ten sam, w który był pod maską nie tak dawno testowanego Hyundai’a i40, tylko, że tam był „automat”, a tutaj motor był sparowany z 6-biegową skrzynią manualną. To tyle w teorii.

SONY DSC

Zamknięty Carens wyposażony w system KiaSmartKey w momencie gdy podejdziemy do niego „przywita nas” rozłożeniem lusterek (składane elektrycznie dopiero od wersji wyposażenia L) i doświetleniem drogi do drzwi (lampka LED umieszczona jest w lusterku). Auto otwieramy poprzez przycisk w klamce, co jest możliwe dzięki w/w systemowi. Po zajęciu bezpiecznej i wygodnej pozycji za kierownicą wystarczy wcisnąć pedał sprzęgła i hamulca oraz przycisk start/stop.

Bardzo delikatne drgania zasygnalizują, że motor jest gotowy i chętny do pracy. Wrzucamy „jedynkę” i ruszamy… silnika praktycznie nie słychać. „Dwójka”, „trójka” i tak możemy aż do „szóstki”, biegi zmieniamy z przyjemnością dzięki precyzyjnej skrzyni biegów, której drogi prowadzenia są krótkie – zupełnie jak w „doskonałych” niemieckich pojazdach. Pomimo bardzo dobrych parametrów silnika „na papierze” niestety muszę się do niego przyczepić.

Tak jak w przypadku Hyundai’a byłem zadowolony z działania jednostki napędowej, tak tutaj mogę powiedzieć jedynie, że jest dobrze, ale nie tak dobrze jak w i40 czy poprzedniku z większym motorem – 2.0 CRDi, 140 KM. Czytając dane techniczne, aż trudno uwierzyć, że maksymalny moment obrotowy – 330 NM jest dostępny w przedziale 1750 – 2500 obr./min. bowiem nijak to się nie przekłada w praktyce. Dynamiczne przyspieszanie okupione jest delikatną turbodziurą, a zmieniając bieg na wyższy warto silnik podciągnąć do ok. 3500 obr./min. aby zachować płynność przyspieszania. Elastyczność tej jednostki napędowej również wypada „tak sobie”.

Załóżmy, że wrzucamy „czwórkę” przy 50 km/h i mocniej wciskamy pedał gazu… w nowym Carensie praktycznie nic się nie dzieje, tak jakby „coś” nas powstrzymywało, aby nie przyspieszać, jest zupełnie inaczej niż w i40. Co prawda tam był „automat”, ale lepiej sobie radził z tym silnikiem, natomiast Carens poprzedniej generacji wyposażony w „normalny” motor 2.0, przy powyższym teście bezproblemowo się „zbierał” i ruszał żwawo do przodu, pomimo mniejszego momentu obrotowego (305 Nm).

Przez powyższe bolączki kuleje przyspieszenie, które w moim odczuciu trwa trochę dłużej niż katalogowe 10,4 sekundy. Sam silnik jest dość dobrze wyciszony (kultura pracy stoi na wysokim poziomie, a silnik bardzo przyjemnie brzmi!) i w trakcie jazdy, jeśli tylko nie będziemy próbować osiągać co chwilę maksymalnej mocy (przy 4000 obr/min.), będziemy zaskoczeni brakiem hałasu dobiegającego spod maski.

 

Po w/w kilku wadach (chociaż trudno tu mówić o wadach, po prostu moje odczucia były spowodowane tym, że jeździłem i40 z „automatem” i tą samą jednostką, a także poprzednim Carensem) trzeba pochwalić nowe koreańskie „dziecko” za niskie spalanie. Jazda po mieście zaowocowała spalaniem na poziomie 6,5 litra na 100 km.

Genialny wynik, szczególnie patrząc na to, że jest tylko o 0,1 litra większy niż w katalogu. Zużycie na trasie, również jest godne pochwały – 5 l/100 km przy katalogowych wartościach rzędu 4,4 – 4,7 l.

 

Dobre właściwości jezdne

Parę kilometrów przejechałem nowym Carensem i uważam, że nie do końca możemy go przekreślić. Do silnika i jego dynamiki na pewno można się przyzwyczaić i czerpać ogromną radość z jazdy. Poza spalaniem na pochwałę zasługuje również zawieszenie gwarantujące komfort na wysokim poziomie.

Carens tak jak jego poprzednik płynie po drodze, żadne dziury mu są niestraszne. Przy dynamicznym pokonywaniu zakrętów zauważymy poprawę względem poprzednika – auto mniej się wychyla na boki. Tak jak wiele nowych aut, koreański VAN jest na tyle komfortowy, że jazda po mieście z prędkością czasami dochodzącą do 100 km/h jest niewyczuwalna.

test kia carens 64

Koreańczyk we wszystkich wersjach posiada system kontroli trakcji wraz z wieloma systemami wspomagającymi kierowcę. Nowy Carens tak jak jego mniejszy brat  Cee’d jest fabrycznie wyposażony w system wspomagający pokonywanie podjazdów. Co ciekawe już od podstawowej wersji – S dostępny jest system elektrycznego wspomagania kierownicy KiaFlexSteer z 3 trybami pracy: Comfort, Normal, Sport. Tak jak narzekałem na ten system w Cee’dzie, tak tutaj mam uczucie jakby został on dopracowany albo tak jakby bardziej potrzebny był tutaj niż w kompaktowym Koreańczyku.

W Ceed’zie najczęściej miałem włączony tryb Sport. Tutaj bywało to różnie, jednakże auto w trybie Normal nie zachowywało się tak nieprzewidywalnie i układ nie był galaretowaty jak tam, taki normalny tryb do spokojnego poruszania się po mieście.

Dla chcących lepszego wyczucia samochodu Kia przygotowała tryb Sport, pozwalający na bardziej precyzyjne kierowanie, a także lepiej obrazujący to co w danej chwili dzieje się z kołami. Do parkingowych manewrów najlepiej korzystać z trybu Comfort ? duuużo łatwiejsze sterowanie samochodem, koło kierownicy kręci się tak lekko, że można je obracać małym palcem  idealny tryb dla kobiet „buszujących” po centrach handlowych.

 

SONY DSC

moto-opinie.COM radzą: Nowy Carens to kolejne potwierdzenie tego, że Kia chce zawładnąć rynkiem motoryzacyjnym i nie boi się tego pokazać. Koreańczycy zrobili ogromny postęp, prezentują teraz auta o ciekawej stylistyce (każde auto jest inne choć są bardzo podobne do siebie, ale jedynym elementem wspólnym dla wszystkich aut Kii jest charakterystyczny grill), a także z rewelacyjnym wykończeniem w środku i bogatym wyposażeniem dostępnym już od wersji podstawowej. Jedyną wadę jaką postrzegam to mało dynamiczny silnik 1.7 CRDi 136 KM i brak silnika benzynowego turbodoładowanego w ofercie.

Jednak gdybym miał wybierać to wybrałbym tego diesla, ale sparowanego z 6-stopniowym automatem idealnie wpasowującym się w charakter tej jednostki i tego auta. Poza tym to Carens jest autem naprawdę godnym polecenia. Dzięki obszernemu wnętrzu i pojemnemu bagażnikowi z przeróżnymi schowkami spokojnie zapakujecie 5 osobową rodzinę i wyjedziecie na wakacje. Od 4 lat użytkuję poprzedniego Carensa i naprawdę jestem zadowolony, dlatego cieszę się, że Kia zaprezentowała tak fajnego następcę, któremu wróżę duży sukces na rynku.

Bardzo dobrym posunięciem było odpowiednie dobranie cen do wyposażenia samochodu, co nie do końca udało się przy cenniku Ceed’a. Tutaj już w podstawowej wersji znajdziemy takie elementy wyposażenia jak: ESP, Hill Holder, światła LED do jazdy dziennej, elektryczne wspomaganie z 3 trybami pracy, kolumnę kierownicy regulowaną w dwóch płaszczyznach, komputer pokładowy, elektrycznie regulowane lusterka, elektrycznie sterowane szyby przód/tył, tempomat, klimatyzację manualną, nagrzewnicę powietrza (tylko silniki diesla), radio CD MP3 oraz 7 letnią gwarancję(!!!). A to wszystko już od 65990zł!

 

PLUSY:

[+] duuuuża poprawa jakościowa we wnętrzu

[+] silnik: oszczędny i cichy

[+] wygodne, dobrze trzymające fotele

[+] wart dopłaty inteligentny kluczyk
[+] prawdziwy VAN z 3 niezależnymi tylnymi fotelami i dużym bagażnikiem
[+] czarna podsufitka

MINUSY:

[-] mało dynamiczna jednostka napędowa

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik – diesel, turbo
– Pojemność skokowa – 1685 cm3,
– Maksymalna moc – 136 KM
– Maksymalny moment obrotowy – 330 Nm przy 1750 – 2500 obr./min

– Skrzynia biegów – manualna, 6-biegowa

– Napęd – na przednią oś
Osiągi :
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 10,4
– Prędkość maksymalna – 191 km/h
Zużycie paliwa :
– Cykl miejski (l/100 km) – 6,3

– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 4,6
– Cykl mieszany (l/100 km) – 5,2
– Pojemność zbiornika paliwa :  58 l.
Wymiary :
– Długość (mm) – 4545
– Wysokość (mm) – 1650
– Szerokość (mm) – 1820
– Rozstaw osi (mm) – 2750
Pojemność bagażnika : 536 – 1650 litrów

Masa (kg) :
– Masa własna pojazdu – 1492 – 1617kg

CENA WERSJI PODSTAWOWEJ : 65990 zł (1.6 GDI, wersja S)
CENA TESTOWEJ WERSJI :  93490 zł (1.7 CRDi, wersja L)

 

Serdeczne podziękowania dla łódzkiego dealera KIA Marvel , za udostępnienie auta do testu!

TEST: KIA Carens 1.7 CRDi L
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY76%
WNĘTRZE87%
ZAWIESZENIE71%
CENA71%
JAKOŚĆ75%
SPALANIE82%
77%WYNIK

5 komentarzy

  1. Kamil Grodz

    Widać że kia ruszyła z mocną ofensywą, Carens może się podobać, acz wybrałbym benzynę jednak to już kwestia gustu i ceny. W środku niewiele różni się od Tourana i to jest jego największa zaleta.

    Odpowiedz
  2. Maciej Rzepecki
    Maciej Rzepecki

    @Kamil Grodz
    Szczerze? Ja osobiście wybrałbym mimo wszystko diesla czy 115 KM czy 136 KM obojętne… ważne żeby to był diesel. „Kijankowe” benzyny do mnie nie przemawiają – testowałem pod koniec marca Cee’da z silnikiem 1.6 GDI 135 KM i jednostka ta nie zaskoczyła mnie jakoś specjalnie. Została ona skonstruowana na modę „japońskiej szlifierki”, znanej np.: z Hondy Civic. Aby dynamicznie przyspieszyć, należy zredukować bieg i dociagać do czerwonego pola. Zależy kto co lubi :) Jedno jest pewne, testowany Cee’d 1.6 GDI spalał zaskakująco mało paliwa jak na jego wagę i właśnie w/w kręcenie silnika! :)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  3. Marek

    Słyszałem różne opinie na temat silnika CRDI – na pewno wiem że nie sprawdzają się w policji, gdyż turbo lecą na łeb na szyję. Carens prezentuje się fajnie i nie zgrzeszę jak powiem, że wygląda lepiej od Scenica, czy 5008.

    Odpowiedz
  4. andrzej

    Testującemu Kia Carens trochę wkradło się chyba nieścisłości. Posiadam Kia Carens IV w wersji XL (+ NAVI), silnik 136 Km i:
    1) Wyświetlacz kamery cofania ma 7″.
    2) Reflektory główne nie są bi-ksenonowe (czyli światła „długie” i „krótkie” ksenony) tylko ksenonowe (czyli światła „krótkie” ksenonowe, a „długie” mają żarówkę H7).
    3) Światła przednie mgielne, fakt, że są duże, ale proszę nie kojarzyć, że super oświetlają drogę. Siedzi w nich żarówka H7, ale nie ma prawie różnicy, gdy je włączę przy świecących ksenonach.
    4) Silnik 1,7 CRDi 136 KM a silnik 1,7 CRDi 115 KM, to dwa różne silniki, jedynie pojemność ta sama. Ten słabszy zaprojektowano bardziej na krótsze trasy, w którym max moment obrotowy uzyskiwany jest w szerokim przedziale 1250-2750 obr/min (w mocniejszym 1750-2500).
    5) Na przyspieszenie w wersji 136 KM nie mam co narzekać. Może testującemu trafił się jakiś gorszy egzemplarz, bo mój idzie jak burza. Faktem jest, że przy przekładaniu z 1-ki na 2-kę ma jakąś czkawkę (za to nie ma kłopotliwego koła dwumasowego), ale szybko ona mija i dalej jest już bomba! Zmiana biegów przy 3500 obr/min to katastrofa (chyba, że chodzi o biegi 1 i 2, ale tu nikt nie patrzy jeszcze na obrotomierz, dopiero od 3-ki). U mnie wystarczy podkręcić do 2000, a max do 2500, nie ma konieczności kręcić więcej, bo autko ciągnie, aż miło…
    6) Co do niemiłych odgłosów wewnątrz auta też jest inaczej. Po przejechaniu 63 tys. km mogę wystawić tylko ocenę dobrą (do b.dobrej niestety trochę brakuje) – czasami jednak już trzeszczy. To samo dotyczy odgłosów zawieszenia – ocena dobra, ale nie b.dobra (na początku też byłem nim zachwycony, jednak po dystansie 63 tys. km i zaliczeniu paru dziurek, trochę się skiepściło) – jest jednak jeszcze OK.

    Co do innych tematów – potwierdzam! :)
    Można jedynie, jak już testujemy, wymienić nieco więcej istotniejszych „plusów” tego autka np.:
    – system parkowania równoległego (super sprawa);
    – system podświetlania zakrętów (co prawda nie dynamiczny, ale jest i znacznie poprawia widoczność na boki);
    – podgrzewane 4 fotele, wycieraczki szyby, kierownica i oczywiście lusterka i tylna szyba;
    – super oświetlenie ledowe wnętrza auta;
    – wszelkie regulacje oparcia foteli (np. tylnych), czy kierownicy mają naprawdę właściwy zakres, a nie tak jak w innych autach regulacja na niby.
    Jest też parę „minusików”, ale nie będę już ich wymieniał, bo jednak „plusy” przeważają (ewentualnych zaciekawionych odsyłam do Auto-Centrum do działu „opinie kierowców”). Pozdrawiam.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.