Szary wrześniowy poranek i mógłbym tak dalej przynudzać…
Jednak ten dzień był szczególny, ponieważ jechałem w kierunku toru KIELCE w Miedzianej Górze na którym zaparkowany był 4-ro kołowy pojazd z ponad pół tysiącem koni pod maską! Nie 4 po 100 KM, a jeden konkretny!

 

Obeszło się nawet bez kawy, tor w „miedzianej” pamiętam jeszcze z wyścigów kartingowych, budynek trochę zatrzymał się w czasoprzestrzeni ale to wszystko ma swój niepowtarzalny klimat ponieważ tor położony jest przy samej drodze krajowej Kielce – Piotrków Trybunalski i jedynie płot dzieli ludzi od szaleństwa i braku ograniczenia prędkości!

Na tle 30-letniego budynku Toru „Kielce” LAMBORGHINI GALLARDO stojace w paddoku wyglądało niczym przybysz z obcej planety, jak pastisz który miał być kontrastem do całej otaczającej scenerii, ale gdyby tak się zastanowić to gdzie należałoby ustawić Lambo, aby dopasować go do scenerii…??
Złote Tarasy, Pałac Kultury i Nauki, czy nie umniejszając Stadion Narodowy? – żaden z tych obiektów nie jest w stanie być namiastką do bycia tłem Lambo, ale rozwiązanie było znacznie prostsze – wystarczyło wyjechać z paddoku i ustawić auto na torze, lepszej scenerii nie można sobie wyobrazić. A auto wyglądało tu znacznie bardziej zadziornie…

Prawda że znacznie lepiej wygląda – nie potrzeba zabytków architektonicznych, cudów natury, wystarczy po prostu kawałek prostej wylanej asfaltem i 13 zakrętów!

Jazda jazda !

Nie oszukujmy się, grzechem tym autem jest jechać po drogach publicznych, a jeżeli już ktoś to robi, to albo ma wiele parcie na lans, albo jest z gatunku tych którzy założą buty Lacoste o 3 numery mniejsze by na wszelką cenę pokazać się w towarzystwie.
Tym bardziej prześwit nie zachęca do zjeżdżania z toru – około 10 cm, co zestawione z 19 calowymi kołami niskoprofilowymi : przód 235/35/19, tył 295/30/19… cóż bałbym się nawet pokonać próg zwalniający by nie zawisnąć na szczycie i nie oczekiwać na lawetę…

Cóż mogę powiedzieć o zawieszeniu – nie wiem czy ono nawet tam było, czy po prostu ktoś nie dospawał kół na sztywno, mega twardo niczym w gokarcie, ten egzemplarz na zakrętach  nie zdradzał żadnych najmniejszych oznak przechyłu co w połączeniu z szerokimi oponami przyklejało go do nawierzchni niczym klej superglue.
Ale nawet najbardziej wybitne zawieszenie nie wygra z prawami fizyki, każde mocniejsze dodanie gazu owocowało nerwowymi ruchami ale cóż 550 KM wygra z każdą trakcją……… chyba, że jest to perfekcyjny Nissan GT-R!

Jednak wielkie brawa należą się za stosunek masy – przód 42% tył 58% co dodatkowo wzmaga ruchy tylnej osi podczas pokonywania zakrętów, dla niewprawnego kierowcy, jedno mocniejsze wciśniecie gazu oferuje 4-6 kołek w okół własnej osi i to  w ciągu kilku sekund, niczym na karuzeli osiedlowej.

Mefistofeles pod maską

Ekshibicjonizm motoryzacyjny tak, można nazwać silnik umieszczony centralnie – wzdłużnie :5.0 V10 okryty szklana szybą, dodatkowo pokazującym co grzmi pod maską!
W tym małym „bagażniku” pomieszczono aż 550 KM, które generuję 540 Nm przy 6500 obr/min wykrzesane z silnika wolnossącego, które brzmią niezwykle efektownie, rzekłbym nawet groźnie, a sam dźwięk porównałbym do bolidu F1, gdyż przy ostrym wciskaniu gazu jest to raczej przeraźliwy ale jakże efektowny motoryzacyjny jęk.

Ta torpeda pod maską pozwala na przyspieszanie do pierwszej setki poniżej 4 sekund – do drugiej setki w czasie 13,6 , a do trzeciej setki w około 37 sekundy, tak by osiągną maksymalną prędkość wynoszącą 315 km/h.. Nie miałem okazji ale przy ponad 200 km/h również jest nieziemsko!
A teraz coś dla ekologów samochód ten jest antyekologiczny, ponieważ emisji CO2 wynosi 400 g/km, w porównaniu do europejskiej średniej klasy jest to 4 razy więcej i na dzień dzisiejszy nie dostałby zgody na rejestrację ze względu na zanieczyszczenie…

Pewnie wiele osób zastanawia się jakie jest spalanie… producent oficjalnie deklaruje iż w ruchu miejskim wynosi 24 l/100km, a na trasie około 12,4 l/100km, jednak kto by tym autem jeździł na trasie czy w mieście…
Prawda jest taka, że na torze wartości te nie mają żadnego odzwierciedlenia ponieważ spalanie w warunkach torowych było prawie dwukrotnie większe i wynosiło około 40-45 l/100km i całe szczęście, że producent zamontował bak o pojemności 90 litrów, nie trzeba było zjeżdżać co 5 minut..

Na wakacje…..

Spontaniczna myśl o wyjeździe na wakacje, pakowanie toreb, bagaży podręcznych i…… to dobry żart, nikt nie odważyłby się wybrać tym autem na wakacje ponieważ w żaden sposób nie da się go przystosować do przewozu bagażu… cały bagażnik na oko pomieści chomika z kołowrotkiem i to też w wersji mini oraz fabrycznie zamontowaną zmieniarkę płyt CD…

Wnętrze również nie urzeka (pod kątem ergonomii) i… prawidłowo w gokarcie też jest ciasno a przyjemnie!

Czuć tam ducha motoryzacji, jest ciasno, sportowo i nisko, jak na auto sportowe przystało i z kontrastowym przepychem… jednak największe wrażenie robi spojrzenie wstecz… nie uświadczymy tam foteli pasażerów, a pionową szybę za którą kryje się cała radość z jazdy tym autem – silnik V10.
Dla osób z chorym kręgosłupem wsiadanie do Gallardo będzie wręcz niemożliwe, ze względu na niskie zawieszenie, również dla osób powyżej 190 centymetrów szorowanie głową po podsufitce będzie w standardzie.
Mały podłokietnik, mały schowek i to wszystko – czyli idealnie by wziąć 0,5 l. wody mineralnej i ruszyć na tor, w końcu to auto po to jest…

Opinie…

Cóż jest to na pewno auto dla wybranych ponieważ, zazwyczaj właściciel Gallardo posiada w garażu jeszcze auto, do jazdy do pracy, do fryzjera i na pole golfowe – tym autem nie da się na co dzień jeździć  po ulicach miasta, a ktoś kto będzie tego dokonywał, prędzej osiwieje albo zniszczy podwozie.

Cena… a kto patrzyłby na ten walor, to auto daje tyle frajdy z jazdy, że takie drobne aspekty należy pomijać i delektować się każdym metrem i wciśnięciem w fotel… na marginesie dodam, że testowy egzemplarz jako używany mógł kosztować około 400-450 tys złotych.

Wartym podkreślenia jest fakt iż model SE to wersja limitowana ograniczona do 250 sztuk, każda sztuka posiada unikalny numer, który po kilku latach będzie owocował wzrostem ceny.
Dlaczego SE? Przede wszystkim dlatego, że posiada czarne wykończenie dachu i tylnej części nadwozia, prezentuje się to niezwykle efektownie szczególnie przy wyrazistym pomarańczowym kolorze.

Zapewne tylko promil z nas będzie mógł sobie pozwolić na zakup tej wściekłem maszyny, jednak proszę mi wierzyć, że pierwszych kilka metrów wywraca nasz świat do góry nogami i tworzy zupełnie nowy system hierarchii, w którym najważniejsza jest redukcja w zakręcie i ostre wyjście ze strzałem.

A gdy dodamy zbyt wiele gazu…..

To żadna sztuka, by doprowadzić do takiego stanu, podobno wystarczy około 50 minut na torze, by zmienić nowe opony w szmelc.. czy w to wierzę? Na testowanym Lambo pojawiły się druty na tylnej prawej oponie….

 

 

Mocne strony :
– niesamowity sound silnika
– design który nigdy się nie opatrzy
– kosmiczne osiągi

Słabe strony :
– nie mają najmniejszego znaczenia

 

CENA : około 400-450 tys PLN (model używany)

TEST : LAMBORGHINI GALLARDO SE
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY95%
WNĘTRZE72%
ZAWIESZENIE94%
CENA80%
JAKOŚĆ90%
SPALANIE61%
82%WYNIK

8 komentarzy

  1. Michał Lubań

    O kurde! No to przyznam, że test z górnej bani!
    Jak zrobisz jeszcze Bugatti Veyrona będziesz mistrzem :)

    Odpowiedz
  2. K2 drift

    O jakbyśmy dostali to auto chociaż na 15 minut w swoje ręce……..
    Z tego co pamiętam ma około sek na 1/4 więc jak na model fabryczny galancie.

    Fajny teścik, brakuje takich!

    Odpowiedz
  3. Anonymous

    Dla wielu taki pojazd to marzenie.Ważne że marzenia czasem się spełniają.Mam wrażenie że po takim teście na torze drżą nogi i górna część kręgosłupa…Gratulacje za dobre opracowanie testu,fotki…

    Teraz to chyba przejedzisz się TIR-em

    Odpowiedz
  4. www.moto-opinie.com - admin

    Podobno większe wrażenie i tak robi Nissan GT-R, na którego tez przyjdzie czas…

    PS.Uprzedzasz moje myśli staram się o taką możliwość :)
    Waldek

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.