Tydzień z nową Klasą C, przypadł mi bardzo do gustu, to zupełnie nowe spojrzenie na motoryzacje marki z gwiazda na masce, dynamiczny design, nowoczesne i stylowe wnętrze i dużo odwagi – w końcu, tego mi brakowało!

Również charakter nowej klasy S nie pozostawia złudzeń, iż idealnie wkomponował się w spójną linię razem z klasą „C”, tylko na  rynku pozostał jeden outsider – nazywa się E… klasa E! W dalszej części wyjaśnię w czym zachwycił mnie ten model, oraz co mnie przeraziło!

Historia klasy E rozpoczęła się od małej subtelnej zmiany np. 200E zamieniono na E200, dla laika różnica jest żadna, ot mała rotacja w nazwie, faktycznie model W124 ochrzczony został w ten sposób klasą E, gdzie E już nie oznacza nazwy silnika benzynowego, a nazwę, która za razem jest oznaczeniem segmentu, w którym to auto się plasuje. Również podoba historia spotkała diesle –  250D na E250 DIESEL.

Tyle genezy pora przejść dalej, następca model W210 produkowany w latach 1995 – 2003, samochód który pokochali taksówkarze i choć nie przejeżdzał zazwyczaj tyle co kultowe W123, to i tak przebiegi rzędu 600-800 tysięcy kilometrów nie robiły na nim wrażenia. Głównie największym zainteresowaniem cieszyły się odmiany E 220 CDI, E 270 CDI i E 320 CDI.

Ale przejdźmy już do naszego króla luksusu!

 

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY

Tak jak wspominałem model E W212 niejako różni się od mniejszego jak i większego brata, niby jest po środku ale w/g mojej opinii ma zupełnie inny charakter. Jak pierwsza generacja 212-tki nie przypadła mi do gustu, ze względu na podwójne przednie światła, jakże podobne do Volvo S60, tak lifting, który miał miejsce w 2013 roku odświeżył znacząco ten model i nadał mu bardziej nowoczesnego kształtu, dopasowując stylistycznie klasę E do pozostałych modeli w gamie, ale zachowując jej indywidualny charakter.

Bardzo dużo widzę analogii do wspomnianej wcześniej 124-ki, linia tego Mercedesa niejako odbiega od nowoczesnych trenów, ale za nimi podąża, cały czas widzimy ostro zadarty kufer, który teraz producenci starają się kamuflować. Ta sylwetka ma coś w sobie, w jej obrazie widzę bardzo dużo historii i powrotu do korzeni. Na tle C i S, klasa E wygląda zupełnie odmiennie, ale to mnie przekonało!

Za wyglądem zewnętrznym stało wiele aspektów, m.in lakier brąz mistyczny designo metalik kosztujący trochę ponad 13000 zł, jak i dodatki z pakietu AMG z 19-calowymi felgami na czele, o dziwo, promocja tylko 11000 zł!

Jednym słowem testowy model, mimo, że konserwatywny przykuwał uwagę na ulicy na każdym kroku.

 

WYGLĄD WEWNĘTRZNY

Tutaj dopiero zaczyna się najlepsze! Mimo wszystko producent cały czas wzorował się klasyczną 124-ką, można znaleźć wiele symboli przeniesionych z prekursora, jednak luksus wylewał się przez szczelne drzwi.

Nim przejdziemy do tego…

Zostawiając drewno bambusowe za bagatela 6800 zł, ujrzałem klasyczną deskę rozdzielczą, o prostym schemacie, z nadbudowaną nawigacją, z nieprzekombinowanym daszkiem nad zegarami, z klasycznym przetłoczeniem środkowej części konsoli – to był schemat, który cechował się prostą linią ubraną w złote szwy.

Poczułem się w środku jak w klasyku, nim wcisnąłem przycisk start i poczułem na swych plecach, jakby masażystka Tatiana robiła mi masaż regeneracyjny – to była opcja w menu numer 4, szczerze polecam.

Część ustawień fotela mamy oczywiście standardowo w panelu bocznym drzwi, a pozostałe funkcje ukryto w graficznym menu – spokojnie można nazwać to indywidualną personalizacją.

Gdy zacząłem dodawać opcje audio-wizualne złapałem się za głowę Comand Online 12 300 72 zł, system nagłaśniający Bang & Olufsen BeoSound AMG 19 047,75 zł, pilot zdalnego sterowania systemem Comand 550,78 zł, system multimedialny z tyłu pojazdu 8950,15 zł, cyfrowy tuner telewizyjny 4543,92 zł, Splitview 4589,82 zł. Co z nich zadziałało na mnie najbardziej?! – Bang & Olufsen – niezmiennie król audio, ale system Splitview dzięki któremu na jednym monitorze, na całej jego płaszczyźnie, zarówno kierowca jak i pasażer mogą oglądać… co innego!

Tak, pod kątem na który patrzy kierowca może mieć włączoną nawigację, natomiast pasażer pod swoim kątem na całym ekranie widzi TVP, a dźwięk dopowiadany jest ze specjalnych słuchawek które są częścią zestawu.

 

Nie brakowało na pokładzie aktywnego tempomatu, z orientacyjnym miernikiem odległości wyrażonym w metrach, jak również aktywnego asystenta martwego punktu, aktywnego asystenta utrzymywania pasa ruchu, systemu ostrzegający przed uderzeniem z tyłu, systemu ochrony pieszych, asystenta hamowania rozpoznającego ruch przy skrzyżowaniu. Najciekawiej w tym pakiecie za jedynie 10000 zł, wypadał  asystent pasa ruchu, który działał odmiennie względem do tej pory testowanych, gdyż nie opierał się stricte na ruchu koła kierownicy celem naprostowania kierunku jazdy, a na dohamowaniu koła celem korekty pasa ruchu.

 

Jak dbać o diesla ?

A miejsce z tyłu? Tego było pod dostatkiem, tym bardziej, że testowany egzemplarz był wyposażony w dwa komfortowe fotele tylne, może bez masażu, jaki możemy spotkać w wyższym segmencie, jednak komfort był na tyle wysoki, że z chęcią raz zamieniłem się i podróżowałem z tyłu, oglądać na wyświetlaczu w zagłówku TVP INFO.

Opcje dostępne w tym modelu można wymieniać i wymieniać, tym bardziej, że ten egzemplarz posiadał samych opcji dodatkowych za trochę ponad 200 tysięcy złotych! Tak, tak słownie : dwieście tysięcy złotych!

Mimo to wewnątrz można było zaznać luksusu w każdym calu.

 

SILNIK I ZAWIESZENIE

Zacznę wyjątkowo od skrzyni biegów, która po porstu jest wyjątkowa, gdy Range Rover wprowadzał pierwszą 9-tkę blisko 2 lata temu łapałem się za głowę, po co? Jeździłem już wieloma autami, było skrzynie 6-8 biegowe w odmianie automatycznej, ale pierwszy raz miałem okazję sprawdzić odmianę oznaczoną 9G-Tronic, która w moim przekonaniu zadowoli najbardziej wybrednych klientów.

W tym zestawieniu sprzęgnięto tę skrzynię z silnikiem 3-litrowym, wysokoprężnym o mocy 252 KM z niebanalnym maksymalnym momentem obrotowym wynoszącym aż 620 Nm dostępnym od 1600 do 2400 obr/min. Automat oczywiście sam się rządził, jednak w trybie manualnym specjalnie sprawdzałem jego potencjał i muszę przyznać, że z tym Mercedesem nie było żartów.

Skrzynia A/T reagowała bardzo szybko na pedał przyspieszenia, potrafiła w mieście zrzucić z siódmego biegu na drugi, albo wyciągnąć auto na 3/4 bazując na „momencie”.

Warto dodać, że te niepozorne 252 KM, zestawione z masą auta na poziomie 1800 kg, mimo wszystko były w stanie rozpędzić tego sedana do setki w czasie 6,6 sekundy i to było czuć na każdym kroku.

Wrażenie robiło na mnie spalanie, zapisane w dokumentach reklamowych, jednak w rzeczywistości to nie była bajka, osiągnąć zużycie paliwa na poziomie 5 litrów nie było trudno wystarczyło jedynie podróżować z prędkością około 100 km/h, w mieście natomiast oscylowało w granicach 6,7-6,9 l.

Co ciekawe 9-te przełożenie najlepiej można było dostrzec na autostradzie gdzie przy 140 km/h obrotomierz wskazywał 1500 obr/min!

 

Zawieszenie pneumatyczne Airmatic kosztowało zaledwie ułamek kwoty bo 7802 zł, ale w moim przekonaniu, na samych dodatkach spokojnie ściąłbym cenę o 100 tysięcy złotych, ale tego zawieszenia bym nie odpuścił. Najlepiej można było wyczuć charakterystykę jazdy na kocich łbach, czy progach zwalniających, gdzie to auto nie dopuszczało do naszej podświadomości, że ta droga może mieć wyboje.

Na prostej nawierzchni również salonka dostojnie płynęła.

Przeglądałem paletę silników i w kwestii osiągów jak i ekonomii, jednostka ta plasuje się na pierwszym miejscu.

 

moto-opinie.COM radzą : to była prawdziwa perełka, założę się, że nie znajdę drugiej tak wyposażonej klasy E w Polsce, ktoś w centrali marki, „ptaszkiem” zaznaczał wszystko od A do Z, pomijając jedynie napęd na 2 osie. Drewno bambusowe za blisko 7000 zł, czy cały zestaw audio-wizualny za blisko 50000 zł, jak poskładamy wszystkie komponenty razem robią wrażenie jak również „rozdwojenie jaźni” jak nazwałem ekran Splitview.

Jednak to co najbardziej mnie urzekło, to aksamitne zawieszenie pneumatyczne Airmatic i fotele, regulowane w każdej możliwej płaszczyźnie i tylko z opcją masażu! To był prawdziwy komfort podczas jazdy, który zapamiętam na długo.

Urzekła mnie również 9-cio stopniowa skrzynia biegów, dość płynnie zmieniała biegi, ale gdy przy 140 km/h na 9-tym przełożeniu miałem 1500 obr/min, doceniłem modę na multi przełożenia.

Jednym słowem, to był czas spędzony w królewskich warunkach, nawet nie przeszkadzała mi ponura auta, na pokładzie tego auta miałem wszystko włącznie z tunerem TV. Płakałem jak oddawałem!

 

PLUSY:

[+] analogia do W124!

[+] świetne światła ledowe

[+] aktywne boczki w fotelach

[+] ilość miejsca wewnątrz

MINUSY:

[-] wysoka cena dodatków

[-] brak masażu na tylnych fotelach

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik : diesel
– Pojemność skokowa : 2987 cm3,
– Maksymalna moc : 252 KM
– Maksymalny moment obrotowy : 620 Nm przy 1600-2400 obr/min
– Skrzynia biegów : 9-cio biegowy AT
– Napęd : RWD
Osiągi :
– Przyspieszenie 0-100 km/h (s)  6,6
– Prędkość maksymalna : 250 km/h
Zużycie paliwa :
– Cykl miejski (l/100 km) : 6,2
– Cykl pozamiejski (l/100 km) : 5,1
– Cykl mieszany (l/100 km) : 5,4
– Pojemność zbiornika paliwa :80 l.
Wymiary :
– Długość (mm) : 4879
– Wysokość (mm) : 1474
– Szerokość (mm) : 2071
– Rozstaw osi (mm) : 2874
Masa (kg) :
– Masa własna pojazdu :1810 kg

 

CENA MODELU PODSTAWOWEGO 187000 zł

CENA WERSJI TESTOWEJ : 525000 zł

 

TEST : Mercedes E350 AMG 9G-Tronic
WYGLĄD ZEWNTRZNY93%
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY96%
JAKOŚĆ93%
ZAWIESZENIE95%
SILNIK95%
CENA79%
92%WYNIK

9 komentarzy

  1. Bogdan

    Uważam, że ten model jest niedoceniony. Konserwatywny, ale mi się podoba, nie ma ich zbyt wiele na ulicach. Zapewne osoby które poszukują odniesienia do tradycji skuszą się na takiego merca.

    Odpowiedz
  2. Cłapa blog

    Zastanawia mnie ten split view, fajny patent. Cała wartość audio blisko 50k przeraża strasznie, ale ten ekran mógłby być bardziej rozpowszechniony w innych markach, pewnie technologia nie jest taka droga.

    Odpowiedz
  3. Grzegorz Kudys

    Dla samego bambusa za 6800 zł warto, a tak swoją drogą Merc tymi dodatkami pokazuje jaką ma szeroką paletę bonusów.

    Odpowiedz
  4. hj

    Aż strach takim autem jeździć po ulicach! Jak zwykle gratuluję Panie Waldku fajnego materiału, pozdrowienia z Opola :)

    Odpowiedz
  5. Dezio

    Samochód prezentuje się świetnie a wnętrze robi niesamowite wrażenie. Jednak cena niektórych dodatków jest naprawdę pokaźna. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  6. Łukasz

    aktywne boczki w fotelach jako plus? jak pierwszy raz się przejechałem autem to od razu to wyłączyłem, bardzo irytująca rzecz, dodatkowo nie czuć auta i masz wrażenie jak byś wchodził w zakręt z zawrotną prędkością.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.