Kryzys… dziura budżetowa… co dalej z ZUS-em… te 3 hasła ostatnio straszą w mediach, jedynym lekiem na to jest zwiększenie współczynnika dzietności. W końcu jak na patriotów przystało, musimy pokazać siłę narodu. Jednak zawsze wiąże się to z problemem przemieszczania, kilkoro moich znajomych ma większe rodziny i muszą posiłkować się autami typu van. Dobry nowy minivan, to wydatek minimum 100 tys zł, bazujący na przykładzie Renault Grand Scenica, czy Citroena Grand C4 Picasso, nie wspominając już o segmencie o oczko wyższym – Ford Galaxy, gdzie cena w miarę przyzwoicie wyposażonego samochodu oscyluje w granicach 130-140 tys zł.

 

Ale jeśli nie dysponujemy takim budżetem, a Dacia Logan MCV to dla nas za mało?

Wtedy na ratunek idzie Nissan NV200 EVALIA, cóż mało popularny model w Polsce, ale dostępny w każdym salonie Nissana. Na pierwszy rzut oka trudno scharakteryzować ten pojazd, z jednej strony sylwetka typu Renault Traffic, a z drugiej jakby pomniejszona o 30%, jednak nadal większy od popularnego w latach 90-tych Daewoo Damaza –  w końcu ten model bazuje na płycie podłogowej  Renault Clio, Dacii Logan, Nissana Micry,  oraz Renault Twingo, czyli nic innego jak segmentu „B”+, a jednak optycznie wydaje się znacznie bardziej „nadmuchany” i wykracza poza ten segment. Evalia to osobowa odmiana Nissana NV200, która różni się znacznie z zewnątrz, ale i wewnątrz…

Dlatego też nie bez powodu wizyta w magazynach bawełny, ponieważ bawełna objętościowo jest duża, a niezwykle lekka podobnie jest z testowanym Nissanem, stąd to skojarzenie!

 

Użytkowy design?

Przód auta to w dużej mierze walka z aerodynamiką, zakończona masywnym dostawczym tyłem obutym w małe 14″ koła, szokująca stylistyka? – Niekoniecznie, ale w końcu ostatnio testowany Citroen Berlingo XTR , też arcymistrzem designu nie był, a nie wiedzieć czemu jest bardzo popularny. Dlaczego? – Bo przy tych autach przede wszystkim liczy się funkcjonalność a design jest zdecydowanie na drugim miejscu.

Dzięki wysokiej sylwetce, trochę kamufluje swoje pochodzenie i przynależność do segmentu „B”. Acz podobna koncepcja sprzed kilkunastu lat Daewoo Damaz znacznie bardziej przypominała microvana, Evalia jest o wiele bardziej europejska, a przede wszystkim większa.

 

Zajrzyjmy do wnętrza…

Odbierając auto, nie nastawiałem się, że gdy wsiądę poczuję się jak w równie japońskim Infiniti m35h GT , a raczej spodziewałem się czegoś pokroju Dacii Logan MCV jednak w japońskim wydaniu – nie oszukujmy się to auto kosztuje w podstawowej odmianie 53314 zł, a w odmianie osobowej [dobrze wyposażonej] 80670 zł.

I właśnie! Plastiki nie są tak miękkie jak chociażby w  Peugeocie 5008 , a wręcz przeciwnie są twarde, ale dobrze spasowane, czuć po wnętrzu użytkowy charakter [podobnie jak po Citroenie Berlingo], ale w tym szaleństwie jest metoda. Gdy widzę czwórkę małych dzieci swobodnie przemieszczających się po aucie z zabawkowym młotkiem i kombinerkami, aż serce by mi się krajało gdyby to wbiły w deskę rozdzielczą Peugeota, w Nissanie krzywdy na pewno nie zrobiły.

Nawet gdyby wspomniane wcześniej dzieci zapragnęły podpisać się swoim ulubionym markerem – połacie plastiku są łatwe do wyczyszczenia.

Na jedną rzecz każdy zwróci uwagę, w Evalii jest chyba najwięcej miejsc na kubki ze wszystkich dostępnych samochodów na świecie, na cały pojazd przydzielono ich aż 8! Jak na maksymalnie 7 pasażerów to wynik ambitny.

Na pewno producent nie marnuje żadnego z 272,5 cm, dzielących obie osie. Rozstaw został w porównaniu do Clio powiększony o dodatkowe 15 cm. W efekcie przy siedmiu fotelach na pokładzie przestrzeń ładunkowa jest w miarę odpowiednia, niczym w Renault Espace. Dodatkowo, sztywna tylna oś umożliwiła wywindowanie ładowności do 655 kg.

 

Pora na jazdę…

Tego bałem się najbardziej, ale w głównej mierze ze względu na małą szerokość auta (1695 mm) i rozstaw osi (1860 mm).

Większość testu podróżowałem w pojedynkę i dość mocno odczuwałem niedociążenie tyłu i przechylanie na zakrętach. Ale gdy weźmiemy rodzinę w podróż, bądź ordynarnie zdemontujemy tylną kanapę i załadujemy towar trakcja się poprawia.

Co ciekawe zawieszenie jest zestrojone dosyć sztywno, jak na ten typ pojazdów, ma to swój zasadniczy plus – nie chciałbym wiedzieć jak zachowuję się ta w miarę krótka i wysoka sylwetka przy pływających sprzężycach, minusem takich ustawień na pewno jest duża twardość szczególnie na rodzimych drogach, które jeszcze pozostawiają wiele do życzenia.

Tym co najbardziej zwróciło moją uwagę to promień skrętu, wbrew pozorom nie jest jak w dużym rosyjskim tankowcu, a niczym nie odbiega normalnemu kompaktowemu autu, z dużą pomocą małych kół, które mają gdzie się zmieścić w nadkolu.

 

Co pod maską ?

Tutaj moim zdaniem zaskoczenie! Ponieważ spodziewałbym się silnika dCi, a tu jednostka benzynowa wolnossąca 1.6 16V o mocy 110KM. Na pewno nie jest to demon prędkości, ale w końcu z podobnym silnikiem występowała Renault Laguna II i nikt nie marudził, a ważyła tyle samo.

Evalia lubi wysokie obroty i najlepiej jest by na każdym biegu dojść do mniej więcej 3500-4000 obr/min by móc płynnie i w miarę dynamicznie się poruszać, przy takim stylu jazdy spalanie oscyluje w granicach 10-10,5 litrów w mieście [dane producenta 9,1 l/100 km], wartość ta jest jak najbardziej akceptowalna. Na trasie [dystans 70 km/h] udało się „zejść” do wartości 7,1 l/100 km przy 5 pasażerach na pokładzie – też w moim przekonaniu jest to wartość akceptowalna.

Chyba największym plusem tego silnika w stosunku do diesla jest fakt, iż jest to jednostka nieskomplikowana, nie ma turbiny, koła dwumasowego, filtra cząstek stałych i wielu innych „gadżetów” które mogą finansowo zepsuć nam humor.

W moim przekonaniu 1.6 to jak silnik 0.9 TCE w Renault Clio, niby jest ok ale przydałoby się ciut więcej – chociaż może po ostatnim teście Renault Megane Grantour GT 220 mam takie przeświadczenie.

Reasumując, trudno tej jednostce cokolwiek zarzucić, jest poprawna do bólu, w miarę dobrze wyciszona i do codziennej jazdy wystarczająca. Pozytywnie zaskoczyła mnie skrzynia biegów która, jak na dostawcze auto przystało była umieszczona wysoko, ale biegi wchodziły precyzyjnie. Ale gdybym miał wybierać miedzy 1.6 16V, a 1.5 dCi – jednak mimo wszystko postawiłbym na testowy motor benzynowy o blisko 9000 zł tańszy!

moto-opinie.COM radzą : jakby patrzeć na modę za kilka lat NV200 Evalia będzie królowała wśród polskich taksówek, gdyż niedawno burmistrz Nowego Yorku podpisał kontrakt na to by Nissan dostarczał nowe „yellow caby” i zastąpiły wysłużone Fordy Crown Victoria , idąc dalej za ciosem w końcu to NV200 otrzymał nagrodę auta dostawczego Car Of the Year 2010 – jak widać jurorzy w tej sylwetce dopatrzyli się czegoś ponad zwykły segment aut dostawczych.

Mi podczas tych kilku dni testów zapadł szczególnie w pamięć miejski charakter tego auta, ponieważ z fenomenalnym promieniem skrętu i dobrą widocznością do tyłu i na boki można łatwo manewrować w zakorkowanej aglomeracji. Tutaj też z pomocą idzie zestaw za 2500 zł z kamerą parkowania [ Pakiet IT: system Nissan Connect + wielofunkcyjna kierownica + odtwarzacz CD, MP3 + wejście USB i AUX + Bluetooth + kamera cofania + automatyczne światła + automatyczne wycieraczki].

Evalia może wygląda na znacznie bardziej masywną, ale waży dokładnie 1324 kg, więc co ciekawe jest lżejsza o około 60 kg od Citroena Berlingo, pewnie za sprawą iż jest o 12 cm węższa od popularnego multivana.

Model Serena nie był tak popularny, w głównej mierze za sprawą dostępu do części zamiennych, jednak przez te kilkanaście lat wiele się zmieniło, marka Nissan rozrosła się dość mocno, a mariaż z Renault pozwolił korzystać wspólnie z jednej technologii. W efekcie dostęp do części zamiennych NV200 jest banalny, a ceny nie rażą! Ciekawe przeżycie… byłem nastawiony dość sceptycznie, ale w końcu przekonałem się do walorów auta, które trochę toruje sobie szlak, ponieważ jest niebanalne, gabarytowo nietypowe, ale funkcjonalne.

 

PLUSY:

[+] nietuzinkowy design
[+] duża kubatura ładunowa
[+] dobre wyposażenie jak na tę klasę

[+] niskie spalanie jednostki benzynowej

MINUSY:

[-] wrażliwy na przechyły boczne

[-] mało dynamiczna jednostka

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik – benzynowy
– Pojemność skokowa – 1597 cm3,
– Maksymalna moc – 110 KM
– Maksymalny moment obrotowy – 153 Nm przy 4400 obr./min
– Skrzynia biegów – manualna, 5-biegowa
– Napęd : na przednią oś
Osiągi
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) : 13,3 (WYNIKI POMIARU)
– Prędkość maksymalna : 160 km/h
Zużycie paliwa :
– Cykl miejski (l/100 km) : 9
– Cykl pozamiejski (l/100 km) : 6,3
– Cykl mieszany (l/100 km) : 7,4
– Pojemność zbiornika paliwa :  55 l.
Wymiary :
– Długość (mm) – 4400
– Wysokość (mm) – 1860
– Szerokość (mm) – 1695
– Rozstaw osi (mm) – 2725
Pojemność bagażnika : do 2000 litrów
Masa (kg) :
– Masa własna pojazdu – 1324 kg

CENA TESTOWEJ WERSJI :  86000 zł

 

Dziękujemy firmie Przyguccy – dealerowi marki  Nissan w Łodzi, za przekazanie samochodu do testu.

TEST : Nissan NV200 EVALIA 1.6
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY52%
WNĘTRZE52%
ZAWIESZENIE57%
CENA81%
JAKOŚĆ52%
SPALANIE58%
59%WYNIK

2 komentarze

  1. Rafał

    Fajny test. Zwięzły i na temat. Tylko uderzyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze: „dystans 70 km/h”- dystans to dystans, odległość.
    Po drugie pojawiły się dwie wartości rozstawu osi. Poza tym OK.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.