Już przeszło 2 lata jak Renault dynamicznie wymienia wszystkie swoje modele w gamie na auta o wyrazistych rysach nadwozia z bogatym i nowoczesnym wyposażeniem na pokładzie. Ale to nie wszystko, zmiany dosięgnęły również kształt nadwozia, tak jak Talisman z liftbacka (Laguna III) zmienił się w sedana, tak teraz prekursor VANów został przekształcony w SUVa. Czy zmiana typu nadwozia się opłaciła? Sprawdźmy to!

 

Wielkie koła, wyrazista linia nadwozia

Pierwsze co się rzuca w oczy, gdy patrzymy na Scenica to przeogromne koła. Powszechnie wiadomo, że auta z generacji na generację rosną, ich koła też, ale żeby koła urosły aż o 3 cale. To tak jakby Clio urosło do wymiarów Talismana. Ale nie ma co się tu rozwodzić, najważniejsze jest to, że ten zabieg powiększenia udał się wyśmienicie. Co ciekawe, 20 calowe koła to jedyny dostępny rozmiar w ofercie, można tylko wybierać we wzorach felg aluminiowych. Swoją drogą, ciężko mi sobie wyobrazić „Szczeniaka” na mniejszych kołach. Poza kołami auto zwraca uwagę dwukolorowym nadwoziem, połączenie metalicznego brązowego lakieru z czarną górną częścią auta bardzo mi się podoba. Przód auta, jak u innych Renault charakteryzuje się dużym logo i podobnym dla całej gamy grillem. Nie znajdziemy tutaj niestety LEDowych wąsów do jazdy dziennej jak w Megane czy Talismanie, ale również możemy dokupić światła mijania i drogowe LED Pure Vision. Stylistycznie Grand od zwykłego różni się w zasadzie linią boczną, ponieważ Grand jest wyciągnięty i tyłem  w Grandzie linia dachu tak szybko nie opada, również światła delikatnie się różnią. Z informacji, które zaczerpnąłem z katalogu wiem także, że Grand jest nieco niżej zawieszony, teoretycznie 6 cm niżej, ale te ogromne koła wizualnie niwelują tą różnicę.


Ewolucja czy rewolucja wnętrza?

Kształt nadwozia a’la SUV to nie jedyna drastyczna zmiana w nowym Scenicu, mocnym zmianom uległ także kokpit auta. Właściciele poprzednich dwóch generacji mogą być zaskoczeni umiejscowieniem zegarów i układem całej deski rozdzielczej. Do tego zauważalny jest ostrzejszy kąt pochylenia przedniej szyby, przez co jest ona wysunięta mocno do przodu. Poza tym trzeba przyznać, jakość materiałów także się poprawiła. Wnętrze nawiązuje wyglądem do pozostałych aut Renault, w szczególności do Espace, ale tak naprawdę główna część deski jest wszędzie taka sama.

Auto udało mi się przetestować głównie pod kątem przewozu 7 osób na pokładzie. Siedmiu dorosłych osób. Ale o tym za chwilę. Z przodu znajdują się wygodne fotele, powiedziałbym kanapowe fotele, gdyż są dość szerokie, co odbija się na zakrętach, ale coś za coś. Przednia część auta zawiera wiele ciekawych lepszych i gorszych rozwiązań. Jednym z nich jest schowek przed pasażerem w postaci szuflady otwieranej na dotyk. Ogólnie bardzo dobry pomysł, gdyby nie to, że nie da się do niego dostać gdy pasażer siedzi za blisko lub ma za długie nogi, za to można spokojnie do środka wrzucić laptopa 15.4 cala. Drugie rozwiązanie to centralny, przesuwany podłokietnik w formie tzw. lodówki. Zaletą jest to że można go przesuwać i że jest pojemny, wadą natomiast, że w pozycji maksymalnego przesunięcia do przodu tracimy uchwyty na kubki i gniazdo zapalniczki umieszczone centralnie pod skrzynią biegów. Gdy jednak będziemy chcieli skorzystać z którejś z wymienionych opcji, to musimy przesunąć „lodówkę” do tyłu, a co za tym idzie tracimy wygodne podparcie ręki i środkowy pasażer z tyłu miejsce na nogi.

Przestrzeń dla pasażerów jest niestety trochę ograniczona, chociażby przez złe ustawienie przedniego podłokietnika. Dziwnym posunięciem jest zamontowanie stolików w obecnej formie, rozwiązanie z poprzedników było zdecydowanie wygodniejsze, a przede wszystkim nie ograniczało aż tak miejsca na nogi, co w przypadku odmiany 7-osobowej jest szczególnie ważne. Kanapa sprawia wrażenie trzech osobnych foteli, ale to tylko złudzenie, otrzymujemy standardowy podział 40:60. Z udogodnień, poza stolikami, pasażerowie posiadają roletki przeciwsłoneczne na szybach, nawiewy w słupkach, dużą wysuwaną szufladę z „lodówki” i dwa gniazda USB do podładowania telefonu czy innego urządzenia mobilnego.

Aby dostać się do 3. rzędu foteli należy odchylić kanapę, co jest dość łatwe. Zajęcie miejsca w ostatnim rzędzie zmusza do przesunięcia kanapy do przodu, w innym przypadku można tam tylko wozić niemowlaki w fotelikach. Pasażerowie ostatniego rzędu mają jednak swoje udogodnienia – uchwyty na kubki, dodatkowe głośniki mieszczące się w ostatnich słupkach, mają także dostęp do gniazdka 12V. Niewątpliwą zaletą np. w stosunku do Espace jest to, że w Scenicu ostatnia szyba jest wyprofilowana w taki sposób, że pasażer jest w stanie dobrze obserwować drogę. Podróż w 7 osób należy dobrze przemyśleć pod kątem kto jest jak wysoki, kto ma prawo jazdy, bo nie ukrywam, najlepiej jakby prowadziła niska osoba, wtedy pasażer za kierowcą może się maksymalnie przybliżyć do kierowcy i z tyłu jest nawet sporo miejsca. Dobre ułożenie pozwoliłoby nawet na podróż na odcinku 200-300 km, później mogłoby zacząć być niekomfortowo. Przy moim ułożeniu 4 mężczyzn i 3 kobiet udało się komfortowo przemieszczać i nikt poza wysiadaniem nie narzekał. Bo niestety wysiadanie sprawia więcej problemów, tylko przez to, że nie ma się za co złapać i nie ma dodatkowej nakładki ochronnej na próg, przez co chcąc ochronić lakier pozostaje nam wyskoczyć na zewnątrz.

Przy przewozie 7 osób miejsca na bagaże praktycznie nie ma, ewentualnie na dwie torby, ale muszą być one miękkie, tak żeby klapa się zamknęła. Za to jest miejsce w podłodze na schowanie rolety. Gdy nie chcemy przewozić aż tylu osób to możemy fotele złożyć za pomocą przycisków znajdujących się na lewym nadkolu, wówczas powierzchnia bagażowa znacząco wzrośnie i przybierze foremne kształty.

 

Tablety i inne bajery

Na pokładzie testowanego egzemplarza znajdował się 7 calowy tablet z systemem R-Link 2. Moim skromnym zdaniem prezentuje się on o niebo lepiej od wersji 8,7 calowej, chociażby przez to, że tutaj mamy „ręczne” sterowanie nawiewem przez przesuwanie dotykowego suwaka, a nie jak przy większym systemie na jego ekranie. Do tego mniejszy system umożliwia sterowanie głośnością radia nie przyciskami a pokrętłem. Dla mnie jako osoby, która nie jest fanem dotykowego sterowania to rozwiązanie jest dużo wygodniejsze. Obsługa sytemu multimedialnego wymaga chwili czasu żeby się z nim zapoznać, wszystkie opcje poustawiać pod siebie i następnie można bez problemów z niego korzystać, nawet podczas jazdy. Ciekawym, choć w aucie rodzinnym zbędnym systemem jest Multi-Sense, program zmieniający sztywność układu kierowniczego, kolor podświetlenia ambientowego i kolorystykę zegarów. Widnieje 5 trybów: sport, comfrot, eco, neutral i perso. Ten ostatni pozwala dostosować wszystkie możliwe opcje wg własnych upodobań. Dealer od którego użyczałem auto dorzucił do wyposażenia jeszcze pakiet Easy Parking, który wzbogaca samochód o system monitorowania martwego pola i system automatycznego parkowania. Systemy przeszły testy pozytywnie, Scenic w ramach tego móg także sam wyjechać z miejsca parkingowego.

Zadziwiająco zwinny i oszczędny

Scenic’iem z tym silnikiem jeździłem już w poprzedniej odsłonie, jednak wtedy była to wersja krótka. Już wtedy byłem zadowolony jego dynamiką. W tym przypadku byłem ciekaw jak poradzi on sobie z większą masą auta, z wyższym zawieszeniem, większymi kołami i w końcu z większą ilością pasażerów. I powiem że nie zawiodłem się. Jednostka ta wykazuje się genialną elastycznością i bardzo niskim spalaniem. Na dystansie 150 kilometrów, jeżdżąc po Łodzi (kto był, ten wie jak się jeździ po tym mieście) w 7 osób, spalanie średnie wyszło na poziomie 6,6 l/100 km, a nie była to emerycka jazda. Szczerze? Przy 7 dorosłych osobach i dynamicznym przyspieszaniu taki wynik jest wręcz niemożliwy. Zaznaczam jeszcze raz – w mieście! W trasie niestety nie byłem, ale mogę się założyć, że spalanie jeszcze by odrobinę spadło. Chłodno kalkulując, w mieście na spokojnie można osiągnąć spalanie rzędu 6-6.2 l/100 km jeżdżąc samemu. Jestem bardzo ciekaw jak dobrze musi śmigać wersja z dwiema turbosprężarkami, mocą 160 KM i automatyczną skrzynią EDC, ponieważ zestaw testowy z manualną 6-biegową skrzynią spisywał się wyśmienicie.

Patrząc przez pryzmat dużych kół, myślałem że to auto nie może być komfortowe. W końcu duże koła = średni, albo znikomy komfort, ale nie. Zawieszenie zostało idealnie ustawione pod tak duże koła, specjalnie najechałem na kilka studzienek (w końcu to najlepszy test) i byłem pozytywnie zaskoczony. Porównując to auto do mojego Scenica II z 18 calowymi kołami z Megane RS, zaryzykowałbym stwierdzenie, że Grand jest jeszcze bardziej komfortowy. Układ kierowniczy to system wspomagany elektrycznie, przez co można kierownicą kręcić małym palcem. Z resztą, jak wcześniej wspomniałem, dzięki systemowi Multi-Sense można zmieniać siłę wspomagania układu. Osobiście ciągle miałem ustawiony tryb sport, ponieważ na tym trybie było najlepsze przełożenie na koło tego co aktualnie dzieje się z kołami. Grand’a warto też pochwalić za zwrotność, co znowu jest „dziwne”, przez te koła. Gdzie one się chowają przy mocnym skręcie to ja nie wiem, ale liczy się pozytywny efekt.

 

Krótkie podsumowanie:

Pod względem stylistycznym transformacja Scenica na SUVa przebiegła pomyślnie i auto szczególnie w dwukolorowym albo mega żółtym nadwoziu przyciąga wzrok przechodniów i innych uczestników ruchu. Największe wrażenie robią wspomniane 20-calowe koła o ciekawych wzorach. Wewnątrz zmiana wyglądu deski i jej unifikacja mi osobiście nie przeszkadzają, wszystko jest tam gdzie ma być, dodatkowo wzbogacone o nowoczesne technologie. Brakowało mi tylko schowka na okulary przeciwsłoneczne. Tak jak w poprzednikach schowki znajdziemy nawet w podłodze z przodu i z tyłu. Oprócz kilku mankamentów chociażby w postaci stolików czy braku ochrony progu przy wysiadaniu z 3. rzędu, auto broni się dynamiczną jednostką napędową, która daje radość podczas pokonywania kolejnych kilometrów, a także narzuca właścicielowi dobry humor przy dystrybutorze. Ostre zakręty to nie jego żywioł, Scenic zdecydowanie lepiej nadaje się do miasta czy na długie podróże.

 

PLUSY:
[+] ciekawy design nadwozia
[+] dynamiczny i oszczędny silnik

[+] pojemny bagażnik

[+] liczne schowki

[+] pokrętło do sterowania głośnością przy 7-calowym tablecie

 

MINUSY:
[-] brak schowka na okulary przeciwsłoneczne

[-] stoliki dla pasażerów 2. rzędu

 

Serdeczne podziękowania dla łódzkiego dealera marki Renault – JASZPOL za użyczenie auta do testów!

DANE TECHNICZNE:
Silnik – diesel, turbo:
– Pojemność skokowa – 1598 cm3,
– Liczba cylindrów i układ – R4
– Maksymalna moc – 130 KM
– Maksymalny moment obrotowy- 320 Nm przy 1750 obr./min

– Skrzynia biegów -manualna, 6-stopniowa

– Napęd – na przednią oś

Osiągi:
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 11,4
– Prędkość maksymalna – 190 km/h
Zużycie paliwa:
– Cykl miejski (l/100 km) – 5,3
– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 4,2
– Cykl mieszany (l/100 km) – 4,6
– Pojemność zbiornika paliwa:  53 l.
Wymiary:
– Długość (mm) – 4634
– Wysokość (mm) – 1655
– Szerokość (mm) – 2128 (z lusterkami)
– Rozstaw osi (mm) – 2804
Pojemność bagażnika: 189-596 litrów

– Opony: 195/55 R20

Masa (kg):
– Masa własna pojazdu – 1530 kg
CENA WERSJI PODSTAWOWEJ (Zen 1.2 TCe): 85400 zł

CENA PREZENTOWANEGO EGZEMPLARZA: 117000 zł

2 komentarze

  1. Grzech

    Naprawdę do minusów auta można tylko zaliczyć brak schowka na okulary, jakby to było najważniejsze. Od razu w tytule przydało by się dodać test sponsorowany przez Renault

    Odpowiedz
  2. gmoto

    moim pierwszym samochodem było clio III genialne autko, mam straszny sentyment do francuzów :) niestety miłość troszkę słabnie jesli chodzi o naprawy, bo części i serwis jest dość drogi :) teraz mamy elantrę i powiem wam że kurdę samochód super, bajerów na sporo, ale no drugi raz nie kupię Hyundaia. :P

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.