Były pickupy, były sportowe auta, również kombi, htachbacki czy minivany  ale dostawczak do testów dostałem po raz pierwszy przyznam, że z uśmiechem na ustach!
I przy ogarniającej świat wyrozumiałości należało, przywitać go z należytą gościną, co prawda trochę trudno było mi się przesiąść z najnowszej Zafiry Tourer i zrezygnować z fabrycznej nawigacji, aktywnego tempomatu i otulającego wnętrza niczym plusz.

Ale zawsze lubiłem wyzwania i postanowiłem zaprzyjaźnić się z Kangoo Express  w końcu najbliższe parę dni byliśmy skazani tylko i wyłącznie na siebie! 

Jednak, mimo, że zasady savoire vivre mówią, że gościa należy przyjąć z należytym gestem, ja postanowiłem dostawczego francuza zaprzęgnąć do roboty w końcu nikt tego modelu nie kupuje dla przyjemności i nie rezygnuje w łatwy sposób z pasażerów w drugim rzędzie, dlatego dla towarzystwa wyciągnąłem z garażu gokarta i postanowiłem, że w trójkę zrobimy tournée.

 

Hoop i witamy na pokładzie!

 

 

Wielki ukłon dla konstruktorów Renault  gdyż prawdopodobnie kubaturę wewnętrzną przygotowywali pod gokarta na włoskiej ramie  na kipę wpasował się wprost idealnie, a nawet rzekłbym na milimetry.
Jeszcze tylko pasy mocujące i…

 

Jedynka i w trasę

Powiem tak czułem się niezwykle swojsko, gdyż kilka lat temu miałem świeżutką Megankę z tym samym silnikiem, ale o mocy 105 KM  pewnie teraz ktoś się goli żyletkami zrobionymi z tego auta. [+]
Ale wracając do testowanego Kangoo EXPRESSA potocznie zwanego KEX-em, to typowy miejski dostawczak, służący do przewozu rzeczy małogabarytowych z punktu A do punktu B  zazwyczaj na terenie tego samego miasta, uwielbiany przez firmy kurierskie, dostawców części, czy tez hurtownie farmaceutyczne.

Wiadomo nie oczekiwałem wiele gdyż KEX przeznaczony jest głównie do pracy, dla przedstawiciela handlowego, kierowcy w firmie transportowej itd. –  nie widuje się w nim dyrektorów, prezesów czy też Ojca Tadeusza.

 

 

W związku z czym, pierwsze wrażenie w środku daje odczuć, że Kangoo to przede wszystkim rodzaj transportu, którego wnętrze jest tak skonstruowane by było funkcjonalne, łatwe w utrzymaniu a co za tym idzie na swój sposób spartańskie.
I nie sposób tu znaleźć system kontroli trakcji, nawigację, czy też klimatyzację automatyczną, bo po cóż. Przecież to ma być tania alternatywa w transporcie, dla której takie udogodnienia są zbyteczne.

 

Cieszyłem się jednak, że testowy egzemplarz posiadał radio i klimatyzację już o elektrycznie regulowanych lusterkach nie wspominając. Fakt o radiu mogę powiedzieć tyle, że grało chociaż bardziej i tak wsłuchiwałem się w CB-RADIO gdyż punktów na koncie nadal dużo.
Choć model posiadał skrzynię 5-cio biegową to przy mocy 85 KM nie był odczuwalny brak 6-tki.

Desing a’la Homer Simpson…


Debiutowi nowego Kangoo w 2008 roku towarzyszyła premiera nowej bajki Simpsonów, w salonie można było dostrzec bajkową atmosferę i przede wszystkim  rodzinkę z wyłupiastymi oczami.
Analogia? Zapewne tak! Design Kangoo/Kangoo Express jest nietuzinkowy, nie sposób porównać go do któregokolwiek z modeli marki, jedyną wspólną cechą jest zabudowany grill i… to wszystko.
Jednak wygląd ten jest daleki od Peugeota Partnera, Fiata Doblo, czy Opla Combo, na swój sposób jest bajkowy i finezyjny, stąd pewnie właśnie ta analogia do zwariowanej rodzinki!
Jednak łatwiej wyrobić sobie opinię skrzętnie się przyglądając, swoją drogą to nowe doświadczenie móc doceniać kunszt projektowania na przykładzie dostawczaka.

Dlatego postanowiłem bliżej przyjrzeć się sylwetce, hmmm może nawet bardzo blisko! Jeden ruch i gokart wprawił otoczenie w drżenie, nie wypominając już o decybelach, może dlatego że ma kilkukrotnie mocniejszy silnik od tych marketowcyh karcików.

Rozgrzanie opon, jedynka, dwójka wprawienie karta w odpowiednią prędkość i skręt….. w tym momencie mogłem dokładnie dostrzec sylwetkę Kangoo Expressa driftując wokół niego, zabawa i fun – ale w końcu bajka zobowiązuje!
Nigdy jakoś linia KEX-a mnie nie urzekała, nawet bardziej podobał mi się starszy model, ale gdyby spojrzeć na ulice, model Renault raczej nie należy do tych co kurzą się w salonie – niewykluczone, że mam lekko spaczony gust, gdyż kiedyś podobał mi się Ssangyong Rodius, a podobno to już najwyższy stopień umysłowego szaleństwa.
Pamiętajmy jednak, że Kangoo nie ma być autem pokazowym, a za wszelką cenę użytkowym, gdzie wygląd ma swojego rodzaju niszowe znaczenie.

 

Czy to auto pali?

 

Cóż silniki dCi w pierwszej fazie produkcji nie należały do bezawaryjnych, jednak kolejne działania Renault doprowadziły do tego, że w końcu nie są gorsze od JTD czy TDI, przynajmniej tak wskazują badania rynku aut używanych.
Kangoo nie był skory do spalania oleju napędowego, w moim przekonaniu nawet brzydził się ropą gdyż na trasie zadowalało go około 4,4 litra /100 km przy 2 osobach na pokładzie oraz gokarcie ważącym około 80 kg. Co jest lepszym wynikiem od katalogowego!

W mieście nawet przy dynamicznej jeździe, na tyle by nie zgubić gokarta, Kangur nie chciał spalić więcej jak 6,5 l, przyznam, że rzeczywiście trzeba byłoby się niesamowicie postarać by podwyższyć to spalanie.

A gdy patrzę przez pryzmat szaleńczego przedstawiciela handlowego dochodzę do wniosku, że 85 KM to jednak za dużo jak na takie auto, w zupełności wystarczy podstawowa 70 konna wersja silnikowa, która wg wskazań producentów  spala jeszcze mniej!

Opcja 85-cio konna wydaje się byś optymalna pod kątem stosunku mocy do masy, oczywiście przy załadowaniu 600 kg pewnie już bym tak wesoło nie ćwierkał, ale dopłata do wersji 110 KM jest już na tyle duża, że w/g moich informacji ta opcja jest najbardziej popularną i najczęściej wybieraną przez klientów.

 

 

A gdy patrzę przez pryzmat szaleńczego przedstawiciela handlowego dochodzę do wniosku, że 85 KM to jednak za dużo jak na takie auto, w zupełności wystarczy podstawowa 70 konna wersja silnikowa.

Wszystko pod ręką…
Przemierzając Kangurem kolejne kilometry, przez cały czas starałem się wczuć w rolę przedstawiciela handlowego, dla którego to auto jest miejscem pracy, to w nim spędza większość swojego „etatu”.
Taki pewnie też zamysł przyświecał konstruktorom, gdyż prędzej znajdę optymalny schowek na dokumenty lub długopis, niż na termos.

Gdyby przeliczyć liczbę schowków,a  dokładnie ich pojemność pewnie nie jeden minivan odpadłby w przedbiegach, mimo dość klaustrofobicznego wnętrza (ścianka działowa zaraz za fotelem) mamy do dyspozycji duże schowki w drzwiach, podłokietnik centralny, ogromny schowek przed nogami pasażera i co najważniejsze półkę – która swobodnie pomieści 20 słoików z babcinymi powidłami!
Połka nad głową kierowcy jest wręcz obowiązkowa, jeżeli chcemy by w naszym aucie panował ład i porządek.
Również za fotelem kierowcy i pasażera znajdują się małe schowki, ale żeby z nich skorzystać trzeba się poświęcić i przybliżyć fotel do kierownicy, nie skorzystałem z tej opcji i wszelkie rzeczy umieściłem na półce… oprócz gaśnicy. Nie chciałbym aby ten gadżet podczas przyspieszania przywitał się z moją czaszką.

Materiały użyte do wykończenia wnętrza, gdyby były zastosowane w aucie osobowym powiedziałbym, że są kiepskie, ale to jest dostawczak w którym to mamy inne priorytety – plastikowa deska jest niezwykle łatwa w utrzymaniu jeżeli chodzi o zmywanie, również tapicerka wykonana jest z materiału, który nie powinien przysparzać nam problemów z utrzymaniem.
Oczywiście nie sposób szukać tu skóry, weluru, karbonu są jedynie plastiki, nawet cała masa plastików – ale każdy przedstawiciel będzie wdzięczny, gdyż w ciągu 30 sekund można przemyć całe wnętrze…..gąbką!

Całe serce tkwi na kipie…

Mercedesa S kupuje się dla luksusu, Porsche Boxtera dla sportu, a Renault Kangoo Expressa dla kipy!
Tu luksus nie ma istoty bytu!
Przestrzeń testowego modelu (standardowa wielkość) to 3 m3, czyli porównywalna do konkurencji Peugeot Partner/Citroen Berlingo 3,3 m3, nie sposób tam szukać fajerwerków, ale co najważniejsze zastosowano łatwo zmywalną wykładzinę podłogową, jak również wykończenie boczne – oczywiście każdemu adeptowi transportu polecam wykończenie ze sklejki wyższych części kubatury ładunkowej, by nie porobić odkształceń na blasze.

Przez chwilę również się zastanawiałem nad tym czy by nie użyć KEX-a jako kampera, gdyż w najdłuższym miejscu mierzy blisko 1731 mm, co przy podkurczonych nogach i przygarbionej sylwetce – 1188 mm wysokości może okazać się tanim środkiem noclegowym!
Nawet uchwyty mocujące okazały się wystarczając do przymocowania karta na kipie i nie pękły jak to kiedyś miałem możliwość doświadczyć w archaicznym Citroenie C-15.

 

Podsumowanie
Ciężko jest mi się wypowiadać na temat auta, które nie musi mieć polotu, designu, funu, skóry, chromu..
KEX ma po prostu być, a im bardziej spartański w wyposażeniu tym jeszcze lepiej.
Na pewno brakowało mi w komputerze pokładowym spalania średniego, taki mały ubytek, a może znacząco przeszkadzać, tym bardziej, że konkurencja ma o wiele bardziej rozwinięty układ komputerowy (Fiat Doblo, Citroen Berlingo) W tej klasie nie ma co szukać innowacji, gdyż najważniejszym wyznacznikiem są 2 elementy na szali : niezawodność i cena. W zależności od oferty handlowej Kangur mieści się w połowie stawki, jednak cenowo daleko mu do Fiata Doblo. Jednak wtedy zapala się druga lampka – niezawodność.
Renault od kilku lat wdraża system poprawy niezawodności, przeprojektowanie jednostek dCi sprawiło, że z raportów DEKRY wykreślono większość modeli Renault, które szorowały po dnie tych statystyk, w tej chwili Renault może z pełną odpowiedzialnością konkurować z Citroenem, Oplem, Peugeotem czy też Mercedesem!
Tak , tak – firma Mercedes wprowadza właśnie do sprzedaży model Citan, który jest bratem bliźniakiem Kangoo z gwiazdą na masce – jestem przekonany, że również ten zabieg znacząco wzmocni pozycję Renault Kangoo Express w segmencie

 

A tak zakończyło się driftingowe show – jeden wielki huk strzelającej opony!

 

 

PLUSY :
– ergonomiczna konsola środkowa
– niskie spalanie

 

MINUSY :
– brak komputera pokładowego
– głośny w środku

Silnik – diesel

– Pojemność skokowa – 1461 cm3,

– Maksymalna moc – 85 KM

– Maksymalny moment obrotowy 200 Nm – 1750 obr/min

Osiągi:

– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 15,1

– Prędkość maksymalna – 158 km/h

Zużycie paliwa:

– Cykl miejski (l/100 km) – 5,8

– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 4,8

– Cykl mieszany (l/100 km) – 5,2

– Pojemność zbiornika paliwa :  50 l.

Wymiary:

– Długość (mm) – 4213

– Wysokość (mm) – 1799

– Szerokość (mm) – 1829

– Rozstaw osi (mm) – 3000

Masa (kg)

– Masa własna pojazdu – 1251 kg,

 

Pojemność bagażnika : – 3 m3


CENA : 56700 PLN
TEST : RENAULT KANGOO EXPRESS 1.5 dCi 85 KM
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY60%
WNĘTRZE65%
ZAWIESZENIE84%
CENA93%
JAKOŚĆ75%
SPALANIE97%
79%WYNIK

7 komentarzy

  1. Anonymous

    Troszkę inny karcik niż na torach pod marketem, będzie do tego jakiś filmik z chęcią bym zobaczył?:)

    Odpowiedz
  2. Antek T

    U nas w firmie z mrożonkami mamy kila tych Kangoo ze słabszym dCi – około 3 letnie każdy ma przebieg mniej wiecej ponad 100-150 tys i poza pierdołami w zawieszeniu nic sie nie dzieje, na bieżąco serwisowane i co ważne olej na markowych stacjach!

    Odpowiedz
  3. Anonymous

    Spalanie rzeczywiście niskie jak na tak wysokie auto. Ale kangoo jest opływowy więc pewnie dlatego

    Odpowiedz
  4. Anonymous

    Huhuhuhu opony do karta nie są tanie, ale swoją droga pierwszy raz widze takie porównanie LOL :)

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.