Są testy na które się czeka…. I wcale nie musi być to Mercedes ML AMG czy Audi R8 w swojej najbardziej sportowej odmianie, czasami wystarczy zwykła ciekawość!
Tak oto prezentował się test najnowszego dziecka SSANGYONGA modelu Korando po liftingu.
A skąd we mnie taka ciekawość?!
Do tej pory miałem okazję jeździć chyba wszystkimi modelami tej marki dostępnymi na rynku, począwszy od Actyona, a skończywszy Kyronie czy Rextonie, niewątpliwie w przypadku wielu tych modeli design był kontrowersyjny – sztandarowym przykładem może być model Rodius, czyli skrzyżowanie jachtu z z szafą komandor. Jednak gdy design odłożyliśmy na dalszy plan okazało się – że modele te są niezwykle komfortowe, przestronne i posiadają dobre właściwości terenowe.
Wiele osób tę markę, a przede wszystkim nazwę kojarzyło z chińskim produktem i omijało szerokim łukiem, jednak gdy przypadkiem znaleźli się na pokładzie jednego z tych modeli sytuacja odwracała się o 180 stopni! A wśród nich jest wiele osób z pierwszych stron gazet, nawet podczas jedne z wizyt w Polsce Tomek Adamek miał okazję podróżować Rextonem.

 

 

 

Ale wróćmy do testu…
 

Drugie wejście marki Ssangyong do Polski jest znacznie lepiej przemyślane, widać, że Koreańczycy zasieldi po turecku na dywanie i zaczęli się naradzać, czemu sprzedaż nie idzie tak jak powinna.
Efekt?
Pierwsze spojrzenie na Korando, nie wywołuje żadnych retrospekcji, nie ma tu nawiązań do poprzednich modeli, a wręcz odwrotnie widać nutę świeżości, a co najważniejsze smukłości – to czego brakowało chociażby Kyronowi.

 

 

Prawdopodobnie opary „dziwnej” suszonej zieleni już opadły w pokoju projektantów i zaczęli tworzyć model, który jest znacznie bardziej normalny – co nie znaczy gorszy!
Pierwsze zdjęcia Korando pojawiły się już w 2008 roku, wtedy jeszcze pod kryptonimem C200 i prawda jest taka, że kartkę projektancką, a gotowy produkt tak na prawdę wiele nie dzieli.

 

Czy nowy Ssangyong może się podobać? Do tej pory z tą marką było tak, każdy z modeli miał pewien element który nie pasował do całości i burzył harmonię designu, ale tym razem w końcu mogę powiedzieć, że Korando jest pozytywnie poprawny i patrząc przez pryzmat wyglądu zewnętrznego niczym się nie różni od Hyundaia xi35 czy Nissana Qashqai co już jest dobrym prognostykiem – nawet długości wspomnianych modeli mają margines niczym piana na dwa palce!
Korando to wyczekiwany ukłon marki w kierunku ostatnimi czasy modnego i popularnego segmentu crossover, a przede wszystkim chęć poszukiwania nowego grona odbiorców.

 

Zasiądź wygodnie…

Zupełnie szczerze i otwarcie przyznam, że nie spodziewałem się aż takiego kroku do przodu w wykonaniu tej koreańskiej marki, wnętrze zupełnie różni się designem od Actyona, czy Kyrona, jest znacznie bardziej nowoczesne i co ważne wykonane z plastików przyzwoitej jakości, może nie powalającej ale jak najbardziej akceptowalnej i gdy wspomnę ostatni test SUZUKI SX4 – znacznie lepszej!

Jadąc z Warszawy do Łodzi autostradą A2, z włączonym tempomatem miałem, aż nadto czasu by się zastanowić aby nie przesadzam, przecież to koreańska marka, tym bardziej, że mało znana w Polsce.
Uspokoiłem się gdy podjeżdżając na imprezę plenerową do znajomych, wielu znajomych niczym respondenci z familiady jednogłośnie mówili, że ten model jest na prawdę dobrze wykonany, nie obyło się bez jazd próbnych, otwierania wszystkich schowków i przeszukiwania zakamarków.

 

Natomiast jednego zdania nie zapomnę : ” […] gdyby zakryć logo na kierownicy i wstawić tam np Skody, można by ten model sprzedać spokojnie 20 tyś PLN drożej” ! Czy sukcesem i powodzeniem tego modelu będzie cena zobaczymy? Ale w tym kierunku należy się skłaniać, ponieważ brend nigdy nie był mocną stroną tej marki.

 

W końcu…

JEEEEST !! Nareszcie !! Może to absurdalne i groteskowe ale tak ucieszyłem się na widok komputera pokładowego w nowym Korando, do tej pory ani w Actyonie, ani Kyronie czy Rextonie za ponad 160000 PLN nie znaleźliśmy tej przydatnej funkcji – Koreańczycy rzeczywiście długo kazali sobie czekać!
Ale idąc za ciosem na konsoli centralnej napotkałem radio fabryczne – do tej pory nie były stosowane ponieważ brak RDS-u zniechęcał do korzystania z tego odbiornika, projektanci po naradach z dyrekcją finansową postanowili chyba pójść na całość bo do radia dodatkowo dołączyli bluetooth, wejście USB i czytnik MP3.
Również w tych koreańskich modelach niezwykle popularne były imitacje drewniane, które otulały wnętrze ze wszystkich stron jak tylko się da – teraz zastąpiono je wstawkami imitującymi włókno węglowe i przyznam, że wygląda to nadzwyczaj dobrze, mimo, że nie lubię takich świecidełek w samochodzie.

 

 

Fason…

We wnętrzu Korando, rzeczywiście można poczuć się dobrze, tym bardziej za kierownicą, chociaż fotele nie mają nadto sportowego trzymania bocznego, to pozycja za kierownicą jest optymalna.
Znajomi którzy podczas okresu testowego przyglądali się wraz ze mną temu modelowi dostrzegli dobrze wyprofilowaną kierownicę, która optymalnie leży w dłoniach, nie wspominając już o tym, że przy tym wspomaganiu nawet wątła kobieta nie będzie miała problemu z poruszaniem się.
Jedynie moją harmonię burzył przycisk od komputera, który był umieszczony tuż nad panelem od klimatyzacji – zazwyczaj ten przycisk jest umieszczany we frontowej części przełącznika od wycieraczek – ale dzięki częstym omyłkom miałem czystą szybę!

 

W napędzie terenowa siła…

Do tej pory napęd AWD zarezerwowany był dla najdroższego modelu Rexton i przez krótki okres dla modelu Kyron 2.7, pozostałe wersje posiadały napęd dołączany oraz reduktor.
Jednak prawda jest taka, że na rynku coraz trudniej znaleźć model, który posiada reduktor ponieważ w/g wielu badań statystycznych większość osób co najwyżej pokonuje tymi autami drogi szutrowe, więc po co komu reduktor?!
Dlatego wybór padł na zestawienie tego egzemplarza z napędem AWD!
Czy Korando to nowy etap dla koreańskiej marki? – Zapewne tak, w końcu model ten zbudowany jest na konstrukcji samonośnej, lżejszej, a zarazem bardziej praktycznej w stosunku do konstrukcji ramowej.
Teraz podczas pokonywania zakrętów auto jest bardziej przewidywalne i nie faluje na zakrętach przyprawiając o chorobę morską.
A mix konstrukcji samonośnej z napędem AWD daje niesamowitą frajdę z jazdy ponieważ Korando jest niezwykle stabilny mimo swoich gabarytów (1675mm), a zarazem przewidywalny w zakrętach. Nawet wchodzenie z większą prędkością w zakręt nie przyprawia nas o palpitacje serca, ponieważ napęd przekazywany jest proporcjonalnie 50/50 na przednie i tylne koła.

 

 

Jednak nie byłbym sobą by nie pokusić się o pewnego rodzaju próbę terenową – do jednego z najlepszych dzikich tarasów widokowych w okolicach Okęcia, prowadzą dwie drogi szutrowa i druga znacznie bardziej ekstremalna.
Mimo braku ramy, z terenówki pozostało wiele elementów, jak chociażby podwyższone zawieszenie czy blokada mostów, dlatego mimo wszystko postanowiłem wybrać opcję bardziej ekstremalna, by zobaczyć co pozostało w nowej konstrukcji ze starej ramowej terenówki.

 

 

ESP OFF… blokada mostów i spojrzenie na św. Krzysztofa

Po pierwszych metrach przejazdu przez piaskownicę, zauważyłem że nowe Korando wcale nie trzeszczy, jak to bywa w wielu europejskich modelach z Dusterem na czele, w zwykłych warunkach może jest to aż tak niedostrzegalne ale przy przejazdach w których pokonuje się duże nierówności, można odczuć naprężenia.
Nie ma się co oszukiwać, fabryczne opony i AWD nie będą lekiem na długie eskapady terenowe, ponieważ nie do tego ten model został stworzony, ale przy odrobinie umiejętności, dynamiki i sprytu można tym autem sobie poradzić nawet w nieco trudniejszym terenie.

 

 

Już nie ma pokrętła 2H/4H/4L teraz zastąpiono je jednym przyciskiem od blokady mostów, który spina je na sztywno, tak by wszystkie koła otrzymywały w każdej sekundzie napęd – co znacznie ułatwia pokonywania trudnych terenów.
Tak jak na zdjęciu powyżej, gdy w pewnym momencie auto oparło się osłoną silnika o „plażowy piasek” napęd przekazywany bezpośrednio na wszystkie koła pozwolił stopniowo wydostać się z opresji i własnych siłach.
Z jednej strony można żałować napędu dołączanego z reduktorem stosowanego w modelu Actyon/ Actyon Sports (pickup) czy Kyron, który znacznie bardziej ułatwiał poruszanie się po terenie, jednak dla prawdziwego fana terenu polecam leciwego UAZ-a, którego nie będzie żal porysować, poobdzierać, a w końcu zatopić w bagnie i postawić przy nim krzyżyk!
Krok w celu udomowienia samochodów tej koreańskiej marki jest prawdopodobnie nową wizją postrzegania samochodów, a odstępstwo od ramy jest tego kluczowym dowodem.

 

 

Koreańskie serce

Nie bez powodu i z pełną premedytacją wybrałem do testu model wyposażony w silni benzynowy, pewnie dlatego, że do tej pory cieżko było spotkać auto tej marki pochodzące z oficjalnej krajowej dystrybucji z jednostką benzynową. Ponieważ silnik 3.2 zarezerwowany był tylko i wyłącznie dla modelu Rexton, kosztował ten egzemplarz blisko 200 tyś PLN i pochłaniał galony paliwa na sekundę, a w Polsce oficjalnie sprzedano 6 takich egzemplarzy (słownie: sześć).Teraz postawiono przede wszystkim na walory użytkowe, przyszli nabywcy modelu Korando nie będą musieli zaopatrywać się w drugi zbiornik paliwa montując go na dachu, ponieważ Ssangyong występuje z ujarzmionym silnikiem wolnossącym 2.0 150 KM dysponującym dość pokaźnym momentem obrotowym ja na tę klasę silnikową – 191 Nm i co ważne już ze skrzynią 6-cio biegową!

 

Patrząc na masę zestawioną z mocą, już na papierze wiadomo, że znacznie lepsze parametry osiągnie model z silnikiem diesla 2.0 175 KM, jednak należy zwrócić uwagę na kulturę pracy jednostki benzynowej, która jest niezwykle cicha i jak na jednostkę wolnossącą elastyczna.
Choć dystrybutor nie podaje przyspieszenia jednostki benzynowej od 0-100 km/h to w/g moich olbiczeń dystans ten Korando pokonuje w czasie 11,9 sek. , co należy uznać za wynik porównywalny z chociażby Kia Sportage.

 

Kiedyś napisałbym, że Ssangyong pozytywnie zaskoczył mnie na stacji benzynowej kiedy to tankując drugą ręką na liczydle sprawdzałem ile spalił, ale jak już wspomniałem wcześniej, nareszcie pojawił się upragniony komputer pokładowy i można na bieżąco śledzić wyniki spalania.
W mieście Ssangyong spalał około 10,5 l/100km co jest porównywalne z wynikiem katalogowym, natomiast w trasie przy użyciu tempomatu spalanie spadło do 6,3 l/100km co jest lepszym wynikiem niż ten publikowany w danych producenta.
Moim zdaniem jak na auto ważące blisko 1600 kg oraz wyposażone w stały napęd AWD, wynik ten należy przyjąć za niezwykle pozytywny, tym bardziej, że koreańska marka dopiero teraz wzięła do siebie ekologię i w wersji poliftingowej postanowiła pochwalić się normą emisji spalin 175g/km co również należy przyjąć z aplauzem.

 

 

Zmiany, zmiany, zmiany…



Koreańczycy mają to do siebie, że lubują się w detalach, akurat do testu przypadł mi model „poliftingowy” w którym wymieniono wycieraczki, zmieniono grill silnikowy na chromowany (przypominający chrom), a wewnątrz dla smaku poprawiono podświetlenie zegarów i zastosowano nowe imitacje włókna węglowego – co ciekawe jest to chyba jedna z najlepszych tekstur imitujących dostępna na rynku, ponieważ gdyby ja żywcem przenieść do BMW 7 nawet nikt by nie protestował i nie zorientował się, że jest to podróbka!
Czy był to lifting modelu?! Nie – Koreańczycy lubują się w udoskonalaniu swoich produktów i zapewne będą nam jeszcze nie raz serwować zmiany, udoskonalenia i poprawki.
Nie wiem też na jakiej zasadzie działa system do poprawy elementów, ale wnioskuję o wymianę zegara centralnego mieszczącego się na konsoli ponieważ, lata świetności ma już zapewne dawno, dawno za sobą!

 

 

 

Koreańskie podsumowanie….


Tak jak wypominałem na początku nie mogłem się doczekać testu „nowej wizji Ssangyonga” ubierając to ogólnie w słowa nie zawiodłem się!
Rzeczywiście w słowach jakie płynęły do mnie z centrali tej marki model ten prezentuje zupełnie nową wizję i spojrzenie na motoryzację, już nie jest siermiężną konstrukcją osadzoną na ciężkiej ramie, a typowym miejskim crossoverem o różnorodnym zastosowaniu.
Mimo iż firma Ssangyong na blisko 2 lata zniknęła z rynku dystrybucji pojazdów nowych w Polsce, to powróciła ze znacznie większą siłą w postaci nowego modelu, który będzie znacznie łatwiej sprzedać na rodzimym rynku, jak również za pośrednictwem nowego dystrybutora firmy ALCOPA, który na rynku polskim zajmuje się sprzedażą również aut marki ISUZU.

 

Jednak wycofanie się firmy dystrybuującej BERGE, było związane w głównej mierze z przestojami w fabryce w Korei, na dzień dzisiejszy z informacji jakie udało mi się uzyskać, fabryka przeszła gruntowną restrukturyzację, a produkcja jest płynna i bez przestojów – co zapewne powinno uspokoić właścicieli popularnych „sajgonek”. Tym bardziej, że w niedługim czasie do gamy dołączą kolejne modele!

 

Jednak wracając do testowego egzemplarza, muszę przyznać, że marka odrobiła lekcję i poprawiła elementy które były rażące, jak chociażby brak komputera pokładowego, czy systemu RDS w radiu.
Można powiedzieć, że nowy egzemplarz jest na wskroś poprawny, nie ma już w nim tego zabójczego designu (na szczęście), a przykuwa uwagę na pewno dobrym spasowaniem materiałów jak na koreańskie egzemplarze.

Gdybym miał wybierać mocno bym się zastanawiał czy warto dopłacić do jednostki diesla, ponieważ różnica blisko 10 tys. PLN znacząco by mnie zniechęcała.
Jednostka benzynowa na prawdę dobrze się spisywała podczas testu i co ważne była niezwykle cicha, a zarazem oszczędna jak na te gabaryty.

Również testowa wersja Quartz (czyli pośrednia) była optymalnie wyposażona i gdyby dało radę domówić do niej składane lusterka, uznałbym ją za optymalną, zarówno pod katem wyposażenia jak i ceny.
I mimo, iż wersję Quartz i Sapphire dzieli niespełna 6 tys PLN to nadal zastanawiam się czy chciałbym być właścicielem auta z koreańska tapicerką skórzaną.
A swoją drogą ile Qashqai-ów czy Sportage spotykamy na Polskich drogach w wersji se skórzaną tapicerką?! 30%?!
Dlatego uznaję, że zestawienie wersji Quartz i silnika benzynowego 2.0 150 KM jest najbardziej rozsądną opcją.

 

 

Jedynym znaczącym mankamentem marki jest brend, to hasło zapewne śni się dyrekcji co noc, wstrzymanie dystrybucji na rodzimym rynku zapewne nie wzmocniło pozycji marki, jednak jak pokazały analogiczne przypadki marek KIA czy HYUNDAI z „koreańczykami należy się liczyć”, acz zajęło im to blisko 10 lat!
Na dzień dzisiejszy Ssangyong musi być tańszy na rynku, by móc konkurować z pozostałymi modelami w tym segmencie, a nie jest to proste zadanie ponieważ przebić się przez „motoryzacyjną trójcę” będzie niezwykle trudno : xi35, Sportage i lider rynku Qashqai.
Jednak asem w rękawiena dzień dzisiejszy jest cena, Ssangyong jest tańszy od konkurencji średnio o 8 tys. PLN i to może być główny walor do zaskarbiania sobie coraz to większych kręgów użytkowników.
Czy Korando zwojuje rynek? Zapewne nie, ale warto wziąć pod uwagę ten egzemplarz przy zmianie samochodu.

 

 

PLUSY :
– nareszcie konstrukcja samonośna
– napęd AWD i dobre prowadzenie
– ergonomia wnętrza

MINUSY :
– archaiczny zegarek na konsoli centralnej
– mały bagażnik

 

 

Dane techniczne testowanego samochodu Ssangyong KORANDO wersja  Quartz:
Silnik – benzynowy
– Pojemność skokowa – 1998 cm3,
– Maksymalna moc – 150 KM
– Maksymalny moment obrotowy 191 Nm – 6000 obr/min
Osiągi:
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 11,9
– Prędkość maksymalna – 180 km/h [ podobno:) ]
Zużycie paliwa:
– Cykl miejski (l/100 km) – 10,6 [test 10,5]
– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 6,6 [test 6,3]
– Cykl mieszany (l/100 km) – 7,8 [test 7,6]
– Pojemność zbiornika paliwa :  57 l.
Wymiary:
– Długość (mm) – 4410
– Wysokość (mm) – 1675
– Szerokość (mm) – 1830
– Rozstaw osi (mm) – 2650
Masa (kg)
– Masa własna pojazdu – 1616 kg,

Pojemność bagażnika : 486 litrów

CENA :  84000  PLN
TEST : SSANGYONG KORANDO 2.0 QUARTZ FL
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY75%
WNĘTRZE68%
ZAWIESZENIE72%
CENA62%
JAKOŚĆ62%
SPALANIE54%
66%WYNIK

16 komentarzy

  1. K.longins

    Mi i tak najbardziej podoba się model Rexton z tą jasną tapicerką, sąsiad go ma od kilku lat, chyba z 2006 albo 2007 roku.
    Nie raz wyciągał mnie ze śniegu :P

    Odpowiedz
  2. Anonymous

    Jeszcze nie widziałem tego modelu, acz wiem że mamy czy mieliśmy w Gdańsku salon tej marki. Nigdy nie miałem okazji nawet posiedzieć w tym aucie, ale może kiedyś się wybiorę, co prawda na razie nie planuje zmiany, ale niewykluczone że w przyszłości fajnie byłoby mieć suvika, tym bardziej, że model ten wygląda sympatycznie.

    Odpowiedz
    • Wiesiek

      SUV-y mają jeszcze jedną ważbą zalete o której się nie mówi a mianowicie łatwość wsiadania i wysiadania. jest to bardzo ważne dla osób nieco starszych. powiedzmy po 50- siądce. Dla mnie jest to jeden z ważniejszych warunków w wyborze auta.

      Odpowiedz
  3. Antek

    Jak nie uciekną z kraju, możliwe, że będzie dobrze, ale warunek jedne, wiecej aut i tańszych tak jak ma kia, a nie tylko terenówki,bo Polska to za biedny kraj..

    Odpowiedz
  4. Łukasz

    Tata to to nie jest, więc szanse jak najbardziej mają. Tylko na samym marketingu szeptanym za daleko nie pojadą. Przydałyby się fajne reklamy w TV, gazetach, internecie. Jakieś akcje sponsoringowe, happeningi, targi, eventy (ale takie z jajem, nie z psiej dupy pod krawatem).
    I wtedy SY ma jak najbardziej rację bytu. Bo jakościowo nie odbiega od europejskich braci – tylko tak jak napisał autor: marka, marka i jeszcze raz marka. A sama się nie wyrobi.

    Odpowiedz
  5. Kryspin

    W Poznaniu jeździ taki jeden w białym kolorze i prezentuje się nawet nawet, nie miałem okazji sie mu przyjrzeć, kiedyś ssangyongi sprzedawał Motomarket, teraz musiałbym poszukać kto się tym zajmuje.

    Odpowiedz
  6. Michał Malicki

    Byłem w łódzkim salonie Ssangyonga (taki średniej wielkości na wylocie na Konstantynów) i przyznam, że wcale te samochody nie są złe, co prawda nazwa odstrasza, ale warto przyjrzeć im się bardziej. Nie stać mnie na auto nowe, ale popatrzyć zawsze można.

    Odpowiedz
  7. Paweł Andruszczak

    Czekam na nowego Ssangyonga Rextona, gdyż ten model najbardziej podoba mi się z całej dostepnej gamy.
    Korando jest dla mnie za małe.

    Odpowiedz
  8. Koreańska Perfekcja

    Witajcie,
    Dziękujemy za naprawdę rozbudowaną i ciekawą publikację. Każda solidna recenzja i opinie użytkowników są dla nas bardzo ważne.
    Rzeczywiście w Polsce dopiero budujemy naszą markę i jesteśmy w pełni przygotowani na konsekwentną pracę nad tym. Przykład innych koreańskich marek pokazuje, że jest to możliwe i Polacy mogą polubić samochody z tego kraju. Zwłaszcza że pod względem jakości nie ustępują tym europejskim, a – tak jak Korando ? są atrakcyjne pod względem cenowym. Polecamy sprawdzić też nowy cennik, bo można ten samochód mieć już za 75 000 zł.
    Pozdrawiamy,
    SsangYong Motors Polska

    Odpowiedz
  9. Anonymous

    Auto ciekawe na tyle ze można się na nie skusić, tylko salony odstraszają kompetencja, porównane z innymi markami(jestem zainteresowany tym modelem i odwiedziłem dwa salony). Wiec nie wiem jak będzie z serwisem czy tez będą odstawać od średniej EUROPEJSKIEJ.

    Odpowiedz
  10. jacek

    witam samochod bardzo fajny wg.mnie sam jezdze nowa Kia Sportage 1.6 GDI benzyna,osiagi jakie podaje testujacy odbiegaja od Kii na korzysc Sportage tym bardziej ze silnik tylko 1.6 a nie 2.0,Sportage jest i szybszy i lepiej przyspiesza o zuzyciu paliwa nie wspomne bo tez duzo mniejsze,szczegolnie w miescie wg.kompa 7.4l do roznica prawie 3 litrow,do tego Sportage jest autem wiekszym a duzo lzejszym,Nie zmienia to jednak faktu ze nowe Korando jest bardzo udane i nowoczesne,ta marka koreanska poczatkuje,ale znajac Koreanczykow i zreszta widac to po wczesniejszym Korando ucza sie blyskawicznie i maja ogromne sukcesy,sadze ze za kilka lat samochody koreanskie zdominuja rynek i europejski i swiatowy,w koncu juz dzis Kia -Hunday sa 4 producentem swiata a mimo to co chwiala wprowadzaja,unowoczesniaja swoje modele,Ssang pojdzie ta sama droga i to jest juz sukces gwarantowany.pozdrawiam jacek

    Odpowiedz
  11. Waldemar Florkowski

    Jeśli mam być szczery, Korrando w tej chwili jest lepiej spasowane niż chociażby Kyron czy Rexton (te które były na rodzimym rynku do 2010 roku). Czuć różnicę, acz w moim przekonaniu nada cena jest kluczem do sukcesu – powinna być niższa o około 15-20%

    Odpowiedz
  12. Jerzy

    @Jacek
    Jezdzisz Kia Sportage ale bez napedu 4×4 wiec nie porównuj do Korando z napedem 4×4.
    Gdyby do „Twojej” Sportage dolaczyc naped na cztery kola to po pierwsze samochod by kucnal bo za slaby silnik a po drugie Twoje osiągi spalania wyszly by na poziomie Korando – niestety tak to wygląda.
    Porownaj Sportage 2.0 DOHC z napedem 4×4 to sam się przekonasz ile może spalac taka jednostka :)

    Pzdr.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.