Gdybym miał się zastanowić, to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że moje doświadczenie z tą mało popularną marką w Polsce jest duże, ponieważ wszystkimi modelami jakie były oferowane na rynku przejechałem spokojnie ponad 100000 km.

 

Czy Ssangyong to nowa epoka? Gdy po raz pierwszy testowałem nowego Korando czułem dużą różnice pomiędzy tym co było do tej pory : Actyon, Kyron, Rodius, Rexton, a tym co marka zaserwowała teraz. Samochód ten jest znacznie bardziej proeuropejski, ma bardziej cywilizowany kształt [porównanie do Actyona] więc jest ku temu nadzieja.

 

Problemem marki jest wciąż walka z wypracowaniem brendu, ponieważ Polacy jeszcze się nie oswoili z tymi samochodami i dla wielu z nich jest to swojego rodzaju egzotyka, poniekąd rozumiem taki pogląd ponieważ auta serwowane do tej pory zazwyczaj były w cenie powyżej 100000 zł, a niektóre jak chociażby Rodius dawały mocno do myślenia co autor miał na myśli.

Stylistyka nowego Korando jest o wiele bardziej zbliżona do Hyundaia ix35, Hondy CRV, Subaru  XV, czy Mitsubishi ASX, ale również i wymiary tego samochodu nie odbiegają od konkurencji i rozstaw osi jest we wszystkich na zbliżonym poziomie 2650 mm.

Uwagę zwraca duży grill, który ocieka „chromem” i w nocy się mocno błyszczy, na plus zapisuję tylne lampy które nie budzą żadnych zastrzeżeń [ taki mały pstryczek do Kyrona pierwszej generacji, którego lampy przypominały kieszenie od jeansów].

Jak widać konstruktorzy mocno odrobili lekcję, wsłuchali się w opinię ludzi i aż ciśnie się na usta, a czy nie można było tak od razu? Tylko trzeba było tak eksperymentować z sylwetką?

 

Stylistyka nie szokuje, ale jest poprawna do bólu [ na przykładzie tej marki to świetny znak ] i przyznam się szczerze, że zewnętrznie trudno jest mi się do czegoś doczepić, może oprócz wspominanego wyżej chromowanego grilla. Normalność jest w modzie!

 

Przyzwyczajenie….

Gdy testowałem pierwszego Korando [ wersja QUARTZ ] czułem pewien niedosyt, ponieważ zawsze byłem przyzwyczajony do tego, że większość sprzedawanych samochodów tej marki w Polsce była oferowana w najbogatszych odmianach [Elite, Premium]. Teraz przyszła jednak mała odmiana ponieważ testowy model to Korando w specyfikacji SAPPHIRE. Ahh jak ta nazwa ładnie brzmi!

Co w rzeczywistości oznacza ta różnica ? Zaglądamy do katalogu i… odmiana ta wzbogacona jest o elektrycznie składane lusterka [ uważam to za cenną opcję ponieważ lusterka są dość duże], zastosowano 18 calowe koła 225/55/18 [ tutaj polemizowałbym czy to rozwiązanie jest konieczne], tapicerka skórzana [ symbol bogactwa], podgrzewane fotele z przodu i z tyłu [ ot to nowość ponieważ, tylne podgrzewane fotele w tym segmencie to rzadkość], a to wszystko za 5700 zł – przyznam że to dobra oferta.

Nareszcie Ssangyong stosuje radio fabryczne, do tej pory unikał tego rozwiązania [ czyżby dlatego że te odbiorniki nie miały RDS-u?],  oprócz tego większość jest dość logicznie rozmieszczona, nie potrzeba zapoznawać się z instrukcją obsługi aby poznać tajniki działania przycisków.

Jedynym wyjątkiem jest funkcja zmiany wyświetlania parametrów komputera która zamiast być umieszczona w kole kierownicy, bądź w przełączniku od wycieraczek wylądowała tuż obok radia i gdy chcemy wprowadzić zmianę niestety ale musimy oderwać wzrok od drogi. Mam nadzieję, że w kolejnej odmianie chłonni na opinie jak gąbka konstruktorzy poprawią ten mankament, tym bardziej że przycisk od komputera zakamuflowany jest pod napisem TRIP RESET.

Miejsca wewnątrz jest tak „w sam raz” podczas testowej podróży na odcinku 500 km z 5 pasażerami na pokładzie nikt mi nie marudził, że jest mu ciasno.

Jedyne co mnie zastanawia to pojemność, bagażnika, ponieważ producent deklaruje, że jest to 486 litrów [to i tak więcej od oferowanego od 2008 roku modelu Actyon – 321 litrów], ale w moim przekonaniu ta liczba zawiera również wnękę z kołem zapasowym, ponieważ nie jest on wcale aż taki duży jak producent go kreuje. Co nie zmienia faktu, że można go porównywać z konkurencją która oferuje podobną pojemność.

 

Recepta na zawieszenie…

Ssangyong postawił na sprawdzone rozwiązanie, Korando zbudowano według standardowego schematu – samonośne nadwozie [nareszcie], zastosowano również niezależne zawieszenie, napęd na przód z elektronicznie dołączaną tylną osią. Oraz do 50 km/h możemy zablokować 4×4 z rozdziałem mocy 50:50. W poprzednich generacjach aut tej marki zazwyczaj był to inny układ przeniesienia napędu wzbogacony o reduktor [4L], ale to w moim przekonaniu dobry krok, skoro 90% klientów nie wie co to trudniejszy teren…

Mimo zastosowania zawieszenia wielowahaczowego i samonośnej konstrukcji jest nadal dość twardo, może za sprawą pokaźnych kół [225/55/18]. Jednak mimo tej twardości, auto prowadzi się znacznie lepiej niż poprzednie modele serwowane przez markę głównie Actyon i Kyron, które oparte były o konstrukcję ramową i w ostrych zakrętach przyprawiały o chorobę morską, bądź o dachowanie.

A co do właściwości terenowych : „Nowe Korando ma prześwit 180 mm, kąt natarcia 22,8 stopnia, kąt zjazdu 28,2 stopnia a kąt rampowy 18,5 stopnia. Maksymalny kąt podjazdu wynosi 48% (AWD, 33% dla 2WD), kąt wywrócenia 40% a głębokość brodzenia 300 mm.” Tak brzmi to w teorii, a w praktyce? Nie wiem wolałem już nie sprawdzać i jedyne na co odważyłem się, to zjazd z drogi w lekki teren.

Pamiętajmy, że napęd stosowany w autach tego segmentu, to przede wszystkim lepsza przyczepność na zakrętach, łatwiejsze pokonywanie zaśnieżonych połaci dróg i co najwyżej przejazd wiejską drogą, nie oczekujmy od tego napędu cudów, bo zarówno Ssangyong jak i Nissan, Subaru, Ford, Mazda czy opel w tej klasie w terenie raczej nic spektakularnego nie zdziałają.

 

Eco serce….

Gdy po raz pierwszy testowałem Korando, przypadła mi do testu odmiana benzynowa 2.0 150 KM czułem lekki niedosyt ponieważ 190 Nm to stanowczo za mało w tym segmencie i trzeba było dość mocno kręcić jednostkę na obrotach aby w miarę dynamicznie móc się poruszać. Tym razem otrzymałem diesla….

Ssangyong chwali się, że testowa odmiana to model LOW EMISSION E3 [2.0 diesel 150 KM] to kwintesencja ekologii i ekonomii i faktycznie emisja CO2 na poziomie 157g to dobry wynik, lecz nie jestem zatwardziałym ekologiem by teraz nad tym wynikiem się zachwycać.

W rzeczywistości bardziej interesowały mnie parametry związane z dynamiką i spalaniem!

Co do pierwszej kwestii nadal czuję lekki niedosyt ponieważ maksymalny moment obrotowy dostępny jest w/g danych producenta w przedziale 1500-2800 obr/min, lecz w praktyce jest to 1800-2800 obr/min jest to niezwykle krótki zakres i trzeba dość często sięgać do lewarka skrzyni biegów aby jazda była choć trochę na dynamicznym i sprawnym poziomie. Jednak po kilkudziesięciu kilometrach wchodzi to w krew!

ssang speed

Warunki : temperatura 21 °C, bezwietrznie, słonecznie, wysokość n.p.m. 180-186

Co do spalania tutaj byłem najbardziej ciekawy jak ta wersja pro/eco będzie się spisywała, dlatego zbadałem ją w kilku wariantach.

 

1. Jazda miejska przy średnim natężeniu ruchu [Łódź, czwartek godzina 19:00] odcinek testowy 30 km  – 7,5 l/100 km

2. Jazda miejska przy dużym natężeniu ruchu [Łódź, poniedziałek, godzina 08:00] odcinek testowy 17 km  – 8,8 l/100 km

3. Jazda autostradowa przy średniej prędkości 100 km/h [Łódź-Poznań, piątek godzina 12:00] odcinek testowy 55 km  – 5,2 l/100 km

4. Jazda autostradowa przy średniej prędkości 120 km/h [Łódź-Poznań, piątek godzina 13:00] odcinek testowy 70 km  – 5,9 l/100 km

5. Jazda autostradowa przy średniej prędkości 140 km/h [Łódź-Poznań, piątek godzina 14:00] odcinek testowy 90 km  – 7,3 l/100 km

 

Wyniki spalania są na poziomie Nissana Qashqai 2.0 dCi 150 KM, należy je uznać za w miarę przystępne, jedno co mnie cieszy to nie odbiegają znacznie od tego co deklaruje producent – szczególnie to dotyczy niemieckich samochodów, które w licytacji spalania królują [na papierze].

moto-opinie.COM radzą : Gdyby przyczepić to tego auta znaczek Nissana, Renault, Forda czy Mazdy prawdopodobnie sprzedaż skoczyłaby o 300-400 % .

W stosunku do obecnych wyników, nie ukrywajmy jesteśmy mocno przyzwyczajeni do marek i niechętnie sięgamy po coś co nie jest nam dobrze znane, dlaczego? Bo boimy się nowości. W pewien sposób tak można scharakteryzować „brend” którego nie ukrywajmy jeszcze marce Ssangyong [szczególnie w Polsce] brakuje.

Ale co ciekawe 10-15 lat temu identycznie patrzyliśmy na 2 marki : Kia i Hyundai, oraz ich modele Pride, Sephia, Shuma, Pony, Matrix, Getz. Niewątpliwie największą karierę w Polsce ze stajni marki Ssangyong zrobił model Actyon Sports + odliczenie VAT.

A jaki czeka los Korando? w Polsce jeździ ich około 150-200 sztuk, więc jest to kropla w stosunku do konkurencji, samochody te jeszcze na dobre się nie zdążyły opatrzyć i utwierdził mnie w tym przekonaniu fakt, że pod marketem wielokrotnie zaczepiano mnie z pytaniem „co to jest?”.

Model Korando nie oszukujmy się nie jest zły, nie odbiega od konkurencji, nareszcie marka uwolniła się od starej technologii Mercedesa i postanowiła zainwestować w swoją wiedzę i myśl techniczną.

W końcu też znacznie lepiej czułem się w Korando, ponieważ podczas podróży Actyonem nie zawsze było mi do śmiechu. W moim przekonaniu gdy ktoś poszukuje auta z tego segmentu, warto również by zajrzał do salonu marki Ssangyong aby mieć tzw. kontrofertę.

 

PLUSY:

[+] w końcu ciekawy [normalny] design
[+] ekonomiczny silnik diesla
[+] wielowahaczowe zawieszenie!

[+] radio z RDS :)

MINUSY:

[-] mała świadomość marki

[-] wysoki próg załadunkowy w bagażniku

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik  diesel
– Pojemność skokowa : 1998 cm3,
– Maksymalna moc : 150 KM
– Maksymalny moment obrotowy : 360 Nm przy 1500-2800 obr./min
– Skrzynia biegów : manualna, 6-biegowa
– Napęd : 4×4
Osiągi
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) : 11,2
– Prędkość maksymalna : 190 km/h
Zużycie paliwa :
– Cykl miejski (l/100 km) : 7,9
– Cykl pozamiejski (l/100 km) : 5,7
– Cykl mieszany (l/100 km) : 6,6
– Pojemność zbiornika paliwa :  57 l.
Wymiary :
– Długość (mm) – 4410
– Wysokość (mm) – 1675
– Szerokość (mm) – 1830
– Rozstaw osi (mm) – 2650
– Pojemność bagażnika : do 486 litrów
Masa (kg) :
– Masa własna pojazdu – 1672 kg

CENA TESTOWEJ WERSJI :  90000 zł

 

TEST : Ssangyong Korando Low Emission
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY74%
WNĘTRZE71%
ZAWIESZENIE67%
CENA51%
JAKOŚĆ64%
SPALANIE93%
70%WYNIK

3 komentarze

  1. Łukasz

    Jechałem tym modelem i zgadzam się – gdyby nakleić mu znaczek Suzuki – sprzedawałby się naprawdę dobrze. Niestety marki nie kreuje się przez rok czy dwa, musi to potrwać.

    Odpowiedz
  2. Waldemar Florkowski

    To wbiję szpilkę… w moim przekonaniu jest lepiej wykonany niż Suzuki SX4 Classic… a sprzedaż tych 2 modeli jest na zupełnie różnych biegunach.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.