Z opóźnionym zapłonem  tak nazwę test Subaru Forestera, który na rynku Polskim gości już 15 lat, a w ostatniej odsłonie od mniej więcej 4.

Można powiedzieć, że nadeszła pora na nowe wcielenie, ale czemu by nie pokusić się o jazdę obecną generacją, w końcu ten model użytkowany był i chwalony przez takie osoby jak : Jagna Marczułajtis , Krzysztof Hołowczyc czy Leszek Kuzaj!

 

Japońska sztuka designu…

Co do wyglądu postaram się być delikatny biorąc pod uwagę, że model chyli się ku schyłkowi swojej egzystencji, a z drugiej strony wybrałem go do testu z pełną premedytacją.
Z wyborem miejsca do testu również nie miałem problemu, wystarczy przetłumaczyć nazwę modelu z angielskiego na polski i wiedzieć, że należy, czym prędzej udać się do lasu.
Wsiadłem w LEŚNIKA i czym prędzej udałem się w poszukiwaniu kawałka przestrzeni leśnej, w końcu miałem argumenty ku temu : napęd AWD, dobry prześwit i odpowiedni moment obrotowy.

 

Patrząc na konstrukcję już w momencie debiutu nie powiewała futuryzmem na lata, była przyzwoicie poprawna niczym VW Golf przez wszystkie dostępne rynkowe generacje i pewnie najbliższe również.
Przyznam, że podchodzę do wyglądu Forestera niezwykle neutralnie, ponieważ nie ma elementu do którego mógłbym się przyczepić, ale również nie znalazłem chociaż centymetra kwadratowego, który by mnie urzekł i powalił na kolana. Ot nadwozie typu kombi, III generacji, podwyższone z wyglądu podobne do największego konkurenta czyli Mitsubishi Outlandera, w końcu z konkurencją należy walczyć inteligentnie.

 

 

Rozgość się wewnątrz…

Od razu ostrzegam, jeżeli ktoś jest życiowym pesymistą i szklankę widzi do połowy pustą, niech lepiej nie wybiera tego modelu – choroba depresyjna muuuuuuurowana !

Japońska szkoła projektowa od wieków nie potrafi sobie poradzić z wnętrzami swoich samochodów, choć spasowanie elementów jest na wysokim poziomie to przytłaczająca czerń i szarość doprowadza do bólu głowy, szkoda, że elementy deski rozdzielczej nie są najlepszej jakości nie mówiąc już o tym o miękkości…

Cały czas jednak mam na uwadze, że ten model jest w sprzedaży od 4 lat – konkurencja przez ten okres zazwyczaj zdąży dokonać lifting i wprowadzić nowy model, ale takie jest Subaru, tu nic nie dzieje się bez powodu, a każdy krok choć powolny jest stonowany i przemyślany, bez zbędnej ekstrawagancji.

 

Na pochwałę natomiast zasługuje kierownica, która jest o wiele ładniejsza od tej montowanej w nowym modelu XV.

Fotele choć bez mocnego trzymania bocznego, są twarde i optymalne, w końcu to nie jest demon ostrych zakrętów, a dla takich osób firma przygotowała SUBARU IMPREZĘ WRX STI.

 

 

Równowaga drzemie pod maską…

Gdyby ktoś mi powiedział 10 lat temu, że Subaru wprowadzi do oferty diesla, potraktowałbym to jako dobry  żart na prima aprilis, w końcu marka ta kojarzy się głównie z mocnymi silnikami benzynowymi, a tu diesel i w dodatku o mocy 150 KM!

Jednak smaku dodaje fakt, że silnik zbudowany jest w układzie boxer, dzięki czemu Forester który nie należy do niskich aut, ma znacznie niżej położony środek ciężkości, co w znaczący sposób przekłada się na walory trakcyjne.

 

Sama jednostka jest niezwykle cicha gdyż osiaga jeden z najlepszych wyników emisji poziomu hałasu 64,5 dB, a w dodatku sama jednostka silnikowa jest niczym flagowe serce Rolls Royce-a wyważona i pozbawiona wibracji dzięki układowi tłoków typu boxer.

Co do samej jednostki na każdy KM przypada 10,5 kg masy auta , czyli silnik w/g danych papierowych nie powinien być demonem, a wręcz modelem do powolnej majestatycznej jazdy i tu największe zdziwienie!

Otóż dwulitrowa jednostka mimo 147 KM mocy posiada wysoki jak na tą klasę silnikową moment obrotowy 350 Nm dostępnych już od 1800 obr/min, dzięki czemu sprawia wrażenie jakby pojemność była minimum o 500 cm3 większa.

Układ silnika typu boxer to nie tylko zabieg mający obniżyć środek ciężkości, ale również pokazać, że dźwięk silnika diesla może być przyjemny dla ucha, ponieważ zamiast zwykłego klekotu jednostki słyszymy mieszankę barytonowego dźwięku, która trudno zdefiniować… Hmm już wiem! Ten dźwięk to mieszanka wydechu Subaru IMPREZY WRX z mutującym głosem dziecka – wiem, brzmi to absurdalnie, ale mimo wszystko jest to dla mnie najlepiej brzmiący silnik diesla dostępny na rynku.

Również spalanie okazuje się przyjemne dla portfela przy jeździe autostradą z prędkością rzędu 140 km/h komputer wskazywał zużycie na poziomie 7,2 l/100km, tyle samo co w zatłoczonym mieście, jednak gdy spróbowałem swoich sił w ecodrivingu udało mi się zejść do 5,3 l/100 km – czyli poniżej danych producenta.

Więc w przypadku tego modelu silnik diesla jest najbardziej rozsądną alternatywą.

 

Leśnym duktem….

 

By dojechać w leśne zakamarki, musiałem przedostać się autostradą A1 i poczuć jak auto zachowuje się przy wyższych prędkościach, gdzie czuć było opór powietrza, ale cóż praw fizyki się nie oszuka, hmmm nie powiem ile jechałem, ale katalogowe prędkości są mimo wszystko zaniżone!

Następnie pokonałem serię szybkich i ciasnych zakrętów gdzie Forester mnie zachwycił, wydawać by się mogło, że tak wysoka konstrukcja będzie falować na zakrętach niczym Dar Pomorza, jednak jest zupełnie odwrotnie, dzięki nisko położonemu silnikowi typu boxer samochód prowadzi się przewidywalnie i z łatwością można zacieśniać zakręty, bez strachu o dachowanie.

 

 

 

W tym wszystkim duża rolę odgrywa permanentny napęd 4×4 typu AWD, który pokazuje swoją wyższość w stosunku do układów dołączanych stosowanych chociażby w VW (4MOTION)

 

Szerokie spojrzenie na konkurencję…

 

Markę Subaru albo się kocha, albo się ją nienawidzi – i to jest główny wyznacznik przy zakupie tych aut, nie sposób porównywać z innymi modelami skoro nie będziemy przekonani do walorów tej marki, dlatego dziś z pełną premedytacją nie porównam Forestera do żadnego z dostępnych modeli, bo po co!

 

 

 

Siła japońskiej technologii…

 

Gdybym miał wybrać jeden z modeli Subaru tylko i wyłącznie ze względu na design miałbym problem który… nie dlatego, że mi się podobają, tylko dlatego, że są niezwykle nijakie i musiałbym odrzucać i tak wybrać faworyta. Wyjatkiem może jest model IMPREZA, który uporem japońskiej technologii stał się pożądanym sportowym sedanem i przeżywa swoje wzloty i upadki włącznie z żabimi oczami (GDA z 2000 roku).

Jednak Forester chyba dobrze, że jest nijaki, bo nie sztuką w tej klasie jest szukać futurystycznych kształtów.

Auto najlepiej broni się podczas samej jazdy, układ kierowniczy + silnik są najlepszym obrońcą, możliwość użycia napędu AWD na leśnych dukatach również okazała się przydatna – dlatego jestem przekonany, że model idealnie się sprawdzi w zimowych warunkach.

Klienci tej japońskiej marki to nie tylko użytkownicy, ale przede wszystkim miłośnicy, których następnym autem również będzie auto z plejadą na masce!

 

 

Dane techniczne testowanego samochodu SUBARU FORESTER 2.0 D wersja COMFORT:

 

Silnik – diesel

– Pojemność skokowa – 1998 cm3,

– Maksymalna moc – 147 KM

– Maksymalny moment obrotowy 350 nm – 1800-2400 obr/min

Osiągi:

– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 10,4

– Prędkość maksymalna – 186 km/h

Zużycie paliwa:

– Cykl miejski (l/100 km) – 7,1

– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 5.2

– Cykl mieszany (l/100 km) – 5,9

– Emisja CO2 (g/km) – 155

– Pojemność zbiornika paliwa :  64 l.

Wymiary:

– Długość (mm) – 4560

– Wysokość (mm) – 1675

– Szerokość (mm) – 1780

– Rozstaw osi (mm) – 2615

Masa (kg)

– Masa własna pojazdu – 1540 kg,

 

Pojemność bagażnika : – 450 l.

 

CENA : 130295 PLN

TEST SUBARU FORESTER 2.0 D COMFORT
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY64%
WNĘTRZE71%
ZAWIESZENIE83%
CENA65%
JAKOŚĆ69%
SPALANIE79%
72%WYNIK

2 komentarze

  1. Andrew

    Stary ale jary, mi tam się podoba, choć nie z dieslem pod maską bo to cholerna mać profanacja

    Odpowiedz
  2. Japiis

    Ten samochód jest nijaki, ani wyglądu, ani charakteru – do Imprezy mu cholernie daleko

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.