Chyba już prawem serii znów w poniedziałkowe przedpołudnie udaję się odebrać samochód testowy.

Dziś specjalnie wyspałem się, aby pierwsze wrażenie było dobre, oraz bym nie był uprzedzony przez to, że wstałem lewą nogą, mimo wszystko nadal jest to poniedziałek i do weekendu daleko…

 

Tym razem przyszła pora zmierzyć się z samochodem, który nie potrzebuje błysku fleszy, rozlewającego się szampana na masce, tańczących wokół niego dziewczyn, ponieważ od lat ma określone grono swoich odbiorców – tadam! Suzuki Jimny – welcome on board!

 

O sylwetce mogę pisać poematy

Zatem zaczynam, Jimny z wyglądu to kwintesencja auta terenowego. No cóż mogę powiedzieć, że …………….. skończyłem!

 

Z Suzuki Jimny jest podobnie jak z Land Roverem Defenderem ich design czasy swojej świetności ma już dawno za sobą, a jednak broni się na rynku. Podobno nowa wersja posiada zmienioną atrapę przednią i zderzak ale dla mnie jest to bez znaczenia. Wolę nim jeździć niż bezproduktywnie się patrzyć.

Suzuki Jimny 1.3 17

Ale jeżeli mam już choć w kilku słowach skupić się na sylwetce mogę powiedzieć, że od 1969 aż tak wiele się nie zmieniło. To właśnie wtedy zadebiutował prekursor Suzuki Jimniego – Suzuki LJ80 [popularny „eljot”].

Mała japońska terenówka to niezwykle kompaktowy [mini SUV] model mierzący tylko 3635 mm długości, przy 1600 mm szerokości. Jednak jego największym znakiem firmowym jest dwudrzwiowe nadwozie z tylną klapą, na której zamontowano jak na terenowe auto przystało – koło zapasowe.

Ktoś powie, że marudzę, wybrzydzam, odnoszę się do historii porównując Jimniego do auta sprzed prawie 45 lat. Jednak może ku zaskoczeniu wszystkich powiem, że to auto mi się bardzo podoba! Przypadło do gustu w całej rozciągłości, a te „archiwalne smaczki” dodają mu dodatkowego charakteru!

Ten samochód może być sprzedawany jeszcze przez najbliższe 10 lat i nadal będzie docierał do konkretnego grona odbiorców, nawet pokuszę się o stwierdzenie, że jest to najtańsze auto jeżeli chodzi o promocję w mediach… która jest niepotrzebna. Jest dobrze!

 

Zdejmij kalosze i zasiądź za kierownicą

Cenię ten model za pewną konsekwencję, bo jak z zewnątrz tak i w środku! Acz jest to niezwykle ciekawe uczucie, gdy podczas wsiadania do auta z 2013 roku, czujemy się jakbyśmy spojrzeli 10 lat wstecz i gdy przy innych modelach w tej chwili pisałbym, że to nie wypada, że to słaba strona tego modelu, tak w tym wypadku niczego mu nie zarzucę – może jedynie braku sterowania radia w kierownicy.

To wnętrze jest siermiężne i toporne, ale taki jest urok Jimniego, który nigdy nie będzie nowoczesną terenówką, bo i po co! Tym autem nie jeździ się w niedzielę z rodziną do kościoła, tylko korzysta znacznie bardziej odważnie.

Do testu przypadła mi wersja ELEGANCE acz w zupełności wystarczyła by wersja CLUB, może w porywach COMFORT ze względu na to, że w tej wersji jest centralny zamek, radio CD czy elektryczne szyby.

Skórzane fotele w moim przekonaniu to przerost formy nad treścią i znacznie lepiej prezentowałaby się tam zwykłą tapicerka materiałowa- zazwyczaj chyba myślę odwrotnie, ale mogę być nadal pod wpływem „japońskiej technologii” która telepatycznie we mnie tkwi.

 

Nie ma tu fajerwerków, dominuje prostota, twarde plastiki [które łatwo umyć] i nawet wygodne fotele. Zegary są niczym jak z auta dostawczego – czytelne, schowki pomieszczą mapę topograficzną, za to kobieta znajdzie lusterko w osłonce przeciwsłonecznej – jednak zdemontowałbym ten gadżet!

Jest również klimatyzacja manualna, są pasy, wspomaganie kierownicy, mini-electro-bajery i podgrzewany fotele za pomocą jednego przycisku i to chyba na tyle.

Dwie największe zalety, to na pewno przestronność i dobra widocznosć, ponieważ duże szyby w znaczący sposób ułatwiają orientację w terenie, a dzięki kompaktowemu wnętrzu nie widzę problemu by „pstryknąć” w ucho pasażera z tyłu po przekątnej, czy odebrać od pani rozdającej gazety, świeżą prasę przez prawe okno bez większej ekwilibrystyki.

 

Japońskie serce

Dźwięk silnika był mi dobrze znany, czyżby to była jednostka stosowana również w Swifcie?

Oczywiście! W poprzedniej generacji małego mieszczucha montowano silnik M13A z VVT, czyli nic innego jak 1.3 85 KM – najprawdziwsza japońska szlifierka.

Jednak przyznam na samym wstępie w tym dziale, że pod maską mimo wszystko widziałbym bardziej diesla 1.3 DDiS – ze względu na większy moment obrotowy. Ale wróćmy do tego co mamy…

1328 cm3 o mocy 85 KM osiąganych przy 6000 obr/min, legitymuje się dość małym momentem obrotowym 110 Nm dostępny od 4000 obr/min.

Tak to wszystko brzmi w teorii, a w praktyce? Nie ma fajerwerków, przydałby się trochę większy moment obrotowy w terenie, jednak Jimny ratuje się reduktorem – mamy coraz mniej samochodów na rynku uzbrojonych w tą „skrzynkę”. Jednak dzięki skrzyni redukcyjnej znacznie łatwiej jest nam się poruszać w terenie.

Sam silnik jest nawet dość cichy, ale specyficzne wnętrze, nawet rzekłbym klaustrofobiczne, pozwala aż nadto odczuć prędkość, ponieważ gdy nam się wydaje, że jedziemy 120 km/h na liczniku jest raptem 80-85 km/h – pozdrawiam panów policjantów, czułem się znacznie pewniej i pewnie „kilka stówek” zostało w kieszeni :)

 

PRÓBA SPALANIA : 

I jak tu przeprowadzić próbę spalania skoro testowy model nie posiada komputera pokładowego. Na wszystko jednak znajdę rozwiązanie, a z pomocą przyszło mi gniazdo diagnostyczne OBDII które ukryte jest pod deską rozdzielczą po lewej stronie. Wpiąłem się magicznym urządzeniem na bluetooth, połączyłem z moim laptopem, włączyłem program i…. miałem Jimniego w garści!

1. Jazda pozamiejska śr. prędkość 80 km/h [Łódź-Zduńska Wola] odcinek testowy 40 km  – 5,6 l/100 km

2. Jazda autostradowa śr. prędkość 95 km/h [Warszawa-Łódź] odcinek testowy 45 km  – 6,2 l/100 km

3. Jazda autostradowa śr. prędkość 115 km/h [Warszawa-Łódź] odcinek testowy 20 km  – 7,3 l/100 km

4. Jazda autostradowa śr. prędkość 140 km/h [Warszawa-Łódź] odcinek testowy 30 km  – 12,2 l/100 km

W ruchu miejskim spalanie wyglądało następująco :

1. Jazda miejska przy średnim natężeniu ruchu [Łódź – jazda nocna] odcinek testowy 15 km  –8,1 l/100 km

2. Jazda miejska przy dużym natężeniu ruchu [Łódź] odcinek testowy 12 km  – 10,1l/100 km

 

No to najwyższy czas na offroad

Nie byłbym sobą jakbym nie sprawdził auta terenowego w warunkach do których jest stworzony, w końcu to nie pseudo terenówka, a auto z krwi i kości – 4×4.

 

Męska logika też jest pokręcona… z czym kojarzy mi się Suzuki

1) samochody terenowe

2) motocykle

3) … no fakt jeszcze Joanna Brodzik ;)

Zatem wybór padł by sprawdzić Jimniego na jednym z największych w Polsce torów motocrossowych w Strykowie u zbiegu autostrady A1 i A2. Nie było to łatwe zadanie ponieważ tor powstał głównie pod kątem motocykli, układ górek jest dość specyficzny, a dla przejazdu samochodem wręcz abstrakcyjny.

Jednak krzyżyk na drogę, pora wpiąć 4H i z racji, że w nocy padało i auto było wyposażone w standardowe ogumienie wolałem włączyć 4L – reduktor.

Przed pierwszą górką cały czas miałem przeświadczenie, że Jimny ma zbyt mały moment obrotowy aby dobrze radzić sobie w terenie. Jednak jeśli pokonujemy ostre wzniesienia na jedynce mała terenówka wskrobuje się niczym dziecko na stół po batona.

Mniejsze wzniesienia w zupełności można pokonywać na 2, 3 biegu, lecz nie polecam by podczas wjazdu redukować!

Na prostej w zupełności można jeździć na 4 biegu – osiągamy wtedy prędkość 20-30 km/h.

Na górkach w którym w zeszłym roku „haczyłem” Mitsubishi L200 tym razem nie było tego problemu, ponieważ przy rozstawie osi 1705 mm trudno o cokolwiek zawadzić!

Jimny dobrze wybiera nierówności, acz trochę mnie irytuje  ostrzejsze pokonywanie zakrętów, ponieważ udręką samochodów opartych na ramie jest „nurkowanie” podczas tych manewrów, oczywiście można się do tego przyzwyczaić.

Nawet na fabrycznych oponach, które dość szybko zalepiły się gliną, można było łatwo wspinać się na górki. Suzuki Jimny mino, że jest mocno spartańskie idealnie sprawdza się w terenie.

 

moto-opinie.COM : cokolwiek bym nie napisał, jakkolwiek bym nie narzekał i tak kocham to auto, małe zwinne zgrabne!

Fakt nie pojechałbym nim na wakacje, po długa podróż pewnie nie byłaby przyjemnością ale podczas codziennej eksploatacji, nie straszne były mi progi zwalniające, wyższe krawężniki, czy pagórki!

Suzuki Jimny, przez ostatnie lata nie zmienił się znacząco, ale z nim jest jak z winem i Land Roverem Defenderem – nie ma sensu czegoś unowocześniać, tym bardziej, że największym atutem Suzuki jest mała liczba elektroniki i prostota wykonania.

Również cena wydaje się być atrakcyjna ponieważ podstawową odmianę CLUB możemy kupić już za 53900 zł [wyprzedaż rocznika 2012]. W zamian otrzymujemy dobrą terenówkę, o małym rozstawie osi, idealną w gruby teren! Proszę mi wierzyć to niepozorne auto potrafi na prawdę dużo!

 

PLUSY:

[+] świetne właściwości terenowe

[+] kompaktowe wymiary

[+] prostota, która w/g mnie jest tu wielkim atutem

[+] mniejsze spalanie niż katalogowe!

MINUSY:

[-] brak sterowania radia w kierownicy

[-] mały bagażnik

 

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik : benzynowy wolnossący
– Pojemność skokowa : 1328 cm3,
– Maksymalna moc : 85 KM
– Maksymalny moment obrotowy : 110 Nm przy 4000 obr./min

– Skrzynia biegów : manualna, 5-biegowa

– Napęd : 4×4 2H [RWD]/4H/4L
Osiągi :
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s)
– Prędkość maksymalna : 140 km/h
Zużycie paliwa :
– Cykl miejski (l/100 km) : 8,9

– Cykl pozamiejski (l/100 km) : 6,0
– Cykl mieszany (l/100 km) : 7,1
– Pojemność zbiornika paliwa :  40 l.
Wymiary :
– Długość (mm) : 3695
– Wysokość (mm) : 1705
– Szerokość (mm) : 1600
– Rozstaw osi (mm) : 2250
– Pojemność bagażnika : na małe zakupy

Masa (kg) :
– Masa własna pojazdu : 1075 kg

CENA WERSJI PODSTAWOWEJ : 53900 zł wersja CLUB

CENA WERSJI TESTOWEJ : 67900 zł

TEST : Suzuki Jimny Elegance 1.3
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY54%
WNĘTRZE52%
ZAWIESZENIE100%
CENA100%
JAKOŚĆ49%
SPALANIE64%
70%WYNIK

7 komentarzy

  1. Loku

    Szkoda że Mitsubishi zrezygnowało z podobnej acz troszkę większej konstrukcji Pajero Pinin, śmieszne auto.
    A jak mam spojrzeć na Jimny, nie kupiłbym go dla siebie, gdyż mnie nie stać na drugie auto w domu, a w moim przekonaniu jest on właśnie do takich osób kierowane, lub do organizacji leśnych, na pewno kawał frajdy z jazdy tym modelem. Mnie póki co stać na Nivę :D

    Odpowiedz
  2. Waldemar Florkowski

    @Loku – wbrew pozorom Pinin i Jimny są podobnej wielkości, nawet Jimny jest o 2 cm dłuższy. Dużym plusem Pinin były natomiast mocniejsze silniki 1.8 i 2.0. Ale już kilka lat minęło odkąd produkcja ustała…

    Odpowiedz
  3. Mieczyszław J.

    Już miałem się kiedyś do Pana odezwać, bo widzę takie fajne plenery i super samochody. Byłaby kiedyś taka możliwość by się zabrać na taki test? Dopowiem kilka swoich spostrzeżeń.
    Byłbym wdzięczny za info a jestem z Pabianic więc blisko :)

    Odpowiedz
  4. Addam44

    Suzi jest swietne.
    Ale na co to przyszlo-obecne pokolenie bez laptopa nie zmierzy zuzycia paliwa.Co by bylo z Polonezem-gdzie by go Pan podpiol? :)

    Odpowiedz
    • Waldemar Florkowski

      Oczywiście że dałbym sobie radę, lecz zależało mi na dokładnym zmierzeniu zużycia paliwa, podczas dość krótkiego testu. Przy próbach z różną prędkością by dokładnie przedstawić zużycie paliwa za każdym razem musiałbym tankować do pełna – przy 6 próbach byłoby to niezwykle czasochłonne – a tak wynik jest podany na tacy :)

      PS. Polonezem z chęcią bym się przejechał!

      Odpowiedz
  5. Stauta

    Jestem posiadaczem Jimnego z 2011 roku, także w wersji 1.3. Auto sprawdza się naprawdę świetnie w terenie – po paru odpowiednich przeróbkach, w terenie może z powodzeniem stawać w szranki z Discovery czy też z Wranglerem :) Auto na pewno przewyższa je swoją lekkością – co jest bardzo ważną cechą w terenie.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.