Protoplasta modelu Splash debiutował na początku lat 90-tych, był nim Wagon R+ , który okazał się  niezwykle popularnym autem, również w późniejszym okresie na rynku wtórnym.

Gdy zakończono produkcję popularnego „wagona”, w 2008 debiutował Splash pierwszej generacji, z nową sylwetką, bardziej wyrazistymi liniami, ale mimo to trudno było mu osiągnąć popularność poprzednika, po części za sprawą o wiele większej konkurenci w tym segmencie, od Fiata Pandy zaczynając…

Suzuki dosyć długo kazało sobie czekać na odświeżenie Splasha, ponieważ trwało to aż 48 miesięcy, a w chwili obecnej w motoryzacji to lata świetlne…
Ale już jest i przyjrzyjmy mu się bardziej…

Dezajnero…

Sylwetka Splasha nie uległa radykalnym zmianom, ale przeszła dość poważny lifting,  w przedniej części nadwozia bardziej podkreślono linię lamp, które stały się o wiele bardziej wyraziste i ostre, a zderzak i atrapa przypominają tą z Audi A6 – ogólnie zmiany przedniej części trzeba uznać za udane.
W tylnej części może nie ma aż tak spektakularnej interwenci stylistów, ale zastosowano zupełnie odmieniony zderzak, bardziej sportowy z atrapami wlotów powietrza.
Wszystko to wygląda przejrzyście i klarownie i na pewno może się podobać i powinno wystarczyć na kolejne 24 miesiące, jeśli już mam być taki drobiazgowy.

Co ciekawe promowany i firmowy kolor tego modelu Lagoon Turquoise, w rzeczywistości wygląda znacznie lepiej i mimo, że nie jestem (nie byłem) sympatykiem tej gamy kolorystycznej, to jednak turkus rodem z laguny jakoś tak zadziornie pasuje do tego auta.
W efekcie po 4 dniach testów kupiłem sobie sweter .. w tym własnie kolorze! Jak ktoś zastanawia się nad paletą kolorów – polecam z pełną odpowiedzialnością…

 

Wnętrze…
Gdy testowałem kilka miesięcy temu Suzuki SX4 ( test SX4 ) trochę marudziłem na plastikowość deski rozdzielczej i boczków w drzwiach, a w Splashu mimo, że deska rozdzielcza jest dość bliźniaczo podobna w żaden sposób to nie razi – w końcu to segment A, za około 40000 zł. Wszystko poukładane w miarę intuicyjnie (oprócz włącznika świateł przeciwmgielnych po lewej stronie), łatwo dostępne, a przy tym dość dobrze spasowane.
Zawsze ceniłem Suzuki za sterowanie w kierownicy, które jest proste, klarowne i czytelne,a  co najważniejsze łatwe w obsłudze podczas jazdy.

W Suzuki Splash siedzimy dość wysoko, niczym na taborecie, ale ten styl jest powszechny w tej klasie
Fotele co prawda pozbawione są trzymania bocznego, ale dla 1.0 65 KM czego więcej potrzeba? za to były podobne do zawieszenia – miękkie i komfortowe.
Na pochwałę natomiast zasługuję duża powierzchnia szklana, jakże rzadko spotykana w ostaniach czasach, która znacząco ułatwia manewrowanie w mieście – to pewnie taki gest w kierunku kobiet.
 
Prowadzenie…

Traf chciał, że test auta odbył się w ostatnim tygodniu stycznia, gdzie Polska przykryta była dużą ilością śniegu i od auta wymagałem znacznie więcej niż normalnie.
Ale wysokość progu 14,5 cm była bardzo pomocna przy pokonywaniu zaśnieżonych parkingów niedostępnych dla dużej części aut z którymi Splash radził sobie perfekcyjnie oczywiście z pomocą opon Fulda.
Lekkie i wysoko zawieszone nadwozie jest idealne dla osób mieszkających na obrzeżach auta i mimo, że podjazd do garażu miałem pokryty „toną” śniegu, a nie kwapiłem się do monotonnego ruchu łopatą, Suzuki i tak siłą pędu znalazło się w garażu -wielki plus!

Na pewno minusem tej klasy aut ze względu na wysoką sylwetkę i małą szerokość jest fakt, iż podczas podróży z większą prędkością i wymijania pojazdów wielkogabarytowych trzeba mocno trzymać kierownicę, gdyż powiew wiatru lubi trochę pokołysać samochodem, powodując chorobę morską.

W mieście gdzie zazwyczaj podróżuje się bardziej dynamicznie i zrywnie, Splash nie wykazywał nadmiernej chęci do przechyłów, mimo dość miękkiego i komfortowego zawieszenia. Jest to dobrym kompromisem dla ludzi którzy cenią sobie komfort jazdy w aucie o wyższej sylwetce.

 

Serce mikrusa…

1.0 48 KW (65 KM) i 90 [Nm / obr./min], trzy cylindry, w teorii podczas wyścigu możemy mieć problemy z chińskim skuterem, jednak w praktyce, po przejechaniu blisko 650 km mam radykalnie odmienną opinię i uprzedzenia zostawiłem w koszu.
A jednak nawet i taka jednostka potrafi spłatać figla i niczym japońska szlifierka Hitachi, wkręca się na obroty niezwykle szybko, mimo tak małych parametrów. Oczywiście daleko Suzuki Splash do Audi RS4, jednak jak na warunki miejskie, silnik ten w zupełności jest wystarczający i pokuszę się o stwierdzenie, że zaoszczędziłbym 3000 zł na dopłatę do jednostki 1.2 VVT 69 KW (94 KM).

Oczywiście da się wyczuć charakterystyczne dla jednostek trzycylindrowych trzęsienie na biegu jałowym, ale  nikt jeszcze (Citroen, Peugeot, Toyota itd.) nie opracował technologii która by to delikatne drganie uspokoiła.

Splash za to odwdzięcza się wynikami spalania, szczególnie na trasie, podczas przejazdu autostradą A2 ze średnia prędkością około 90 km/h spalanie wyniosło 3,6 l/100 km i to bez jakiegoś większego starania się, a wynik ten jest lepszy o 0,9 l/100 km w stosunku do tego co deklaruje producent.

W mieście też znalazłem też pod kreską osiągając wynik 5,9 l/100 km, co jak na jednostkę benzynową jest rzeczywiście dobrym wynikiem i w pewien sposób rozumiem politykę Suzuki, która nie oferuje do Splasha silnika diesla w Polsce… bo po co?!

Może trochę więcej waty upchnąłbym w wygłuszeniu komory silnika, ale do tego japońskiego miksera idzie się przyzwyczaić.

MOTO-OPINIE.COM radzą : Suzuki Splash po liftingu wygląda zdecydowanie lepiej, sylwetka nabrała dynamizmu i pozytywnej nuty. Zapewne jest to model w większości wykorzystywany przez kobiety, ale tydzień w Splashu w moim wykonaniu był jakże cennym doświadczeniem, wielu kierowców jadących za mną, próbowało nerwowo wyprzedzić, wyobrażając sobie statyczną kobietę za kierownicą… a wtedy redukcja, trójka i ucierałem nosa – mimo tak małego silnika.

Również nie zgadzam się kilkoma testami dostępnymi w sieci jakoby, Splash w mieście palił nawet 8 litrów na 100 km.. cóż jak widać, bez większego problemu można osiągnąć dane katalogowe, a nawet lepsze!

Za cenę około 42900 zł (oferta wyprzedażowa 36900 zł) otrzymujemy auto kompletnie wyposażone ( w tym klimatyzacja), z ekonomicznym silnikiem i ciekawym designem. A mi po teście pozostał nowy sweter i przekonanie do koloru turkusowego, który jest cool!

 

MOCNE STRONY : 
[+] Nietuzinkowy design
[+] Ekonomiczny silnik 1.0
[+] Przestronne wnętrze – dobra widoczność do tyłu
[+] Rewelacyjny w warunkach zimowych

SŁABE STRONY : 
[-] Słabe wyciszenie
[-] Brak trzymania bocznego w fotelach

 

 

DANE TECHNICZNE : 

Silnik – benzynowy
– Pojemność skokowa – 996 cm3,
– Maksymalna moc – 65 KM
– Maksymalny moment obrotowy 90 Nm – 4800 obr/min
– Skrzynia biegów – 5 biegów manualna
– Napęd – przednie koła
Osiągi:
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – około 14,5 sek
– Prędkość maksymalna – 160 km/h
Zużycie paliwa:
– Cykl miejski (l/100 km) – 6,2 [test 5,9]
– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 4,5 [ test 3,6]
– Cykl mieszany (l/100 km) – 5,1 [test 4,8]
– Pojemność zbiornika paliwa :  45 l. / rezerwa 6 l.
Wymiary:
– Długość (mm) – 3715
– Wysokość (mm) – 1590
– Szerokość (mm) – 1680
– Rozstaw osi (mm) – 2360
– Pojemność bagażnika – 178 l.
Masa (kg)
– Masa własna pojazdu – 975 kg
– Dopuszczalna masa całkowita – 1485 kg

Test Suzuki Splash Club 1.0 65 KM
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY64%
WNĘTRZE64%
ZAWIESZENIE56%
CENA70%
JAKOŚĆ57%
SPALANIE75%
64%WYNIK

4 komentarze

    • Marek

      Rzeczywiście w tym kolorze prezentuje się dobrze, ale 65 KM to stanowczo za mało nawet jak na tak małe auto. Z silnikiem 1.2 który jest w Swifcie, na pewno lepiej jeździ.

      Odpowiedz
  1. Anonymous

    Mi jakoś bardziej podoba się poprzedni model, ale to zapewne kwestia gustu, 1.0 mało ale ten mocniejszy znacznie lepszy

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.