Suzuki Swiftem jeździłem już na wiele sposobów, dostojnie z automatem, czy też bardziej na sportowo, teraz przyszła pora aby wypośrodkować oczekiwania, a przy okazji przejechać się wersją która po pierwsze przeszła facelifting w 2013 roku, dzięki czemu zyskała światła ledowe do jazdy dziennej i kierunkowskazy w lusterkach (symbolicznie ale z gestem), a po drugie była najbogatszą odmianą Premium oferowaną w Polsce.

Reasumując otrzymałem Swifta z silnikiem 1 242 cm3 ale z dość bogatym wyposażeniem jak na ten model i w ciekawym kolorze Sunburst Yellow – choć dla mnie bliżej mu do złotego niż typowego żółtego – ale jestem tylko facetem, który podobno rozróżnia odsetek barw względem kobiety.

 

 

Wyglad zewnetrzny

Ilekroć myślę o Swifcie, zawsze mam przed oczami poprzednią generację (III) i obecną (IV), ponieważ wyglądają bliźniaczo, jedna to dwa zupełnie różne auta, m.in nowa generacja jest o 10 cm dłuższa – ciekawy zabieg ze strony producenta, by tworząc coś nowego zrobić to na wzór poprzednika.

Z racji, iż pochodzę z Łodzi mimowolnie obcuję codziennie z tym modelem, ponieważ przetarg w łódzkim WORDZ-ie wygrała właśnie ta marka, więc wszystkie auta do nauki jazy wyglądają bliźniaczo względem testowanego modelu.

Czwarta generacja jest już na rynku czwarty rok, a jej wygląd budzi pozytywne skojarzenie, nie będę ukrywał że widok ten zdążył mi się już opatrzyć i przydałoby się coś więcej niż drobny lifting który tak na dobrą sprawę jest kosmetyczny.

Ale z drugiej strony zgrzeszyłby jakbym napisał, że Swift jest brzydki, ponieważ mimo upływu kilku lat ta sylwetka nadal może konkurować chociażby z Citroenem C3, Fordem Fiestą, Nissanem Micrą czy Seatem Ibizą – nie bez powodu wybrałem właśnie te auta, też mają kilka lat na karku :)

Suzuki jednak przyzwyczaiło nas do tego, że każe sobie dość długo czekać na nowe generacje i zapewne ten proceder pozwala na dłuższe związanie się z marką w oczekiwaniu na następcę.

Polecam wszystkim odważnym testowy kolor Sunburst Yellow – który w słońcu wręcz promienieje i idealnie pasuje do sylwetki kompaktowego Suzuki.

 

Wygląd wewnętrzny

Po drobnym liftingu przeprowadzonym w 2013 roku, trudno szukać zmian wewnątrz, a jeżeli jakieś nastąpiły to prawdopodobnie moje szkło powiększające jest niewystarczające.

Wewnątrz Swifta występuje swojego rodzaju paradoks, ponieważ zawsze gloryfikuję miękkie materiały wykończeniowe, a w testowej odmianie mimo, że najdroższej, deska rozdzielcza jak i elementy boczne są twarde, jednak wykonane z tak dobrego tworzywa, że po pierwsze nie trzeszczą, a po drugie wyglądają jak z auta o segment wyższego.

Notabene prezentują się kilka razy lepiej niż w poprzedniej generacji Suzuki SX4.

Konstruktor wnętrza mimo wszystko postawił na prostotę i estetykę, w konsoli środkowej mamy sporych rozmiarów radioodbiornik z CD + MP3 i USB + Bluetooth z zestawem głośnomówiącym, poniżej natomiast panel klimatyzacji automatycznej, która jest standardem w wersji wyposażenia Premium.

Również próżno szukać miejsca na kluczyk, ponieważ zastosowano system „hands free” i przycisk start/stop. Duży plus daję za obsługę tej funkcji ponieważ, cały czas możemy trzymać kluczyk w kieszeni, a na klamce mamy przycisk do zamykania jak i otwierania. Jest to znacznie lepsze rozwiązanie względem tego które było stosowane w Renault w formie tylko zbliżeniowej, gdzie odchodząc od auta co jedną sekundę odwracałem się by zobaczyć czy auto się zamknęło automatycznie. Tutaj nie mamy tego problemu – przycisk i do przodu!

Zwróciłem również uwagę na koło kierownicy, które ma mały rozmiar, ale przyciski od tempomatu, jak i obsługi radia czy telefonu są ułożone niezwykle intuicyjnie – Citroen mógłby się uczyć od Suzuki prostoty.

 

Pozycja za kierownicą jak dla mnie była optymalna, przy 180 cm wzrostu miałem jeszcze jakieś 15 cm zapasu nad głową – idealna pozycja dla starszego pana, który umiłował sobie jazdę w kapeluszu.

Z tyłu zgrzeszyłbym gdybym powiedział, że byłoby mi wygodnie, ale po pierwsze przy długości 3850 mm i rozstawie osi 2530 mm trudno się podziewać pozycji prezesowskiej, a po drugie pamiętajmy, że to nadal jest segment „B” , czyli samochodów z założenia miejskich.

We wnętrzu muszę się doczepić do skromnego bagażnika ponieważ rozmiar 211 litrów do rzeczywiście dość mało nawet w tej klasie, jednak rekompensuje to możliwość złożenia tylnej kanapy i powiększenia kubatury ładunkowej do 892 litrów.

W wersji Premium na pewno jest przytulnie, dobrej jakości tapicerka, bogate wyposażenie włącznie z podgrzewaniem foteli, czy też nawiewem powietrza na tylne miejsca, co jest niezwykle cennym elementem, ponieważ nawet gdy nie przewozimy pasażerów z tyłu, to w zimowych warunkach wnętrze szybciej się nagrzeje przez dobre rozprowadzenie powietrza.

 

Prowadzenie

W tej kategorii cały czas mam w pamięci Swifta Sport, który przy małym rozstawie osi jeździł jak przyklejony do podłoża, ale muszę powiedzieć również że i ten egzemplarz radzi sobie całkiem dobrze, jednak nie tak jak Sport.

Jego zawieszenie oparto o standardowy układ : przód – kolumny MacPhersona, tył – belka skrętna, jednak w odmianie Premium zastosowano większe koła o rozmiarze 185/55R16.

Dzięki czemu Swift prowadził się pewnie i mogłem sobie pozwolić na ostrzejsze wejścia w zakręt … a zapomniałem, że pod maską jest silnik 1.2 : )

Zawsze w Swifcie ceniłem układ kierowniczy i również w tym egzemplarzu mogę powiedzieć, że jest to jedna z najmocniejszych stron tego auta, każdy milimetr ruchu na kole kierownicy jest wyczuwalny ja jezdni.

Podczas jazdy Swiftem czułem się trochę jak w gokarcie ponieważ ten nastaw kierownicy prowokował do bardziej zadziornej jazdy, ale gdy przypominałem sobie, że to nie jest wersja 1.6 136 KM – odpuszczałem…

 

Silnik

K12B – czyli popularna jednostka 1242 osiągająca moc maksymalną 94 KM, typowa jednostka benzynowa, 16-zaworowa z wielopunktowym wtryskiem. Marka Suzuki póki co dzielnie opiera się modzie na downsizing i wyciąganie z silnika 1.0 125 KM.

Do tej pory miałem okazję testować Swifta z tym silnikiem ale w połączeniu z automatyczną skrzynią biegów, niestety była to odmiana 4-ro biegowa, która nawet radziła sobie z tym autem, jednak dało się odczuć, że ta konstrukcja skrzyni ma już kilka lat i lubi usypiać kierowcę.

Ale gdy jednostkę tę połączymy z manualną odmianą, auto ma więcej wigoru, dobrze wkręca się na obroty szczególnie na pierwszych dwóch biegach, jednak nie ma sensu rozpędzać obrotomierza do końca skali ponieważ po przekroczeniu 5000 obr/min  czuć spadek temperamentu [maksymalny moment obrotowy 118 Nm osiągany jest przy 5800 obr/min].

 

PRÓBA SPALANIA

– prędkość 80 km/h [odcinek testowy 10 km]  –3,6 l/100 km!!!!!
– prędkość 95 km/h [odcinek testowy 20 km]   4,4 l/100 km
– prędkość 115 km/h [odcinek testowy 50 km]  –4,9 l/100 km
– prędkość 140 km/h [odcinek testowy 10 km]  –5,4 l/100 km

– Jazda nocna [odcinek testowy 15 km] –5,5 l/100 km

– Jazda dzienna [odcinek testowy 10 km] -6,4 l/100 km

– Jazda dzienna [odcinek testowy 5 km] – 7,3 l/100 km

 

Nie ukrywam, że wynik 3,6 l/100 km to moja ecopróba, gdzie schowałem się za tirem i jechałem za nim ze średnią prędkością 87 km/h gdyż na tyle ten kierowca miał ustawiony tempomat, dzięki temu zabiegowi udało mi się wykrzesać prawie 1 litr mniej od deklaracji producenta!

Również muszę pochwalić skrzynię biegów, ponieważ każdy bieg wchodził niezwykle precyzyjnie na swoje miejsce, z dużą łatwością i po tym jak przesiadłem się z Citroena C1 można powiedzieć, że odetchnąłem ponieważ prawa ręka miała znacznie mniej pracy.

Marka Suzuki tak na dobrą sprawę nie pozostawia nam wielkiego wyboru jeżeli chodzi o jednostkę silnikową, ponieważ, jeśli odrzucimy odmianę Sport, mamy do wyboru tylko jeden silnik – ale za to optymalny!

 

moto-opinie.COM radzą : Swift cały czas kojarzy mi się z kampanią w której występowała Joanna Brodzik, mimo że większość aut z segmentu „B” jest tzw uniseksem, to pozycjonowanie Swifta sprawiło, że nadal uważam, iż bardziej nadaje się dla kobiet, ale to chyba tylko moje zdanie ponieważ znajomi starali mi się wyperswadować to przekonanie.

Swift w wersji Premium na pewno nie będzie głównym motorem napędowym marki, ponieważ blisko 60000 zł, to dość dużo w zamian za auto miejskie z silnikiem bez uturbienia.

Jednak dla osób szukających okazji, warto zapytać w centrali o wyprzedaż rocznika, ponieważ można zyskać dodatkowo 6000 zł. Gdyby to była cena nowego rocznika, prawdopodobnie na ulicach pojawiłoby się znacznie więcej miejskich Swiftów.

Nie ukrywam ale cieszy mnie fakt, że marka tak dzielnie opiera się downsizingowi i uturbianiu małych jednostek, ponieważ 1.2 to kwintesencja marki – czyli wysokoobrotowa japońska szlifierka, bonusowo z niskim spalaniem. 

 

PLUSY:

[+] kobiecy kształt

[+] świetny układ kierowniczy

[+] oszczędny i elastyczny silnik

[+] intuicyjne rozmieszczenie przycisków na desce rozdzielczej

[+] dobra pozycja za kierownicą

MINUSY:

[-] zbyt mały bagażnik

[-] brak fabrycznej nawigacji, z wyłączeniem zestawu INTEGRA

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik : benzynowy, 16-zaworowy
– Pojemność skokowa : 1242 cm3,
– Maksymalna moc : 94 KM
– Maksymalny moment obrotowy : 116 Nm przy 5800 obr/min
– Skrzynia biegów : 5-cio biegowy manual
– Napęd : 4×2
Osiągi :
– Przyspieszenie 0-100 km/h (s) : 11,7
– Prędkość maksymalna : 165 km/h
Zużycie paliwa :
– Cykl miejski (l/100 km) : 6,0
– Cykl pozamiejski (l/100 km) : 4,4
– Cykl mieszany (l/100 km) : 5
– Pojemność zbiornika paliwa : 42 l.
Wymiary :
– Długość (mm) : 3850
– Wysokość (mm) : 1510
– Szerokość (mm) : 1695
– Rozstaw osi (mm) : 2340
– Pojemność bagażnika : 210 l
Masa (kg) :
– Masa własna pojazdu : 960 kg

 

CENA MODELU PODSTAWOWEGO 43900 zł

CENA WERSJI TESTOWEJ : 58690  zł

TEST : Suzuki Swift 1.2 Premium
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY63%
WNĘTRZE71%
ZAWIESZENIE71%
CENA72%
JAKOŚĆ72%
SILNIK82%
72%WYNIK
OCENA CZYTELNIKÓW: (19 LICZBA OCEN)
67%

6 komentarzy

  1. Marta Klik

    Fenomenalny jest ten złoty kolor, wcześniej widziałam starszego Swifta w podobnej barwie ale wydawała mi się ciemniejsza, ta jest wyrazista i idealnie pasuje do tego samochodu.

    Odpowiedz
  2. Airmac

    Huuuuuuuuuuuuhuuu nie zaglądałem tu z dobre 2 tygodnie i proszę 2 damskie auta pod rząd, ale gdybym miał wybierać między C1 a Swiftem bez dwóch zdań stawiam na Japonię :D

    Odpowiedz
  3. Krzysiek.

    Jak dla mnie model ten jest trochę za drogi, zgadzam się z autorem, tym bardziej ze niewiele dokładając mamy znacznie bardziej zadziornego Sporta, który wygląda znacznie lepiej.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.