Zapewne wiele osób, gdyby teraz zobaczyło pierwszą generację Swifta z 1983 roku złapałoby się za głowę, ponieważ nie miało to zbyt wiele wspólnego z japońska szkołą projektowania aut.. Jednak przez tyle lat wiele się pozmieniało, artystyczna dusza doszła również do głosu i tak powstała IV generacja Swifta, jakby podobna do III ale o wiele bardziej przestronna, dłuższa, wyrazistsza.

Niecały rok temu miałem okazję testować nowego Swifta w podstawowej odmianie ze skrzynią automatyczną podczas gry w paintballa : LINK , gdzie byłem pod wrażeniem m.in. układu kierowniczego….

Ale cały czas czekałem na możliwość zmierzenia się ze sportową odmianą tego modelu, oczywiście 136 KM na pewno nie powala na kolana ale….. no właśnie!!!!!

 

Tak wiele zmian….

W stosunku do standardowego Swifta otrzymujemy dużo! Auto wygląda o wiele bardziej zadziornie, wyposażone jest w sportowe zderzaki, nisko osadzone progi, podwójny układ wydechowy i opony obute w alufelgi w rozmiarze 195/45R17 – które dodają Swiftowi mocniejszego sznytu i zbliżają go do ziemi.

Suzuki w swojej sportowej odmianie jest o wiele bardziej charakterystyczne niż chociażby nowy o wiele mocniejszy Peugeot 208 GTI.. a to jak na „japończyka” niesamowicie duży komplement!

I co ciekawe patrząc na niego okiem laika ma się wrażenie, że pod maską jest o te 64 KM więcej, ponieważ dynamiczna sylwetka dodaje mu mocy.

Na pewno ta wersja może się podobać, gdyż przeskok między wersją podstawową, a sportową nie jest aż tak bolesny, a efekt finalny jest rzeczywiście konkretny!

I oczywiście jedynym słusznym kolorem tej wersji jest biały perłowy! I…. tutaj nie ma najmniejszej negocjacji.

 

Zajrzyjmy do środka…

Wnętrze „sporta” rozpoznamy przede wszystkim po masywnych, wyprofilowanych fotelach, przygotowanych idealnie pod kompaktowego Japończyka, osoby o większej masie lepiej niech wymontują fotel kierowcy i starają się nawigować z tylnej kanapy. Ale gdy ten aspekt już przejdziemy, fotele są niezwykle przyjazne mają wysoko wyprofilowane trzymanie boczne i są dosyć twarde – jedynym słowem jest dobrze!

We wnętrzu kabiny nie widać jakiś większych rewolucji w stosunku do wersji 1.2, z większych zmian zauważymy, skórzaną kierownicę i mieszek obszyte czerwoną nicią. A ci bardziej spostrzegawczy zauważą jeszcze nakładki aluminiowe na pedały.

Środek Swifta jest poprawny, choć skonstruowany z dość twardych plastików, nie sprawia wrażenia topornego, a sama jakość plastikowej mieszanki jest poprawna.

Oczywiście gdybym miał wybrzydzać, zażyczyłbym sobie więcej materiałów w boczkach drzwi, aby sprawić by wnętrze było bardziej przyjazne.

Pasażerowie z tyłu? – Wbrew pozorom nie mają tak źle, 180 cm to zapewne maksymalna wartość, ale nie trzeba nadmiernie przesuwać fotela kierowcy, by upchnąć pasażerów.

Jak z bagażnikiem? – Tutaj już nie jest tak pięknie ponieważ, Skoda Citigo ma większy… ja sobie to tłumaczę faktem, że nie jest to auto rodzinne i pewnie nigdy nim nie będzie, zazwyczaj podróżuje nim jedna osoba i  bagażnik jest dla niej optymalny.

 

Zawieszenie w sam raz!

Byłem bardzo ciekawy jak będzie spisywało się zawieszenie, ponieważ auto wygląda „kozacko” , silnik również na papierze ma niczego sobie osiągi i…. z zawieszenia również byłem zadowolony.

Czuć niesamowitą twardość, trochę za sprawą opon 195/45/R17, ale w dużej mierze dzięki dość radykalnemu usztywnieniu sprężyn i zastosowaniu progresywnych amortyzatorów.

W efekcie na polskich drogach, odczujemy każdą dziurę, każdą najmniejszą nierówność, na każdym progu zwalniającym podskoczymy i o to chodzi! To nie jest żaden zarzut ale dzięki temu nastawieniu zawieszenia można dość mocno popuścić wodze fantazji wchodząc w ostry zakręt z redukcją do jedynki!

Swift klei się do drogi i niezwykle trudno sprowokować go do zerwania przyczepności i dopuszczeniu do słowa systemu kontroli trakcji.

Duża w tym zasługa jednostki wolnossącej, która wkręca się jednostajnie na obroty i pozwala zapanować nad autem. Swift Sport w moim przekonaniu jest bezpiecznym autem dla ludzi którzy dopiero pragną zasmakować sportowej jazdy.

 

 

Szlifierka pod maską…

1.6 / 136 KM / 160 Nm do o 31 % więcej mocy od wersji bazowej (KM), jednak w praktyce różnica ta jest znacznie większa i dostrzegalna w górnym pułapie obrotów!

Tak na dobrą sprawę silnik ten do 4000 obr/min niczym się nie różni od swojej podstawowej wersji, przyspiesza normalnie – ale po przekroczeniu „czwórki” na obrotomierzu zaczyna się z dużym impetem wkręcać na obroty (od 4400 obr/min dostępny jest maksymalny moment obrotowy – 160 Nm.)

A maksymalna moc 136 KM osiągana jest przy 6900 obr/min – faktycznie czuć, że pomiędzy 6900, a 7300 kiedy następuje odcięcie czuć spadek, dlatego szkoda, że producent nie pomyślał o zamontowaniu „short shiftera”.

A jak przyspieszenie przedstawia się w praktyce? Nie chciałem być gołosłowny i przeprowadziłem próbę sprawnościową i o dziwo wyszła ciut lepiej niż podaje katalog (4 próby) :

 

a

 

*Parametry pomiaru : pogoda – słoneczna, 23°C, nawierzchnia – sucha, teren – płaski, benzyna PB98.

 

Jak widać przyspieszenie jest lepsze od katalogowego (0-100) o 0,2 sekundy, czy to za sprawą zatankowanego PB98? – nie wiem, ale faktycznie, najlepsze przyspieszenie jest do około 85-90 km/h.

Dzięki zastosowaniu 6-cio biegowej skrzyni, czuć inne zestopniowanie niż w odmianie 1.2, trzeba trochę częściej manewrować lewarkiem, ale nie ukrywajmy jest to czysta przyjemność, szczególnie gdy trzymamy Swifta na obrotach.

 

Cały czas skupiam się na przyspieszeniu, mocy maksymalnej, ale warto tutaj nadmienić, że na blisko 650 km testu (50% trasa / 50% miasto) Swift Sport spalił średnio 6,3 l/100 km, co jest w moim przekonaniu rewelacyjnym wynikiem, jeśli weźmiemy pod uwagę 2 aspekty, pierwszy – dane katalogowe podają spalanie o 0,2 l/100 km większe, drugi – nie byłem typowym ecodriverem i nie oszczędzałem Swifta, wydaje mi się, że uzyskanie 4,5 l/100 km na trasie nie stanowi problemu, a w mieście 7,5 l/100 km również jest realne.

Cóż… jest to dla mnie duże zaskoczenie, gdyż spodziewałem się, że ta mała bestia będzie miała znacznie większe zapotrzebowanie na paliwo… myliłem się – plus dla Swifta!

 

moto-opinie.COM radzą : cóż dobra passa trwa, to kolejne auto które przypadło mi do gustu i aż trudno się było z nim rozstawać. Na pewno największym zaskoczeniem jest fakt niskiego zużycia paliwa, bo jak na auto o sportowym zacięciu 6,3 l/100 km to wynik ponadprzeciętny i jak na jednostkę wolnossącą – perfekcyjny. Jak już jesteśmy przy silniku, w erze downsizingu z silnika 1.6 w łatwy sposób można wyciągnąć 200-220 KM, ale magią jednostki wolnossącej jest wkręcanie się na obroty ku maksymalnemu momentowi obrotowemu – tej frajdy nie da jednostka TCE, TSI, THP… 68900 zł czy to dużo? – i tak i nie… ponieważ Peugeota 208 1.6 THP 156 KM możemy kupić już za 9000 zł mniej, lecz auto jest nijakie, nie ma charakteru i w konfrontacji ze Swiftem wypada blado. Dobrym argumentem może być fakt, iż zostało jeszcze kilka sztuk z 2012 roku w cenie 59400 zł brzmi lepiej? – no jasne!

 

MOCNE STRONY : 

[+] sportowy wygląd

[+] zawieszenie

[+] dobre fotele

[+] rewelacyjnie niskie spalanie

[+] dynamiczny (wolnossący) silnik

 

SŁABE STRONY : 

[-] wąskie fotele – nie dla każdego

[-] skromnej wielkości bagażnik

[-] impulsowa szyba kierowcy tylko w dół

 

DANE TECHNICZNE : 

Silnik  benzynowy
– Pojemność skokowa  1568 cm3,
– Maksymalna moc  136 KM
– Maksymalny moment obrotowy 160 Nm  4400 obr/min
Osiągi:
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s)  8,5
– Prędkość maksymalna  195 km/h
Zużycie paliwa:
– Cykl miejski (l/100 km)  8,0
– Cykl pozamiejski (l/100 km)  4,6
– Cykl mieszany (l/100 km)  6,3
– Pojemność zbiornika paliwa : 42 l.
Wymiary:
– Długość (mm)  3890
– Wysokość (mm)  1510
– Szerokość (mm)  1695
– Rozstaw osi (mm)  2430
Masa (kg)
– Masa własna pojazdu  1045kg,
Pojemność bagażnika  210 litrów

CENA : 68900 PLN

 

TEST : Suzuki Swift Sport 1.6
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY82%
WNĘTRZE86%
ZAWIESZENIE90%
CENA88%
JAKOŚĆ80%
SPALANIE84%
85%WYNIK

3 komentarze

  1. Maro

    Szkoda, że nie ma troche mocniejszej jednostki, z tym wyglądem to nawet 200 pod maską może być!

    Odpowiedz
  2. Ania

    Tydzień temu moja mama kupiła ten model w salonie z 2012 roku w tym samym kolorze, chyba dosłownie identyczne!
    Bardzo mi się podoba, bo u nas od zawsze Suzuki w garażu.

    Odpowiedz
  3. jacek

    witam,dla mnie samochod jest perfekcyjny,male zgrabne szybkie autko,bez turbiny,to gwarantuje dkuga bez problemowa eksploatacje,zuzycie paliwa mnie zaskoczylo faktycznie bardzo male jak na autko prawie sportowe,wyglad rewelacyjny a do tego wyposazony na full,super.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.