WYGLĄD ZEWNĘTRZNY75%
WNĘTRZE80%
ZAWIESZENIE79%
CENA67%
JAKOŚĆ74%
SPALANIE94%
78%WYNIK
OCENA CZYTELNIKÓW: (0 LICZBA OCEN)
0%

Przeciwieństwa się przyciągają, po ostatnim teście jakże paliwożernego modelu INFINITI FX50 z 5-cio litrowym silnikiem benzynowym, który w mieście zadowalał się blisko 20 litrami benzyny, przyszła pora na zupełnie inny biegun.

Tym razem musiałem całkowicie przestawić umysł i sposób wciskania gazu, by stać się przyjacielem zielonych, siedzących na drzewach w Dolinie Rospudy.

 

Jednak emocje nie były wcale mniejsze niż w testowym FX50, ponieważ najnowsza Toyota Yaris w wersji HYBRID ma wielkie szanse by zrewolucjonizować rynek wśród osób ceniących niskie spalanie i ekologię (emisja na poziomie 79 g/km).

 

Do tej pory prób, rewolucji ekologicznej było kilka, chyba najbardziej znaczącą była również Toyota, tylko że model Prius.

Mimo dość zaporowej ceny, kilkadziesiąt tych aut jeździ po drogach naszego kraju, a dziwny design raczej nie przeszkadza nikomu, grunt, że ekologiczne.

A nawet do kampanii „eco” przyłączył się minister środowiska również podróżując „meleksem” Toyoty.

Jednak do tej pory by być zielonym, trzeba było wyłożyć na stół minimum 120-130 tyś PLN.

 

I tu właśnie pojawiła się rewolucja w postaci nowej Toyoty Yaris w wersji HYBRID, która pragnie podbić rynek – efekt?! Niespełna 2 miesiące po wprowadzeniu sprzedano Yarisów więcej niż wszystkich Priusów!

W czym tkwi fenomen?! – zapewne w cenie, ponieważ najnowszy model Toyoty kosztuje około 65000 PLN.

 

W moje ręce wpadł świeży model udostępniony przez firmę TOYOTA ŁÓDŹ, który miał za zadanie przekonać mnie do myślenia bardziej eco!

Tym bardziej po ostatnich podróżach INFINITI FX-em ciężko mi było mentalnie się przestawić…

 

 

Start i w drogę….

Przyznam, że moment wciskania przycisku START i odpalania auta, przypomniał mi momenty z liceum, gdy Pani na Chemii prosiła mnie do tablicy i prosiła o rozwiązanie zadania – wszechobecna niezręczna głucha cisza!

 

 

Z jednej strony zapalały się lampki, z drugiej nic się nie działo, czy to pora wcisnąć „D” i puścić hamulec? – okazało się, że tak! I niczym, angielski szpieg w głuchej ciszy oddaliłem się spod salonu, słysząc wszystkie kamyki na drodze i delikatny szum opon.. dziwne uczucie – pierwsze skojarzenie z meleksem, bądź wózkiem widłowym, ale w znacznie lepszym opakowaniu.

 

Jako namaszczony eco-driver, zacząłem zastanawiać się ile waży moja noga i jak to odbija się na spalaniu, nie to, że na co dzień jeżdżę nierozważnie, ale w tym modelu czuć ducha „eco” i aż chce się w tym duchu żyć.

 

 

 

Pierwsze kilometry…

I tak wziąłem to do siebie, że brakowało mi jedynie kapelusza na głowie, ponieważ byłem największą zawalidrogą – problem w tym, że jadącą przepisowo po mieście – 50 km/h, głównie przy użyciu silnika elektrycznego, lecz gdy postanawiałem wcisnąć mocniej gaz, subtelnie załączał się silnik spalinowy – efekt ? – po przejechaniu mniej więcej 6-7 km po mieście spalanie wynosiło 2,6 l./100 km – do momentu gdy nie rozładowałem całkowicie silnika elektrycznego i nie włączył się na stałe spalinowy…

 

 

Oprócz walki ze spalaniem, na bieżąco trwa również walka o ładowanie baterii od silnika elektrycznego, które wyczerpują się dość szybko, jak temu zapobiec?

Wystarczy skorzystać z silnika benzynowego, który zasila w tym momencie baterie, bądź podczas hamowania nie wciskać pedału hamulca jak to zazwyczaj się robi, tylko przerzucając skrzynię w tryb „B” czyli hamowania silnikiem elektrycznym który w tym momencie odzyskuje energię i… zaoszczędza nasze klocki i tarcze hamulcowe.

Jednym słowem – ciekawe doznanie!

 

Spalanie plus VAT !

 

Jednak gdy zacząłem jeździć normalnie – czyli przyspieszać szybciej niż matka z dzieckiem w wózku na chodniku obok spalanie wzrosło do około 4 litrów, głównie za sprawą częściej włączającego się silnika elektrycznego – cóż ta normalna jazda gryzła się z tymi wielkimi naklejkami podkreślającymi spalanie na poziomie 3,1 l/100km w mieście.

Acz usprawiedliwieniem tego faktu było to, że testowy model posiadał felgi o cal większe – 16, na których to spalanie katalogowe wynosiło około 3,4 l/100km i gdy doliczymy do tego VAT okaże się, że spalanie 4,0 l/100km jest naturalne.

Przyznam, że nie chciałem za wszelką cenę cudować i muskać gaz, ponieważ taka jazda nudzi się po kilku kilometrach, jednak spalanie w mieście na poziomie 4 litrów jest wynikiem wprost rewelacyjnym!

Oczywiście przy bardziej dynamicznej jeździe silnik elektryczny nie ma zbytnio okazji by załączyć się i obniżać zużycie, a wtedy spalanie wzrasta nawet do 5,5 l/100 km jednak cały czas biorąc pod uwagę, że pod maską pracuje jednostka 1,5 utwierdzam się w przekonaniu, że jest to mało!

 

 

 

Yaris w wersji melex…

 

Choć od debiutu nowego Yarisa w Polsce minęło już 9 miesięcy i niczym grypa ten model rozprzestrzenił się po kraju, nadal budzi ciekawość w głównej mierze za sprawą dynamicznej linii nadwozia i trochę większego polotu projektantów.

Jednak wersja hybrydowa, jest niczym lifting niedawno debiutującego Yarisa, całkowicie przeprojektowano zderzak przedni, tworząc wielką atrapę, zmieniono światła przednie, jak i tylne dodając reflektory diodowe, co sprawiło, że model „eco” znacznie bardziej wyróżnia się w tłumie i zapewne cywilna wersja Yarisa za 2 lata podczas liftingu przejmie te dodatki po melexowej wersji!

 

Cóż… oczywiście za przyjemności trzeba słono płacić, a za nowe technologie jeszcze bardziej – dobrze o tym wie chociażby Citroen, który ze swoim modelem C-ZERO (Matiz z silnikiem od sokowirówki) i 965 sztukami sprzedanymi w Europie ( w tym 350 dla dealerów) postanowił się poddać – ta technologia okazała się niczym wyprawa na Marska nieopłacalna w produkcji.

Jednak Yaris w wersji HYBRID mimo, iż w podstawowej cenie kosztuje 65000 PLN na starcie posiada chociażby klimatyzację dwustrefową, ESP, czy 6 poduszek powietrznych, więc gdyby poskładać te wszystkie fakty razem, okazuje się że wersja benzynowa wyposażona w automat jest jedynie o 5 tyś tańsza.

Zapewne teraz inżynierowie usiądą z kalkulatorami i zaczną liczyć po jakim czasie spłaci się ten bajer, pewnie nie za szybko – jednak frajda z jazdy melexem jest tak duża że zapewne tych 280 klientów którzy dokonali zakupu, bądź zamówienia tego modelu nie męczyła kalkulatora i podliczała spalania.

 

 

 

Dlaczego warto?!

 

Yaris w wersji HYBRID to pewnego rodzaju styl bycia, to nie należy „kalkulować” czy zużywa 3 litry mniej od wersji benzynowej, a 1,9 od diesla, ponieważ to jest trend, który powoli zaczyna opanowywać Europe.

Dla jednych będzie to zabawa – szczególnie podczas używania silnika elektrycznego, dla drugich będzie to sposób na oszczędność, dla trzecich auto do pracy ( złodziej samochodów znienacka skradający się), a dla jeszcze innych będzie to po prostu HYBRID!

Co ciekawe, nie jest to wersja  „niepełnosprawna” pozbawiona bagażnika i innych wygód.

Nowy hybrydowy Yaris na dobra sprawę jedynie ma mniejszy bak paliwa (zmniejszony do 36 litrów), a pozostałe elementy pozostały na swoim miejscu, ponieważ, największy element „melexa” schowano pod tylną kanapą, która nadal jest na tej samej wysokości i jedynym uszczerbkiem jest fakt, że ma tylko składane oparcie a nie siedzisko.

Wnętrze to również nuta designu, a przede wszystkim wyposażenia do tej wersji w pakiecie możemy zamówić wielki panoramiczny szklany dach + przyciemniane tylne szyby w cenie 2400 PLN!! W niejednej marce za tą cenę dostaniemy jedynie szyberdach wielkości przerębli!

 

 

Jednak to tylko jeden z elementów testowego modelu, nie zabrakło w nim multimedialnego ekranu z nawigacją i kamerą parkowania, który również wyświetlał parametry silnika elektrycznego w tym naładowania baterii, czy też rzeczy bardziej prozaicznych jak elektryczne szyby z przodu i z tyłu oraz skórzane wstawki w tapicerce, kierownicy oraz na mieszku od biegów.

Jednym słowem mimo ceny 74000 PLN testowa wersja mogłaby zawstydzić niejedną limuzynę z segmentu klasy „D” dobijając ją silnikiem elektrycznym!

 

 

 

Czy to przyszłość?!

Do tej pory hybrydowe modele nie należały do najtańszych – Yaris w znaczący sposób przełamał tę zmowę oferując auto z technologią przyszłości w cenie można powiedzieć akceptowalnej – oczywiście wersja testowa to pokaz możliwości i 74000 PLN to znacznie za dużo, ale wersja bazowa z silnikiem hybrydowym za 66100 PLN – dorównuje dobrze wyposażonemu Renault Clio z silnikiem diesla!

Zapewne gdyby to auto było o 10 tyś PLN droższe, również znalazłoby odbiorców..

 

Natomiast nie wiem czemu, ale gdy tylko wsiadłem zacząłem się zastanawiać jak te baterie będą zachowywały się np po 60-80 tyś km, ponieważ mimo obowiązującej dyrektywy GVO i możliwości serwisowania auta w każdym serwisie nie tylko ASO, nie wierzę, by przysłowiowy „Pan Mietek” potrafił rozebrać tę metalową skrzynkę z napisem  HYBRID SYNERGY DRIVE.

 

 

Więc jedynie pozostaje nam drogie ASO, choć nieco uspokaja mnie fakt iż auto objęto 5-cio letnią gwarancją na wszystkie podzespoły mechaniczne ograniczoną limitem 100000 km (chociaż kto tym autem tyle przejedzie), a co najważniejsze baterie objęto, aż 10-cio letnią gwarancją!

Powiedzmy, że jestem uspokojony!

 

Mimo, że początkowo byłem niezwykle sceptyczny, przyznam, że przekonałem się do tego auta, ponieważ jest niczym Dacia Duster w swoim segmencie – nie ma konkurencji, najbliższa konkurencja HONDA JAZZ kosztuje blisko 4 tyś więcej, a następne modele jak Peugeot 3008 HYbrid4 to koszt blisko 140 tys PLN nie wypominając o Oplu Amperze za którego cenę kupimy 3 hybrydowe Yarisy.

Po drugie, dla osoby podróżującej głównie w mieście będzie to idealny środek transportu, ponieważ to właśnie w warunkach miejskich to auto najlepiej się czuje i najczęściej korzysta z silnika elektrycznego.

Po trzecie posiada fabrycznie skrzynię automatyczną bezstopniową CVT, choć wiele osób ją gani przyznam, że jak na „bezstopniówkę” zachowywała się poprawnie, mimo, że nie jestem entuzjastą tych skrzyń biegów, do tak małego silnika była optymalna i dodatkowo potęgowała ducha elektryczności niczym tramwaj!

 

 

Moim zdaniem na chwilę obecną właśnie to jest krok na przód, nie modele stricte elektryczne, które kosztują minimum 100-130 tys PLN, oferują skromne dystanse bez ładowania i nie mają charakteru w wyglądzie.

 

Yaris jest inny!! Serdecznie podziękowania dla firmy TOYOTA LODZ za użyczenie chyba jedynego modelu Yarisa hybrydowego w Polsce świecącego na niebiesko!

 

PLUSY :
– ekonomia jazdy
– bogate wyposażenie
– zawieszenie

MINUSY :
– mały schowek w desce rozdzielczej
– ograniczony serwis

Silnik – benzyna + silnik elektryczny
– Pojemność skokowa – 1497 cm3,
– Maksymalna moc – 74 KM + 61 KM eketryczny – suma 100 KM
– Maksymalny moment obrotowy 111 Nm benzynowy , 169 Nm elektryczny
Osiągi:
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 11,8
– Prędkość maksymalna – 165 km/h 
Zużycie paliwa: (felgi 16″)
– Cykl miejski (l/100 km) –  3,4 l/100 km
– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 3,7
– Cykl mieszany (l/100 km) – 3,7
– Pojemność zbiornika paliwa :  36 l.
Wymiary:
– Długość (mm) – 3905
– Wysokość (mm) – 1510
– Szerokość (mm) – 1695
– Rozstaw osi (mm) – 2510
Masa (kg)
– Masa własna pojazdu – 1160 kg,
Pojemność bagażnika : 860 litrów
CENA :  74000  PLN

 

10 komentarzy

  1. Kryspin

    Rzeczywiście to auto może być hitem, ponieważ kosztuje tylko co Yaris benzynowy w dobrej wersji plus gaz!
    Moja mama się zastanawia nad tym modelem, w salonie w Poznaniu dowiedziała się że czas oczekiwania nawet 3,5 miesiąca!

    Odpowiedz
  2. Kuba Teofilów

    Świetnie to auto wygląda !! Zapewne Ledy drogie nie są gorzej z montażem, acz nie chciałbym być na miejscu kierowcy podczas kontroli drogowej.

    Co do samego HYBRYDA też uważam, że Toyota może zawłaszczyć ładny kawałek tortu tym modelem!

    Odpowiedz
  3. Zbyszek Wroc.

    Ciekawe kiedy Dacia pokaże swoją pierwsza hybrydę, jak będzie zbudowana na Sandero nie powinna kosztowac więcej jak 50k.
    Czyli powinna byc hitem!

    Odpowiedz
  4. Marendil

    Fajna inscenizacja… dworzec kolejowy w Łodzi?! Bo Włókniarzy mi się tylko kojarzy z tym zakorkowanym przejazdem przez to miasto hehehe

    Odpowiedz
  5. Fergie

    o i testu tego autka wlasnie szukalam;) super! artykul bardzo mi sie przyda bo przymierzam sie do kupna ;)

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.