Gdy w 2010 roku Volvo przejęła chińska firma Geely miałem duże obawy co do przyszłości marki. Jednak prezentacja modeli S60, V60 i V40 rozwiała wszelkie moje wątpliwości co do tej transakcji.

 

Dzięki łódzkiemu dealerowi Volvo – Nova miałem możliwość przetestować najnowsze, uterenowione dziecko szwedzkiego producenta – V40 Cross Country. Wrażenia ogólne? Fantastyczne auto! Zapraszam do artykułu.

 

 

 

V40? Przecież to kombi

No właśnie, coś mi tutaj się nie zgadza. Wychodzi na to, że tak jakby Chińczycy nie za bardzo zrozumieli o co w tym wszystkim za starych czasów chodziło. Od 1995 w gamie Volvo było sobie S40, którego odpowiednikiem w wersji kombi było V40. Nazewnictwo w gamie było poprawnie zachowane do 2012 roku, gdyż wtedy szwedzki producent zaprezentował V40, ale nie jako kombi, a jako hatchback’a klasy premium.

Motoryzacyjny świat został wstrząśnięty informacją o przejściu Volvo w chińskie ręce. Czy było to miłe zaskoczenie? Trudno mi powiedzieć… Mnie osobiście trochę zaniepokoiła, ale nowo zaprezentowane V40 (kombi czy nie kombi) bardzo mi się spodobało.

Volvo V40 CC TEST 4

Opisując wygląd zewnętrzny mogę powiedzieć tak, styliści projektujący nadwozie wykonali kawał dobrej roboty. Odmiana Cross Country wzbogaca V40 o kilka „terenowych” dodatków z zewnątrz i nie tylko.

V40 CC poznamy po zmienionym przednim zderzaku, który nadaje mu nuty agresywności, a to wszystko dzięki wstawkom z czarnego plastiku, aluminiowej listwie na spodzie zderzaka, a także dzięki grillowi w kształcie plastra miodu.

Z boku dodatkowo otrzymujemy próg wzmocniony podobnie jak w przednim zderzaku – metalową listwą, a także, na dachu znajdziemy aluminiowe relingi.

Tył auta przez wzmocnienia zderzaka, wydaje się być optycznie podniesiony i to nie przez ogólne podniesienie nadwozia (o 4 cm), a przez zdecydowanie lepsze skrojenie go w stosunku do „cywilnej” wersji V40.

Ogólnie trudno mi jest cokolwiek więcej powiedzieć o wyglądzie zewnętrznym tego auta, gdyż zostało ono zaprojektowane poprawnie do bólu. Nie mówię, że źle… V40 jest po prostu jedyne w swoim rodzaju, a wspólne elementy jakie ma z innymi autami z gamy to wygląd trapezoidalnego grilla i tylne światła bardzo podobne do tych z XC60.

Przełamać spokojny wygląd możemy za pomocą 9 ciekawych wzorów alufelg.

 

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Będąc przy opisywaniu wyglądu zewnętrznego powiem parę słów na temat oświetlenia i systemów bezpieczeństwa. Testowane Volvo było wyposażone w opcjonalny pakiet LIGHT zawierający skrętne reflektory biksenonowe wraz z LEDowymi światłami do jazdy dziennej.

Za dnia palą się jedynie LEDy, robiące duże wrażenie. Świecenie ksenonów możemy sprawdzić dopiero po zmroku. Powiem tak, są genialne! Same światła mijania oświetlają drogę daleko przed autem, a także zapewniają bardzo dobre doświetlenie pobocza, dodatkowo są bardzo czułe na każdy skręt kierownicą.

 

Przełączając światła w tryb drogowy widzimy praktycznie wszystko co się dzieje przed autem. Są to jedne z mocniejszych świateł zastosowanych w autach, które miałem do tej pory przyjemność testować.

Poruszając kwestię bezpieczeństwa mam tutaj na myśli zastosowany już od podstawowej wersji system „City Safety”. System ten ma za zadanie podczas jazdy w mieście (do 50 km/h) uchronić nas przed uderzeniem w poprzedzający nas pojazd, który akurat gwałtownie zahamuje, a my się spóźnimy z reakcją.

Dodatkowo również od podstawowej wersji otrzymujemy poduszkę powietrzną chroniącą pieszego. Znajduje się ona pod maską zaraz przy szybie czołowej.

Patent polega na tym, że jeżeli już musimy kogoś przejechać, to żeby go nie uszkodzić za bardzo, maska podniesie się (odwrotnie niż ją normalnie otwieramy) i otworzy się poduszka chroniąca jego głowę… Pomysł ciekawy o tyle, że to znowu Volvo zmienia standardy bezpieczeństwa wprowadzając taką poduszkę.

Kiedyś to właśnie szwedzka marka zrewolucjonizowała świat motoryzacyjny wprowadzając trzypunktowe pasy bezpieczeństwa (1959 rok).

 

Eleganckie i ergonomiczne wnętrze

Wielbicieli marki wnętrze nie zaskoczy. Nawet zainteresowani, będący spoza grona posiadaczy innych Volvo nie będą zaskoczeni. Tutaj się wsiada i wszystko się wie od razu, co to za marka!

Może poza sterowaniem komputerem pokładowym, które umieszczone jest w lewej manetce przy kierownicy. Mimo wszystko każdy element znajdziecie tam, gdzie można by przypuszczać, że się znajduje.

Ergonomia w V40 jak i w innych modelach Volvo stoi na wysokim poziomie. Ilość przycisków może na początku przestraszyć, ale wystarczy przeczytać co jest na nich napisane, albo jak wyglądają – i od razu wszystko staje się jasne. Osobiście bardzo mnie zaskoczył sposób obrotu czterech gałek sterujących radiem i klimatyzacją czy też miękkość przyciskania klawiszy sterujących, wszystko jest miłe i przyjemne w dotyku. Duży plus! Tak jak na zewnątrz tak wewnątrz projektanci się postarali. Wszystkie zastosowane wewnątrz materiały są przyjemne, miękkie i mają ciekawą fakturę.

Do tego mamy bardzo szeroki wybór kolorystyczny zarówno tapicerki jak i konsoli środkowej. Wysoką jakość i ergonomię jak na Volvo przystało mamy, a co komfortem i ilością miejsca? Zaprojektowane wraz z ortopedami fotele, zarówno z przodu jak i z tyłu pozwolą każdemu znaleźć odpowiednią, komfortową pozycję. Przednie fotele mają regulację lędźwiową, a także możemy podnieść element fotela znajdujący się pod kolanami. Bardzo ciekawym i przydatnym pomysłem jest zastosowanie w przednich fotelach kieszonki między nogami, zaraz jak się kończy fotel. Pozwala ona na schowanie np. telefonu komórkowego czy dokumentów albo kwitka autostradowego.

Jeśli chodzi o przestrzeń w nowym V40, to jest całkiem, całkiem. Zarówno z przodu jak i z tyłu miejsca jest pod dostatkiem, z przewagą dla przodu auta.

Z tyłu kanapa jest dość wygodna, jednakże w momencie gdy z przodu miejsce zajmą wysokie osoby (powyżej 185 cm) z tyłu zostanie niewiele miejsca na nogi. Porównując Volvo do innych kompaktów, powiem tak, może i niektóre mają więcej miejsca, ale w żadnym nie znajdziemy tak komfortowej kanapy i pozycji jak tutaj.

Na szczęście producent zadbał o zastosowanie wygodnego podłokietnika i miejsca na kubki, które znajduje się w dość nietypowym miejscu – na krańcu środkowego miejsca pasażera. Rozwiązanie bardzo dobre, bo w przypadku podróżowania z tyłu z kubkiem nie ograniczamy sobie miejsca na rękę wkładając kubek w podłokietnik.

Pod małą tylną klapą znajdziemy niezbyt duży bagażnik z wysokim progiem załadunku. Dostępna pojemność oscyluje w granicach 335 litrów (wartość dotyczy wersji bez koła zapasowego). Nie za dużo jak na kompaktowe auto, ale może być.  Jeżeli chcemy powiększyć bagażnik w celu przewiezienia czegoś większego wystarczy położyć oparcia tylnej kanapy, a otrzymamy 1032 litry powierzchni do załadowania.

 

Pięć cylindrów pełnych radości

Testowany egzemplarz był wyposażony w silnik turbodiesla o pojemności dwóch litrów i mocy 150 KM. Jednostka o tyle dziwna i ciekawa, że posiada nie cztery, a pięć cylindrów. Z zewnątrz możemy rozpoznać ją po delikatnym klekocie.

Porównując dźwięk jaki słychać pokusiłbym się o porównanie jej do rzędowych szóstek. W środku za to jest bardzo cicho, do momentu wciśnięcia gazu.

Silnik bardzo dobrze zbiera się do pracy, a warkot (bo inaczej tego nazwać nie można) jednostki pięciocylindrowej jest naprawdę rewelacyjny.

Do dyspozycji jest 150 KM i 350 Nm. Moment obrotowy dostępny jest w bardzo szerokim zakresie: 1500-2750 obr.min. Dzięki temu pierwszą setkę osiągamy po upływie zaledwie 9,6 sekundy (subiektywnie wydaje się szybszy).

Co jak na diesla i półtoratonowy samochód jest wynikiem bardzo dobrym. Testowe V40 Cross Country miało manualną, 6-biegową skrzynię. Jak na nasze czasy standard. Skrzynia sama w sobie zachwyciła mnie precyzją działania i krótkimi skokami lewarka. Dzięki czemu spokojna, czy dynamiczna zmiana biegów sprawia naprawdę dużo frajdy.

Ten zestaw generalnie zachęca do dynamicznej jazdy. W moim przypadku przy zegarach pracujących w trybie Performance (są trzy tryby do wyboru: elegance, eco i performance) – wielki obrotomierz na środku wraz z cyfrowym prędkościomierzem (tak, wiem, zegary tutaj same w sobie są cyfrowe, jednakże chodzi mi tutaj o sam sposób wyświetlania liczb) trzeba było się bardzo powstrzymywać, żeby za szybko „nie polecieć”. Jazda V40 daje dużo frajdy, czy to na autostradzie czy poza nią. Wyprzedzanie jest czystą przyjemnością. Ogromną zaletą jest elastyczność silnika D3, auto z każdych obrotów się zbiera bez problemowo, po prostu odczuwamy, że zaczynamy szybciej jechać.
„Fał czterdziestka” mimo piątego cylindra potrafi zadowolić się przyzwoitymi ilościami paliwa. W mieście przy włączonym systemie start-stop i lekkiej nodze udało mi się osiągnąć wynik 6,5 l/100km. Jednakże taka jazda nie sprawiała frajdy. Tak żebyśmy mieli uśmiech od ucha do ucha myślę, że auto spali gdzieś w granicach 7,0-7,5 litra.

Może i jest to trochę więcej od tego co deklaruje producent, ale jak już decydujemy się na zakup Volvo to zakładamy, że:

A) samym zakupem sprawiamy sobie przyjemność,
B) stać nas na paliwo
C) jeżdżąc nim chcemy mieć dużą frajdę z jady

 

Ach jak przyjemnie… prowadzi się tu i tam

Zapewne 99% osób kupujących auto podwyższone albo SUVa nie zjeżdża w teren. Tutaj jednak wydaje się jakby V40 Cross Country zostało stworzone do jazdy po bezdrożach. Nie mówię tu o wyczynowej jeździe w terenie, a o spokojnym dostaniu się do swojego domku za miastem.

Samo „cross country” sprawia, że nasze Volvo jest o 4 cm wyższe niż standardowy model V40. Napęd na cztery koła dostępny jest wyłącznie z benzynowymi jednostkami T4 i T5. Szkoda, bo moim zdaniem świetnie by się komponował z testowym dieslem, w przypadku mocniejszej jednostki – 177 KM, powinien być w standardzie.
Układ kierowniczy nie jest nadmiernie wspomagany, zarówno komfortowo autem zaparkujemy, jak i będziemy przemierzać podróż z dużymi prędkościami. Tłumienie nierówności również przebiega bezproblemowo, dzięki zawieszeniu sprawnie wybierającemu wszelkie dziury. Zastosowane sprężyste zawieszenie i 17″ alufelgi „larenta” to zestaw idealny na nasze polskie drogi.

W tej konfiguracji auto będzie łatwe do przewidzenia i stabilne. Większe 18″ myślę, że znacząco by obniżyły komfort podróżowania, zarówno poza autostradą, jak i dojeżdżając do naszego domku na wsi. Do tego wszystkiego należy dopisać cztery tarczowe wzorowo pracujące hamulce, zatrzymujące auto dosyć szybko, nie powodując przy tym nadmiernych przeciążeń.

 

moto-opinie.com radzą: Volvo za wygląd zewnętrzny można znienawidzić albo się w nim zakochać. Ja jestem z tych którzy się zakochali! Szwedzki kompakt prezentuje się bardzo dobrze, na pewno kupując go, sprawicie sobie dużą przyjemność. Wewnątrz klasyczne Volvo – elegancko i ergonomicznie.

Każdy znajdzie dla siebie miejsce i odpowiednią pozycję. Najlepsze oczywiście jest miejsce kierowcy, który trzymając gruby i wygodny wolant steruje najbezpieczniejszym oferowanym na rynku kompaktem. Aby umilić sobie podróż warto wybrać opcjonalny zestaw audio z 8 głośnikami i modułem bluetooth (za 3600 zł w pakiecie), dźwięk jest czysty, a basy bardzo głębokie, nie przeszkadzające w słuchaniu ulubionych utworów. Volvo od zawsze kojarzyło mi się z bezpieczeństwem i marką premium, ale nie do końca rozumiałem co takiego WOW jest w tych autach, aż do momentu kiedy samemu miałem przyjemność przetestować V40.

Mnie urzekł wygląd zewnętrzny, ciekawe, stonowane wnętrze, ale przede wszystkim urzekł mnie silnik. Po prostu magia. Bardzo lubię silniki diesla, a przede wszystkim jestem wyczulony na ich kulturę pracy i dźwięk jaki słyszę podczas jazdy, ten postawił wysoko poprzeczkę. Niby dołożony tylko piąty cylinder, a sprawił że czas z V40 CC będę bardzo długo miło wspominał. Gdybym miał teraz kupować auto z dieslem, na pewno swoje kroki skierowałbym do salonu Volvo, właśnie po to żeby mieć przyjemność z posiadania auta z tak dobrym silnikiem.

Tak jak każde auto, ma swoje wady, jednak wybierzcie się na jazdę próbną, a wszystkie wady przeminą na korzyść tej jednostki napędowej. Przyjemność posiadania Volvo kosztuje. „Zwykłą” V40 dostaniemy już od 79900 zł (T2 Base), a V40 Cross Country od 98600 zł (D2 Base). Porównując te dwa auta w tej samej wersji wyposażenia i z tym samym silnikiem, musimy do Cross Country dopłacić tylko albo aż 6800 zł. No właśnie, tylko czy aż? Na to pytanie musicie sobie sami odpowiedzieć… Volvo? Gorąco polecam!

 

PLUSY:

[+] dźwięk silnika !
[+] wygląd zewnętrzny

[+] wysoki poziom bezpieczeństwa
[+] designerskie wnętrze (lusterko wsteczne, podświetlana gałka skrzyni biegów)
[+] bardzo dobre właściwości jezdne
[+] warty dopłaty pakiet opcjonalny LIGHT+STYLE (biksenony, światła do jazdy dziennej LED, dodatkowy pakiet oświetlenia wnętrza, 8″ wyświetlacz wskaźników zegarów, podświetlana gałka zmiany biegów)

MINUSY:

[-] brak funkcji bluetooth w podstawowym zestawie audio

[-] skromny bagażnik

 

DANE TECHNICZNE :

Silnik – diesel, turbo
– Pojemność skokowa – 1984 cm3,
– Maksymalna moc – 150 KM
– Maksymalny moment obrotowy – 350 Nm przy 1500 – 2750 obr./min

– Skrzynia biegów – manualna, 6-biegowa

– Napęd – przednią oś
Osiągi :
– Przyspieszenie 0 – 100 km/h (s) – 9,6
– Prędkość maksymalna – 205 km/h
Zużycie paliwa :
– Cykl miejski (l/100 km) – 5,3
– Cykl pozamiejski (l/100 km) – 3,9
– Cykl mieszany (l/100 km) – 4,4
– Pojemność zbiornika paliwa :  60 l.
Wymiary :
– Długość (mm) – 4370
– Wysokość (mm) – 1458
– Szerokość (mm) – 1783
– Rozstaw osi (mm) – 2646
Pojemność bagażnika : 335 – 1032 litrów

Masa (kg) :
– Masa własna pojazdu – 1507 kg

CENA WERSJI PODSTAWOWEJ : 98600 zł (D2 Base)
CENA TESTOWEJ WERSJI :  135570 zł (D3 Momentum)

 

Serdeczne podziękowania dla łódzkiego dealera Volvo Nova , za udostępnienie auta do testu!

TEST: Volvo V40 Cross Country D3
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY82%
WNĘTRZE80%
ZAWIESZENIE76%
CENA70%
JAKOŚĆ87%
SPALANIE79%
79%WYNIK

4 komentarze

  1. Waldemar Florkowski

    To i ja dołożę swoje trzy gorsze…. Dzień przed oddaniem „skradłem” Maćkowi auto i przejechałem się z nim na mały test i…..

    + za super dźwięk silnika z fajnym gangiem!
    + multimedialny wyświetlacz
    + pomysłową kieszeń w fotelach
    + i za same fotele

    – za dość mały bagażnik porównywalny z Renault Megane.

    Co ciekawe w tym samym czasie testowałem BMW 114d z 95 KM dieslem, które o zgrozo, było droższe ot tego fajnego V40 CC!

    Odpowiedz
  2. Maciej Rzepecki
    Maciej Rzepecki

    Zapomniałem w teście dodać, że V40 Cross Country posiada bardzo przydatną rzecz, szczególnie teraz w okresie jesienno-zimowym, jaką jest nagrzewnica powietrza. Od teraz dzięki niej nie musimy czekać na rozgrzanie silnika, aby do wnętrza dotarło ciepłe powietrze. Za to należy się duży plus, szczególnie że taka nagrzewnica na pewno spełni swoją funkcję w naszym klimacie!

    Odpowiedz
  3. Mauri

    Oooo to fajna sprawa, w Peugeocie 3008 2.0 HDI muszę czekać około 10-12 minut za nim pojawi się ciepłe powietrze przy dużych mrozach. Po prostu ten silnik się wolno nagrzewa, a z tego co widzę to pewnie jest to prosty element – niczym farekla.

    Odpowiedz
  4. Krzys

    Właśnie czekam na V40 CC z silniekiem D4 testowałem BMW X1, A3, A Klasę i Volvo jest najlepsze z tym motorem jezdzie się cudo

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.